Kościoły na celowniku islamistów
Siła wybuchu była tak duża, że ciała wielu zabitych znaleziono w sporej odległości od kościoła. Niektórzy spłonęli, czekając w samochodach na wychodzących z Mszy św., inni zostali poważnie ranni. Byli i tacy, którzy zmarli w drodze do szpitala. Takie Boże Narodzenie zgotowali nigeryjskim chrześcijanom islamiści. W Madalli zginęło około 40 osób, a rannych było tak wielu, że karetki nie nadążały z ich transportem. Bomby wybuchły też przed kościołami w innych miastach.Za zamachami na chrześcijan w Nigerii stoi m.in. muzułmańska organizacja Boko Haram domagająca się całkowitej islamizacji tego 150-milionowego kraju.
Image via Wikipedia
W wyniku jej działań tylko w ostatnim tygodniu zginęło blisko 140 osób. Szkoleni na wzór talibów bojówkarze, którzy w ubiegłym roku również w święta Bożego Narodzenia dopuścili się mordu na chrześcijanach, grożą, że w najbliższych dniach będą kontynuować akcję. - Jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie ataki, do jakich doszło w ostatnich dniach, włącznie z podłożeniem bomby w kościele w Madalli - przekazał w rozmowie telefonicznej z agencją AFP Abul Qaqa podający się za przedstawiciela Boko Haram. - W najbliższych dniach będziemy te działania kontynuować w północnej części kraju - zapowiedział.Komentując mordercze działania islamskiej organizacji, Caleb Olubolade, nigeryjski minister odpowiedzialny za służby policyjne w kraju, podkreślił, że to tak, "jakby przeciwko krajowi została wypowiedziana wojna". Jednak pozostaje pytanie, czy po ubiegłorocznych atakach w jakiś sposób można było zapobiec nowej tragedii. Niestety po raz kolejny zawiodły władze ignorujące problem prześladowań chrześcijan. Kościół w Madalli w Boże Narodzenie był strzeżony jedynie przez trzech funkcjonariuszy policji, którzy także zginęli w zamachu. - W Nigerii problem przemocy wobec wyznawców Chrystusa jest traktowany bardzo powierzchownie, co skutkuje dramatami. Dopóki władze lokalne, wojsko i policja nie zaczną współpracować na rzecz przeciwdziałania prześladowaniu chrześcijan, zamachy będą się powtarzać - podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr Tomasz M. Korczyński z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
Całość na Nasz Dziennik.pl








