Dzisiaj: Bogny Apolinarego
Jutro : Kingi Krystyny
poniedziałek, 23 lipiec 2018
godzina: 08:01
Kategoria: Wiara

 

 

Bóg śmierci nie uczynił, weszła ona na świat przez zawiść diabła – czytamy w księdze Mądrości. Nasi prarodzice ściągnęli śmierć na siebie i swoje potomstwo w wyniku grzechu nieposłuszeństwa wobec Boga, który do życia ich stworzył i powołał. Za namową diabła chcieli sami decydować o tym, co dobre a co złe. Ludzka śmierć nie jest unicestwieniem. Miłość, mądrość i potęga Boża dąży do uwolnienia człowieka spod władzy śmierci wskutek współdziałania ludzi z Bogiem poprzez nawrócenie i pokutę. Starotestamentalne wskrzeszenia za sprawą proroków Eliasza i Elizeusza są znakiem zwycięstwa nad śmiercią, grzechem i szatanem, zapowiedzianego już w księdze Rodzaju i spełnionego najpierw w Zmartwychwstaniu Chrystusa i wniebowzięciu Niepokalanej Maryi Matki Bożej.

 

Chrystus wskrzesza zmarłych, swoje zwycięstwo nad śmiercią zapowiada i objawia w chwale w postaci przejścia przez śmierć na krzyżu i grób ku zmartwychwstaniu trzeciego dnia i ukazywaniu się uczniom przez 40 dni do wniebowstąpienia. Uroczystość Zmartwychwstania obchodzona razem z oktawą jest największym świętem w liturgii Kościoła. Winą człowieka jest poddanie się władzy grzechu i śmierci; wezwani jesteśmy do udziału w zwycięstwie Chrystusa, który pokonał śmieć biorąc ją na siebie posłuszny woli Boga Ojca. Boży dar wolności od grzechu i śmierci przyjmujemy mocą wiary. Jezus mówi: „Jeżeli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki” (J 8,51). Kto umiera z Chrystusem, ten z Nim powstanie z martwych. Śmierć ciała zyskuje wymiar paschalny, spełnia się w nadziei nieśmiertelności. Ta nadzieja podtrzymuje męczenników. Kto w Chrystusa wierzy, „choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25). Zwycięstwo Chrystusa staje się udziałem Jego uczniów, czyli Kościoła.

Pragnienie, aby tym zwycięstwem umacniali się wszyscy przeżywający poczucie i świadomość przegranej, wyraził ks. prymas Stefan Wyszyński w kazaniu wygłoszonym w Warszawie 4 kwietnia 1976: „Naszym zadaniem jest być wśród ludzi cierpiących i udręczonych. To jest powołanie społeczne. To jest nie tylko nasza sprawa, dobrze nam tu być, jesteśmy z siebie zadowoleni nawet awansujemy. A ta wielka rzesza narodu, która idzie niekiedy na przepadłe, nie znając swoich dziejów, kultury narodowej, obyczaju chrześcijańskiego, którym od wieków naród się rządzi, którego tak zdecydowanie broni Kościół w ojczyźnie naszej?”.

Na tej drodze wiara przyjmuje postać miłosierdzia indywidualnego i społecznego, aż po miłosierną pamięć o cierpieniach i bolesnych doświadczeniach ojczyzny. W modlitwie powszechnej odmawianej w czasie liturgii Wielkiego Piątku prosimy za strapionych i cierpiących: „Wszechmogący, wieczny Boże, Pociecho strapionych i Mocy cierpiących, usłysz prośby tych, którzy w jakimkolwiek utrapieniu wołają do Ciebie, aby wszyscy mogli się radować, że doznali w swoich potrzebach Twojego miłosierdzia”.

 

Obchód Wielkanocy rozpoczyna się nabożeństwem i mszą Wigilii Paschalnej w Wielką Sobotę wieczorem. Ewangelia w Niedzielę Wielkanocną ukazuje pierwszych świadków pustego Grobu: Marię Magdalenę, Szymona Piotra i Jana. W czasie Mszy wieczornej można przeczytać Ewangelię o dwóch uczniach Jezusa, którzy poznali Go w Emaus przy łamaniu chleba, czyli w Komunii świętej przyjęli, bo łamaniem chleba nazywa św. Łukasz Mszę świętą. Zwłaszcza wtedy, gdy dzień życia „ma się ku wieczorowi”, poznać Jezusa to Go przyjąć (zob. Łk 24,13-35).

 

Ewangelia z poniedziałku w oktawie Wielkanocy ukazuje żołnierzy ze straży przy Grobie, którzy powiadomili arcykapłanów „o wszystkim, co zaszło”. Arcykapłani zaś dali żołnierzom sporo pieniędzy i polecili: „rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali” (Mt 28,12n). O ile więc wiara opiera się na świadectwie danym prawdzie, o tyle niewiara – na kłamstwie i przekupstwie od arcykapłanów do rzekomo śpiących na służbie żołnierzy. Wiara łączy się z rozumem i odwagą, niewiara – z bezrozumnym zakłamaniem i tchórzostwem. Arcykapłanów nie obchodzi prawda, lecz tylko interes. Śpiących żołnierzy nie obudził huk odwalanego od Grobu kamienia; gdzie ich honor, skoro gotowi są rozpowiadać, że upili się na służbie przy Grobie. Ta historia wciąż się powtarza. Świadkowie prawdy mają do czynienia z hałaśliwymi tchórzami (np. w czarnych protestach), dla których prawda jest groźna, bo ogranicza ich swobodę zło czynienia. Gdy jednak świadkom brakuje odwagi, szukają zgody i kompromisu, ulegając faktycznej lub pozorowanej sile. Są więc granice porozumienia i dialogu, których nie należy przekraczać, gdy nie ma wspólnej troski o dobro ani szacunku dla prawdy i życia. Według nowoczesnych ideologii na świecie jest wiele sprzecznych ze sobą subiektywnych „prawd”, które powinny być równouprawnione z wyłączeniem jedynej obiektywnej prawdy, która zdolna jest ludzi połączyć z Bogiem i między sobą, a oskarżanej o nietolerancję i fanatyzm. Toczy się więc bitwa o prawdę, bez której nie ma wolności ani trwałego zwycięstwa. Miejsce prawdy zajmują przepisy, które szczegółowo określają sankcje i powinność.

W krajach na Zachodzie, np. we Francji i Kanadzie, wolno dzieci poczęte zabijać, a nie wolno publicznie stawać w ich obronie. Zanim źli spod władzy Księcia tego świata szatana – Antychrysta zniszczą świat i samych siebie, poddajmy się z ufnością władzy Chrystusa Króla Zmartwychwstałego dla doczesnego ocalenia i wiecznego zbawienia.

Warszawska Gazeta 30 marca – 5 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski