Dzisiaj: Aurelii Ladyslawa
Jutro : Justyny Cypriana
wtorek, 25 wrzesień 2018
godzina: 19:45
Kategoria: Wiara

 

Powszechnym doświadczeniem ludzi w życiu religijnym i moralnym są próby i pokusy. Bóg wystawia swoich wiernych na próby, którymi są: cierpienia, prześladowania, życiowe niepowodzenia, choroby, śmierć bliskich, rozeznanie woli Bożej różnej od ludzkich pragnień i oczekiwań. W wyniku przyjętych prób wolność wyboru staje się wolnością posłuszeństwa o wymiarze krzyża w naśladowaniu Chrystusa, Matki Bożej i świętych. Dobrowolne poddanie się próbom oznacza potwierdzenie przymierza z Bogiem, zawartego w Kościele mocą sakramentów. Przymierza starotestamentalne: z Noem i jego potomstwem, z Abrahamem, z Mojżeszem i narodem wybranym były zapowiedzią Nowego Przymierza i objawieniem woli Boga pragnącego bliskości i wspólnoty z ludźmi stworzonymi na Jego obraz i podobieństwo. W tajemnicy krzyża dokonuje się przejście od pierwszych narodzin uzdalniających do ziemskiego życia ku nowym narodzinom do życia wiecznego. Po pierwszym darze Boga Stwórcy przychodzi dar Boga Zbawcy. Zwycięsko przeżyte próby dają udział w krzyżu, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, który dobrowolnie poddał się próbom i pokusom.

 

Ewangelia I niedzieli Wielkiego Postu mówi wg św. Marka ogólnie o kuszeniu Jezusa na pustyni przez szatana, zaś wg św. Mateusza i Łukasza – wymienia trzy pokusy odrzucone przez Jezusa na wzór dla nas. Te pokusy dotyczą cudownego zaspokojenia potrzeb doczesnych w postaci łatwego chleba, widowiskowych znaków i dokonań w wyniku wystawiania na próbę, czyli kuszenia Boga oraz w rezultacie korzyści związanych z władzą przyjętą od szatana za cenę nieposłuszeństwa wobec Boga i posłusznego poddania się diabłu.

Szatan kusiciel występuje w roli konkurenta, który lepiej od Boga wie, jak ludzi pozyskać i zaspokoić. Ilekroć z grzechem łączy się zysk, a z nawróceniem i wiernością Bogu strata, ukazuje się na nowo metoda złego ducha, podobna do sposobu wędkarza łowiącego ryby za pomocą wędki zakończonej haczykiem z przynętą. Połknięcie smacznej przynęty oznacza zarazem utratę prędzej lub później wolności i życia na haku. Dlatego modlimy się „Ojcze, nie wódź nas na pokuszenie” (czyli – nie dozwól, abyśmy ulegli pokusie).

Miejscem próby, której poddana jest nasza wiara, miłość i nadzieja jest świat w całej historii stworzenia i zbawienia. Miejscem zwycięskiego przyjęcia prób i odrzucenia pokus jest Kościół Chrystusa jako bożo ludzka wspólnota walcząca ze złem zewnętrznym i wewnętrznym w postaci prześladowania i apostazji. Prześladowania mają postać krzywd fizycznych – bicia, więzienia i zabijania, ale również krzywd duchowych w postaci narzucania wrogiej Bogu i ludziom ideologii metodą kamuflażu z dodatkiem różnych atrakcji. Są na świecie liczni specjaliści, którzy potrafią zło odpowiednio ubrać i przystroić, a zarazem do prawdy i dobra zniechęcić. Podobna tęcza, która była znakiem przymierza z Noem i ludzkością po klęsce potopu (zob. Rdz 9,12-15), jest dzisiaj symbolem bezbożnego i nieludzkiego ruchu LGBTQ nazywającego chorobę zdrowiem a zdrowie chorobą.

 

W drugiej niedzielnej lekcji 18 lutego czytamy o cierpliwości Bożej, gdy budowana była arka, aby w czasie potopu ratować przed wodą ludzi w arce, gdy inni w wodzie poza arką tonęli (1 P, 3,20). Znak starotestamentalnej arki zapowiada Boży ratunek w postaci Kościoła nietonącego w wodach współczesnego potopu. Prośmy więc Boga o dobre sumienie, które pozwala do arki wejść i w niej trwać (w. 21). Sumienie pozwala osądzać wartość słów i czynów, odróżniać dobro od zła, rozumieć wolę Bożą, wyznaczać granice wolności, bronić przed samowolą i samoubóstwieniem. Oczyszczone przez krew Chrystusa sumienie zwraca się ku Bogu. Nie wolno więc mylić sumienia z poglądem i przekonaniem. „W moim sumieniu sądzę, że mam prawo zabić moje dziecko przed urodzeniem dla jego i mojego dobra” – tak myślą i mówią dzieciobójcy tłumacząc i próbując usprawiedliwić swoje złe decyzje, zachowując zarazem dobre mniemanie o sobie i nierzadko przyznając się do wiary w Boga.

 

Tragedią wielu katolików jest łączenie deklarowanego katolicyzmu aż po świętokradztwa z zaprzeczeniem wierze i naturze przez zgodę na zło. Przyjmują więc komunię św. zwolennicy aborcji, in vitro i środków wczesnoporonnych, „wierni” trwający w ciężkim grzechu publicznej apostazji, znajdują przy tym usłużnych kapłanów i oczekują społecznej aprobaty. W tej postawie uwidacznia się nie tylko tchórzostwo, ale i bezwstydny tupet. Prawe sumienie połączone z męstwem i odwagą pozwala odrzucić zło w sobie i wokół siebie. Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w roku 1970 w Warszawie, w kazaniu popielcowym: „Wśród [współczesnego] zamętu, wywołanego rozgadaniem się ludzi, wyczuwa się narastającą potęgę królestwa kłamstwa, jakby dziedziczny owoc pierwszego kłamstwa, przez które nieprzyjazny duch zasiał nieufność do Boga, wątpliwość, czy Bóg jest prawdą i miłością, czy nie strzeże jej zazdrośnie przed nami. Jak Ewie w raju wydawało się, że zaofiarowany owoc nadaje się do zdobycia wiedzy, tak dziś ów gigantyczny wąż, który rozrósł się w dziejach ludzkości i skrępował ją swoimi splotami, rodzi nieustannie wątpliwość i nieufność, czy Bóg jest prawdą, czy Kościół głosi prawdę, czy ludziom warto mówić prawdę, czy ma ona sens społeczny”.

 

Dzisiejsza ideologia poprawności politycznej nie pyta już: czy Bóg jest prawdą?, czy Kościół głosi prawdę?, bo uważa samo pojęcie prawdy za źródło zniewolenia, nietolerancji i przemocy. Nie ma debaty ani dialogu z tymi, dla których prawda jest nie tylko kłamstwem, ale bezsensem. W tym znaczeniu tzw. ekumenizm ma sens jedynie jako wspólne czynienie dobra w pewnym zakresie. Ku pełni dobra i wolności wyzwala prawda. Prawdą jest Chrystus (zob. J 14,6).

Warszawska Gazeta 16 – 22 lutego 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski