Dzisiaj: Teresy Jadwigi
Jutro : Gawla Florentyny
poniedziałek, 15 październik 2018
godzina: 16:42
administrator

 

 

Bóg Stwórca powołuje pierwszych ludzi do małżeństwa i rodzicielstwa. Więź dorosłych dzieci z rodzicami ustępuje wobec wspólnoty męża i żony. Mężczyzna Adam nie znajduje wśród zwierząt istoty sobie odpowiedniej, pomocnej i podobnej. Dopiero małżonka Ewa jako „kość z jego kości i ciało z jego ciała” (zob. pierwsza niedzielna lekcja 7 października, Rdz 2,23) łączy się z Adamem stając się z nim jedno. Ze wspólnoty małżeńskiej wynika płodność i więź rodzinna. Człowiek stworzony na obraz Boży powołany jest do rodzicielstwa i czynienia ziemi sobie poddaną (Rdz 1,27n). Dopiero grzech naszych prarodziców dziedziczony jako pierworodny z pokolenia na pokolenie, wniósł rozdźwięk w jedność małżeńską i rodzinną, ale jej nie zniweczył.

Pierwsze słowa Adama na widok Ewy oznaczały miłość, jedność i zachwyt: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała”, natomiast po grzechu spożycia zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła, czyli po przyznaniu sobie władzy stanowienia co dobre i złe wbrew woli Boga, zrzuca Adam słowami skargi i donosu odpowiedzialność za swój grzech na Ewę: „To ona jest temu winna” (por. Rdz 3,12).

 

Natchniony autor Księgi Rodzaju ukazuje godność człowieka, a zarazem złe skutki nieposłuszeństwa wobec Boga. O ile jednak bunt części aniołów był radykalny i ostateczny, o tyle nieposłuszeństwo ludzi spotkało się z Bożym miłosierdziem i zapowiedzią  ocalenia dzięki nieprzyjaźni niewiasty i jej potomstwa z wężem-szatanem i jego potomstwem: „Ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). Cios w głowę jest zabójczy, a cios w piętę bolesny, ale nie śmiertelny. Słowa te zapowiadają przyjście Niepokalanej Maryi i Jej Syna Chrystusa, obecnego w sakramentach i nauce Kościoła. Obraz zrodzenia Ewy z boku Adama odnosi się proroczo do nowej Ewy Kościoła jako daru płynącego z przebitego prawego boku i serca Chrystusa na krzyżu. W strumieniu krwi i wody z Bożego serca nowego Adama rodzi się nowa Ewa Kościoła.

Gdy Kościół jest bluźnierczo oskarżany o wszelkie zło, ostatnio w filmie „Kler”, trzeba widzieć świętość Kościoła w świetle wiary i słowa Bożego. Grzech, obecny w Kościele razem z grzesznikami poddającymi się Bożemu miłosierdziu i przebaczeniu z Kościoła nie wyłącza, ale gdy ma postać apostazji, czyli wyjścia z Kościoła przy zachowaniu zewnętrznych pozorów, tworzy organizację zewnętrzną Kościołowi wrogą. Nawracanie i nawrócenie się jednych współistnieje z odstępstwem innych, a także z zewnętrznymi wobec Kościoła przeciwnikami i odstępcami od Boga, którzy wiarę i świętość Kościoła próbują zniweczyć ku zadowoleniu węża i jego potomstwa. Cóż takiego diabły oraz ich słudzy proponują ludziom, zwłaszcza młodym, zamiast wspólnoty Kościoła? Historyczne doświadczenia oskarżających Kościół z zewnątrz okazują się drogą donikąd. Żadna społeczność nie pokona o własnych siłach zła, zarzucanego oszczerczo, a także widzianego i wyolbrzymianego w Kościele, a często nie dostrzeganego lub przemilczanego poza nim w znaczeniu społecznym, instytucjonalnym i państwowym, nie tylko osobistym i prywatnym. Współczesne doświadczenia dechrystianizacji w krajach na zachodzie Europy, prowadzą do wrogiej islamizacji, gdy religijna wiara w moc miłości zastępowana jest przez ideologię nienawiści i przemocy. Ten proces ma pewien związek z rozkładem więzi małżeńskiej, zastępowanej przez dowolne partnerstwo i z osłabianiem rodzin. W dużych miastach w Polsce połowa małżeństw sakramentalnych kończy się rozwodem. W miejsce samotności i pustki mogą wejść i wchodzą nowe rozwiązania, nawiązujące do projektów totalitarnych, chociaż posługujące się demokracją jako środkiem do niedemokratycznego celu, gdy demokracja nie oparta na prawdzie przekształca się w zakamuflowany lub jawny totalitaryzm, zgodnie z przestrogą św. Jana Pawła II.

 

W piątek 5 października wspominamy w liturgii Kościoła św. Faustynę Kowalską, posłuszną sługę Bożego miłosierdzia; przez nią darował Jezus Kościołowi, ojczyźnie i światu Koronkę do Bożego miłosierdzia, swój wizerunek z napisem „Jezu, ufam Tobie” i święto Bożego miłosierdzia obchodzone w niedzielę przewodnią, w oktawę Wielkanocy.

Czas Bożej sprawiedliwości jest poprzedzony przez czas miłosierdzia. Doczesna, sprawiedliwa kara, dobrze zrozumiana, może przyczynić się do uniknięcia piekła nie tylko na ziemi, ale i w wieczności potępienia zła i złych odrzucających Boga do końca. Głosząc Boże miłosierdzie św. Faustyna wielokrotnie pisze w „Dzienniczku” o szatanie i piekle. Odbieranie ludziom rozumu, wiary i woli, zacieranie obrazu Bożego w człowieku, prowadzi do przekonania, że ani piekła, ani nieba nie ma, a jeżeli coś jest po śmierci, to raczej niebo „z automatu”, skoro Bóg jest dobry. Jednak dobro może być wybrane, przyjęte albo wzgardzone. Aż do śmierci trwa czas wyboru. Trzeba więc przyjąć Królestwo Boże jak dziecko z ufnością i posłuszeństwem po to, aby do niego wejść (zob. Mk 10,15). Uznanie królowania Chrystusa w Polsce wyznaczyłoby drogę ojczyzny doczesnej ku ojczyźnie wiecznej, ocaliłoby Polskę przed nieszczęściami, których Jezus dla nas nie chce.

 

7 października obchodzimy wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, w rocznicę zwycięstwa pod Lepanto, odniesionego w roku 1572 nad turecką flotą islamu, grożącą inwazją i zniszczeniem chrześcijańskiej Europy, podobnie jak przeszło sto lat później pod Wiedniem, poprzedzonego w obu przypadkach krucjatą różańcową. Te zwycięstwa zobowiązują nas do łączenia modlitwy różańcowej zwycięstw doczesnych ze zwycięstwem wiecznym. Słabsi w wymiarze ludzkiej siły ale we wspólnocie z wszechmocnym Bogiem mogą pokonać silniejszych (myśląc po ludzku) pozostających we wspólnictwie z diabłem, jeżeli wierzą i tego chcą.

 

Warszawska Gazeta 5 – 11 października 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

Warszawska Gazeta 21 – 27 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

Niedzielna liturgia słowa Bożego 23 września zapowiada w pierwszej lekcji mszalnej męczeńską śmierć sprawiedliwego, skazanego na śmierć haniebną przez bezbożnych za to, że sprzeciwiał się ich sprawom i zarzucał łamanie prawa (Mdr 2,12). Chociaż sprawiedliwy zapowiadał, że będzie ocalony (w. 20), śmierć miała go potępić i unicestwić, Bóg ujął się jednak za swoim synem, wbrew oczekiwaniom prześladowców. Te słowa wkrótce spełniły się w męce i śmierci Chrystusa, a następnie w ofierze Jego Apostołów i uczniów. Wejście przez krzyż do nieba ku chwale w Kościele łączącym niebo z ziemią obróciło wniwecz zamiary bezbożnych.

 

W Ewangelii Jezus nawiązuje do proroctw Starego Testamentu, gdy mówi o swojej męce, śmierci i zmartwychwstaniu, czego nie rozumieją uczniowie kłócąc się między sobą o przywilej pierwszeństwa, nie spodziewając się, że Bożą drogą do wywyższenia jest uniżenie i służba. Wzorem ma być przyjęcie z miłością małego dziecka, a wraz z nim – Boga (Mk 9,37). Niech tę prawdę zrozumieją ci wszyscy, którzy skazują na śmierć dzieci poczęte, podając się przy tym często za katolików, nie korzystając zwłaszcza ze swoich możliwości i swojej władzy, aby powstrzymać dzieciobójstwo na świecie i w Polsce.

 

W drugiej lekcji św. Jakub wzywa do mądrości i modlitwy przeciwko pożądaniu (np. pieniędzy, znaczenia i władzy) kosztem ludzkiej śmierci i krzywdy. Jeżeli dążenie do władzy (choćby lokalnej w stolicy) łączy się z chęcią podobania się bardziej ludziom bezbożnym niż Bogu, czego smutny przykład znajdujemy w kampanii przed wyborami, trzeba zapytać, co warta jest władza zdobyta za cenę zła w imię wyboru pomiędzy złem mniejszym i większym lub na drodze kompromisu ze złem in vitro, aborcji, destrukcji prawa naturalnego, apostazji poprzez posłuszne współdziałanie dobra ze złem, dobrych ze złymi.

 

W niedzielę 23 września wspominamy św. Linusa papieża-męczennika, który rządził Kościołem w latach 67-76, wkrótce po pożarze Rzymu za sprawą cezara Nerona (w lipcu roku 64) i męczeństwie chrześcijan fałszywie oskarżanych o sprawstwo podpaleń. Obecnie trwa męczeństwo katolików w krajach islamu, połączone z państwową i społeczną gościnnością wobec wyznawców wrogiej ideologii walki i wojny. Utrudnienia w przyjmowaniu do Polski Polaków ze Wschodu łączą się z ułatwieniami wobec przybyłych z kręgu innej, obcej kultury i religii. We wtorek 25 września wspominamy patrona stolicy bł. Władysława z Gielniowa, bernardyna (1440-1505), kaznodzieję głoszącego kazania w języku polskim, autora licznych pieśni polskich, m.in. Godzinek, gdy powszechnie znane były śpiewane do dzisiaj łacińskie hymny: Salve Regina, Alma Redemptoris Mater i Veni Sancte Spiritus w kompozycji bł. Hermana Kaleki (1013-1054), ułomnego od urodzenia, częściowo sparaliżowanego, poruszającego się z trudem, przyjętego do opactwa benedyktyńskiego w Reichenau ze względu na zasługi ojca – hrabiego Wolfrada II. Kult Hermana zatwierdził Pius IX w roku 1863 wraz z wspomnieniem w kalendarzu 24 września. Wielka wiedza, zasługi i dorobek bł. Hermana są wciąż częścią bogactwa Kościoła, nauki, muzyki i kultury. Błogosławiony Herman, razem z wieloma upośledzonymi, byłby dzisiaj przed urodzeniem zabity, także w Polsce, w wyniku niepomyślnej diagnozy prenatalnej.

 

Katolickie kaznodziejstwo odnajduje w Piśmie Świętym, liturgii, historii, tradycji, doświadczeniu osobistym i społecznym, źródło nauk łączących czas z tym co ponadczasowe, wiążących przeszłość z teraźniejszością i przyszłością, ukazujących jedność ludzi stworzonych n obraz Boży, zbawionych przez Chrystusa. Kto „nie ma czasu” na modlitwę, liturgię i myślenie, a znajduje godziny na telewizyjną rozrywkę lub atrakcje internetowe, zamyka się w kręgu doczesnych, chwilowych wrażeń, pomijając znaki Bożej obecności, miłości i działania. Bóg dopuszcza cierpienie i ból, aby w znaku krzyża zobaczyć zwycięstwo w czasie i w wieczności. Są przecież zwycięstwa prowadzące do przegranej i przegrane dobrze przyjęte zmierzające do zwycięstw. Nadmiar pracy może działać podobnie jak nadmiar rozrywki. Pisze o tym ks. Prymas Stefan Wyszyński w książce „Duch pracy ludzkiej” : „Zwolnienie się od życia wewnętrznego pod wpływem nadmiaru pracy odbija się na wartości naszej pracy, wtedy bowiem ujawnia się w niej brak cnót osobistych, o który rozbić się może każde dzieło. Nie pomogą wówczas najbardziej pociągające idee: gdy zabraknie powiązania życia wewnętrznego z życiem czynnym, upadnie dzieło prowadzone”.

 

Mądrość benedyktyńskiego hasła „ora et labora” (módl się i pracuj) oraz „Ut in omnibus glorificetur Deus” (aby we wszystkim Bóg był uwielbiony), mówi, że nie marnuje się nic, co jest ofiarowane Bogu z oczywistym wyjątkiem postaw wewnętrznie sprzecznych: nie i tak razem – w oparach absurdu. W programach szkolnych powinna być logika. Wiara idzie w parze z myśleniem.

 

administrator

 

 

 

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, a następnie liturgia słowa Bożego 24. niedzieli zwykłej roku B 16 września, ukazują nam przemianę krzyża, który był znakiem niewolniczej, okrutnej i haniebnej śmierci człowieka skazanego na unicestwienie, odrzuconego przez ziemię i niebo, a stał się dzięki zbawczej ofierze Chrystusa znakiem chwały, zwycięstwa i przejścia przez śmierć poprzedzoną cierpieniem do nowego życia wiernego Bogu na ziemi ku pełni szczęścia w wiecznym życiu nieba. Ofiarna śmierć krzyżowa Chrystusa spełnia zapowiedzi zawarte w Piśmie Świętym, w księgach prorockich i Psalmach z czasu Starego Przymierza. Ale gdy w odpowiedzi na wyznanie wiary Apostoła Piotra „Ty jesteś Mesjaszem” (Mk 8,29), mówi Jezus o swojej męce, spotyka się z Piotrowym upomnieniem i zaprzeczeniem, a na to odpowiada: „zejdź Mi z oczu, szatanie”, czyli przeciwniku nierozumiejący Bożego myślenia, różnego od pragnień i oczekiwań ludzkich. Piotr chce widzieć w Jezusie zwycięzcę odrzucającego śmierć jako zły wyrok przeciwników, natomiast Jezus nie tylko zapowiada swoją śmierć na krzyżu ku zmartwychwstaniu, ale wzywa swoich uczniów, aby poszli Jego drogą, bo straci życie ten, kto chce je zachować za wszelką cenę, a zachowa życie ten, kto Mistrza naśladuje. Uczniowie tego jeszcze nie rozumieją. Podobnie i my skłonni jesteśmy widzieć w śmierci przegraną, podczas gdy ludzka śmierć, włączona w ofiarę Chrystusa, staje się znakiem paschalnego zwycięstwa, jeżeli nie na ziemi to w niebie. Ale modlitwa i ziemski przykład świętych i męczenników w niebie wpływa na życie doczesne wiernych, a nasze poddanie się królewskiej władzy Chrystusa wraz z prośbą „przyjdź królestwo Twoje”, dotyczy nie tylko ojczyzny wiecznej ale i doczesnej. Chrystus chce królować razem z nami w niebie i na ziemi, a już teraz króluje w Kościele, który ”będzie wiecznie żądać prawdy i wolności; może dlatego Kościół ma tylu wrogów, bo chrześcijaństwo zawsze wzywało do oporu, do walki z każdym zakłamaniem”, jak powiedział ks. prymas Stefan Wyszyński przed aresztowaniem w Warszawie 25 września 1953.

 

Wiara w świętość Kościoła trwa pomimo gorszącej grzeszności, obecnej wewnątrz wspólnoty wierzących. „Sama wiara nie zdoła zbawić”, mówi św. Jakub Apostoł w drugiej niedzielnej lekcji. „Martwa jest wiara bez uczynków, także i złe duchy wierzą” (w. 19). Ale martwe są też uczynki bez wiary. Usprawiedliwia nas przed Bogiem wiara, nie same uczynki, pisze św. Paweł w Liście do Rzymian i do Galatów. Żywa wiara i z niej płynące czyny miłości dają nam wspólnotę z Bogiem. Znakiem tej wspólnoty jest krzyż, który był drzewem śmierci, a stał się drzewem życia. Uczeń Jezusa nie żyje tylko dla siebie ani nie umiera tylko w sobie i dla siebie. Zarówno życie, jak i śmierć mogą nas łączyć z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, królującym w koronie cierniowej i w koronie chwały.

 

We wtorek 18 września obchodzimy święto patrona Polski św. Stanisława Kostki (do roku 1974 – 13 listopada). Św. Stanisław pokonał wszystkie trudności ze strony rodziny w drodze do Rzymu poprzez Wiedeń, gdzie mieszkał w domu protestanta przez 3 lata. Gdy właściciel domu w czasie choroby Stanisława nie chciał wpuścić kapłana z Wiatykiem, posługę spełniła św. Barbara w towarzystwie dwóch aniołów, a następnie zjawiła się Matka Boża z Dzieciątkiem i poleciła Świętemu, by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, czyli do jezuitów, co wkrótce później uczynił. Odszedł do Boga jako nowicjusz w Rzymie 15 sierpnia 1568 r. Jego wstawiennictwu w niebie przypisuje się zwycięstwo nad Turkami pod Chocimiem w r. 1621, pod Beresteczkiem w r. 1651 oraz nad bolszewikami pod Radzyminem w 1920 roku. W kościele i parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie pełnił kapłańską posługę ks. Jerzy Popiełuszko do męczeńskiej śmierci 25 października 1984 r. po porwaniu 19 października w drodze z Bydgoszczy do Warszawy. Datę porwania przyjmuje się w kalendarzu liturgicznym jako dzień wspomnienia bł. Jerzego. Ks. Jerzy urodził się w Suchowoli w znaku krzyża 14 września 1947 r., już w łonie matki Marianny ofiarowany Bogu.

Ufamy, że orędownictwo w niebie Królowej Polski Maryi oraz naszych świętych Patronów, a wśród nich: św. Andrzeja Boboli, św. Stanisława Kostki i bł. ks. Jerzego, razem z różańcową modlitwą Polaków, wyjedna ojczyźnie wolność i niepodległość, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Chrystusa i Matki Najświętszej, aby wszelkie ojczyste władze poddane były prawu Bożemu, przezwyciężając lęk i zależność wobec wrogich nam sił zagranicznych i hałasu totalnej opozycji miejscowych zdrajców. Odpowiedzią na wrogość i zdradę jest wierność Bogu, krzyżowi i Ewangelii, odwaga i męstwo, modlitwa i wytrwanie.

 

Orędzie z nieba św. Charbela: „Ludzie poszukują cudów, aby uwierzyć i zobaczyć na własne oczy, chcą orędzi, aby usłyszeć i wiedzieć, pragną konkretnych dróg, aby nimi kroczyć i osiągnąć zbawienie i szczęście. Przecież cud to Eucharystia, znak to Krzyż, orędziem jest Ewangelia a zbawienie jest w Kościele”.

Warszawska Gazeta 14 – 20 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

administrator

 

 

 

W drugiej niedzielnej lekcji mszalnej 9 września św. Jakub Apostoł wzywa do wiary, która nie ma względu na osoby (Jk 2,1). Wiara oznacza bezwarunkową wierność objawiającemu się nam ludziom Bogu, dającemu siebie poznać poprzez słowa i widzialne znaki. Zewnętrzne bogactwo i społeczne znaczenie może oznaczać konflikt między wiarą w Boga a wiarą pokładaną w ludziach lub w sobie samym, gdy sprawy dodane do człowieczeństwa stworzonego na obraz Boży i zdolnego Boga poznać wydają się ważniejsze od żywej więzi ze Stwórcą, wyrażającej się w posłuszeństwie, miłości i zaufaniu. Dlatego ubodzy są wybrani na bogatych w wierze, zaś bogactwo bywa przeszkodą na drodze spotkania z Bogiem. Natchniony autor listu odróżnia bogactwo duchowe zawarte w wierze od bogactw materialnych, będących często pożywką pychy, podziałów, wywyższania się i pogardy. Bóg jest nie tylko dawcą darów, ale i darem dla człowieka, gotowego wyżej cenić wspólnotę w wierze od wspólnictwa w korzyściach i zyskach.

 

Uzdrowienie głuchoniemego w Ewangelii (Mk 7,31-37), połączone ze spojrzeniem w niebo, westchnieniem i słowem Jezusa: „Otwórz się”, jest dobrem cielesnym i duchowym, oznaczającym: przyjąć uszami słowa prawdy i ustami odpowiedzieć na nie mową płynącą z serca. Rozgłaszanie tego cudu wbrew Jezusowemu przykazaniu nie sprzyjało rozumieniu sensu tego znaku. Kolejne cuda Jezusa aż po wskrzeszenie Łazarza, w jednych budziły lub wzmacniały wiarę, a w innych – zawiść i wrogość.

 

Bóg wciąż daje cudowne znaki swojej mocy i obecności razem z pragnieniem, aby były przyjęte, a nie lekceważone i odrzucane, a wśród nich liczne cuda eucharystyczne, potwierdzające obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina w ofierze Mszy świętej, w komunii i adoracji.

 

W pierwszym czytaniu prorok Izajasz wzywa do odwagi i wielkoduszności, gdy „przejrzą oczy ślepych i uszy głuchych się otworzą, spragniony kraj zmieni się w krynicę wód” (zob. Iz 35,5.7). Tę obietnicę i zapowiedź trzeba odnieść do dzisiejszej sytuacji w Polsce i na świecie. Przyjęcie i zrozumienie poprzez świadków Bożego działania ma moc przemienić Ziemię. Duchową pustynią staje się świat pełen ludzi zaślepionych i ogłuszonych, a zarazem tchórzliwych i niechcących widzieć ani słyszeć prawdy i dobra. Chrystusowe „Otwórz się” jest wezwaniem do nawrócenia. Kto pragnie zdrowia ciała, niech również zapragnie zdrowia duszy otwartej na Boże słowo życia i miłości. Tymczasem cielesne zdrowie bywa traktowane jako warunek sensu życia i człowieczeństwa. Dlatego wciąż zabija się w Polsce dzieci w łonach matek w razie prawdopodobnych defektów stwierdzonych przed urodzeniem, przy bezmyślnej i niewiernej postawie władz tzw. dobrej zmiany. Niech ta zmiana w Ojczyźnie będzie rzeczywiście i w pełni dobra, niech ludzie wierni Bogu i Ojczyźnie powiedzą małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! (…) Oto przychodzi Boża odpłata” (zob. Iz 35,4). Ludzie zniewoleni przez zło i brak odwagi nie są zdolni wyzwolić ojczyznę. Powiedział o tym ks. prymas Stefan Wyszyński na Jasnej Górze 15 września 1968: „Wolność narodu wspiera się na wolności osoby ludzkiej. Wolność osoby jest więc początkiem wolności narodu i państwa. Człowiek wolny może poczuć się uwięziony w swojej własnej ojczyźnie. Mobilizuje wówczas wszystkie siły, aby doprowadzić do wolności narodu. Jeżeli wysiłek ludzi obdarzonych przez Stwórcę wolnością, stanie się powszechny, nie ma takiej siły, która byłaby zdolna przezwyciężyć zbiorową, zmobilizowaną wolę ludzi wolnych”.

 

Obecnie wolność jest często utożsamiana ze swobodą wypowiadania i narzucania dowolnych złych treści. Już nie tylko równouprawnionych w środkach społecznego przekazu i instytucjach kultury, edukacji i prawa, ale uprzywilejowanych warunkach dowolności jako dogmatu demokracji bez podstawy prawdy.

 

Do wierności prawdzie w warunkach totalitarnego zniewolenia wzywał i nadal wzywa słowem i krwią męczeńską bł. ks. Jerzy Popiełuszko. „Demokracja bez prawdy zmienia się w zakamuflowany a następnie jawny totalitaryzm”, mówił i nadal mówi z nieba św. Jan Paweł II. W miejsce powszechnej urzędowej wymówki „takie mamy przepisy”, wprowadzajmy w życie ludzi i państwa słowa: „takie mamy przykazania”. Wzorem całkowitej wierności Bogu i Jego świętej woli jest Królowa Polski Maryja, której Urodziny obchodzimy 8 września jako święto Matki Bożej Siewnej, 9 miesięcy po uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi Matki danej nam – Jej dzieciom, jako moc Bożego przeznaczenia, powołania, usprawiedliwienia i obdarowania chwałą (zob. Rz 8,29n). Porównajmy do czego przeznacza nas Bóg, a do czego różni ludzie u władzy, wykraczający poza swoje kompetencje i uprawnienia, w myśl pozytywizmu prawnego w ustawach i przepisach bez odniesienia do prawa naturalnego zawartego w Dekalogu.

 

Współdziałajmy więc z naszą Królową Maryją, a wraz z Nią z Chrystusem Królem Polski dla doczesnego dobra Polski i wiecznego Polaków. Dziesiątego września, w kolejnym comiesięcznym dniu pamięci o ofiarach zbrodni smoleńskiej, czytamy o uzdrowieniu człowieka z uschłą ręką, oznaczającego zdolność dobrego działania. Módlmy się o takie zdrowie i siły polskiej ręki.

Warszawska Gazeta 7 – 13 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

 

Czystość i nieczystość mają w Piśmie Św. i religii trojakie znaczenie: są sprawą obrzędów i zwyczajów albo ich zaniechania, po drugie – odnoszą się do moralności, po trzecie czystość jest darowana przez Boga, a dar może być przyjęty lub zlekceważony i odrzucony. Dla faryzeuszów i uczonych w Piśmie czystość dotyczyła zewnętrznego obmywania rąk i naczyń, zgodnie z tradycją i zwyczajem, bez oczyszczenia serca. W Ewangelii niedzielnej 2 września takiej tradycyjnej czystości przeciwstawia Jezus czystość serca i wnętrza. W faryzejskiej czystości jako kulcie pozorów zło pochodzące z ludzkiego wnętrza trwa i czyni człowieka nieczystym (Mk 7,23). Obłudny brak wewnętrznej przemiany ku nawróceniu i świętości ukrywa się pod zewnętrzną poprawnością.

Rzeczywista przemiana jest nie tylko wynikiem pracy nad sobą, ale jest ponadto skutkiem działania Bożej łaski i owocem przyjęcia z wiarą oczyszczających duszę sakramentów ustanowionych przez Chrystusa: chrztu, pokuty i Eucharystii.

 

W drugiej lekcji mszalnej św. Jakub ukazuje czyny miłości i miłosierdzia jako wyraz religijności czystej. Zstępujące z góry słowo prawdy ma moc zbawić dusze, gdy wprowadzane jest w czyn (zob. Jk 1,21n). Obmywa nas i oczyszcza, a zarazem zobowiązuje do wierności strumień krwi i wody wypływający na krzyżu z przebitego włócznią Bożego serca. W ten sposób ludzka dobra wola łączy się i współdziała z wolą Boga, gdy posłuszeństwo wynika z miłości i mądrości. A o tym mówi Mojżesz do ludu w pierwszej lekcji: „strzeżcie ich [przykazań] i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością” (Pwt 4,6).

Wiara, miłość i posłuszeństwo są nierozłączne w życiu ludzi „zrodzonych przez słowo prawdy” (zob. Jk 1,18), zachowanych „nieskalanymi od wpływów świata” (zob. w. 27). Owe „wpływy świata” polegają na przykładzie, zachęcie, a nawet przymusie, aby odrzucając mądrość Bożych przykazań, kierować się w życiu i postępowaniu wolą ludzi nieliczących się z wolą Boga, czyli dosadnie mówiąc – głupich. Mądrze jest trwać i wytrwać we wspólnocie z Bogiem. Proste przeciwieństwa zawarte w objawieniu: dobro-zło, światło-ciemność, prawda-kłamstwo, życie-śmierć, gdy są zrozumiane, pozwalają uniknąć poddania się myślowemu zamieszaniu, a raczej bezmyślności współczesnych elit u władzy, odrzucających władzę Boga w imię bałwochwalstwa woli ludzkiej, prawu Bożemu nieposłusznej. Motywem takiego zniewolenia jest lęk przed ludźmi, którzy są blisko, gdy Bóg wydaje się daleki. Powiedział o tym ks. prymas Stefan Wyszyński w Warszawie 23 marca 1969: „Nic bardziej nie deformuje i nie zaniża naszej osobowości, jak wyrachowane tchórzostwo! (…) Nie ma większego nieszczęścia w narodzie, jak umacniające się tchórzostwo i psychoza lęku. Jest ona nie tylko deformacją osobistą ale też i błędem politycznym. Ludzie, którzy poddali się psychozie lęku, są także największym nieszczęściem życia narodowego i politycznego”.

 

Aktem mądrej odwagi jest bać się Boga bardziej niż ludzi chcących miejsce Boga zająć, „uczących zasad podanych przez ludzi” (zob. Mk 7,7).

 

W sobotę 1 września obchodzimy 79. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W tym dniu św. Paweł w lekcji mszalnej przypomina, „by żadne stworzenie nie chełpiło się wobec Boga, przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 29n). Gdy napastnicy chcieli zająć miejsce Boga, naszym polskim zadaniem było i jest trwać w Chrystusie Królu, Jego władzy się poddać, na Jego mądrość i miłość liczyć. Polskie przegrane wiązały się ze zbytnim liczeniem na własne lub „sojusznicze” siły oraz zaniechaniem intronizacji Chrystusa na Króla Polski, do czego On wcześniej wzywał. Polskie zwycięstwo spełni się, gdy poddamy się władzy, miłości i wszechmocy Chrystusa Króla Polski. „Wierny Chrystusowi Królowi Kościół »jest fermentem świata«; Kościół budzi niezadowolenie w każdej rzeczywistości i zawsze widzi możliwość przemian i nowych czasów”, powiedział ks. Prymas w Krakowie 5 września 1964 i dodał: „Drzewo Kościoła wyda nowy owoc nowym ustom”. W kazaniu wygłoszonym w Warszawie 25 września 1961 ks. Prymas opatrzył tę nadzieję znakiem zapytania: „»Miasto września«, »miasto Powstania« umiało walczyć o miłość, prawdę i sprawiedliwość (…). Miasto nieujarzmione! Czy jesteś wciąż jeszcze miastem nieujarzmionym?”. To okaże się niebawem. Być nieujarzmionym, to być wolnym. Nie ma wolności bez prawdy, bez wierności życiu, bez ofiary, bez krzyża, bez Chrystusa.

 

Pierwszego września 1939 był piątek, dzień czci Serca Bożego. W sobotę, 1 września 2018 czcimy Niepokalane Serce Maryi Matki Bożej Królowej Polski, danej nam jako znak ocalenia, prowadzącej ku królowaniu Chrystusa w Ojczyźnie.


Warszawska Gazeta 31 sierpnia – 6 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski