Dzisiaj: Damazego Waldemara
Jutro : Dagmary Aleksandry
poniedziałek, 11 grudzień 2017
godzina: 18:16
administrator

 

Św. Paweł przed uwięzieniem i końcem działalności publicznej przypomina słowa Pana Jezusa niezapisane w Ewangelii, ale żywe w tradycji: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20.35). Wszystkie dary, które po swoim nawróceniu otrzymał św. Paweł od Boga, pomnożył jako apostoł po to, aby przeżyć szczęście oddania ich razem z sobą Chrystusowi i Kościołowi.

To szczęście przeżyli dwaj słudzy z przypowieści o talentach darowanych i pomnożonych przed wejściem do radości swojego pana – czytamy w Ewangelii w niedzielę 19 listopada (Mt 25,14-30). Jest to obraz ludzkiego życia przyjętego jako dar i zadanie, jako wezwanie do miłości, wierności i odpowiedzialności, zasługującego na pochwałę pewnego człowieka, który zanim udał się w podróż przekazał swoim sługom swój majątek. Tym człowiekiem jest Chrystus, Jego podróżą jest Wcielenie Syna Bożego od poczęcia w łonie Maryi po Wniebowstąpienie i powtórne przyjście w chwale u kresu czasów.

 

Każdy dobry sługa otrzyma wieczną nagrodę za wierność w niewielu doczesnych rzeczach w postaci wejścia do radości swojego pana. Wielka, niekończąca się radość jest nagrodą za szczęście dawania pomnożonych przez swoją pracę darów. Błędem i grzechem sługi złego i gnuśnego jest nieufność wobec pana i brak współdziałania z jego jako dawcy darów wolą, zaś karą jest wyrzucenie na zewnątrz w ciemności, czyli potępienie w piekle. Nie ma znaczenia, ile talentów, mniej czy więcej, różni słudzy otrzymali. Nie jest ważny w oczach Bożych stopień, rodzaj obdarowania poszczególnych ludzi w życiu ziemskim. Ważna jest miłość, pobudzająca do współpracy z Bogiem w życiu doczesnym dla osiągnięcia życia wiecznego. Oto sam Bóg staje się darem dla człowieka, zaś człowiek stworzony na obraz Boży może i powinien stać się darem dla Boga. Ta wymiana darów spełnia się w zbawczej ofierze Chrystusa i uobecnia się w każdej Mszy św. stanowiącej centrum i szczyt ofiarnego życia ku przejściu przez śmierć do radości życia bez końca. Dlatego wszystkie doświadczenia życia można właściwie wykorzystać albo zmarnować.

„Każdemu kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie; temu zaś kto nie ma, zabiorą nawet  to, co ma”, mówi Jezus (Mt 25,29). Temu, kto ma miłość i ufne posłuszeństwo wobec Boga, dany będzie nadmiar radości bez końca, zaś temu, kto wiary, nadziei, miłości nie ma, odbiorą z chwilą śmierci lub niekiedy wcześniej dobra doczesne, nie dając niczego w zamian poza niekończącą się rozpaczą i udręką w postaci „płaczu i zgrzytania zębów”.

 

Jest więc życie, krótsze lub dłuższe, wielką szansą, którą można przyjąć albo zmarnować. Wszelkie porównania ludzi między sobą: kto co ma, kto kim jest we własnych oczach, jaką kto ma władzę, tracą sens w świetle przypowieści o talentach. Słowo Boże rzuca światło na ludzkie sprawy ważne i nieważne, dobre i szkodliwe. Od poznania myśli Bożej, od ufnego poddania się woli Bożej, zależy nasze szczęście życia w prawdzie. Powiedział o tym ks. prymas Stefan Wyszyński w Poznaniu 21 listopada 1971: „Trzeba zacząć od prawdy! Trzeba uwierzyć, że Chrystus jest Królem! Usłyszał to Piłat lecz nie skorzystał z wyjaśnień, oby nie powtórzył się błąd Piłata! Oby współcześni ludzie pracujący nad przebudową świata w lepszym, sprawiedliwym sensie, zechcieli skorzystać z prawdy Chrystusa!”.

 

Budowanie „lepszego świata” bez wyzwolenia w prawdzie staje się drogą donikąd. Światło prawdy pozwala odróżnić dobro od zła. Przekonanie, tak dzisiaj powszechne, iż prawda niszczy wolność, bo ogranicza swobodę wyboru, prowadzi do nowego totalnego zakłamania i zniewolenia. Im więcej w Polsce prawdy, tym mocniejsza nadzieja, że nasz wspólny dom nie runie. Sprzeciw wobec prawdy o męczeństwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki trwa i jest skutkiem zakłamanych układów „okrągłego stołu”.

Pierwsza lekcja liturgii słowa Bożego 33. niedzieli zwykłej kończącego się roku A ukazuje dzielną niewiastę, której ufa serce małżonka (Prz 31, 10-12). Tą niewiastą jest Kościół a małżonkiem – Chrystus. Boże Serce ufa Kościołowi jako wspólnocie, jednoczącej ludzi z Bogiem i między sobą w świetle prawdy. Powołaniem ludzi Kościoła jest żyć w prawdzie, prawdy bronić i szukać. Gdy w miejsce prawdy pojawia się doraźna korzyść, utrwala się postawa „nie wiem i nie chcę wiedzieć” uniemożliwiająca trwałe porozumienie ponad podziałami, co ukazuje film Grzegorza Brauna „Luter” oraz wystąpienie prokuratora Andrzeja Witkowskiego w sprawie śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

 

W drugiej niedzielnej lekcji pisze św. Paweł do wiernych Chrystusowi Tesaloniczan: „Wszyscy jesteście synami światłości i synami dnia” (1 Tes 5,5). Wyrzucony na zewnątrz w ciemności będzie ten sługa, który światła dnia nie chce (zob. Mt 25,30). Światło prawdy jest przedmiotem daru i wyboru, łaski i wytrwania.

Warszawska Gazeta 17 – 23 listopada 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

 

 

„Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga”, pisze św. Paweł w Liście do Rzymian, w sąsiednim wierszu po wezwaniu: „Nie daj się złu zwyciężyć, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 13,1; 12,21). Jest władza polityczna i duchowna, ludzka i diabelska, władza Bogu wierna i niewierna, władza chrześcijan i władza pogan, władza służebna wobec dobra i życia oraz władza prześladująca, zniewalająca, zabijająca, totalitarna. Zdolność sprawowania władzy może więc być poddana prawu Bożemu albo oddana mocy bezprawia. Jezus nie przyjmuje władzy od szatana w czasie kuszenia, bo jest w pełni posłuszny woli Ojca, sprawując władzę jako służbę, aż powie przed Wniebowstąpieniem: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi”. (Mt 28,18). Swoją władzą dzieli się Jezus z uczniami świadomymi, że „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29).

 

Władza Bogu posłuszna staje się znakiem sprzeciwu wobec władzy zła, czego wzorem i przykładem są męczennicy, a wśród nich bł. ks. Jerzy Popiełuszko, wierny do zadanej mu śmierci, prawu Bożemu zawartemu w Dekalogu i w Ewangelii. Zarówno władza polityczna jak i władza duchowna może wejść na drogę buntu przeciwko Bogu i Jego woli. Przywódcy żydowscy nie chcieli uznać władzy Chrystusa, chociaż wobec świeckiej władzy pogan okazywali uległość. Władza polityczna staje się władzą szatańską wtedy, gdy przypisuje sobie Boską zdolność decydowania co dobre, a co złe, wbrew Bogu.

Darowana jest nam umiejętność ocenienia ludzkich, ale i nieludzkich władz w świetle prawdy i prawa. Użytek z tej umiejętności może wiele kosztować, aż po utratę znaczenia, własności i życia.

 

Czytania mszalne 31. niedzieli zwykłej 5 listopada ukazują nieposłuszeństwo Bogu Królowi okazane przez kapłanów i uczonych w Piśmie Starego Przymierza. Ich błąd polega na niewierności głoszonym naukom poprzez czyny spełniane dla własnego wywyższenia, kosztem uzależnionych od siebie ludzi, bo sobie przypisują władzę ustanawiania hierarchii społecznej dla swoich korzyści na drodze krzywdy poniżonych i obciążonych „ciężarami wielkimi i nie do uniesienia” (Mt 23,4).

W drugiej niedzielnej lekcji, w liście do Tesaloniczan św. Paweł ukazuje postawę miłości, skromności, pokory i dobroci, przeciwną faryzejskiej pysze. Wzorem do naśladowania jest Jezus Chrystus i wierni Jemu uczniowie. Zakłamanie przywódców żydowskich czyni ich niezdolnymi do przyjęcia prawdy przez Chrystusa głoszonej i potwierdzonej cudownymi znakami. Żaden cud, aż po wskrzeszenie Łazarza i pusty grób zmartwychwstałego Pana, nie poruszył ich zaskorupiałych serc i nie rozgrzał lodowatych sumień. A jednak są na świecie ludzie spragnieni prawdy, gotowi jej szukać i budować wspólnotę miłości, wiary i nadziei. Tacy ludzie są mocą Kościoła, pozwalają siebie uratować i ratują innych. Ich pochwałę wygłosił ks. prymas Stefan Wyszyński w warszawskim kazaniu z 6 listopada 1960: „W człowieku są przedziwne siły prawdy, które ujawniają się w całej jego postawie intelektualnej i duchowej; są one sprzymierzeńcami wszystkich prawdomównych i nauczających w prawdzie. (…) Jest to zagadnienie wewnętrznej solidarności tych, którzy są w prawdzie, i tych, którzy dostępu do prawdy szukają. Jest to cudowna wspólnota prawdy, wyrastająca z naturalnej postawy i psychiki osoby ludzkiej, uratowanej – rzecz znamienna – nawet po doświadczeniu grzechu pierworodnego”.

 

Grzech odrzucenia Boga popełniony przez naszych prarodziców w raju, dziedziczony jako grzech pierworodny, obciążający naturę ludzką, potwierdzony przez nienawiść wobec Chrystusa, nie zniweczył dobra zawartego w człowieku noszącym w sobie obraz Boży i powołanie do nieśmiertelności we wspólnocie wiecznej ojczyzny. Człowieczeństwo po grzechu Adama i Ewy jest wprawdzie częściowo zepsute, ale nie unicestwione. Wywyższa człowieczeństwo Bóg stając się człowiekiem i przyjmując ludzką postać od Niepokalanej Maryi Matki. Szatan, kierowany zawiścią, chce ludzi unicestwić, zabić, odebrać na zawsze Bogu, pogrążyć w piekielnej otchłani bez wyjścia. Na drodze ku samobójstwu można jednak zatrzymać się, póki doczesność próby trwa. Gdy dążenia samobójcze ogarniają już nie tylko poszczególnych ludzi, ale całe społeczeństwa i narody, co szczególnie widoczne jest w kilku krajach Europy Zachodniej, nagląco ważne jest wytrwałe głoszenie Ewangelii życia, razem z modlitwą o ratunek z góry, gdy o własnych siłach nie sposób wyjść z doliny śmierci, nie tylko zadanej, ale i wybranej przez wielu wezwanych do życia w jedności z Bogiem Stwórcą i Zbawcą.

„Czyż nie mamy wszyscy jednego Ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Dlaczego oszukujemy jeden drugiego?”, pyta prorok Malachiasz (2,10). Skoro oszustwo dotyczy i ciała, i duszy, spraw osobistych i społecznych, prywatnych i publicznych, władza prawdy powinna ogarnąć wszystkie dziedziny życia. Tę władzę uobecnia i darowuje Chrystus Król. Poddajmy się więc Jego panowaniu jako Króla Polski razem z Maryją Królową Polskiej Korony.

Królowa i Król chcą panować w Polsce razem. Wszyscy święci i dusze czyścowe módlcie się o wypełnienie się tej woli dla naszego ocalenia.

 

Warszawska Gazeta 3 – 9 listopada 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

Ewangelia 30. niedzieli zwykłej 29 października mówi o największym przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Miłość jest zarazem darem i zobowiązaniem, wynika z woli Boga, który jest miłością wobec ludzi stwórczą i zbawczą, oraz z posłusznej gotowości, aby tę wolę przyjąć, jej się poddać, ją pełnić. Gdy wola ludzka staje się zgodna z wolą Bożą, sam Bóg jest źródłem miłości darowanej i odwzajemnionej. Bóg jest miłością w sobie, jest Trójcą Osób będących dla siebie darem, zanim stanie się darem dla ludzi, zanim przyjmie ludzką naturę i postać w chwili Wcielenia Syna Bożego. Istotą Boga jest miłość wiecznie obecna i udzielająca się. Błędne pojęcie jednoosobowego Boga określa miłość jako przypadłość, jako akt wtórny wynikający z powołania do bytu osób zdolnych odpowiedzieć miłością na miłość, bo bez nich taki Bóg byłby tylko wielkim samotnikiem. Tymczasem ludzka miłość zgodna z prawdą, dobrem i życiem, staje się uczestnictwem w miłości Bożej, w życiu wewnętrznym Świętej Trójcy miłujących Osób. Bez Boga prawdziwej miłości nie ma, powstaje złudzenie, że miłość można określić i przeżyć na miarę swoich potrzeb, pragnień, uczuć i poglądów. Miłość bez źródła przypomina ściek pogoni za doznaniami i wrażeniami, gdy miłością nazywa się samolubną przyjemność bez odpowiedzialności za dobro i życie. Wynikiem takiego uprawiania miłości są grzechy przeciwko naturze i prawu naturalnemu aż po masowe dzieciobójstwo osób poczętych, uznanych za niechciane. Bóg dając przykazanie miłości zwraca się do woli i rozumu osób ludzkich do miłości powołanych i uzdolnionych. Objawienie Bożej miłości osiąga swoją pełnię w Chrystusie, w ofierze krzyża, w paschalnym zwycięstwie nad śmiercią, grzechem, piekłem i szatanem, w ofierze eucharystycznej Mszy świętej. Chrystus nam darowany w posłuszeństwie wobec woli Boga Ojca i w mocy Ducha Świętego, wzywa nas do miłości jako odpowiedzi na objawioną Bożą miłość, jako udziału w rzeczywistości przekraczającej doświadczenie czasu i miejsca, aż po wieczność szczęścia bez końca i bez granic. Diabelskie podróbki miłości na drodze samowoli, pychy i nieposłuszeństwa, zapowiadających ostateczną przegraną piekła jako całkowitego braku miłości, tworzą iluzję zdolną oszukać i uwieść ludzi nieliczących się z pierwszym przykazaniem danym jako drogowskaz. Wzorem i motywem miłości bliźniego jest już nie tylko miłość wobec siebie, pragnienie własnego dobra, ale miłość Chrystusa, który mówi: Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). W tej miłości trzeba trwać i wytrwać ukazując nie tylko w sobie, ale we wspólnocie Przymierza obraz Boga w Trójcy Świętej Jedynego.

 

W ostatnią niedzielę października, poprzedzającą uroczystość Wszystkich Świętych 1 listopada, obchodzone było przed reformą liturgiczną święto Chrystusa Króla, ustanowione przez Piusa XI w znaczeniu wskazania drogi przez doczesność ku szczęśliwej wieczności we wspólnocie nieba. Doczesnym nieszczęściem ludzkości jest odrzucenie władzy Chrystusa Króla, natomiast poddanie się tej władzy sprawia, że ziemia staje się drogą do wiecznej ojczyzny. Rozumienie tego święta było więc wezwaniem do intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla państw i narodów dla doczesnego i wiecznego dobra mocą posłuszeństwa w wierze. Inne znaczenie ma obchód po reformie liturgicznej uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata w ostatnią niedzielę roku kościelnego, czyli miesiąc później. Nie jest tym samym odniesienie władzy Chrystusa Króla do życia doczesnego, co potwierdzenie tej władzy w wieczności. Chrystus jest Królem Wszechświata w ostatecznym porządku sprawiedliwości wobec wszystkich i na zawsze. Ale skuteczność doczesnej władzy Chrystusa Króla zależy od naszego posłuszeństwa, od gotowości przyjęcia daru Bożego miłosierdzia poprzedzającego zwycięską sprawiedliwość. Zanim Chrystus ukaże się w swoim majestacie jako Sędzia sprawiedliwy (zob. Mt 25,31-46), przychodzi do nas wezwanie miłosierdzia. Czym jest miłość miłosierna? Jest ona zwycięskim spotkaniem miłości ze złem w wielu postaciach: z grzechem, cierpieniem, krzywdą, biedą, słabością, śmiercią. Miłosierdzie wzywa do posłusznego współdziałania, może ono być przyjęte albo odrzucone. Sprawiedliwości zaś każdy, prędzej czy później, musi poddać się, czy chce, czy nie chce. Uroczyste potwierdzenie panowania Chrystusa we Wszechświecie jest w pełni słuszne, ale oddala nasze myślenie od spraw ziemskich, pozostawionych jakby na uboczu, w duchu zgody na pluralizm, tolerancję, wielokulturowość, istnienie różnych religii, choćby sprzecznych i wewnętrznie, i między sobą, bo taki jest świat, takie jest życie, bo możliwy i dobry jest kompromis bez nawracania. Czy Kościół ma światu powiedzieć: „Bóg albo nic”, a to „nic” nie jest unicestwieniem lecz zaprzeczeniem istnienia; czy ma świat wezwać do ocalenia przez nawrócenie i pokutę ku zbawieniu? Czy Kościół powinien ukryć się, ze światem się pogodzić i wyjść z ukrycia wchodząc na różne salony pseudo-porozumień? Miłość nie może być obojętna wobec zła, a zwłaszcza wobec unieważniania obiektywnych kryteriów prawdy i dobra, aż po przemianę języka w duchu zapaści semantycznej. Miłosierdzie ma sposoby i środki dla pokonania zła zamętu, chaosu, dyktatury relatywizmu i nihilizmu. Mocą woli Boga czas miłosierdzia poprzedza późniejszy czas sprawiedliwości. Miłosierdzie daje czas i możliwość poznania prawdy, która wyzwala dobro w odpowiedzialności za życie. – Chcę miłosierdzia! – mówi Bóg.

 

 

Warszawska Gazeta 27 października – 2 listopada 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

 

 

Obraz pozwala zobaczyć rzeczywistość odległą w czasie lub przestrzeni, pomaga zrozumieć znaczenie wewnętrzne zawarte w tym co zewnętrzne, czyli widzieć oczami serca. Niewidzialny Bóg objawia się w obrazach. Obraz Boży obecny jest w człowieku stworzonym na podobieństwo Świętej Trójcy. Pełnią objawienia i obrazu Boga jest Jezus Chrystus widzialny w ludzkiej naturze, obecny w sakramentach. Upodobnienie się do Chrystusa i naśladowanie Go prowadzi do zjednoczenia z Nim w chwale nieba. Człowiek w swoim postępowaniu jest obrazem Bożym niedoskonałym, często zatartym, ukrytym, mało widocznym. Im więcej rozumu, dobrej woli i wiary w dążeniu poprzez nawracanie się ku świętości, tym bardziej odkrywa się prawda wynikająca z aktu stworzenia i zbawienia, pozwalająca zobaczyć Boga w człowieku, Chrystusa w Jego uczniach. Bezbożność jako skutek działania zła i Złego staje się odczłowieczeniem, czymś nieludzkim. O ile w słabości objawia się Boże miłosierdzie, o tyle w złu wybranym, przyjętym jako słuszny sposób życia ukazuje się związek między grzechem i śmiercią – najpierw duchową, a następnie poddającą sobie wszystkie sprawy człowieka, i osobiste, i społeczne, w stanie wojny nazywanej bellum omnium contra omnes. Zło posługuje się wielorakim kamuflażem obłudy i zakłamania. Postawa obłudy nie wyraża wewnętrznego przekonania, nie szuka prawdy ani dobra. Obłudnik chce zaszkodzić i wprowadzić w błąd, ale oszukuje sam siebie bardziej niż innych, ulegających czasowo jego działaniu. Nieszczerość i przewrotność prowadzi do zaślepienia obecnego w grze faryzeuszów podjętej wobec Jezusa razem ze zwolennikami Heroda, czyli ich przeciwnikami. Gra rozpoczyna się od nieszczerych pochwał, a zmierza do wprowadzenia Jezusa w sytuację z pozoru bez wyjścia, bo wydaje się twórcom tej pułapki, że każda odpowiedź Jezusa na ich pytanie może być podstawą do oskarżenia o nieposłuszeństwo albo wobec władzy rzymskiej (nie płacić podatków Cezarowi), albo wobec władzy religijnej i narodowej uczonych w Piśmie (wspierać podatkami władzę pogan).

 

W Ewangelii niedzielnej 22 października mówi Jezus chytrym przeciwnikom w odpowiedzi na ich podstęp, wskazując na obraz i napis Cezara na monecie podatkowej: Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga (zob. Mt 22,15-21). Ograniczona władza Cezara w warunkach braku niepodległości Izraela dotyczy podatków, natomiast nieograniczona władza Boga odnosi się do całego człowieka, który obraz Boży w sobie nosi i powinien być Bogu oddany w każdych warunkach (nie wyłączając Cezara). Ujawnia Jezus przewrotność i obłudę faryzejską, czym pobudza przeciwników do coraz większej wrogości. Im więcej ujawnionych faktów kompromituje przedstawicieli totalnej opozycji, tak niedawno sprawujących niszczycielską władzę w Polsce, tym głośniejszy jest ich krzyk i sprzeciw wobec tego, co Polskę stanowi.

Modlić się wciąż trzeba o konsekwencję i bezkompromisowość obecnych władz „dobrej zmiany” w duchu odwagi, męstwa oraz wytrwania w wierze i posłuszeństwie wobec władzy Boga, który uznając tymczasowe kompetencje różnych władz pragnie, aby ludzie wraz z ich zdolnościami sprawowania władzy (co dotyczy także każdego cezara) poddani byli Bogu. Przeciwne prawu Bożemu i naturalnemu decyzje i zaniechania dzisiejszych władz (zwłaszcza wobec prawa do życia każdego człowieka od poczęcia) zaciemniają horyzont naszej przyszłości i drogi.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński, jeszcze jako więzień w Komańczy, zapisał 10 października 1956 r.: Ojcze, dziękuję Ci za tę siłę wiary, która oparła się sile. (…) Wspomnij na bój, który dzisiaj toczymy, by Polska nie była zalana przez obcą przewrotność, przez materialistyczną brutalność, przez półinteligencką pychę i wyniosłość. To straszna siła, która zwycięża, ogłupiając nawet mężnych i dobrych. Upomnij się o Naród Twój, którego jesteś Ojcem i Panem. Daj odpocząć odrobinę ludziom znużonym przez nieustanny ucisk i walkę.

Posłuszni wezwaniu Księdza nie dajmy się uśpić ani ogłupić propagandzie sukcesu, który tylko wtedy jest trwały, gdy opiera się na wierności Bogu, Chrystusowi Królowi i Maryi Królowej Polskiej Korony. Wiemy bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym – pisze św. Paweł w drugiej niedzielnej lekcji (1 Tes 1,4). Spodobało się Bogu Polskę wybrać i wywyższyć, jeżeli będzie posłuszna Jego woli. Skorzystajmy więc z Bożego wezwania, sięgając po skuteczne narzędzia zwycięstwa, poprzez różaniec, zwłaszcza w postaci Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę oraz po intronizację Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Jeden jest Król i Pan, Jezus Chrystus – mówi nam liturgia słowa Bożego w środę 25 października, w rocznicę męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, sześć dni po wspomnieniu, a u św. Stanisława Kostki w Warszawie – po uroczystości oddanego Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie kapłana.


Warszawska Gazeta 20 – 26 października 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

Prorok Izajasz ukazuje w widzeniu odnoszącym się do przyszłości czasów ostatecznych, górę świątyni Pana (Iz 2,2n). Tą górą jest chwalebna wspólnota zbawionych, czyli Kościół w niebie, zaś świątynią Pana jest Chrystus. Wszystkie narody włączające się do wspólnoty przymierza z Bogiem poddają się władzy Chrystusa Króla, prowadzącej ludzi wiernych Bogu przez doczesność ku wieczności. Bóg raz na zawsze zniszczy śmierć – zapowiada prorok (Iz 25,8) w pierwszej niedzielnej lekcji mszalnej 15 października. Zwycięzcą śmierci na zawsze jest zmartwychwstały Chrystus. Obrazem radości we wspólnocie z Bogiem i z ludźmi jest uczta. Owocem ofiary Chrystusa spełniającej się i powtarzającej się w mszy św. jest uczta eucharystyczna, zapowiadająca ucztę życia wiecznego. Warunkiem udziału w uczcie weselnej Syna Bożego jest wiara, czyli przyjęcia zaproszenia oraz właściwy strój – stan łaski uświęcającej. Jedni zaproszenie odrzucają przez akt niewiary lub apostazji, inni zaś zewnętrznie je przyjmują bez gotowości ubrania się w strój weselny. W obu przypadkach samo powołanie bez pójścia za nim nie oznacza jeszcze wybrania, jak czytamy w niedzielnej Ewangelii (zob. Mt 22,14).

Wszyscy ludzie na mocy stworzenia i zbawienia są powołani do radości bez końca po przejściu przez śmierć, natomiast są tacy, którzy skazują siebie na „ciemności zewnętrzne”, czyli piekło potępienia wiecznego. Ludzkie pragnienia i dążenia mają zgadzać się z pragnieniem miłości Bożej. Odejście do swoich spraw aż po zabijanie proroków potwierdza złą wolę gardzących Bożą dobrocią i miłością. Skutkiem zgodnego spotkania woli Boga z wolą człowieka jest niekończące się szczęście w obrazie uczty. Droga ku ostatecznemu zaspokojeniu pragnień prowadzi przez złe i dobre doświadczenia, o których wspomina św. Paweł w drugiej niedzielnej lekcji, potwierdzając swoją zdolność zniesienia wszystkich warunków w imię bezwarunkowej miłości do Chrystusa (zob. Flp 4,12n).

 

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia – mówi Apostoł. Poddani słabościom wołamy w modlitwie o umocnienie z wysoka. Błagalna modlitwa różańcowa obrońców naszych polskich granic spotyka się z odpowiedzią Matki i Królowej do swoich dzieci: Dokonało się, Moje Królestwo jest przepełnione płomieniem miłości ludzkich serc. Tylko serca otwarte i szczere mogą przemienić oblicze Ziemi. Dokonało się. Królestwo Moje jest Królestwem Bożym Amen. Maryja Matka.

Sobotnie różańcowe zwycięstwo odniesione 7 października, w dniu wspomnienia Królowej Różańca świętego, w rocznicę pokonania pod Lepanto w roku 1571 sił chrześcijańskiej Europie przeciwnych, zobowiązuje do codziennego odmawiania różańca, aby owoce zwycięstwa trwały. Zadaniem jest więc wytrwać do końca, którym jest wejście do wiecznej ojczyzny poprzez budowanie ojczyzny ziemskiej – Polski wiernej mocą różańca Bogu, krzyżowi i Ewangelii.

 

Ks. Karol Stehlin, dyrektor Rycerstwa Niepokalanej przypomina: Dnia 13 lipca 1917 r. w Fatimie Matka Boża przekazała prośbę o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Podczas objawienia w Tuy (13 czerwca 1929 r.) Niepokalana powiedziała do siostry Łucji:     - Przyszedł czas, gdy Pan Bóg prosi Ojca Św., by w jedności z wszystkimi biskupami świata dokonał poświęcenia Rosji Mojemu Niepokalanemu Sercu, obiecując w ten sposób jej ocalenie. Jest tak wielka liczba dusz potępionych przez Bożą sprawiedliwość z powodu grzechów przeciwko Mnie, że przychodzę prosić o zadośćuczynienie. Ofiarujcie się w tej intencji i módlcie się.(…)

Nasza Pani pragnie, byśmy stali się Jej narzędziami. Chce byśmy się modlili i ofiarowali za inne Jej dzieci, które popadły w herezję, schizmę, judaizm czy wolnomularstwo. Życie i ofiary Hiacynty czy św. Tereski od Dzieciątka Jezus, a także wielu innych świętych, są dowodem na moc tych „narzędzi” w dziele nawrócenia wrogów. Matka Boża mówi nie tylko o nawróceniu indywidualnych, konkretnych dusz, lecz także całych społeczności, instytucji, a nawet narodów, szczególnie zaś o nawróceniu Rosji, gdzie gromadzą się najbardziej zaciekli wrogowie Kościoła. Maryja żąda od nas najbardziej wyjątkowego rodzaju modlitwy: aktu całkowitego oddania samych siebie, ofiary całopalnej, poświęcenia. W tej najwyższej ofierze wszystko powinno być oddane Jej, bez jakichkolwiek wyjątków (…). To jest właśnie wyjątkowa rola, którą przyszło odegrać Najświętszej Maryi Pannie w historii świata. Dzięki Jej przemożnym modlitwom w niebie, dzięki Jej objawieniom oraz Jej obecności w licznych sanktuariach na ziemi, otwiera Ona serca, które do tej pory nie posiadały łaski uświęcającej i przygotowuje je na przyjęcie łaski nawrócenia, wydzierając je z szeregów wroga. W tym właśnie leży sens obietnicy Niepokalanego Serca, jeżeli Jego żądaniu uczynimy zadość. (Dlaczego Rosja?)

 

Orędzia, wezwania i żądania Matki Bożej, związane z czasem i miejscem zmierzają, jeżeli są i będą przyjęte, do ocalenia narodów i stworzenia na ziemi warunków sprzyjających osiągnięciu nieba. Gdy globalistyczne, totalitarne plany i zamiary wolą i dobrem narodów gardzą, trzeba bronić się, sięgając po narzędzia darowane przez ręce Maryi. Szczególnie skutecznym narzędziem darowanym ludziom wiary i dobrej woli przez Maryję jest różaniec. Oby sprzeciw z piekła rodem wobec tej modlitwy zanoszonej do Boga, zwłaszcza w zorganizowanych społecznie formach, nie zgasił ognia wiary, miłości i dobrej woli ludzkich serc zjednoczonych z Niepokalanym Sercem Maryi Matki,

 

Ksiądz prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 5 października 1950 r.: Duch Ewangelii przybliża pokój społeczny, natomiast duch bezbożnictwa zamienia kraj w piekło. Rodzice katoliccy mają więc poważny obowiązek sumienia dbać o religijne wychowanie swoich dzieci, będące jedynym warunkiem zdrowego wychowania w tężyźnie fizycznej i duchowej, w przyjaźni z Bogiem i ludźmi.

 

Tym właśnie duchem przepełniony jest różaniec.


Warszawska Gazeta 13 – 19 października 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski