Dzisiaj jest: 20 Maj 2012    |    Imieniny: Aleksander, Bernardyn, Bazyli

ARTYSTYCZNIE
DOKUMENTALNE
KABARETOWO
PO GODZINACH
LOKALNE
WIARA
WYWIADY
PROGRAMY
Z SIECI KRAJ
Z SIECI ŚWIAT

Sumienie mediów - wywiad z ks. abp. Józefem Michalikiem


Czy ambona jest nadal skutecznym miejscem ewangelizacji?
- Jest miejscem podstawowym, bo pełni swą misję ewangelizacyjną we wspólnocie wierzących, zgromadzonych w imię Jezusa. Słowo Boże ma w sobie dodatkową siłę, jeżeli jest przekazywane osobiście. Przekaz bezpośredni wiąże się też z nadzieją i z możliwością osobistego świadectwa. Ten, kto mówi, daje świadectwo swojej wierze. Nie sądzę, aby można było ten bezpośredni kontakt kiedykolwiek zastąpić.

Czy to wystarczy do skutecznego ewangelizowania?
- Bardzo ważna jest umiejętność i metoda przekazu. Ważna jest także atmosfera i troska o życzliwe przyjęcie konkretnej prawdy zbawczej. W praktyce Kościoła zawsze zdawano sobie sprawę z tego, że ambona powinna być wkorzeniona w integralną troskę o pogłębienie wiary i życie według jej zasad.

Obecnie przeciętny Polak spędza prawie 3 godziny dziennie przed telewizorem (dane OBOP) wobec jednej godziny tygodniowo obecności w kościele, kiedy bezpośrednio odbiera treści ewangeliczne - to duża dysproporcja.

Sanok

Sanok (Photo credit: Wikipedia)

- Dzieci i młodzież mediom poświęcają jeszcze więcej czasu. To jest dramat, dlatego że przez to zbyt mocno wchodzą w świat wirtualny, nierealny, sztuczny. To jest bardzo niebezpieczne odejście od poczucia rzeczywistości.

Jak zatem wpłynąć na młodego człowieka, aby nie zamykał się w świecie wirtualnym, niestety często naszpikowanym antywartościami? Jak zatrzymać go i ukształtować według tych podstawowych kanonów prawdy, dobra, piękna?
- Skorzystać z doświadczenia ludzi, którzy potrafili sobie z tym poradzić. Nie można oczywiście przekreślać tego wirtualnego świata, nowoczesnych technik. Jest to przecież nowy kontynent ewangelizacji, który się przed nami otworzył. Dzisiaj należy wykształcać w sobie umiejętność korzystania z telewizji czy internetu, które są udoskonalonymi środkami komunikacji, ale jednocześnie mają często charakter sofistyczny. Do mediów trzeba podejść z ascezą, należy nauczyć się krytycznego korzystania z nich, nie być biernym i bezkrytycznym odbiorcą. Trzeba nauczyć się też selekcji, potem samodyscypliny. Wszystko po to, aby służyły one rozwojowi, a nie rozkładowi osobowości, pamięci, sposobu myślenia, kontaktu z innymi, realnymi, ludźmi.

Jak Kościół w Polsce poradził sobie z zagospodarowaniem przestrzeni medialnej?
- Jesteśmy świadkami tego, że świat nie może sobie poradzić z chorobami, które wywołały nowe środki przekazu, ale nie wolno nad tym biadolić, tylko szukać rozwiązań. Kościół nie odwraca się plecami do tej nowej rzeczywistości, ale ma również doświadczenie, że skromnymi środkami można także wiele zrobić w sprawach ewangelizacji, pozyskania drugiego człowieka czy przekazania prawdy. Współczesne media są niezwykle kosztowne. Składa się na to nowoczesna elektronika, ogromne koszty produkcji programów, wysokie wynagrodzenia pracowników mediów. Jeżeli jeden dziennikarz potrafi niekiedy zarabiać po 50-100 tysięcy złotych miesięcznie, to jak Kościół może sobie pozwolić, żeby zatrudnić sztab ludzi w nowoczesnej telewizji.

 

Cały wywiad w Naszym Dzienniku



Homilia Benedykta XVI wygłoszona podczas Mszy krzyżma


Drodzy bracia i siostry,


Podczas tej Mszy świętej nasze myśli powracają do godziny, w której biskup przez nałożenie rąk i modlitwę wprowadził nas w kapłaństwo Jezusa Chrystusa, abyśmy „byli uświęceni w prawdzie" (J 17, 19), jak Jezus modlił się za nas do Ojca w swojej Modlitwie Arcykapłańskiej. On sam jest prawdą. On nas uświęcił, to znaczy powierzył na zawsze Bogu, abyśmy mogli służyć ludziom wychodząc od Boga i ze względu na Niego. Czy jesteśmy jednak naprawdę uświęceni w rzeczywistości naszego życia? Czy jesteśmy ludźmi, którzy działają wychodząc od Boga, w komunii z Jezusem Chrystusem? Z tym pytaniem staje przed nami Pan, a my stajemy przed Nim. „Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem i razem z Nim samego siebie poświęcić Bogu oraz odnowić przyrzeczenia z radością złożone w dniu święceń?" Tak po tej homilii zapytam każdego z was z osobna i siebie samego. W ten sposób wyrażają się przede wszystkim dwie rzeczy: chodzi o wewnętrzną więź, wręcz utożsamienie z Chrystusem, a w tym przekroczenie samych siebie, rezygnacja z tego, co jest tylko nasze własne, tak często przywoływana samorealizacja. Chodzi w tym o to, abyśmy, abym ja nie rościł sobie prawa do mojego życia, ale oddał je do dyspozycji innego – Chrystusa. Abym nie pytał: co będę z tego miał, lecz: co mogę dać dla Ciebie i w ten sposób dla innych? Lub jeszcze bardziej konkretnie: jak powinno dokonywać się to utożsamienie z Chrystusem, który nie panuje, lecz służy, nie bierze lecz daje – jak powinno dokonywać się w często dramatycznej sytuacji współczesnego Kościoła? Ostatnio, grupa kapłanów w jednym z krajów europejskich opublikowała wezwanie do nieposłuszeństwa, przedstawiając jednocześnie konkretne przykłady, jak to nieposłuszeństwo mogłoby wyglądać. Nie miałoby ono zważać na definitywne decyzje Magisterium Kościoła, jak na przykład kwestia święcenia kobiet. W sprawie tej bł. Papież Jan Paweł II wyjaśnił w sposób nieodwołalny, że Kościół w tej kwestii nie otrzymał od Pana żadnego upoważnienia. Czy nieposłuszeństwo jest drogą do odnowy Kościoła? Pragniemy wierzyć autorom tego apelu, kiedy mówią, że pobudza ich troska o Kościół, że są przekonani, iż inercję instytucji trzeba potraktować za pomocą drastycznych środków, żeby otworzyć nowe drogi – aby Kościół ponownie odpowiadał wyzwaniom współczesności. Czyż nieposłuszeństwo jest jednak rzeczywiście jakąś drogą? Czy można w nim wyczuć coś z utożsamienia się z Chrystusem, które stanowi warunek wstępny każdej autentycznej odnowy, czy też raczej jedynie rozpaczliwe parcie, żeby coś zrobić, żeby przeobrazić Kościół według naszych życzeń i wyobrażeń?

Polski: Benedykta XVI w czasie mszy kanonizacyjnej

Polski: Benedykta XVI w czasie mszy kanonizacyjnej (Photo credit: Wikipedia)


Nie upraszczajmy jednak zbytnio problemu. Czyż Chrystus nie korygował ludzkich tradycji, które groziły przysłanianiem słowa i woli Bożej? Tak, uczynił tak, aby rozbudzić na nowo posłuszeństwo wobec autentycznej woli Bożej, Jego zawsze obowiązującemu słowu. Zależało mu na prawdziwym posłuszeństwie, przeciw samowoli człowieka. I nie zapominajmy: był On synem, posiadającym wyjątkowe pełnomocnictwa i odpowiedzialność za ujawnianie autentycznej woli Bożej, aby w ten sposób otworzyć Słowu Bożemu drogę do świata pogan. I wreszcie: skonkretyzował On swoją misję poprzez swoje własne posłuszeństwo i pokorę aż do krzyża, i w ten sposób ją uwiarygodniając. Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie: to jest słowo, które pokazuje nam Syna, jego pokorę a jednocześnie i Jego bóstwo, a także wskazuje nam drogę.
Zapytajmy raz jeszcze: czy przez takie rozważania nie broni się przypadkiem bezruchu, zesztywnienia tradycji? Nie, ten kto spogląda na historię okresu posoborowego może rozpoznać dynamikę prawdziwej odnowy, która przybrała często formy nieoczekiwane w ruchach pełnych życia i sprawia, że niemal namacalna staje się niewyczerpalna żywotność Kościoła świętego, obecność i skuteczne działanie Ducha Świętego. A jeśli patrzymy na ludzi, z których wypłynęły i wypływają te świeże strumienie życia widzimy też, że nowa płodność wymaga wypełnienia radością wiary, radykalnością posłuszeństwa, dynamiką nadziei i mocą miłości.
Drodzy przyjaciele, pozostaje faktem: utożsamienie z Chrystusem jest warunkiem wstępnym i podstawą wszelkiej odnowy. Ale może czasem postać Jezusa Chrystusa wydaje się nam zbyt szlachetna i zbyt wielka, abyśmy odważyli się czerpać z Niego wzór. Pan to wie, dlatego zatroszczył się o „przełożenie" na rząd wielkości bardziej dla nas dostępny i bliższy. Właśnie z tego powodu Paweł powiedział bez wstydu swoim wspólnotom: naśladujcie mnie, ale ja należę do Chrystusa. Był on dla swoich wiernych „przełożeniem" stylu życia Chrystusa, który mogli widzieć i do którego mogli dołączyć. Począwszy od Pawła przez całe dzieje nieustannie były takie „przełożenia" drogi Jezusa w żywych postaciach historycznych. My kapłani możemy pomyśleć o wielkiej rzeszy świętych kapłanów, którzy nas poprzedzili, aby wskazać nam drogę: począwszy od Polikarpa ze Smyrny i Ignacego z Antiochii poprzez wielkich duszpasterzy, jak Ambroży, Augustyn, i Grzegorz Wielki aż po Ignacego z Loyoli, Karola Boromeusza i Jana Vianneya i wreszcie po kapłanów-męczenników XX wieku i na samym końcu po papieża Jana Pawła II, który w czynie i cierpieniu utożsamienie z Chrystusem przeżywał jako „dar i tajemnicę". Święci wskazują nam, jak dokonuje się odnowa i jak możemy jej służyć. Pozwalają nam też poznać, że Bóg nie patrzy na wielkie liczby i sukcesy zewnętrzne, lecz osiąga swoje zwycięstwa w pokornym znaku ziarnka gorczycy.


Drodzy przyjaciele, chciałbym jeszcze bardzo krótko wspomnieć o dwóch kluczowych słowach przyrzeczeń kapłańskich, które powinny nas prowadzić do zastanowienia się nad obecną godziną Kościoła i nad naszym życiem osobistym. Jest to nade wszystko pamiętanie o fakcie, że – jak mówi św. Paweł – jesteśmy „szafarzami tajemnic Bożych"( 1 Kor 4,1) i że spoczywa na nas posługa nauczania (munus docendi), która jest częścią takiego szafarstwa tajemnic Bożych, w której Bóg ukazuje nam swoje oblicze i serce, aby dać nam siebie. Podczas spotkania kardynałów z okazji niedawnego konsystorza różni pasterze, na podstawie swego doświadczenia mówili o analfabetyzmie religijnym, upowszechniającym się pośród naszego, tak bardzo inteligentnego społeczeństwa. Podstawowe elementy wiary, które w przeszłości znało każde dziecko, są coraz mniej znane. Lecz aby żyć i kochać naszą wiarę, aby móc kochać Boga, a więc stać się zdolnymi do słuchania Go we właściwy sposób, musimy wiedzieć, co Bóg nam powiedział; nasz rozum i serce muszą być poruszone Jego słowem. Rok wiary - wspomnienie otwarcia II Soboru Watykańskiego przed pięćdziesięciu laty, powinien być dla nas okazją do głoszenia orędzia wiary z nową gorliwością i radością. Znajdujemy je oczywiście zasadniczo i przede wszystkim w Piśmie Świętym, którego nigdy nie będziemy wystarczająco czytali i rozważali. Ale doświadczmy w tym wszyscy, że potrzebujemy pomocy, aby poprawnie je przekazywać we współczesności, aby naprawdę dotknęło naszych serc. Pomoc tę znajdujemy przede wszystkim w słowie Kościoła nauczającego: teksty II Soboru Watykańskiego i „Katechizm Kościoła Katolickiego" są istotnymi narzędziami, wskazującymi nam w sposób autentyczny to, w co Kościół wierzy na podstawie Słowa Bożego. Oczywiście częścią tego Magisterium jest cała długo jeszcze niewyczerpalna skarbnica dokumentów, jakie dał nam papież Jan Paweł II.


Wszelkie nasze przepowiadanie musi czerpać wzór ze słów Jezusa Chrystusa: „Moja nauka nie jest moją" (J 7, 16). Nie głosimy prywatnych teorii i opinii, ale wiarę Kościoła, którego jesteśmy sługami. Nie może to jednak oczywiście oznaczać, abym nie wspierał tej nauki całym sobą i nie był w niej mocno zakotwiczony. W tym kontekście zawsze przychodzą mi na myśl słowa św. Augustyna: Co jest tak bardzo moje jak ja sam? I co jest tak mało moje jak ja sam? Nie należę do siebie samego, a staję się sobą właśnie przez fakt, że przekraczam siebie i przez przekraczanie odnajduję siebie samego w Chrystusie i w obrębie Jego Ciała – Kościoła. Kiedy nie głosimy samych siebie i kiedy wewnętrznie stajemy się jedno z Tym, który nas powołał jako swych posłańców, tak że stajemy się ukształtowani przez wiarę i żyjemy tą wiarą, to wówczas nasze kaznodziejstwo będzie wiarygodne. Nie reklamuję samego siebie, lecz daję siebie samego. Wiemy, że Proboszcz z Ars nie był uczonym ani intelektualistą. Ale swoim przepowiadaniem poruszył ludzkie serca, bo jego serce było poruszone.


Ostatnie słowo-klucz, o którym chciałbym jeszcze wspomnieć to gorliwość o dusze (zelus animarum). Jest to wyrażenie staromodne, którego dziś już się niemal nie używa. W niektórych kręgach słowo dusza jest niemal zakazane, ponieważ, jak się powiada, miałoby rzekomo wyrażać dualizm między duszą a ciałem, dzieląc niesłusznie człowieka. Oczywiście człowiek jest jednością, jest przeznaczony do wieczności z ciałem i duszą. Nie może to jednak oznaczać, że obecnie nie mamy już duszy, zasady konstytutywnej, gwarantującej jedność człowieka w jego życiu, także poza jego doczesną śmiercią. Oczywiście jako kapłani troszczymy się o całego człowieka, także właśnie o jego potrzeby fizyczne - o głodujących, chorych, bezdomnych. Ale troszczymy się nie tylko o ciało, ale też o potrzeby ludzkiej duszy: o osoby cierpiące z powodu pogwałcenia prawa lub z powodu zniszczonej miłości; o ludzi znajdujących się w ciemności odnośnie do prawdy; którzy cierpią z powodu braku prawdy i miłości. Troszczymy się o zbawienie ludzi na ciele i na duszy. I jako kapłani Jezusa Chrystusa robimy to gorliwie. Ludzie nigdy nie mogą mieć wrażenia, że skrupulatnie wypełniamy nasze dyżury, ale wcześniej i później należymy wyłączenie do samych siebie. Kapłan nigdy nie należy do siebie. Ludzie muszą dostrzec naszą gorliwość, poprzez którą dajemy wiarygodne świadectwo Ewangelii Jezusa Chrystusa. Prośmy Pana, aby nas napełnił radością Swego orędzia, abyśmy mogli z radosną gorliwością służyć Jego prawdzie i Jego miłości. Amen.

 

TRANSMISJA HOMILI TV TRWAM

 

 

Arcybiskup Canterbury Rowan Williams rezygnuje

 

Arcybiskup Canterbury Rowan Williams ustępuje ze swojego stanowiska po burzliwej dekadzie na czele Kościoła anglikańskiego. Przywódca 77-milionowej Wspólnoty Anglikańskiej ustąpi w grudniu by podjąć pracę w przyszłym roku jako dyrektor Magdalene College w Cambridge. Jego odejście następujące po kontrowersjach związanych z wyborem biskupów homoseksualistów i kobiet, które doprowadziły do wielu ​​rezygnacji i groźby schizmy.
Ogłaszając dymisję w piątek, Williams powiedział: "To był ogromny zaszczyt służyć jako arcybiskup Canterbury w ciągu ostatniej dekady i odejście nie było łatwą decyzją. W pozostałym czasie jest dużo do zrobienia i proszę o modlitwy i wsparcie w tym okresie i poza nim. "

Brian made this picture while Rowan Williams, ...

Image via Wikipedia

Williams, 61, przejął  Lambeth Palace w 2002 roku i od razu wzbudzał kontrowersje wypowiedziami na różne tematy, począwszy od prawa szariatu, mówiąc, że jego użycie było nieuniknione w pewnych okolicznościach. Williams był przeciwny inwazji w 2003 r. w Iraku i ostrzegł niedawno, że rząd naciska na radykalne zmiany za którymi nikt nie głosował.
Jego największym wyzwaniem pozostała sprawa kobiet biskupów i homoseksualizmu. Starał się trzymać we wspólnocie anglikańskiej równowagę między liberałami i tradycjonalistami.

 

 

presstv

 

 

 

Profanacja cmentarza w Libii

 

Rząd libijski przeprasza za uzbrojonych mężczyzn którzy zdewastowali cmentarz Brytyjczyków, żołnierzy Wspólnoty Narodów i włoskich w Benghazi. Znajdują się tam też nagrobki  żołnierzy polskich Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich

W pobliżu tego miejsca wojska alianckie toczyły ciężkie boje przeciwko siłom niemieckim i włoskim w latach 1939 - 45.

Krzyż w Libii

Amatorskie nagranie wideo, umieszczone na Facebooku pokazuje mężczyzn rozbijających nagrobki i niszczących młotem duży kamienny krzyż. Na filmie słychać głosy: "To jest grób chrześcijanina",  "To są psy".

 

 

 

facebook/aljazzera

 

 

Abp Michalik na Wielki Post


LIST PASTERSKI METROPOLITY PRZEMYSKIEGO NA I NIEDZIELĘ WIELKIEGO POSTU A.D. 2012

Wielki Post Chrystusowy i nasz.

Drodzy Diecezjanie

Ewangelia św. Marka w bardzo skondensowany, żeby nie powiedzieć – lakoniczny – sposób relacjonuje kuszenie Pana Jezusa na pustyni i początek Jego działalności publicznej. W kilku krótkich zdaniach zawiera się jednak nieprzeciętny ładunek treści i to niełatwej do przyjęcia. Dla współczesnego człowieka może być niezrozumiały tak długi, bo 40-dniowy post. I to jaki post!. Nic w owe dni nie jadł - zrelacjonuje inny ewangelista (Łk 4,2). Taki post osłabia ciało, ale umacnia człowieka w inny sposób, porządkuje go od wewnątrz, scala duchowo, ale drażni szatana, który usiłuje dokonać próby sił.

Szatan przystępuje do Jezusa, kusi Go na różne sposoby, dając dowód swego zaślepienia pychą a może i niewiedzą - Kim naprawdę jest Jezus? Pan Jezus odtrąca pokusy a umocniony postem i 40-dniową, intensywną modlitwą, rozpoczyna swoją misję od zachęty: Nawracajcie się i wierzcie w ewangelię (Mk 1,15)

Wartość naszego postu

Rozpoczynamy liturgiczny czas, który nazywamy Wielkim Postem. Rzeczywiście wielki to powinien być okres w życiu ludzi wierzących. Warto sobie postawić pytanie: czy będzie to post większy niż dotychczas, czy będzie to post Wielki? Trzeba uczynić wiele, aby kolejnych 40 dni roku liturgicznego pomogło pogłębić naszą wiedzę i wiarę, pomogło odczytać wyzwania czasów, w których żyjemy i przeniknąć je tym, co tylko chrześcijanie posiadają i czym mogą ubogacić świat. A będzie to możliwe, jeśli nawrócimy się i naprawdę uwierzymy w Ewangelię.

Zauważcie, Drodzy Bracia i Siostry, że bliskość Chrystusa, a nawet miłość do Niego i zjednoczenie z Nim, nie eliminuje z Jego i naszej bliskości szatana, Złego Ducha. Apostoł będzie przypominał, że chrześcijanie są włączeni w walkę nie z potęgami tego świata, ale z szatanem (por. Ef 6,12). I to nie tylko w czasach apostolskich. Dziś także trwa walka z Księciem Ciemności. Mówił o tym Papież Paweł VI, przypominał Jan Paweł II, a Kościół poucza: Szatan, „władca tego świata” (J 12,31) działa podstępnie także i dziś. Każdy człowiek oprócz własnej pożądliwości i złego wpływu innych, doświadcza również pokus ze strony szatana, tym większych im mniej zdaje sobie z tego sprawę (JP II, 18. III.1979). Ostateczne zwycięstwo jest jednak po stronie Chrystusa, ale kruchość naszego ludzkiego myślenia i ufanie swoim tylko zdolnościom i siłom niejednego już zwiodła.

Metodą szatana jest kłamstwo. A ileż tego kłamstwa, manipulacji, fałszywych oskarżeń i niedotrzymanych obietnic krąży między nami i po całym świecie?! Jakże łatwo ludzie idą za fałszywymi prorokami także dziś.

W styczniowym numerze jednego z katolickich pism zamieszczono wywiad z panią Marguerite Peeters, dyrektorem brukselskiego Instytutu na rzecz Dialogu Międzykulturowego, w którym autorka, znana ze swych katolickich przekonań zauważa, że nadchodzą rewolucyjne zmiany polityczne i kulturowe na skalę światową. Potrzebna jest nowa ewangelizacja, do której zachęca Ojciec Święty, ale najpierw trzeba dobrze rozeznać sytuację. Zauważmy, że ta nowa kultura globalna wyrasta z postmodernizmu, który promuje relatywizm moralny, aborcję, małżeństwa jednopłciowe, homoseksualizm itd… a wszystko to dzieje się przez globalne, światowe, polityczne ukierunkowanie tejże rewolucji kulturowej, wykluczającej Boga i Jego przykazania.

Ponieważ jednak wiary chrześcijańskiej nie da się oddzielić od życia, zatem Kościół musi oceniać tzw. nową etykę i przestrzegać przed wypaczeniami. Nie wolno zapominać, że pierwszym i głównym ewangelizatorem jest Duch Święty. Jemu trzeba zaufać, polecać nasze nadzieje i niepokoje, ale z Nim trzeba też współpracować, użyczać Mu swoich ust i wszystkich sił. Wyżej wymieniona autorka mówi dalej, że potrzebna jest społeczna, a nie tylko indywidualna reakcja wobec promowanych rozluźnień moralnych. Potrzebna jest wspólna, zbiorowa reakcja społeczeństw i narodów. Naród polski – jak napisała - szczególnie dobrze wie, co to przeciwstawianie się i walka… Pokazał, że jest odważny i szlachetny. Łatwiej niż inne narody, prawie intuicyjnie rozpoznaje strategie manipulacyjne i ideologiczne projekcje… Opatrznościową rolę odegrał Jan Paweł II, papież Polak… Odwaga bohaterów – bł. Jerzego Popiełuszki czy kard. Stefana Wyszyńskiego stanowiła dla nas wzór do naśladowania i podtrzymywała na duchu. Wszystkie te elementy odkryły światu duszę waszego narodu i sprawiły, że został pokochany … dlatego oczekuje się szczególnie od narodu polskiego, aby jeszcze raz pokazał swą odwagę i kreatywność wobec nowego wyzwania - kończy swój wywiad dyrektorka brukselskiego Instytutu (w: Moja Rodzina, nr 1, 2012, 4-5).

Zauważcie Bracia i Siostry, że ufają nam ludzie z zewnątrz, ale co ważniejsze, ufa nam Bóg. Czy godzi się Go zawieść?

„Kościół jest naszym domem” – uświadamiamy sobie coraz intensywniej w tym roku, a troska o atmosferę wewnętrzną Kościoła spoczywa na każdym z nas i na nas wszystkich. Widzimy jak planowo atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie. Nie oszczędzają Kościoła liberalne telewizje i takież pisma. Nawet rządowe instytucje, niby promując pluralizm medialny, ostatnio zdyskryminowały katolicką telewizję, co na szczęście budzi świadomość narodu. Jeszcze bardziej niebezpieczne są rozłamy wewnątrz Kościoła, ujawniające nawet wśród duchownych nieposłuszeństwo przełożonym i pasterzom. To jest bolesne, ale trzeba o tym mówić i zachęcać się wzajemnie do zwyczajnej pokory w duchu posłuszeństwa Kościołowi, Papieżowi i pasterzom, którzy stawiają niekiedy wymagania trudne, ale zgodne z Ewangelią i dlatego twórcze.

Wielki Post, to szczególna okazja do rekolekcyjnego rachunku sumienia, do nawrócenia, spowiedzi i postanowienia poprawy, to czas głębszej modlitwy i kontemplacji Krzyża, który dla Jana Pawła II i dla każdego z nas jest bramą zbawienia. Niech owocnie skorzystają z tej aktualnej duszpasterskiej inicjatywy parafie przeżywające peregrynację Wielkopiątkowego Krzyża Papieskiego.

Początek Wielkiego Postu, to w Polsce Tydzień Modlitw o Trzeźwość narodu. Zwracam się do wszystkich z zachętą do pokuty, nawrócenia i wiary w Ewangelię, do gorliwszej modlitwy za Kościół i Ojczyznę. Apeluję do przeżywających uwikłania w nałogi, aby poderwali serca i podjęli trud pracy nad sobą: korzystajcie z pomocy lekarza czy grupy wsparcia, ale pamiętajcie o skorzystaniu z pomocy Bożej. Wszyscy modlimy się za Was o dar wytrwania.

Wielki Post to przede wszystkim czas łaski i wielkiego miłosierdzia Bożego dla nas wszystkich. Niech w rodzinach nie zabraknie modlitwy za emigrantów i przebywających poza granicami Ojczyzny. Ich walka o sukces nie zawsze usłana jest różami. Wspierajmy ich szczerą, życzliwą miłością w podtrzymywaniu wiary i poczuciu godności mimo przeżywanych trudów.

Nowe perspektywy nadziei

Papież Benedykt XVI budzi swym nauczaniem nadzieję i zachęca Kościół do nowej ewangelizacji, czyli do pracy nad żywotnością naszej wiary. Jest w tym realistą, bo przypomina, ż sukces nie jest imieniem Pana Boga, że trudności, upadki, cierpienie, wysiłek i krzyż prowadzą człowieka ufającego Bogu do zmartwychwstania i zwycięstwa. Trud pogłębianej i odważnej wiary leży u podstaw sukcesu nowej ewangelizacji. To zadanie dla każdego z nas.

Zawsze chodzi o służbę Panu Bogu i nie ma znaczenia nasza funkcja ani miejsce w ludzkiej hierarchii ważności, ale to, czy wszystko i zawsze czynimy dla Niego i czy z Nim idziemy odważnie przez życie. Przybity do krzyża i Zmartwychwstały Boży Syn podnosi każdego człowieka i przynosi nam nowe życie. Nie odtrącajmy tej pomocnej, Chrystusowej dłoni.

Na wielkopostny czas modlitwy i nawrócenia całym sercem błogosławię.

Przemyśl, 26 lutego 2012

Wasz Arcybiskup

Za    Przemyska.pl