Dzisiaj: Damazego Waldemara
Jutro : Dagmary Aleksandry
wtorek, 11 grudzień 2018
godzina: 15:32
Kategoria: Wiara

 

W pierwszej niedzielnej lekcji 4 lutego czytamy słowa Hioba: Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczone mi noce udręki. (…) Ponownie oko me szczęścia nie zazna (Hi 7,3.7). Hiob był człowiekiem sprawiedliwym, prawym, bogobojnym, wybitnym, majętnym i szczęśliwym. Za sprawą szatana i z dopustu Bożego dotknęły Hioba kolejne nieszczęścia: stracił majątek, utracił zdrowie, wszystkie jego dzieci zginęły w wypadku, żona wyrzuciła go z domu, przyjaciele mu wprawdzie współczuli, ale zgodnie z zasadą odpłaty oskarżyli go o ukrywane grzechy, za które ponosi karę i dlatego jedynym ratunkiem dla niego jest przyznać się do winy i pokutować, odwołując się do Bożego przebaczenia. Hiob stanowczo potwierdził swoją niewinność, odwołał się do Boga, bo wiary nie stracił, przeklinał siebie i swój los, ale Bogu nie bluźnił, doczekał się więc sprawiedliwości. Po trzech przyjaciołach oskarżających Hioba zabiera głos czwarty, który wzywa Hioba do cierpliwości i wytrwania: „posłuchaj Hiobie, zaczekaj, a cuda Boże zrozumiesz” (37,14). Wreszcie Bóg odpowiada Hiobowi, upomina go, ale zarazem gani jego przyjaciół, bo nie oni mieli rację tylko cierpiący Hiob, gdyż cierpienie nie jest jedynie karą Bożą za popełnione grzechy. Hiob korzy się przez Bogiem: dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele (42,5n). Modlitwa Hioba za przyjaciół poprzedza przywrócenie go do dawnego stanu, czas drugiego szczęścia.

 

To ponowne szczęście po nieszczęściach jest zapowiedzią i obrazem radości życia wiecznego. W doczesności zło dotyka i sprawiedliwych i niesprawiedliwych, dobrych i złych. Sprawiedliwość Boża nagradza złych za dobro, które w życiu spełnili, choćby niewielkie zapłatą przez nich cenioną jako tymczasowe korzyści, natomiast dobrym daje znak udziału w ofierze Chrystusa; przyjdzie czas, chwila przejścia do wieczności, gdy ludzie dobrzy ujrzą Boga wzrokiem. Starotestamentalna zasada odpłaty odnosi się więc do całości istnienia i życia: przed śmiercią i po śmierci ciała. Kary Boże spadające w ciągu dziejów na Polskę dotyczą złych i dobrych w różnym znaczeniu. Księga Hioba zapowiada cierpienie ludzi niewinnych i krzyż Chrystusa. Doświadczenie Hioba jest nie tylko próbą wiary, ale zapowiedzią Golgoty. Cuda Jezusa: uzdrowienie chorych i wyrzucanie złych duchów zapowiadają ostateczne zwycięstwo nad złem w każdej postaci. Niedzielna Ewangelia dopełnia więc i przekracza świadectwo Hioba (zob. Mk 1,29-39).

 

W piątek 2 lutego obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Bożej Gromnicznej. Chrystus, podobny do nas w swoim człowieczeństwie „w czym sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą poddanym próbom”, czytamy w drugiej świątecznej lekcji (Hbr 2,18). W Ewangelii Symeon mówi do Maryi: oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą; a Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2,34n). W słowach Symeona zawiera się prorocka zapowiedź męki Pańskiej i całej historii Kościoła. Ból Niepokalanego Serca Maryi wciąż ujawnia zamysły ludzkich serc, i tych ludzi, którzy Serce Matki ranią, i tych którzy to Serce pocieszają i z Nim się jednoczą. Sens bólu i opuszczenia przez bliskich, w tym wielu ówczesnych biskupów, ujawnia ks. prymas Stefan Wyszyński w zapiskach więziennych w Prudniku 18 lutego 1955: „Szkoda poświęcać myśli nieprawym. Oddaj je tym, co gotowi są ciebie zrozumieć, wysłuchać i pocieszyć. Nie odwracaj porządku świata: Bóg jest zbawicielem twoim a nie ludzie, wszak jesteś po to, byś ty mówił ludziom o Zbawicielu, a nie po to, byś oglądał się na ich pomoc. To do ciebie należy prowadzić ich do jedynego Zbawcy. Jakżesz możesz w tych złudnych cieniach upatrywać zbawienia i mieć nadzieję w bezsile?

 

Te słowa niezłomnego więźnia skierowane są zwłaszcza do kapłanów: niech nie pokładają nadziei w bezsile nieprawych; bo, zwłaszcza w poczuciu Bożej siły, cały Kościół ma do spełniania misję różną od układania pomyślnych relacji ze światem, od dostosowania się do warunków i okoliczności kształtowanych przez ludzi u władzy. Kościół nie jest znakiem zgody na nowe czasy i na nowoczesność, lecz sprzeciwu aż po męczeństwo. Pokój pojednania z Bogiem i z ludźmi w Bogu ma swoją cenę krwi Chrystusa i Jego uczniów. Zrozumiał to bł. ks. Jerzy Popiełuszko, gdy łatwo mógł uniknąć prześladowań, ograniczając swoje kaznodziejstwo do ogólników oderwanych od ówczesnej rzeczywistości PRL-u.

 

Podobnie i dzisiaj są tematy niepoprawne politycznie, których podejmowanie naruszałoby spokój za cenę przemilczania prawdy niewygodnej, co widać w postawie ludzi Kościoła na zachodzie Europy, a w pewnej mierze i w Polsce, gdy np. wzywa się do przyjmowania „uchodźców-nachodźców” w imię gościnności i miłości bliźniego. Oto niechrześcijanie narzucają chrześcijanom swoje poglądy na temat chrześcijaństwa, budząc, niekiedy skutecznie, poczucie winy, jeżeli ich oczekiwań i żądań się nie spełni.

 

Pierwszymi przybyszami zagrożonymi odrzuceniem i śmiercią są dzieci poczęte. Konsekwentna i bezwarunkowa ich obrona jest warunkiem trwania państw i narodów.

 

Warszawska Gazeta 2 – 8 lutego 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski