Dzisiaj: Damazego Waldemara
Jutro : Dagmary Aleksandry
wtorek, 11 grudzień 2018
godzina: 14:16
administrator

 

 

 

Chrystus jest Królem, potwierdza swoją władzę w rozmowie z Piłatem, przedstawicielem władzy politycznej przed skazaniem na śmierć i ukrzyżowaniem. Królestwo Chrystusa nie pochodzi ze świata, wynika z władzy Boga, który świat stworzył, jest darowane ludziom na świecie korzystającym ze swojej ograniczonej władzy, pozwalającej im, czyli nam, przyjąć albo odrzucić Chrystusa Króla i Jego Królestwo obecne mocą Nowego Przymierza w Kościele. Wszelka władza pochodzi od Boga, ale użytek czyniony z niej zależy od rozumu, wolnej woli i wiary tych wszystkich, którzy władzę mają. Dlaczego Piłat skazuje Chrystusa na śmierć, chociaż jest przekonany o niewinności Boskiego skazańca? Oto przedstawiciel rzymskiej władzy cezara liczy się z demokratycznym żądaniem tłumu, korzystającego z poparcia lokalnej władzy żydowskiej i przez tę władzę arcykapłanów i faryzeuszów z uczonymi w Piśmie kierowanego. Brak rozumu idzie w parze z brakiem wiary i łączy się z brakiem odwagi, czyli tchórzostwem Piłata, któremu opłaca się Chrystusa skazać i umyć ręce. Kłamstwo odnosi chwilowe zwycięstwo nad prawdą. „Jam jest prawda”, „Każdy kto jest z prawdy, słucha głosu mego”, mówi Jezus w Ewangelii. Współczesne ideologie w duchu relatywizmu i nihilizmu samo pojęcie prawdy odrzucają, widząc w nim zagrożenie dla wolności wyboru. To, co się opłaca, wydaje się ważniejsze od tego, co jest słuszne. Nie tylko prawda o Bogu, ale również prawda o człowieku, o ludzkiej naturze, o powołaniu do miłości, wierności dobru i życiu, jest potępiania w interesie sprawujących władzę wbrew prawdzie. Królowanie Chrystusa objawia się na krzyżu i w chwale zmartwychwstania. Wszyscy ludzie są wezwani, aby stać się uczniami Chrystusa i mieć udział w Jego krzyżu i chwale. Tymczasowe zwycięstwo może być przegraną, tymczasowa przegrana – może być zwycięstwem. Naśladowanie Chrystusa zobowiązuje do szukania i znalezienia drogi ku ostatecznemu zwycięstwu. Dzisiejsza polityka szukająca kompromisu dobra ze złem, prawdy z kłamstwem, życia ze śmiercią, toleruje zewnętrzne przejawy pobożności, deformując ludzkie wnętrze, więzi duszy z ciałem, jedność tego co prywatne z tym co społeczne, dobra osobistego ze wspólnym.

 

Chociaż Królestwo Chrystusa nie jest z tego świata, ale jest na tym świecie i świat przemienia w wyniku wcielenia Syna Bożego i łaski Zbawienia danej ludziom słabym i grzesznym.

 

W ostatnią niedzielę roku kościelnego 25 listopada obchodzimy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Królewska, sprawiedliwa władza Chrystusa ogarnia wszystkich ludzi w wymiarze ostatecznym, czy chcą tej władzy poddać się, czy nie chcą. Natomiast nieskończona wielkość Bożego miłosierdzia darowana w Chrystusie Królu poprzedza wyrok Bożej sprawiedliwości. Dlatego praktyka intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla wspólnot i narodów nie nadaje Chrystusowi królewskiej władzy, ale jej uroczyście poddaje tych, którzy w duchu posłuszeństwa tego chcą. Od osobistego poddania się Jego miłosierdziu i władzy uzależnia Chrystus zbawienie w życiu wiecznym. Zaś od społecznego w wymiarze narodowym i państwowym aktu intronizacji zależy uniknięcie wielu nieszczęść doczesnych przez Boga niechcianych. Z pewnością Bóg nie chce zniszczenia Polski w wymiarze tożsamości, kultury, wspólnoty, niepodległości państwa, władzy odpowiedzialnej za prawo do życia i dobrobyt Polaków. Ponieważ kręta oraz niewierna polityka oparta na ludzkich kalkulacjach, poddana błędom i interesom tutejszym i zagranicznym nie zapewnia dobra ani nawet istnienia Polski, trzeba odwołać się do wszechmocy i miłości Boga, któremu na Polsce zależy, o czym wprost mówi Chrystus, Królowa Polski i wielu świętych Polaków, określając warunki uratowania Ojczyzny, ocalenia i wywyższenia wobec obecnych zagrożeń. Te warunki to: nawrócenie, pokuta, modlitwa, zwłaszcza różańcowa, szczególnie w formie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę oraz zbiorowy akt intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski przez obie władze – kościelną i państwową w osobach znaczących i odważnych przedstawicieli.

 

Niewielu przedstawicieli władz I Rzeczypospolitej wystarczyło dla przeprowadzenia ślubów lwowskich 1 kwietnia 1656 w warunkach potopu szwedzkiego i trwających wojen. Gdy obecnie wojna przeciwko Polsce trwa w postaci różnych form uzależnienia, inwazji, agresji, aż po zagrożenie wolności Polaków i niepodległości państwa, tylko odwołanie się do pomocy z wysoka może Polskę uratować. Jeszcze trwa w Polsce wiara, jeszcze Polska nie zginęła. Czas najwyższy, aby skorzystać z woli Chrystusa, który chce być uroczyście uznany za Króla Polski. Nie popełniajmy błędów władz i zaniechań władz II RP, liczących na środki krajowe i zagraniczne bez odwołania się do Boga i Maryi Matki Bożej Królowej Polski. Sposób sięgnięcia po zwycięskie narzędzia jest znany, ale czy wystarczy woli?

Biskup lubelski Stefan Wyszyński powiedział w Lublinie w pierwszą niedzielę Adwentu 1946 r.: „Bronić mamy darów umysłu naszego, dając mu prawdę Bożą, której jedynie jest godny. Kształcić mamy wolę naszą, by coraz skuteczniej pragnęła dobra i chroniła się przed złudzeniami, wiodącymi na manowce grzechu. Trzymać należy na wodzy uczucia nasze, uszlachetniać się i podnosić do Boga, by w Nim wszystko kochały”.

 

Warszawska Gazeta 23 – 29 listopada 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

administrator

 

 

Bóg stworzył świat w czasie i razem z czasem. Jest, trwa i trwa jako Boże stworzenie czas kosmiczny, czas świata. W tym czasie Bóg stworzył ludzi darowując im, czyli nam, czas historyczny. Czas świata ma swój początek i koniec. Niebo i ziemia u kresu czasu przemienią się w nowe niebo i nową ziemię w wieczności. Czas historyczny, ludzki, podobnie do czasu kosmicznego, też ma swoje wieczne spełnienie. Człowiek stworzony w czasie, będzie istniał wiecznie, powołany do miłości i mocą Bożej miłości stworzony, może i powinien w miłość Bożą uwierzyć, miłość przyjąć, na miłość darowaną odpowiedzieć. Ma też drugą możliwość – miłość odrzucić mocą złej wolnej woli. Założeniem i warunkiem miłości jest wolność spełniona w prawdzie albo w zakłamaniu samozniewolenia. Użytek z wolności uczyniony przeciwko miłości i prawdzie niszczy samą wolność, istota wolna wpada w pułapkę zniewolenia. Bóg darowuje ludziom miłość, prawdę, życie i wolność. Sam Bóg stał się dla ludzi darem w Osobie Syna Bożego, wcielonego w ludzką naturę i postać. Osobista i społeczna historia życia ludzi stworzonych na obraz wiecznego Boga, zależy od woli dobrej albo złej zawartej w odpowiedzi na Boże pytanie: czy chcesz, czy chcecie wspólnoty ze Mną? Ta odpowiedź urzeczywistnia się w postaci „tak” albo „nie”, powiedzianego Bogu życiem, myślą, słowami i postępowaniem. Człowiek czyniąc użytek z rozumu i wolnej woli, określa siebie poprzez myśli, słowa i czyny, wypełnione albo zaniechane, dobre albo złe. Samo rozróżnienie dobra i zła w ludzkiej naturze i powołaniu bywa na mocy poglądów i upodobań w myśl dyktatury relatywizmu kwestionowane i odrzucane, sprowadzane do pomysłów i decyzji odnoszących się jakoś do praw i ustaw stanowionych przez ludzi w częściowej zgodzie albo niezgodzie z prawem Bożym, naturalnym, powszechnym.

 

W historii i czasie ludzkiego życia zawiera się możliwość zepsucia i naprawy, odwrócenia się od Boga i nawrócenia. U kresu czasów nastąpi sąd mocą Bożej sprawiedliwości. Ostateczny wyrok dosięgnie wszystkich ludzi. Na mocy woli Boga sprawiedliwość poprzedzona jest miłosierdziem, możliwością usprawiedliwienia, przywrócenia utraconej przez zło sprawiedliwości. Grzechy z istoty przeciwne miłości, dobru i prawdzie mogą być przebaczone dzięki nieskończonemu Bożemu miłosierdziu darowanemu nam przez Chrystusa w sakramentach i nauce Kościoła. Odejście od Kościoła jako wspólnoty Nowego Przymierza z Bogiem, a zarazem mistycznego Ciała Chrystusa, jest jednocześnie zerwaniem więzi miłości z Jezusem Chrystusem, który Kościół założył i w Kościele żyje trwając we wspólnocie z ludźmi Kościoła jako Bóg z nami.

 

Dokąd trwa ludzkie życie, można do Kościoła wrócić. Różne formy odstępstwa od wiary w Boga i Kościół, wymagają różnych form nawrócenia indywidualnego lub zbiorowego, osobistego lub publicznego. Nie wystarczy prywatnie się nawrócić, gdy zło grzechu popełniane było publicznie i narzucane innym w różnej skali – edukacji, kultury, władzy, państwa, systemów politycznych oraz ideologii.

 

Kościelny rok liturgiczny zmierza ku końcowi dopełniony obchodzoną 25 listopada uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, będącą widzialnym potwierdzeniem Bożej, zwycięskiej sprawiedliwości. Natomiast odniesieniem zwycięstwa w porządku miłosierdzia byłoby uznanie i ogłoszenie przez ludzkie władze w Polsce Chrystusa jako Króla naszej ziemskiej Ojczyzny.

Powszechność modlitwy różańcowej w Polsce i za granicami, poprzez granice budzi nadzieję na odwrócenie i zaniechanie dążeń zwolenników rozwiązań globalistycznych, totalitarnych, antypaństwowych i antynarodowych ku współtworzeniu królestwa Chrystusa i Maryi Matki w Polsce i na świecie. Polskie przysłowie „Bez Boga ani do proga” wzywa do przekroczenia progu nadziei w pokornym zrozumieniu własnych ograniczeń i bezsilności przykrywanych hasłami w stylu „któż jak my”, zamiast posłuszeństwa zawartego w słowach „Któż jak Bóg”. Zniewalające Polskę ograniczenia i fałszywe decyzje uzależnienia się od różnych czynników zagranicznych, popieranych bezmyślnie lub przewrotnie przez totalną opozycję zdrady, mogą być pokonane dzięki pomocy w świetle z nieba, bez której ziemia gubi się we mgle i ciemności. Doraźny sukces nie jest tożsamy z trwałym zwycięstwem, którego pragnie dla nas Bóg wskazując środki skutecznie do celu prowadzące.

Z pokornego posłuszeństwa wobec Boga, wobec Chrystusa Króla, pragnącego sprawy ojczyste wziąć w swoje ręce za naszą zgodą, wynikają: odwaga, mądrość i wierność.

 

„Niebo i ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą”, mówi Jezus w Ewangelii niedzielnej 18 listopada (Mk 13,31). Dwa dni wcześniej wspominamy Najświętszą Maryję Pannę Ostrobramską – Matkę Miłosierdzia. Jej wstawiennictwu powierzmy dobro dziejące się w Polsce. Przemijajmy więc ku dobrej przemianie, możliwej dzięki wierności Chrystusowi, gdy ludzka moc i niemoc łączy się z wszechmocą Bożą.

Ks. bp lubelski Stefan Wyszyński napisał w liście pasterskim na Adwent roku 1946: „Chrześcijaństwo jest błogosławieństwem świata wyzwalającym go z zastoju i śpiączki. Dopiero na progu odstępstwa od Boga, pogaństwa, zaczyna się prawdziwe wstecznictwo. Bez Kościoła nie zdoła nikt uratować człowieka z poniżenia wieku dzisiejszego”.

Postępujmy więc w światłości Pana.

 

Warszawska Gazeta 16 – 22 listopada 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W piątek 2 listopada czcimy Najświętsze Boże Serce a zarazem w Dniu Zadusznym wspominamy wszystkich wiernych zmarłych, których dusze przez bolesne oczyszczenie i wynagrodzenie spłacają dług wobec Bożej sprawiedliwości, gdy już są zbawione mocą Bożego miłosierdzia, ale jeszcze nie gotowe, aby wejść do wspólnoty nieba. Wyznajemy katolicką wiarę w świętych obcowanie, czyli w tę wspólnotę miłości, która duchowo łączy pielgrzymujących w świetle wiary na ziemi z modlącymi się za nas i czekającymi na naszą pomoc darowaną im przez ofiary pamięci, modlitwy i cierpienia, czyli z duszami czyśćcowymi oraz z duszami zbawionych w niebie uczestniczących w radości i chwale bez końca w jedności z Bogiem, Matką Najświętszą, Aniołami i wszystkimi świętymi, uczczonymi w liturgii Kościoła 1 listopada.

 

Kościół ma wymiar wspólnoty wiernych na ziemi, w czyśćcu i w niebie, jest jeden, święty, powszechny i apostolski, jest wyrazem jedności Boga z ludźmi i ludzi z Bogiem. Poza Kościołem jest tylko piekło utrwalonego na zawsze buntu i sprzeciwu wobec Bożej miłości, a także przedsionek piekła na ziemi, w postaci zorganizowanych form zakłamania, nienawiści, apostazji i pychy ludzi poddających się działaniu złych duchów w przekonaniu o własnych zdolnościach samostworzenia i samozbawienia, a w ograniczonym sensie – budowania pomyślności dla jednych kosztem innych w myśl utopijnych założeń raju na ziemi bez nieba. Drogą do raju w niebie jest Kościół jako wspólnota Nowego Przymierza, jest Chrystus, Ewangelia i Boże przykazania, o których mówi liturgia słowa niedzieli 4 listopada. Dekalog zawarty w przykazaniu miłości Boga i bliźniego jest drogą do królestwa Bożego na ziemi i wieczności. Królem jest Chrystus, Królową – Maryja, a my uczestnikami poddanymi władzy nam objawionej i darowanej dla doczesnego i wiecznego dobra. Niedaleko od Królestwa Bożego jest ten uczony w Piśmie, który pyta Jezusa, przyjmuje odpowiedź i ją potwierdza słowem i życiem, zob. Ewangelia niedzielna: Mk 12,28-34.

 

W sobotę 3 listopada czcimy Niepokalane Serce Maryi i wspominamy św. Marcina de Porrés (1569-1639), mulata, urodzonego w Limie – stolicy Peru, nieślubnego dziecka późniejszego gubernatora Panamy Jana de Porrés, który jako gubernator wyrzekł się syna i jego matki. Gdy Marcin miał 15 lat został tercjarzem dominikańskim, a po 9 latach przełożeni pozwolili mu złożyć śluby zakonne. Miał dar leczenia, uzdrawiania i bilokacji, mówił kazania do myszy i one go słuchały. W roku 1966 papież Paweł VI ogłosił św. Marcina de Porrés patronem telewizji, szkół i fryzjerów w Peru.

 

3 listopada wspominamy również św. Huberta, biskupa (655-727). Św. Hubert czczony jest jako patron myśliwych, epileptyków i lunatyków. Obchodzimy w tym dniu 34. rocznicę pogrzebu bł. ks. Jerzego Popiełuszki zamęczonego po kilku dniach udręk 25 października 1984.

 

Wzmocnieni wstawiennictwem i przykładem świętych, wezwani do naśladowania Chrystusa oraz uczczenia najwyższej władzy Chrystusa Króla przez (oby!) intronizację, miłujemy Kościół, zwłaszcza wtedy, gdy jest prześladowany, oczerniany i na wiele sposobów krzywdzony. Wiara i znajomość historii Kościoła pozwala poznać i przyjąć z wdzięcznością swoje miejsce w nim, rolę i zadania we wspólnocie ludzi powołanych do świętości i wiecznego zbawienia. Szczególne miejsce w historii Kościoła zajmuje Polska wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii. Wybór myśli o narodzie Stefana kardynała Wyszyńskiego „Aby Polska Polską była”, przygotował Jerzy Robert Nowak, przypominając wiele spośród „tak licznych i tak znacznych wystąpień Prymasa Tysiąclecia w obronie Polski i polskości; i to zarówno w obronie prawdy o naszej przeszłości, jak i polskich interesów narodowych, zgodnie z tak mocno zaakcentowaną przez Prymasa zasadą: „w Polsce trzeba bronić spraw własnej ojczyzny a nie obcych zamówień”.

 

„Czyż nie jest to sprawa szczególnie istotna właśnie dziś, gdy tak często obce neokolonialne zalecenia realizowane są kosztem polskich przedsiębiorców, kupców, robotników czy rolników? Boleśnie aktualne stają się również także liczne ostrzeżenia Prymasa Tysiąclecia z dziedziny chrześcijańskiej nauki społecznej” (posłowie do II wydania).

 

Poddanie kultury i edukacji obcym Polce i chrześcijaństwu ideologiom (gender, multi-kulti, powszechna tolerancja) prowadzi do dechrystianizacji i wynarodowienia, zwłaszcza dzieci i młodzieży oraz do osłabienia i destrukcji naturalnych więzi rodzinnych. Przerabianie obchodów i świąt prawdziwych w imprezy na cześć złych duchów w atmosferze rozrywki i zabawy w postaci halloween głęboko deprawuje młode pokolenie przy współudziale władz „oświatowych” propagujących określanie ciemności – światłem. Słusznie przywrócono w kościołach w Polsce egzorcyzm do św. Michała Archanioła. Proste egzorcyzmy można i trzeba odmawiać prywatnie i publicznie (bez szczególnych pozwoleń). Gdy władza złych duchów i ludzi pod ich wpływem na coś złego pozwala, pamiętajmy, że Boga trzeba bardziej słuchać niż ludzi. Swoboda zło czynienia jest niszczeniem wolności życia w prawdzie. Demokratyczna zgoda nie może zastąpić przykazań zawartych w stworzonej ludzkiej naturze i Bożym objawieniu.

Warszawska Gazeta 2 – 8 listopada 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Dwaj niewidomi są uzdrowieni przez Jezusa wg św. Marka (8,22-26; 10,46-52) w różnych okolicznościach. Pierwszy ma pomocników, którzy go do Jezusa przyprowadzają, drugi spotyka się ze sprzeciwem chcących go uciszyć, gdy wyznając wiarę woła: „Jezusie, synu Dawida ulituj się nade mną”. Samotnemu drugiemu Jezus pozwala iść za sobą, pierwszego odsyła do domu, skoro uzdrowiony ma przyjaciół i wie, dokąd pójść. Podobnie bywa z nami, gdy wierzymy i pragniemy uzdrowienia z różnych dolegliwości, kalectw i chorób duchowych i cielesnych: idziemy do Jezusa zarówno wtedy, gdy inni nam pomagają, jak i wówczas, gdy inni przeszkadzają. Jezus nas przyjmuje i uzdrawia – zawsze duchowo, a niekiedy również cieleśnie, leczy bezdomność, wspiera zadomowienie. Naszym domem jest serce Jezusa, a także wspólnota miłości ludzkich serc, czyli Kościół. Ślepota ma wymiar niewidzących oczu ciała i oczu serca. Człowiek ślepy cieleśnie zwykle chce widzieć, żyć w ziemskim świetle. Natomiast ślepy duchowo widzieć często nie chce, Bożego światła nie ceni i nie pragnie. Są więc ciemności duchowe i fizyczne. Pierwsze są gorsze i groźniejsze od drugich.

 

Światło wiary prowadzi ku światłości wiekuistej. Doczesne światła i światełka mogą zaprowadzić do wiecznych ciemności piekła. Jakiemu światłu chcemy się poddać? Niezawodne światło Ewangelii i krzyża pozwala pokonać i przekroczyć różne ciemne noce na drodze życia, a u jego kresu ciemność śmierci. Cud wirującego słońca 13 października 1917 r. dopełnia słowa i znaki dane przez Matkę Bożą Fatimską ku ocaleniu narodów i zbawieniu ludzi. Historyczny czas zadufanego w sobie Oświecenia był czasem duchowej i moralnej ciemnoty, prowadzącej do nocy rewolucji nihilizmu. Rzekomo ciemne średniowiecze rozjaśniło dzieje Europy. Mroki zła i grzechu w każdej postaci mogą być pokonane światłem z wysoka, światłem Bożego miłosierdzia. Pełne pychy samozadowolenie zapala światła fałszywe a prawdziwe gasi. Różne wybory, niedawne samorządowe i przyszłe parlamentarne są w założeniu pytaniem o światło prawdy, o zainteresowanie wspólnym dobrem, o świadomość odpowiedzialności za ojczyznę, o sprawy ważniejsze niż doraźny interes.

 

Lęk przed jednoznacznym wyborem prawdy i życia, prowadzi do partyjnej gry kompromisów i liczenia się z wolą większości lub głośnej mniejszości oraz do pomijania głosu z wysoka, głosu nieba, głosu Chrystusa Króla i Maryi Królowej. Ludzie sami, bez Boga, siebie nie uratują.

W liturgii słowa Bożego niedzieli 28 października słyszymy w pierwszej lekcji (Jer 31,7-9), iż Bóg wybawia, gromadzi, prowadzi, przygarnia ślepych i dotkniętych kalectwem. W drugiej lekcji (Hbr 5,1-6) widzimy kapłaństwo wzięte z ludzi, ustanowione dla ludzi, współczujące, podlegające ludzkim słabościom, ofiarne, ustanowione przez Boga, włączone w kapłaństwo Chrystusa. W Ewangelii Jezus uzdrawia ślepego w odpowiedzi na jego wiarę, a następnie przyjmuje go jako ucznia, aby szedł za nim drogą życia (zob. Mk 10,52)

 

W kościołach poświęconych, których data konsekracji jest nieznana, obchodzi się uroczystość poświęcenia własnego kościoła i słyszy się Ewangelię o czci Bogu wyrażanej na zewnątrz i mającej oparcie w Duchu i w prawdzie (zob. J 4,19-24). Znaki zewnętrznej pobożności są nie tylko i nie przede wszystkim wyrazem potrzeb, uczuć i zwyczajów, ale są wynikiem posłuszeństwa Duchowi Świętemu i woli włączenia się w ofiarę Chrystusa. Posłuszeństwo woli Bożej i obiektywnej prawdzie zawartej w Bożym objawieniu prowadzi do posłuszeństwa ludziom Bogu wiernym.

W czwartek 1 listopada odchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, zw. niesłusznie świętem zmarłych. Święci w Bogu we wspólnocie nieba żyją i pragną żywej łączności z nami. Chcą i mogą nam pomagać, o wiarę i modlitwę proszą, są wzorem naśladowania Chrystusa na różnych drogach, w różnej postaci.

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 27 maja 1972 r.: „Mówi się w literaturze katolickiej o „obliczach świętych”. Każdy święty jest pod jakimś względem inny. Nie ma w Martyrologium ani w żadnym katalogu świętych postaci identycznych”.

 

Na Jasnej Górze 2 listopada 1956 r. ks. prymas powiedział: „Duch ludzki nieustannie i niepokonanie żądny jest prawdy, całej prawdy, żądny jest absolutnej wolności synów Bożych, żądny pełnej sprawiedliwości, całkowitej, niepodzielnej miłości. (…) Ludzie są zmęczeni kłamstwem, niewolą, krzywdą, nienawiścią”. Duch ludzki jest przecież stwórczym dziełem ducha Bożego, dlatego mówił ks. prymas na Jasnej Górze: „poczujemy się w pełni wolni i w prawdzie dopiero wtedy, gdy wszystkie moce w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, zawodowym, politycznym i nawet w tak skłóconym dzisiaj życiu międzynarodowym – odkryją serce”.

 

Ostatnia niedziela października obchodzona była w dawnej liturgii jako święto Chrystusa Króla ustanowione przez papieża Piusa XI z myślą o doczesnym królowaniu Wcielonego Syna Bożego. Przeniesienie tego święta na ostatnią niedzielę roku kościelnego zmieniło jego sens i skierowało ku sprawom ostatecznym, wiecznym, pozostawiając doczesność ludzkim rozstrzygnięciom. Tymczasem wieczność w sprawy doczesne wkracza, skoro Bóg stał się człowiekiem i jest z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Obyśmy my chcieli być z Nim.


Warszawska Gazeta 26 października – 1 listopada 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

administrator

 

 

Św. Faustyna zapisała w „Dzienniczku” 20 października 1937 r.: „Niech mnie prowadzi duch Twój, o Boże, w głębie poznania Ciebie Panie, i w głębie poznania siebie, bo o tyle Cię kocham, o ile Cię poznam” (nr 1326). Mówi do Faustyny Jezus: „Pragnę, aby wzrok twej duszy zawsze był utkwiony w moją świętą wolę” (1327). Poznanie Boga i Jego woli prowadzi ku przyjęciu tajemnicy krzyża jako cierpienia zniesionego i ofiarowanego z miłością. Już w Starym Testamencie cierpienie jest nie tylko karą, ale próbą, wynagrodzeniem, wstawiennictwem; cierpią, znoszą prześladowanie sprawiedliwi – wśród nich prorok Jeremiasz i Hiob. W Nowym Testamencie Jezus zwycięża choroby i cierpienia, lecząc i uzdrawiając, pocieszając smutnych i cierpiących, osuszając łzy, błogosławiąc, wzywając do znoszenia trudu i bólu. Cierpieć razem z Chrystusem to zobaczyć w cierpieniu znaczenie zbawcze, ofiarne, zapowiedź przejścia do radości i chwały. Uczniowie Chrystusa cierpią razem z Nim. Doczesną drogą miłości jest współcierpienie. Radością św. Pawła i Apostołów jest udział w cierpieniach i udrękach Chrystusa dla dobra Kościoła (zob. List do Kolosan 1,24).

 

Cierpienie niewinnego Sługi Boga zapowiada w pierwszej niedzielnej lekcji mszalnej 21 października prorok Izajasz, a w drugiej lekcji – autor Listu do Hebrajczyków. Owocami tego cierpienia są miłosierdzie i łaska, liczne potomstwo w postaci ocalonych, zrodzonych do nowego życia w świetle. Najświętsza Maryja Panna – Matka Słowa wcielonego w Niej, w Jej łonie, poprzedza zarówno pierwsze jak i drugie przyjście Chrystusa w czasach ostatecznych, przygotowuje wierną ludzkość na przejście do wieczności, ostrzega przed piekłem, wzywa do nawrócenia, daje środki ocalenia w postaci różańca i nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca.

Ratunek przed doczesną zagładą ludzi i narodów daje i zapowiada Matka Boża Fatimska, wzywając do poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez kolejnych papieży w sposób uroczysty w jedności z biskupami Kościoła dla nawrócenia Rosji i pokoju na świecie. To wezwanie Matki było częściowo spełnione przez Piusa XII w latach 1942 i 1952, a następnie przez Jana Pawła II po zamachu i ocaleniu – w czerwcu i grudniu roku 1981, 13 maja 1982 i 25 marca 1984, gdy święty papież ofiarował i poświęcił narody Niepokalanemu Sercu Maryi, nie wspominając jednak o Rosji.

O przemilczeniach i zafałszowaniach w sprawie wezwań fatimskich (w dużej mierze za sprawą ks. jezuity Dhanisa i kard. Tarcisio Bertone) pisze ks. Karol Stehlin – kapłan tradycyjnej Obserwancji w książce „Gwiazda Przewodnia czasów ostatecznych cz. III” (wyd. Te Deum, Warszawa 2018). Wielu nieszczęść zewnętrznych w postaci wojen i prześladowań oraz wewnętrznych w Kościele, łącznie z apostazją i „diaboliczną dezorientacją” można było uniknąć, gdyby fatimskie wezwania Maryi Matki były posłusznie i wiernie w całości uznane. „Myliłby się ten, kto by sądził, że wezwania fatimskie nie dotyczą przyszłości”, powiedział Benedykt XVI. W ideologii i praktyce dialogu ekumenicznego lub spotkań międzyreligijnych szuka się tego, co ludzi łączy, także w różnych, częściowo przeciwstawnych sobie religiach lub pseudoreligiach, pomijając różnice, które mogą być pokonane przez nawrócenie, a nie tylko przez pewne formy współpracy i miłe spotkania oraz rozmowy połączone z pragnieniem podobania się wszystkim.

 

W Ewangelii niedzielnej (Mk 10,35-45) dwaj Apostołowie proszą Jezusa o udział w wiecznej chwale z pominięciem krzyża. Innej jednak drogi od tej, która prowadzi przez krzyż do nieba, nie ma. Podobnie naśladowanie Chrystusa na ziemi oznacza szukanie pierwszeństwa na drodze pokory, służby i ofiary: „Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie sługą waszym” (Mk 10,43). Syn Człowieczy oddaje swoje życia na okup za wielu (zob. w. 45) po to, aby wykupić ludzi spod władzy grzechu, piekła i szatana. Niestety, są jednak tacy przekupieni przez zło i Złego, którzy nie chcą być wykupieni. Za mało albo wcale nie mówi się w kościelnym kaznodziejstwie o piekle, bo „po co ludzi straszyć”. Matka Boża Fatimska jest innego zdania, skoro małym dzieciom piekło ukazuje.

 

19 października wspominamy w liturgii Kościoła męczeństwo bł. ks. Jerzego Popiełuszki. 19 października, w piątek, ks. Jerzy był porwany w drodze do Warszawy z Bydgoszczy, gdzie pełnił posługę w kościele Świętych Braci Polskich Męczenników, odprawiając Mszę św. i prowadząc nabożeństwo różańcowe z rozważaniami tajemnic bolesnych. Zamęczony został nie w ciągu dwóch godzin przed północą, ale w ciągu kilku następnych dni do 25 października. Pierwsza zbrodnicza ekipa przekazała ks. Jerzego ekipie drugiej; do części jej uczestników dotarł prokurator Andrzej Witkowski, co nie podobało się ówczesnej władzy III RP i dlatego dwukrotnie odbierano śledztwo bliskie zakończenia przez obce prawdzie decyzje Wiesława Chrzanowskiego a później Witolda Kuleszy. Opisuje tę sprawę Wojciech Sumliński.

 

O skutkach zakłamania powiedział w Warszawie 6 listopada 1960 r. ks. prymas Stefan Wyszyński: „Istnieje wielka rozmaitość kłamstw, bo kłamstwo rozsypuje, rozprasza i dzieli. Wciąż się dopytuje, jakie zająć stanowisko w tej czy innej sprawie, wciąż politykuje. Szuka po prostu określenia i formy, którą trzeba by koniecznie znaleźć, ażeby coś ukryć. Dlatego świat kłamiących jest właściwie rozsypany i rozproszkowany”.

 

Wyzwala i jednoczy poznanie prawdy i wierność jej. O to się módlmy, czcząc Niepokalane Serce Maryi i odmawiając różaniec, któremu był i jest wierny bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

Warszawska Gazeta 19 – 25 października 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski