Dzisiaj: Joanny Zuzanny
Jutro : Boryslawa Grzegorza
czwartek, 24 maj 2018
godzina: 13:59
administrator

 

 

Jak naśladować Jezusa Chrystusa i trwać we wspólnocie z Nim, gdy kończy się Jego widzialna obecność i dokonuje się odejście? Doświadczenie śmierci na krzyżu, jedynie czterdziestodniowego ukazywania się uczniom między Zmartwychwstaniem a Wniebowstąpieniem, mimo zapowiedzi powtórnego przyjścia, bez Zesłania Ducha Świętego byłoby tylko historią i wspomnieniem. Dopiero Duch Święty daje moc wytrwania w wierze, modlitwie i walce duchowej. Siły zła przeciwne Chrystusowi zwracają się ku wiernym uczniom w celu rozerwania więzi z objawionym w ludzkiej naturze Synem Bożym. Oto trzecia Osoba Trójcy Świętej prowadzi ku ostatecznemu zwycięstwu wspólnoty miłości Kościoła złączonego z Chrystusem jako Jego mistyczne Ciało i lud Boży Nowego Przymierza. Wierzymy więc w trwałą sakramentalną wspólnotę Boga z nami i w świętość Kościoła, pomimo słabości, grzeszności i odstępstw. Zwycięstwo Kościoła i Boga w Kościele jest pewne, bo Duch Święty jest nieskończenie potężniejszy od wszystkich złych duchów razem wziętych, usiłujących na wiele sposobów Bogu nas odebrać i zniszczyć Kościół. Ogarnięci ojcowską i macierzyńską miłością daną z wysoka, sięgamy po ukazane i darowane sposoby i narzędzia wierności i wytrwania. Wierna Bogu i nam, Bożym dzieciom, Maryja Matka pokorna Służebnica Pańska wzywa do modlitwy różańcowej w wojnie jawnej lub ukrytej, prowadzonej przez legiony upadłych aniołów silniejszych w swojej naturze od ludzi. Różaniec odmawiany w formie krucjaty do granic przekroczył już nasze granice. Irlandia wierna Kościołowi prosi Polskę o modlitwę różańcową przed referendum zapowiedzianym na piątek 25 maja przeprowadzanym w celu wywyższenia prawa stanowionego w zmienionej konstytucji ponad prawo naturalne. Teraz więc prawda i życie mają być poddane głosowaniu i woli większości. Matka Boża Różańcowa pragnie, aby przeważyły głosy ludzi i aniołów wiernych. W Europie Zachodniej i na świecie diabeł ma coraz więcej do powiedzenia przez posłusznych sobie ludzi. Padają kolejne państwowe szańce. Broni się Irlandia, jeżeli upadnie, po niej miałaby upaść Polska. Trwa atak złych przeciwko wolności dobra, sprawiedliwej własności, ludzkiemu życiu i prawdziwej wierze. O ile szatan nie liczy się z rozumem, wolnością i wiarą, stara się ludzi zniewolić, oszukać i ogłupić, duchowo i cieleśnie zabić, o tyle Bóg pragnie, abyśmy z rozumu i wolnej woli czynili dobry użytek na wzór świętych.

 

Różańcowa nowenna poprzedzająca dzień irlandzkiego referendum trwa od uroczystości św. Andrzeja Boboli Patrona Polski (obchodzonej 16 maja), orędującego za nami w niebie razem ze św. Patrykiem – patronem Irlandii oraz warszawskiej parafii na Gocławiu.

 

W czasie egzorcyzmów diabły wielokrotnie wykrzykiwały, że różańca bardzo nie lubią. Demoniczne wyznania i wielorakie manifestacje zła mogą ludzi wahających się, komu służyć, a nawet skłonnych służyć jednocześnie Bogu i diabłu w duchu kompromisu nieba z piekłem i tolerancji dla piekielnych wybryków, skłonić, póki czas, do opamiętania.

 

Pogański celtycki kult boga śmierci pokonał w Irlandii św. Patryk. Módlmy się więc, aby wstawiennictwo świętych: Patryka i Andrzeja Boboli, powstrzymało kult śmierci w Irlandii i Polsce, a następnie w innych krajach, w których władze są posłuszne złu i Złemu, zwłaszcza w Anglii, co potwierdza zabójstwo Alfiego w „majestacie” prawa stanowionego przy obojętności tamtejszego duchowieństwa.

 

Kapłańska odwaga wynika z wiary i udziału w pasterskiej władzy Chrystusa. Powiedział o tym ks. prymas Stefan Wyszyński w Krakowie 11 maja 1975: „Obowiązkiem pasterza jest być mocnym w wierze. Nie wolno mu się chwiać ani na prawo, ani na lewo. Nie może on ulegać najrozmaitszym pokusom świata, nie może poddawać się mdłym doktrynom, opiniom, pogłoskom, hipotezom. Musi nauczać z mocą, jak z mocą uczył Chrystus, który zapewniał swoich słuchaczy: niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą”.

Obecne czasy zamętu nie sprzyjają postawom odważnym i jednoznacznym. Kapłańska odwaga potrzebna jest nie tylko w czasie otwartych prześladowań, ale i w czasie duchowego chaosu, nie mniej dzisiaj niż w czasie stanu wojennego w Polsce. Trzeba bardziej podobać się Bogu niż ludziom, nie tylko w polityce, ale i w Kościele. Słuszna równowaga między rozsądkiem a stanowczością nie oznacza przecież mówienia wszystkiego wszystkim głośno i od razu. Chyba że  jest się zapytanym, np. czy wolno przyjmować Komunię świętą, popierając zarazem dzieciobójstwo lub w zakresie swojej władzy godząc się na nie? Odpowiadam: nie wolno!

Mówił ks. prymas w roku 1953: „Uczymy, że należy oddać, co jest cezara – cezarowi, a co Bożego – Bogu. Ale gdy cezar siada na ołtarzu, to mówimy krótko: „Nie wolno!”.

 

Dzisiejsze „siadanie na ołtarzu” ma inną postać, raczej miłego sojuszu ołtarza z tronem. Bóg nas uczy, kiedy, komu i w jaki sposób powiedzieć „nie” albo „tak”, odróżniając jedno od drugiego bez udawania i krętactwa. Tylko bezwarunkowe i ufne poddanie się władzy Chrystusa Króla Polski wraz z potwierdzeniem władzy Maryi Matki Bożej w ojczyźnie może nas uratować.

 

Warszawska Gazeta 18 – 24 maja 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

W siódmą niedzielę Wielkanocy 13 maja obchodzimy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego przeniesioną z powodów praktycznych w Polsce i w wielu krajach z poprzedniego czwartku jako czterdziestego dnia od niedzieli Zmartwychwstania. Przez 40 dni ukazywał się swoim uczniom Zmartwychwstały Chrystus, zanim zakończył swoją widzialną obecność w miejscu i w czasie, zapewniając zarazem: „Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Chrystus jest z nami w sakramentach świętych, w głoszonym słowie Bożym, we wspólnocie miłości Kościoła, w modlitwie, w prośbie do Boga Ojca: „zbaw nas od Złego”. Bóg nas zbawia nie tylko od zła w wielu postaciach wobec ciała i duszy aż po wieczne potępienie, ale od wszelkich nienawistnych działań złego ducha – szatana, który jako zbuntowany anioł silniejszy jest od ludzi. Syn Boży przez wcielenie i zmartwychwstanie zstąpił z nieba na ziemię, a następnie wstąpił do nieba, zapewniając o swojej obecności w niebie i na ziemi, o łączności nieba z ziemią i ziemi z niebem. Człowiek o własnych siłach ani nieba nie osiągnie, ani raju na ziemi nie zbuduje. Bez Boga nie jest możliwe ani szczęście wieczne, ani trwałe i powszechne doczesne. Diabeł wprawdzie potrafi dzielić się swoją władzą z ludźmi oszukanymi przez niego, dysponując mniejszym lub większym wynagrodzeniem jako przynętą, ale raz złowiony z własnej woli człowiek, z wędki i haczyka sam się nie urwie. Chrystus pragnie aby Jego Wniebowstąpienie stało się i naszym udziałem. Pierwsza Najświętsza Maryja Panna z ciałem i duszą wniebowzięta w chwale nieba w pełni uczestniczy, ale zarazem przychodzi na ziemię, aby ostrzegać i prowadzić ludzi – dzieci Boże – ku niebu.

 

13 maja wspominamy Matkę Bożą Fatimską, której wezwania z roku 1917, powtarzane później wielokrotnie, tylko w niedużym stopniu zostały spełnione, a żądanie, aby Jej Niepokalanemu Sercu poświęcić Rosję przez uroczysty akt papieża razem z biskupami Kościoła powszechnego, wciąż czeka na wypełnienie i oczekiwane przez niebo posłuszeństwo. Smutne skutki nieposłuszeństwa ziemskich władz wobec nieba są jawne, oczywiste i coraz bardziej widoczne. Oby i polskie władze wzięły to sobie do serca, decydując się wreszcie na pełną zgodność swojego postępowania w sprawach publicznych z prawem Bożym, zawartym w objawieniu i ludzkiej, stworzonej przez Boga naturze. Wielu ziemskich władców chce z opłakanym skutkiem zastąpić i wyłączyć Boga Stwórcę i Zbawcę, zachowując zewnętrzne pozory wprowadzające w błąd świadków obłudy i kamuflażu.

 

Gdy samowolne przejście z ziemi do nieba jest dla ludzi niemożliwe, Bóg wskazuje drogę i sposób, aby w krzyżu Chrystusa zobaczyć możliwość doświadczenia ziemskiej doczesności aż po śmierć widzianą w świetle Wniebowstąpienia.

 

Chrystus poddał już sobie wszystkie moce i władze, oczekując współdziałania ludzkiej woli z Jego wolą aż po całkowite posłuszeństwo. Władza Chrystusa Króla nad życiem i śmiercią nie oznacza przymusu poddania się tej władzy w czasie próby, gdy ludzka wola ma do wyboru życie albo śmierć, dobro albo zło. Ten wybór bywa bardzo ograniczony przez ułomność, słabość i okoliczności życia, a także przez świadomą działalność ideologów odrzucających obiektywne kryteria prawdy i kłamstwa na zasadzie: „wszystko jest względne”. W ten sposób anty-Kościół jawi się jako ostoja tolerancji. Wniebowstąpienie daje nadzieję na powtórne przyjście zwycięskiego Chrystusa, różne od pierwszego przyjścia, bo nie pozostawiające możliwości sprzeciwu bez poniesienia wiecznych konsekwencji. Istnienie raz darowane przez Stwórcę aniołom i ludziom trwa wiecznie. W świecie ludzkim na ziemi doczesność miesza się z wiecznością. Dopiero Sąd Ostateczny potwierdzi wieczność „tak” albo „nie” wobec władzy Bożej miłości przyjętej albo odrzuconej. Miłość Chrystusa wyraża się w słowie „Pragnę”, wypowiedzianym w chwili konania na krzyżu. Chrystus pragnie wiecznej wspólnoty miłości z ludźmi, dla których umiera, zmartwychwstaje, wstępuje do nieba i ku miejscu w domu Ojca prowadzi. Tymczasem ludzkie pragnienie podlega pokusie pożądliwości ciała, oczu i pychy. Cielesne i duchowe pragnienia jako pożądanie sprowadzają świat do roli narzędzia samowywyższenia się, podczas gdy tylko Bóg może skutecznie i trwale człowieka wywyższyć na drodze pokory i posłuszeństwa, oczyszczenia pragnień i poskromienia pożądań. Bóg pragnie wspólnoty z nami, gdy odpowiadamy Jemu pragnieniem wspólnoty z Nim teraz i na zawsze.

 

Uczniowie Chrystusa łączą w sobie pragnienie wspólnoty zarówno z Bogiem, jak i z ludźmi, czemu daje wyraz św. Paweł, gdy zastanawia się, co jest lepsze: odejść i przebywać z Chrystusem na zawsze, czy służyć jeszcze ludziom w trudzie, cierpieniu i przewidywanym męczeństwie (zob. Flp 1,21-26). Podobnie i my pytamy Boga w duchu wiary: co jest lepsze – odejść czy jeszcze pozostać, czy wyjść prędzej z „więzienia” czy w nim wytrwać?

 

14 maja obchodzimy święto Macieja Apostoła, który poniósł śmierć męczeńską ukamienowany i dobity siekierą (dlatego uważany jest za patrona cieśli i rzeźników).

16 maja czcimy uroczyście św. Andrzeja Bobolę – męczennika, patrona Polski, autora roty Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza. W sobotę 12 maja obchodzimy w Warszawie uroczystość Najświętszej Maryi Panny Łaskawej Patronki Stolicy, a w Ewangelii czytamy opis cudu w Kanie Galilejskiej (J 2,1-11). Jezus na prośbę Matki przemienił na weselu wodę w wino, którego zabrakło. Ten cud zapowiada przemianę eucharystyczną, przeistoczenie wina z kroplą wody w czasie mszalnej konsekracji w Krew Chrystusa. Liturgia majowych dni i świąt umacnia naszą nadzieję w skuteczność przemiany Polski jako doraźnego obiektu niegodziwej gry wewnętrznej i zagranicznej w rzeczywiste królestwo Chrystusa i najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej.

 

 

Warszawska Gazeta 11 – 17 maja 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

„Bóg jest miłością”, pisze św. Jan w drugiej niedzielnej lekcji 6 maja (1 J 4,8.16). Bóg w Trójcy Świętej jedyny jest miłością w sobie, we wzajemnym udzielaniu się, darze i posłuszeństwie Ojca, Syna i Ducha Świętego. Boga objawia ludziom Syn, gdy staje się Człowiekiem, podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, czyli braku miłości prawdziwej. Objawienie się Syna Bożego w ludzkiej naturze potwierdza i rozszerza objawienie się Boga w czasach Starego Przymierza. Miłość Boża rozlewa się, udziela i oczekuje wzajemności ze strony tych, którzy stworzeni mocą miłości, są do miłości zdolni jako aniołowie i ludzie.

 

Pierwszą odwieczną wspólnotą miłości jest Bóg. Jednoosobowe bóstwo wyznawców islamu i świadków Jehowy nie jest miłością, głoszona przez nich ideologia również miłością nie jest, nasycona nienawiścią od założenia. Dlatego są granice porozumienia i dialogu tzw. „międzyreligijnego”. Boża prawdziwa miłość jest bezgraniczna, wierna i ofiarna. Pełnym objawieniem Boga i Bożej miłości jest Chrystus, tworzący Nowe Przymierze, obecny we wspólnocie miłości Kościoła. Odejście od Kościoła, pogarda, prześladowanie, nierozumienie jego istoty, oznacza odrzucenie miłości Bożej. Wspólnota miłości Bożo-ludzkiej i międzyludzkiej uobecnia Boga na ziemi. Pogarda wobec miłości i prawdy wyraża się w postawie duchów zbuntowanych – szatanów oraz ludzi buntujących się przeciwko Bogu i sprzeciwiających się wspólnocie Przymierza Boga z ludźmi i ludzi z Bogiem, czyli Kościoła w swoim założeniu oraz istocie.

 

Miłości nie można odłączyć od jej wyrazu, czyli praktyki miłości wzajemnej. Słowo „miłość” bywa przez ludzi różnie rozumiane, aż po nazywanie miłością tego, co miłością nie jest lub może być jako jej składnik w postaci uczucia i przeżycia. „Kochaj i czyń, co chcesz”, mówi św. Augustyn odnosząc się do miłości objawionej, przykazanej, danej i zadanej. Wszystkie Boże przykazania zawierają się w pierwszym przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Bez Boga miłość traci moc, źródło i oparcie, poddana jest subiektywnym poglądom i potrzebom. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”, mówi Jezus w Ewangelii (J 15,13). On sam oddał życie na krzyżu za przyjaciół i nieprzyjaciół w nadziei, że mogą stać się przyjaciółmi Boga i ludzi, jeżeli zechcą i podejmą w duchu nawrócenia współpracę z Bogiem we wspólnocie Przymierza. Chrystus nas wybrał, abyśmy przynosili trwałe owoce miłości, tworząc cywilizację miłości na świecie, podejmując zadania osobiste, rodzinne, parafialne, społeczne i narodowe, aż po ratowanie świata przed odstępstwem od Boga ku zagładzie, przed Potopem.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział na Jasnej Górze 3 maja 1973: „Aby obronić się przeciwko każdemu potopowi trzeba żywej bohaterskiej wiary. A z niej – jako czynnik niezbędny, odżywiający się wiarą – wynika i dołączyć się musi dla naszego wychowania, duch ofiary i służby braterskiej. Nie można urządzać życia społecznego i publicznego tylko z pomocą etatów urzędniczych w skali płac i takich czy innych organizacji politycznych. W życiu każdego Polaka, który chce naprawdę budować w bezpieczeństwie i pokoju własną ojczyznę, musi istnieć przede wszystkim duch ofiary i braterskiej służby”.

 

Obchodzona 3 maja w ojczyźnie uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przypomina w liturgii słowa Bożego apokaliptyczną walkę ognistego Smoka z Niewiastą rodzącą Syna, który uobecnia królewską władzę Boga na ziemi (Ap 12,10). Maryja Królowa Polski daje nam Chrystusa, który jako Król Polski chce i może (bo w Nim chcieć i móc tworzą jedno) Ojczyznę uratować przed piekielnym Smokiem, Bestiami i Wielką Nierządnicą. Obrazy zawarte w Apokalipsie św. Jana ukazują sens naszych współczesnych dziejów i tę możliwość, aby odnieść zwycięstwo przekraczające moce i zdolności ludzkie. W drodze do wiecznej ojczyzny – nieba, skorzystajmy z tych narzędzi i sposobów, które dzięki intronizacji Chrystusa jako Króla Polski pozwolą Ojczyznę wywyższyć i ocalić. Uprawniona jest ocena ziemskich (i polskich) władz doczesnych, czy zechcą uroczyście przez intronizację poddać się władzy Chrystusa Króla Polski, zanim poddane będą na mocy wyroku Bożej sprawiedliwości władzy Chrystusa Króla Wszechświata.

 

Ósmego maja obchodzimy uroczystość św. Stanisława biskupa i męczennika zabitego przez króla Bolesława Śmiałego za stanowczy sprzeciw, poparty ekskomuniką, wobec zbrodniczej samowoli króla, lekceważącego prawa Boże i ludzkie. Król władzę utracił, kraj opuścił, zmarł dwa lata później jako pokutnik w Osjaku na Węgrzech. Biskup Stanisław został uroczyście kanonizowany przez papieża Innocentego IV w roku 1273 w Asyżu. Pierwsza uroczystość ku czci św. Stanisława odbyła się w Krakowie 8 maja 1254 r. z udziałem dostojników duchownych i państwowych. Pisze o sprawie konfliktu między Stanisławem a królem ks. Wincenty Zalewski SDB w książce „Święci na każdy dzień”, zawierającej opis 649 żywotów świętych i błogosławionych Kościoła (wyd. w Łodzi, 1982, s. 233-240). Uznanie przez Kościół władz państwowych w zakresie ich kompetencji łączy się ze zobowiązaniem do sprzeciwu wobec postępowania tych przedstawicieli państwa, którzy swoją władzę uznają publicznie za ważniejszą od władzy Boga, Chrystusa Króla i Maryi Królowej Polskiej Korony. Kościelne prawo do ekskomuniki wyśmiał w swoim czasie prezydent Bronisław Komorowski, podający się za katolika. Dzisiejsza ekskomunika wobec polityka popierającego aborcję lub in vitro oznaczałaby w praktyce zakaz przyjmowania Komunii św. bez publicznego nawrócenia. W modlitwie do świętych Bożych (w roku 1579) ks. Piotr Skarga zawarł słowa: „Proście za nami, aby to królestwo z królem swoim, pomazańcem Chrystusowym, w którym jest jeszcze wiele ostatków wiernych sług Bożych – jedność miało i od domowego duszorozbójstwa i niezgody, i od postronnych najazdów wolne będąc, pokutę za wielkie złości i niesprawiedliwości swoje czyniło”. To prorockie pragnienie może spełnić się jako owoc Krucjaty Różańcowej i upragnionej Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski.



Warszawska Gazeta 4 – 10 maja 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Bóg oczekuje od nas ludzi, których stworzył na swój obraz, wierności, zaufania i posłuszeństwa. „Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim”, pisze św. Jan w drugiej lekcji piątej niedzieli Wielkanocy 29 kwietnia (1 J 3,24). Wiara ma postać wierności, gdy nie ogranicza się do deklaracji „jestem wierzący jako katolik i chrześcijanin”, ale potwierdza się czynem i prawdą. Samookreślenie w formie stwierdzenia „jestem wierzący ale niepraktykujący”, odłącza wiarę od miłości gotowej pełnić wolę Boga. „Diabły też wierzą”, powiada św. Jakub Apostoł. Pełnienie woli ludzkiej bywa z wolą Bożą niezgodne w postaci samowoli i nieliczenia się z Bożymi przykazaniami – z Dekalogiem i Ewangelią. Posłuszeństwo przepisom i ustawom powinno być uzależnione od zgodności prawa stanowionego przez ludzkie władze z prawem Bożym. Niezachwiana ufność pokładana w Bogu daje świadomość odwagi i pewności siebie. Taka świadomość określa ludzki byt wbrew marksistowskiemu kłamstwu, iż „byt określa świadomość”. Ludzki byt spełnia się w warunkach, które bywają nieludzkie, sprzeczne z rozumem, ludzką godnością i wiarą. Takim uwarunkowaniom należy przeciwstawić się z pomocą Bożej łaski i przed nimi bronić się aż po męczeństwo. „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”, mówią Apostołowie Piotr i Jan przed Sanhedrynem (zob. Dz 4,19). Tę postać wierności Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie ukazał niedawno w swojej posłudze kapłańskiej aż po ofiarną śmierć bł. ks. Jerzy Popiełuszko, znosząc mężnie nie tylko prześladowania, ale i niezrozumienie ze strony niektórych kolegów księży i przełożonych. Szczególną cechą postawy i nauczania ks. Jerzego było i jest odniesienie wiary do spraw społecznych i politycznych, nie tylko prywatnych, ale tzw. „mieszanie się do polityki” wbrew usłużnej, interesownej lub tchórzliwej gotowości, aby politykę pozostawić różnego rodzaju złoczyńcom i obłudnikom. Dlatego ks. Jerzy nie używając słowa „intronizacja” w swoich kazaniach, jest patronem intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla Polski, co wynika z wiary i wierności, a zarazem jest odpowiedzią na wielokrotne Jezusowe wezwanie skierowane do sługi Bożej Rozalii Celakówny, a przez nią do obu władz – kościelnej i państwowej w Polsce. To wezwanie w imię pluralizmu, tolerancji i demokracji pozbawionej wymiaru prawdy jest wciąż pomijane w Polsce.

 

„Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – mówi Jezus w niedzielnej Ewangelii 29 kwietnia (J 15,5). Nie wystarczą ludzkie władze i możliwości, aby Polskę obronić i uratować wobec współczesnych zagrożeń ze Wschodu, Zachodu i od środka. Państwowy, społeczny i osobisty czyn ma wyrazić ufne współdziałanie z Chrystusem Królem Polski i Maryją Królową Polskiej Korony. Brak takiego współdziałania, pomimo naglących wezwań z wysoka, prowadził do kolejnych narodowych nieszczęść. Skuteczność krucjat różańcowych w dziejach aż po rok 1920 w Polsce, powinna zachęcić do Krucjaty Różańcowej w obronie Ojczyzny w roku 1939, 1944 i dzisiaj, ale nie zachęciła w skali państwa i obu władz, polegających bardziej na sobie i sojusznikach niż na Bogu. Skorzystanie z narzędzi darowanych nam przez niebo, ukazałoby wyższość mocy nieba nad siłami ziemskimi, i dobrymi, i złymi. W tym duchu ma odbyć się 2 maja na Polach Elekcyjnych w Warszawie na Woli uroczyste poddanie się Polski Panu Bogu i detronizacja człowieka zajmującego w swej grzesznej pysze tron Bogu należny. Niech tron Polski obejmie w swoje władanie Jezus Chrystus Król. Tak jak nasi przodkowie „wolni od obcej przemocy nakazu”, zgodnie z prastarą tradycją i zasadą wolnej elekcji, obowiązującą w czasach bezkrólewia, w wolnym i odpowiedzialnym akcie naszej woli będziemy błagać Boga, aby zasiadł na polskim tronie. Będzie to uroczysta i pokutna prośba narodu, aby na tron państwa polskiego powrócił Dekalog. Niech w ojczyźnie znów obowiązuje posłuszeństwo i poddanie prawu Bożemu, a Jezus  Chrystus obejmie we władanie osierocony tron Polski. Zaniesiemy modlitwę do Królowej Polski – Najświętszej Maryi Panny, aby zgodnie z Jasnogórskimi Ślubami Narodu „Polska stała się prawdziwym królestwem Maryi i Jej Syna”.

Śp. ks. Tadeusz Kiersztyn w publikacji „Wypaczanie prawdy objawionej” (Warszawa, 2014) odpowiada zwięźle na zarzuty przeciwko intronizacji, obecne w postawie i nauczaniu pasterzy Kościoła w Polsce i w świadomości wielu katolików. Nie odróżnia form od istoty naszej wiary częste mylenie Intronizacji z czcigodnym kultem Serca Bożego oraz objawień przyjętych w Paray-le-Monial we Francji przez św. Małgorzatę Marię Alacoque i uznanych w Kościele bez rozróżniania z przesłaniem skierowanym w latach 30. XX w. do sługi Bożej Rozalii Celakówny a przez nią do Polski oraz innych państw i narodów, współcześnie z przyjętym orędziem Bożego miłosierdzia zawartym w „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej. Trwać w Chrystusie, gdy On chce trwać w nas i stosownie do historii narodów określa postać tego trwania, jest zadaniem, które powinno być spełnione nie tylko przez akt zbiorowej pobożności, dokonany już w Łagiewnikach 19 listopada 2016, ale również przez uroczyste poddanie się władzy Jezusa Chrystusa Króla Polski w formie podanej przez samego Króla. Król wszechświata w porządku sprawiedliwości wobec wszystkich, złych i dobrych, czy chcą czy nie chcą, pragnie być uroczyście uznany za Króla w wymiarze dobrowolnie przyjętego miłosierdzia poprzedzającego zwycięską ostatecznie sprawiedliwość. Ostrzeżenia w postaci doczesnych nieszczęść, jeżeli je zrozumiemy, mogą nas obronić przed wiecznym potępieniem. Zła katastrof i wojen, a przede wszystkim piekła, Bóg chce nam oszczędzić, pragnąc wspólnoty miłości z nami na ziemi i w niebie.

 

Życzę nadal owocnego trwania dla Telewizji Trwam.

Warszawska Gazeta 27 kwietnia – 3 maja 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

 

Czwarta niedziela Wielkanocy 22 kwietnia ukazuje w Ewangelii Jezusa Chrystusa jako Dobrego Pasterza (J 10,11-18). On sam tak mówi o sobie, odróżniając pasterza od najemnika. Pasterz owce kocha, gotów oddać za nie swoje życie w obronie przed wilkami. Najemnik przed wilkiem ucieka ratując samego siebie kosztem życia owiec. Chrystus posłuszny woli Ojca z miłości oddaje swoje życie, aby je odzyskać, zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie, czego uczniowie jeszcze nie rozumieją, ale pozwalają prowadzić siebie drogą wiary aż po naśladowanie Chrystusa i udział w Jego władzy pasterskiej. Boża miłość ogarnia także owce z innej owczarni, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz.

Powołaniem ucznia jest poddać się władzy Pasterza, a następnie w tej władzy uczestniczyć. Odróżnienie pasterza i owiec od wilków jest wezwaniem i przestrogą. Człowiek-wilk potrafi udawać owcę, wystąpić w owczej skórze, a nawet przebrać się za pasterza, aby tym skuteczniej poddać sobie owczarnię. Ale i owce mogą ulec pokusie upodobnienia się do wilków, a wtedy wilk-przywódca wraz ze stadem wilków szuka owiec, aby je pokonać, spożyć lub w wilki przemienić. Owczym prawem jest wybrać życie, miłość i wspólnotę z pasterzem. Prawem a raczej – bezprawiem wilka jest szerzyć śmierć i nienawiść, zachowując pozory dobra, okłamując tych, którzy pozwolą się oszukać ku własnej zgubie, ulegając tymczasowo obietnicom poddania się lub sprawowania władzy różnej od miłości i odpowiedzialności za życie i dobro. Bóg żyje i pragnie życia tych, których stworzył na swój obraz. Szatan jako książę tego świata nie mogąc zniszczyć Boga, bo jako stworzenie jest od Niego dużo słabszy, ani zmartwychwstałego w swoim człowieczeństwie Chrystusa Króla, pragnie zniszczyć ludzi, odbierając owce pasterzowi i stosując różnorodne formy kłamstwa obecne w dzisiejszych ideologiach zatruwających ludzką myśl, mowę i drogę postępowania.

 

Boża owca przekonana przez pasterza-wilka o wolności jako dowolności wyboru, słucha takiego wilczego głosu, który rozległ się od strony namiotów opozycji przed Sejmem ku uczestnikom różańcowego marszu w obronie życia Polaków i Polski, a który można by streścić w sposób następujący: - kto chce rodzić, niech sobie rodzi, a kto chce zabijać, niech zabija – uszanujmy wolność wyboru. Taka „wolność” okazuje się prędko pozorna: obrona życia jest karana, zaś zabijanie bezkarne, gdy władza społeczna i państwowa opowiada się po stronie śmierci i zakłamania, sprowadzając prawo do życia do kwestii rangi poglądów, które się jeszcze toleruje, albo już ogranicza i prześladuje. Tymczasem obrona życia ludzkiego od poczęcia po naturalną śmierć nie jest sprawą poglądów i przepisów, ale Bożego prawa zawartego w naszej naturze – prawa naturalnego. Między prawem prawdy i życia a bezprawnymi przepisami (urzędnik – wykonawca woli wilka mówi: „takie mamy przepisy”) nie ma kompromisu ani zgody. Fikcyjne równouprawnienie życia i śmierci, prawdy i kłamstwa w imię demokracji, tolerancji, tchórzostwa jednych i tupetu drugich, nie może się utrzymać. Zwycięstwo życia darowane jest przez Boga wszystkim ludziom. Hałaśliwi zwolennicy pojednania uszanowanego życia ze śmiercią uprawnioną i wybraną, nie wiedzą, co głoszą. Dzielenie ludzi na tych, którym pozwala się żyć, oraz tych, którym się nie pozwala, jest wewnętrznie sprzeczne, czego przykładem jest niechęć i niezdolność, aby prawo stanowione poddać prawu naturalnemu dla dobra wszystkich: sprawców i ofiar zła.

 

Ojciec św. Jan Paweł II po męczeństwie ks. Jerzego Popiełuszki modlił się, „aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie”. W ósmą rocznicę śmierci smoleńskich modlimy się, aby z tych śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie, dobro wieczne dla ofiar a dobro doczesne dla Polski poddanej władzy Chrystusa Króla ku uczestnictwu w tej władzy Polaków – owiec i pasterzy.

 

Liturgiczna uroczystość św. Wojciecha – biskupa i męczennika, głównego patrona Polski, patrona ładu hierarchii Kościoła w ojczyźnie (23 kwietnia), a następnie święto św. Marka Ewangelisty (25 kwietnia) ukazują jedność władzy Chrystusa z władzą ludzi Bogu aż po męczeństwo wiernych. Uczczony wspomnieniem (23 lub 24 kwietnia) św. Jerzy jako żołnierz rzymski poniósł śmierć, gdy odmówił złożenia ofiary bożkom. Droga krzyżowa męczenników aż po ofiarę ks. Jerzego ukazuje granice pogańskiej tolerancji. Poganie tolerują tych, którzy gotowi są obok Boga prawdziwego postawić jako przedmiot kultu fałszywe bóstwa, czyli pomieszać prawdę z kłamstwem, czego przykładem jest wciąż obowiązujące ustawodawstwo w Polsce w odniesieniu do dzieci poczętych. Władze „dobrej zmiany” szukają wciąż kompromisu życia ze śmiercią, chcąc w pewnej mierze zadowolić opozycję głoszącą demokrację jako dowolny wybór ograniczony tylko zmieniającymi się przepisami.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 21 kwietnia 1974: „Nie należy oczekiwać zbawienia od innych narodów. Nie wolno osłabiać swojej postawy społecznej i moralnej wyczekiwaniem, że inni to za nas zrobią, inni nas wesprą, inni przyjdą z taką czy inną pomocą. Nie! To jest błąd wychowawczy o znaczeniu śmiercionośnym. Dlatego też naród zawsze musi mieć ambicje wiary we własne siły. (…) Narodzie polski, wiedz, co mówi ci Chrystus – nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym! Odważnie mówimy, nie pierwszy raz na ambonach stolicy: nie bądźcie narodem tchórzów, miejcie odwagę myśleć!”.

 

Wiara i rozumne myślenie idą razem przed bezrozumną niewiarą. Łączenie w jedno wiary z rozumem, zewnętrznej pobożności i wiernej praktyki, wymaga odwagi i męstwa. Polsko, odważ się myśleć, trwaj w wierze.

Warszawska Gazeta 20 – 26 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski