Dzisiaj: Bogny Apolinarego
Jutro : Kingi Krystyny
poniedziałek, 23 lipiec 2018
godzina: 08:08
Kategoria: Wiara

 

 

Słowo „gniew” pojawia się dwukrotnie w czytaniach mszalnych 17 września: złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik (Syr 27,30) oraz: uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom (Mt 18,34). Jest więc gniew człowieka, który Boga obraża i ludzi krzywdzi, ale jest też gniew Boga w odpowiedzi na ludzkie okrucieństwo i brak litości. Z jednej strony jest „ wielki gniew diabła” (Ap 12,12), udzielający się ludziom zniewolonym przez zło w braku sprawiedliwości i miłosierdzia, a z drugiej strony jest święty gniew Boga wobec ludzi niewiernych, pozbawionych litości, zatwardziałych w grzechach.

 

Istotą słusznego gniewu nie są emocje, nierozumne uczucie budzące się często wbrew woli, lecz sprzeciw wobec zła i jego skutków. Jest więc gniew, który wskazuje na piekielną otchłań wiecznego gniewu, ale też jest przeciwny mu gniew prowadzący do opamiętania i nawrócenia. Gniew Boga jest wezwaniem i przestrogą, a kto z tym gniewem się liczy, może uniknąć gniewu wiecznego. Zagniewany Bóg chce zaniechać gniewu i okazać miłosierdzie. Gniewny diabeł chce potępić i zniszczyć ludzi razem z dobrem darowanym im przez Boga. Ludzki gniew często nie odróżnia dobra i zła. Człowiek przeklinający w gniewie ulega nieświadomie temu , kto przekleństwem żyje. Jezus nie tylko odpowiada gniewem na zło, ale sam poddaje się gniewowi i nienawiści ludzi złych, aby ostatecznie odnieść zwycięstwo miłości.

 

Uwolnienie od gniewu jest możliwe tylko razem z wyzwoleniem od zła grzechu. Natomiast utopią jest łagodność jako tolerancja pozwalająca na wszystko, nieodróżniająca dobra od zła, poddająca się okolicznościom i kompromisom. Taka „tolerancja” wobec zła okazuje się zdumiewająco nietolerancyjna wobec dobra, czego przykładem jest karanie i prześladowanie obrońców ludzkiego życia, a wśród nich Mary Wagner w Kanadzie.

 

17 września w 78. rocznicę napaści na Polskę ze Wschodu, w wyniku sojuszu z sąsiadującym z nami Zachodem, nie tylko wspominamy czwarty rozbiór ojczyzny i ogrom ofiar, ale zarazem uświadamiamy sobie możliwość kolejnego sprzymierzenia się przeciwko naszej wolności i niepodległości różnych sił zagranicznych nastawionych wrogo wobec wiernej prawu Bożemu Polski. Współczesne pogańskie barbarzyństwo, przeciwne prawdzie i życiu, coraz bardziej na nas się gniewa, a źródłem tego gniewu są ideologie kłamstwa i nienawiści, znajdujące rezonans w kręgach totalnej opozycji w kraju. Brońmy więc granic naszej wolności, odwołując się do historycznych zwycięstw różańcowych, wspominanych 12 września i 7 października.

 

Święty gniew Boży jest odpowiedzią na gniew Złego i jego sojuszników. Kto wierzy i modli się na różańcu, nigdy nie jest sam i zawsze uczestniczy w większości zdolnej pokonać liczebną mniejszość, skoro niebo jest nieporównanie liczniejsze i mocniejsze od piekła. Korzystanie z pomocy piekła daje znaczącą przewagę nad tymi, którzy się nie modlą i pomocy nieba pod określonymi w Ewangelii warunkami przyjąć nie chcą. O ile jednak wsparcie piekła wypełnia duchową i społeczną pustkę samo, nawet nieproszone i nierozpoznane, o tyle o pomoc nieba koniecznie należy prosić. Dom pusty, który nie przyjmuje Boga staje się otwarty dla złych duchów. Diabeł zniewala, ludzkiej wolności ani rozumu nie szanuje (przykładem są bezdennie głupie wypowiedzi i ataki przywódców Unii Europejskiej), zaś Bóg wyzwala i prowadzi chcących ku zwycięstwu. Zechciał Bóg przemówić ludzką mową po to, aby zniewolony coraz bardziej świat usłyszał i przyjął orędzie wolności, ku której wyswobodził nas Chrystus, abyśmy w niej trwali. Bóg przemawia do nas po ludzku w osobie Chrystusa i Maryi Matki. Prosta modlitwa różańcowa łączy mowę Boga z naszą ludzką mową po to, aby zniewolony coraz bardziej świat usłyszał i przyjął orędzie wolności. Zniewolenie jest nie tylko sprawą zewnętrznej napaści, ale i sprawą wewnętrznego odstępstwa.

 

„Wolność jest w nas”, mówi bł. ks. Jerzy. Napaść jest wtedy w pełni skuteczna, gdy wraz z nią dokona się odstępstwo od wiary i nadziei. W swojej przeszło tysiącletniej historii Polska nie upadła, pomimo złych działań i złej woli od zewnątrz i od środka. Gdy zmierza ku upadkowi Europa, brońmy jej w sobie, a obronimy ją wokół siebie, jak to już bywało w dziejach, choćby w roku 1683 pod Wiedniem i w roku 1920 pod Warszawą. Gdy stajemy się narzędziami i współpracownikami Bożego działania, wtedy wiemy kto chce i kto może zwyciężać. Gdy zaś polegamy tylko na sobie lub na zawodnych sojuszach wówczas poddajemy się grze sił, które wcale nie muszą nam sprzyjać. Kto najpierw zachowa przymierze z Bogiem, ten wie jak, kiedy i na jakich warunkach korzystać z ludzkiej pomocy.

 

18 września obchodzimy święto patrona Polski św. Stanisława Kostki. Ukazał się ona nad Warszawą w sierpniu roku 1920 razem z Matką Bożą Zwycięską i wsparł swoim wstawiennictwem zwycięstwo polskie. Oręduje on za nami dzisiaj razem z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, z którym razem modlił się za Ojczyznę w kościele na Żoliborzu w Warszawie. Nazwa „Żoliborz” bierze się z francuskich słów: jolie bord – wesoły brzeg. Już nie tylko „wesoły brzeg” jest celem naszej dziejowej przeprawy, ale szczęśliwa wolność Polski pod władzą Maryi Królowej i Chrystusa Króla.


Warszawska Gazeta15 – 21 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski