Dzisiaj: Teresy Jadwigi
Jutro : Gawla Florentyny
poniedziałek, 15 październik 2018
godzina: 18:11
Kategoria: Wiara

 

 

 

List do Efezjan napisał św. Paweł w Rzymie, przebywając dwa lata jako więzień w areszcie domowym, pod ciągłą strażą żołnierza. Korzystał Apostoł z możliwości przyjmowania odwiedzających go braci w wierze, dając im i przez nich świadectwo wewnętrznej wolności, pokoju i nadziei.

 

Skoro jedno jest mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół jednoczący w miłości różnych ludzi mocą Ducha Świętego, tworzymy w wierze wspólnotę z Bogiem Ojcem i między sobą jako Jego dzieci. Wiara i łaska chrztu zobowiązują do jedności w Duchu i w prawdzie. Katolickie apostolstwo opiera się na publicznym, odważnym wyznaniu prawd wiary i prawa moralnego. Wierność prawdzie nie jest sprawą uczuć i poglądów ani doświadczeń ciepła i radości przeżywanych razem. Współczesny tolerancyjny pluralizm podobny jest do różnorodności wierzeń pogańskiego Rzymu. Wolno wierzyć, jak kto chce, z wyjątkiem wierności bezwarunkowej, zwróconej ku prawdzie niezmiennej, zobowiązującej wszystkich, a oskarżanej o niszczenie wolności. Samo pojęcie grzechu i odróżniania zła od dobra widziane jest przez „wyzwolonych” pogan jako zagrożenie wolności w znaczeniu samowoli. Oto zniewalające stały się współcześnie słowa: „mąż, żona, ojciec, matka, syn, córka”. Różnorodne i płynne układy partnerskie mają zastąpić rodzinę i stopniowo ograniczyć Kościół do instytucji świadczącej usługi ludności, zaspokajającej czyjeś potrzeby lub uczucia.

 

Według dzisiejszych przepisów uczuć religijnych nie należy ranić, ale Boga obrażać można. Gdy człowiek chce stworzyć i zbawić sam siebie, Bóg Stwórca i Zbawca przestaje być potrzebny, wystarczy konsumpcja i użyteczność, korzyść i przyjemność. „Bądźcie godni powołania i wezwania”, słyszymy w drugiej niedzielnej lekcji 29 lipca (zob. Ef 4,1). Poznany w Ewangelii niedzielnej cud rozmnożenia chleba i ryb (J 6,1-15), rozumiany jako znak, miał budzić wiarę i gromadzić wokół Jezusa uczniów. Ów cud miał stać się narzędziem, a nie celem, chociaż jednym z motywów była litość nad głodnymi. Tymczasem ci, którzy jedli i nasycili się, potraktowali Jezusa jako narzędzie dla zaspokojenia swoich potrzeb, a nasycenie stało się celem. „Gdy więc ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, chcieli Go porwać i obwołać królem” (J 6,14n). Jezus nie poddał się tym pragnieniom i oczekiwaniom, „sam usunął się znów na górę” (w. 15). Dlaczego Jezus nie chce być uznany za króla? Dlaczego działalność społeczna, walka z głodem nie satysfakcjonuje Jezusa? Dlaczego Jezus nie chce być super cesarzem, odpowiadającym na wołanie tłumu: „chleba i igrzysk!”? Przecież Jezus jest Królem Wszechświata jako Syn Boży, ale Jego królowanie przewyższa nieskończenie troskę o zaspokojenie potrzeb ludności. Jeżeli więc Jezus Chrystus chce być uroczyście uznany za Króla Polski, to znaczy, że oczekuje od nas wiary, miłości i posłuszeństwa, czego skutkiem i owocem będzie społeczna troska o materialnie ubogich, ale nie tylko i nie przede wszystkim. Potrzebujemy chleba, w modlitwie Pańskiej prosimy Boga Ojca: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Ale tym darowanym chlebem jest nie jedynie pokarm dla ciała, ale również posiłek dla duszy i całego człowieczeństwa: pokarm słowa Bożego, Eucharystii, pełnienia woli Bożej. Jest więc ubóstwo duchowe jako głód prawdy, zaś nasycenie cielesne może ukrywać umieranie głodnej duszy.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 4 czerwca 1953: „Jedynie kapłaństwo katolickie idzie wprost z Wieczernika aż do czasów dzisiejszych poprzez ziemię, niosąc Boże Ciało, niosąc Boga żywego. Od tego my jesteśmy z ludzi wzięci i dla ludu własnego ustanowieni, abyśmy szli i nieśli Owoc Żywota Maryi – Boga – Człowieka żyjącego w Eucharystii i będącego ofiarą i Pokarmem dla każdych ust, dla każdego serca, dla każdej myśli, dla każdego narodu, dla całej ludzkości”.

 

Również w Warszawie 15 maja 1958 r. ks. prymas ukazał związek duchowego pożywiania się z wiarą: „Byście nie ustali w drodze, pożywiajcie się chlebem łaski – żywym Chrystusem, dającym moc zwycięstwa. Zrodzony z Przeczystej, ofiarowany i ukrzyżowany, został z nami, by żywić tych, którzy weń wierzą”.

Jako więzień zapisał ks. prymas w Komańczy słowa: „Niewiasta rodząca Ciało prawdziwe Boga-Człowieka, Ciało-Pokarm, nie może nie być Królową Świata. Ten Spichlerz Boży, karmiący ludzkość przez Syna swego, trzyma w swym łonie Życie, bez którego wszyscy pomarlibyśmy głodem. Wszak królestwo każde jest powołane do tego, by zaradzać najpilniejszym potrzebom poddanych. Nasza Królowa żywi świat wiecznie, dając Boga Żywota”.

 

Do życia potrzebny jest nam pokarm, nie jesteśmy samowystarczalni. Na jakim życiu i na jakim pokarmie najbardziej nam zależy? To co chwilowo smakuje, nie musi służyć zdrowiu. To co służy ciału, nie zawsze służy duszy. Boże objawienie ukazuje godność całego człowieka – ciała i duszy. Znajomość Pisma św. i nauki Kościoła kształtuje naszą osobowość i daje odporność wobec złych wpływów ludzkich i nieludzkich nauk. Mąż Boży Elizeusz stu ludzi nakarmił cudownie rozmnożonym chlebem. Jezus nakarmił tysiące, ale gotów jest nakarmić wszystkich, którzy do Niego przyjdą z wiarą i wołaniem: „My chcemy Boga, chcemy chleba!”.


Warszawska Gazeta 27 lipca – 2 sierpnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski