Dzisiaj: Bogny Apolinarego
Jutro : Kingi Krystyny
poniedziałek, 23 lipiec 2018
godzina: 08:09
administrator

 

 

„Bóg jest miłością”, pisze św. Jan w drugiej niedzielnej lekcji 6 maja (1 J 4,8.16). Bóg w Trójcy Świętej jedyny jest miłością w sobie, we wzajemnym udzielaniu się, darze i posłuszeństwie Ojca, Syna i Ducha Świętego. Boga objawia ludziom Syn, gdy staje się Człowiekiem, podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, czyli braku miłości prawdziwej. Objawienie się Syna Bożego w ludzkiej naturze potwierdza i rozszerza objawienie się Boga w czasach Starego Przymierza. Miłość Boża rozlewa się, udziela i oczekuje wzajemności ze strony tych, którzy stworzeni mocą miłości, są do miłości zdolni jako aniołowie i ludzie.

 

Pierwszą odwieczną wspólnotą miłości jest Bóg. Jednoosobowe bóstwo wyznawców islamu i świadków Jehowy nie jest miłością, głoszona przez nich ideologia również miłością nie jest, nasycona nienawiścią od założenia. Dlatego są granice porozumienia i dialogu tzw. „międzyreligijnego”. Boża prawdziwa miłość jest bezgraniczna, wierna i ofiarna. Pełnym objawieniem Boga i Bożej miłości jest Chrystus, tworzący Nowe Przymierze, obecny we wspólnocie miłości Kościoła. Odejście od Kościoła, pogarda, prześladowanie, nierozumienie jego istoty, oznacza odrzucenie miłości Bożej. Wspólnota miłości Bożo-ludzkiej i międzyludzkiej uobecnia Boga na ziemi. Pogarda wobec miłości i prawdy wyraża się w postawie duchów zbuntowanych – szatanów oraz ludzi buntujących się przeciwko Bogu i sprzeciwiających się wspólnocie Przymierza Boga z ludźmi i ludzi z Bogiem, czyli Kościoła w swoim założeniu oraz istocie.

 

Miłości nie można odłączyć od jej wyrazu, czyli praktyki miłości wzajemnej. Słowo „miłość” bywa przez ludzi różnie rozumiane, aż po nazywanie miłością tego, co miłością nie jest lub może być jako jej składnik w postaci uczucia i przeżycia. „Kochaj i czyń, co chcesz”, mówi św. Augustyn odnosząc się do miłości objawionej, przykazanej, danej i zadanej. Wszystkie Boże przykazania zawierają się w pierwszym przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Bez Boga miłość traci moc, źródło i oparcie, poddana jest subiektywnym poglądom i potrzebom. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”, mówi Jezus w Ewangelii (J 15,13). On sam oddał życie na krzyżu za przyjaciół i nieprzyjaciół w nadziei, że mogą stać się przyjaciółmi Boga i ludzi, jeżeli zechcą i podejmą w duchu nawrócenia współpracę z Bogiem we wspólnocie Przymierza. Chrystus nas wybrał, abyśmy przynosili trwałe owoce miłości, tworząc cywilizację miłości na świecie, podejmując zadania osobiste, rodzinne, parafialne, społeczne i narodowe, aż po ratowanie świata przed odstępstwem od Boga ku zagładzie, przed Potopem.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział na Jasnej Górze 3 maja 1973: „Aby obronić się przeciwko każdemu potopowi trzeba żywej bohaterskiej wiary. A z niej – jako czynnik niezbędny, odżywiający się wiarą – wynika i dołączyć się musi dla naszego wychowania, duch ofiary i służby braterskiej. Nie można urządzać życia społecznego i publicznego tylko z pomocą etatów urzędniczych w skali płac i takich czy innych organizacji politycznych. W życiu każdego Polaka, który chce naprawdę budować w bezpieczeństwie i pokoju własną ojczyznę, musi istnieć przede wszystkim duch ofiary i braterskiej służby”.

 

Obchodzona 3 maja w ojczyźnie uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przypomina w liturgii słowa Bożego apokaliptyczną walkę ognistego Smoka z Niewiastą rodzącą Syna, który uobecnia królewską władzę Boga na ziemi (Ap 12,10). Maryja Królowa Polski daje nam Chrystusa, który jako Król Polski chce i może (bo w Nim chcieć i móc tworzą jedno) Ojczyznę uratować przed piekielnym Smokiem, Bestiami i Wielką Nierządnicą. Obrazy zawarte w Apokalipsie św. Jana ukazują sens naszych współczesnych dziejów i tę możliwość, aby odnieść zwycięstwo przekraczające moce i zdolności ludzkie. W drodze do wiecznej ojczyzny – nieba, skorzystajmy z tych narzędzi i sposobów, które dzięki intronizacji Chrystusa jako Króla Polski pozwolą Ojczyznę wywyższyć i ocalić. Uprawniona jest ocena ziemskich (i polskich) władz doczesnych, czy zechcą uroczyście przez intronizację poddać się władzy Chrystusa Króla Polski, zanim poddane będą na mocy wyroku Bożej sprawiedliwości władzy Chrystusa Króla Wszechświata.

 

Ósmego maja obchodzimy uroczystość św. Stanisława biskupa i męczennika zabitego przez króla Bolesława Śmiałego za stanowczy sprzeciw, poparty ekskomuniką, wobec zbrodniczej samowoli króla, lekceważącego prawa Boże i ludzkie. Król władzę utracił, kraj opuścił, zmarł dwa lata później jako pokutnik w Osjaku na Węgrzech. Biskup Stanisław został uroczyście kanonizowany przez papieża Innocentego IV w roku 1273 w Asyżu. Pierwsza uroczystość ku czci św. Stanisława odbyła się w Krakowie 8 maja 1254 r. z udziałem dostojników duchownych i państwowych. Pisze o sprawie konfliktu między Stanisławem a królem ks. Wincenty Zalewski SDB w książce „Święci na każdy dzień”, zawierającej opis 649 żywotów świętych i błogosławionych Kościoła (wyd. w Łodzi, 1982, s. 233-240). Uznanie przez Kościół władz państwowych w zakresie ich kompetencji łączy się ze zobowiązaniem do sprzeciwu wobec postępowania tych przedstawicieli państwa, którzy swoją władzę uznają publicznie za ważniejszą od władzy Boga, Chrystusa Króla i Maryi Królowej Polskiej Korony. Kościelne prawo do ekskomuniki wyśmiał w swoim czasie prezydent Bronisław Komorowski, podający się za katolika. Dzisiejsza ekskomunika wobec polityka popierającego aborcję lub in vitro oznaczałaby w praktyce zakaz przyjmowania Komunii św. bez publicznego nawrócenia. W modlitwie do świętych Bożych (w roku 1579) ks. Piotr Skarga zawarł słowa: „Proście za nami, aby to królestwo z królem swoim, pomazańcem Chrystusowym, w którym jest jeszcze wiele ostatków wiernych sług Bożych – jedność miało i od domowego duszorozbójstwa i niezgody, i od postronnych najazdów wolne będąc, pokutę za wielkie złości i niesprawiedliwości swoje czyniło”. To prorockie pragnienie może spełnić się jako owoc Krucjaty Różańcowej i upragnionej Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski.



Warszawska Gazeta 4 – 10 maja 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Bóg oczekuje od nas ludzi, których stworzył na swój obraz, wierności, zaufania i posłuszeństwa. „Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim”, pisze św. Jan w drugiej lekcji piątej niedzieli Wielkanocy 29 kwietnia (1 J 3,24). Wiara ma postać wierności, gdy nie ogranicza się do deklaracji „jestem wierzący jako katolik i chrześcijanin”, ale potwierdza się czynem i prawdą. Samookreślenie w formie stwierdzenia „jestem wierzący ale niepraktykujący”, odłącza wiarę od miłości gotowej pełnić wolę Boga. „Diabły też wierzą”, powiada św. Jakub Apostoł. Pełnienie woli ludzkiej bywa z wolą Bożą niezgodne w postaci samowoli i nieliczenia się z Bożymi przykazaniami – z Dekalogiem i Ewangelią. Posłuszeństwo przepisom i ustawom powinno być uzależnione od zgodności prawa stanowionego przez ludzkie władze z prawem Bożym. Niezachwiana ufność pokładana w Bogu daje świadomość odwagi i pewności siebie. Taka świadomość określa ludzki byt wbrew marksistowskiemu kłamstwu, iż „byt określa świadomość”. Ludzki byt spełnia się w warunkach, które bywają nieludzkie, sprzeczne z rozumem, ludzką godnością i wiarą. Takim uwarunkowaniom należy przeciwstawić się z pomocą Bożej łaski i przed nimi bronić się aż po męczeństwo. „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”, mówią Apostołowie Piotr i Jan przed Sanhedrynem (zob. Dz 4,19). Tę postać wierności Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie ukazał niedawno w swojej posłudze kapłańskiej aż po ofiarną śmierć bł. ks. Jerzy Popiełuszko, znosząc mężnie nie tylko prześladowania, ale i niezrozumienie ze strony niektórych kolegów księży i przełożonych. Szczególną cechą postawy i nauczania ks. Jerzego było i jest odniesienie wiary do spraw społecznych i politycznych, nie tylko prywatnych, ale tzw. „mieszanie się do polityki” wbrew usłużnej, interesownej lub tchórzliwej gotowości, aby politykę pozostawić różnego rodzaju złoczyńcom i obłudnikom. Dlatego ks. Jerzy nie używając słowa „intronizacja” w swoich kazaniach, jest patronem intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla Polski, co wynika z wiary i wierności, a zarazem jest odpowiedzią na wielokrotne Jezusowe wezwanie skierowane do sługi Bożej Rozalii Celakówny, a przez nią do obu władz – kościelnej i państwowej w Polsce. To wezwanie w imię pluralizmu, tolerancji i demokracji pozbawionej wymiaru prawdy jest wciąż pomijane w Polsce.

 

„Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – mówi Jezus w niedzielnej Ewangelii 29 kwietnia (J 15,5). Nie wystarczą ludzkie władze i możliwości, aby Polskę obronić i uratować wobec współczesnych zagrożeń ze Wschodu, Zachodu i od środka. Państwowy, społeczny i osobisty czyn ma wyrazić ufne współdziałanie z Chrystusem Królem Polski i Maryją Królową Polskiej Korony. Brak takiego współdziałania, pomimo naglących wezwań z wysoka, prowadził do kolejnych narodowych nieszczęść. Skuteczność krucjat różańcowych w dziejach aż po rok 1920 w Polsce, powinna zachęcić do Krucjaty Różańcowej w obronie Ojczyzny w roku 1939, 1944 i dzisiaj, ale nie zachęciła w skali państwa i obu władz, polegających bardziej na sobie i sojusznikach niż na Bogu. Skorzystanie z narzędzi darowanych nam przez niebo, ukazałoby wyższość mocy nieba nad siłami ziemskimi, i dobrymi, i złymi. W tym duchu ma odbyć się 2 maja na Polach Elekcyjnych w Warszawie na Woli uroczyste poddanie się Polski Panu Bogu i detronizacja człowieka zajmującego w swej grzesznej pysze tron Bogu należny. Niech tron Polski obejmie w swoje władanie Jezus Chrystus Król. Tak jak nasi przodkowie „wolni od obcej przemocy nakazu”, zgodnie z prastarą tradycją i zasadą wolnej elekcji, obowiązującą w czasach bezkrólewia, w wolnym i odpowiedzialnym akcie naszej woli będziemy błagać Boga, aby zasiadł na polskim tronie. Będzie to uroczysta i pokutna prośba narodu, aby na tron państwa polskiego powrócił Dekalog. Niech w ojczyźnie znów obowiązuje posłuszeństwo i poddanie prawu Bożemu, a Jezus  Chrystus obejmie we władanie osierocony tron Polski. Zaniesiemy modlitwę do Królowej Polski – Najświętszej Maryi Panny, aby zgodnie z Jasnogórskimi Ślubami Narodu „Polska stała się prawdziwym królestwem Maryi i Jej Syna”.

Śp. ks. Tadeusz Kiersztyn w publikacji „Wypaczanie prawdy objawionej” (Warszawa, 2014) odpowiada zwięźle na zarzuty przeciwko intronizacji, obecne w postawie i nauczaniu pasterzy Kościoła w Polsce i w świadomości wielu katolików. Nie odróżnia form od istoty naszej wiary częste mylenie Intronizacji z czcigodnym kultem Serca Bożego oraz objawień przyjętych w Paray-le-Monial we Francji przez św. Małgorzatę Marię Alacoque i uznanych w Kościele bez rozróżniania z przesłaniem skierowanym w latach 30. XX w. do sługi Bożej Rozalii Celakówny a przez nią do Polski oraz innych państw i narodów, współcześnie z przyjętym orędziem Bożego miłosierdzia zawartym w „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej. Trwać w Chrystusie, gdy On chce trwać w nas i stosownie do historii narodów określa postać tego trwania, jest zadaniem, które powinno być spełnione nie tylko przez akt zbiorowej pobożności, dokonany już w Łagiewnikach 19 listopada 2016, ale również przez uroczyste poddanie się władzy Jezusa Chrystusa Króla Polski w formie podanej przez samego Króla. Król wszechświata w porządku sprawiedliwości wobec wszystkich, złych i dobrych, czy chcą czy nie chcą, pragnie być uroczyście uznany za Króla w wymiarze dobrowolnie przyjętego miłosierdzia poprzedzającego zwycięską ostatecznie sprawiedliwość. Ostrzeżenia w postaci doczesnych nieszczęść, jeżeli je zrozumiemy, mogą nas obronić przed wiecznym potępieniem. Zła katastrof i wojen, a przede wszystkim piekła, Bóg chce nam oszczędzić, pragnąc wspólnoty miłości z nami na ziemi i w niebie.

 

Życzę nadal owocnego trwania dla Telewizji Trwam.

Warszawska Gazeta 27 kwietnia – 3 maja 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

 

Czwarta niedziela Wielkanocy 22 kwietnia ukazuje w Ewangelii Jezusa Chrystusa jako Dobrego Pasterza (J 10,11-18). On sam tak mówi o sobie, odróżniając pasterza od najemnika. Pasterz owce kocha, gotów oddać za nie swoje życie w obronie przed wilkami. Najemnik przed wilkiem ucieka ratując samego siebie kosztem życia owiec. Chrystus posłuszny woli Ojca z miłości oddaje swoje życie, aby je odzyskać, zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie, czego uczniowie jeszcze nie rozumieją, ale pozwalają prowadzić siebie drogą wiary aż po naśladowanie Chrystusa i udział w Jego władzy pasterskiej. Boża miłość ogarnia także owce z innej owczarni, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz.

Powołaniem ucznia jest poddać się władzy Pasterza, a następnie w tej władzy uczestniczyć. Odróżnienie pasterza i owiec od wilków jest wezwaniem i przestrogą. Człowiek-wilk potrafi udawać owcę, wystąpić w owczej skórze, a nawet przebrać się za pasterza, aby tym skuteczniej poddać sobie owczarnię. Ale i owce mogą ulec pokusie upodobnienia się do wilków, a wtedy wilk-przywódca wraz ze stadem wilków szuka owiec, aby je pokonać, spożyć lub w wilki przemienić. Owczym prawem jest wybrać życie, miłość i wspólnotę z pasterzem. Prawem a raczej – bezprawiem wilka jest szerzyć śmierć i nienawiść, zachowując pozory dobra, okłamując tych, którzy pozwolą się oszukać ku własnej zgubie, ulegając tymczasowo obietnicom poddania się lub sprawowania władzy różnej od miłości i odpowiedzialności za życie i dobro. Bóg żyje i pragnie życia tych, których stworzył na swój obraz. Szatan jako książę tego świata nie mogąc zniszczyć Boga, bo jako stworzenie jest od Niego dużo słabszy, ani zmartwychwstałego w swoim człowieczeństwie Chrystusa Króla, pragnie zniszczyć ludzi, odbierając owce pasterzowi i stosując różnorodne formy kłamstwa obecne w dzisiejszych ideologiach zatruwających ludzką myśl, mowę i drogę postępowania.

 

Boża owca przekonana przez pasterza-wilka o wolności jako dowolności wyboru, słucha takiego wilczego głosu, który rozległ się od strony namiotów opozycji przed Sejmem ku uczestnikom różańcowego marszu w obronie życia Polaków i Polski, a który można by streścić w sposób następujący: - kto chce rodzić, niech sobie rodzi, a kto chce zabijać, niech zabija – uszanujmy wolność wyboru. Taka „wolność” okazuje się prędko pozorna: obrona życia jest karana, zaś zabijanie bezkarne, gdy władza społeczna i państwowa opowiada się po stronie śmierci i zakłamania, sprowadzając prawo do życia do kwestii rangi poglądów, które się jeszcze toleruje, albo już ogranicza i prześladuje. Tymczasem obrona życia ludzkiego od poczęcia po naturalną śmierć nie jest sprawą poglądów i przepisów, ale Bożego prawa zawartego w naszej naturze – prawa naturalnego. Między prawem prawdy i życia a bezprawnymi przepisami (urzędnik – wykonawca woli wilka mówi: „takie mamy przepisy”) nie ma kompromisu ani zgody. Fikcyjne równouprawnienie życia i śmierci, prawdy i kłamstwa w imię demokracji, tolerancji, tchórzostwa jednych i tupetu drugich, nie może się utrzymać. Zwycięstwo życia darowane jest przez Boga wszystkim ludziom. Hałaśliwi zwolennicy pojednania uszanowanego życia ze śmiercią uprawnioną i wybraną, nie wiedzą, co głoszą. Dzielenie ludzi na tych, którym pozwala się żyć, oraz tych, którym się nie pozwala, jest wewnętrznie sprzeczne, czego przykładem jest niechęć i niezdolność, aby prawo stanowione poddać prawu naturalnemu dla dobra wszystkich: sprawców i ofiar zła.

 

Ojciec św. Jan Paweł II po męczeństwie ks. Jerzego Popiełuszki modlił się, „aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie”. W ósmą rocznicę śmierci smoleńskich modlimy się, aby z tych śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie, dobro wieczne dla ofiar a dobro doczesne dla Polski poddanej władzy Chrystusa Króla ku uczestnictwu w tej władzy Polaków – owiec i pasterzy.

 

Liturgiczna uroczystość św. Wojciecha – biskupa i męczennika, głównego patrona Polski, patrona ładu hierarchii Kościoła w ojczyźnie (23 kwietnia), a następnie święto św. Marka Ewangelisty (25 kwietnia) ukazują jedność władzy Chrystusa z władzą ludzi Bogu aż po męczeństwo wiernych. Uczczony wspomnieniem (23 lub 24 kwietnia) św. Jerzy jako żołnierz rzymski poniósł śmierć, gdy odmówił złożenia ofiary bożkom. Droga krzyżowa męczenników aż po ofiarę ks. Jerzego ukazuje granice pogańskiej tolerancji. Poganie tolerują tych, którzy gotowi są obok Boga prawdziwego postawić jako przedmiot kultu fałszywe bóstwa, czyli pomieszać prawdę z kłamstwem, czego przykładem jest wciąż obowiązujące ustawodawstwo w Polsce w odniesieniu do dzieci poczętych. Władze „dobrej zmiany” szukają wciąż kompromisu życia ze śmiercią, chcąc w pewnej mierze zadowolić opozycję głoszącą demokrację jako dowolny wybór ograniczony tylko zmieniającymi się przepisami.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 21 kwietnia 1974: „Nie należy oczekiwać zbawienia od innych narodów. Nie wolno osłabiać swojej postawy społecznej i moralnej wyczekiwaniem, że inni to za nas zrobią, inni nas wesprą, inni przyjdą z taką czy inną pomocą. Nie! To jest błąd wychowawczy o znaczeniu śmiercionośnym. Dlatego też naród zawsze musi mieć ambicje wiary we własne siły. (…) Narodzie polski, wiedz, co mówi ci Chrystus – nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym! Odważnie mówimy, nie pierwszy raz na ambonach stolicy: nie bądźcie narodem tchórzów, miejcie odwagę myśleć!”.

 

Wiara i rozumne myślenie idą razem przed bezrozumną niewiarą. Łączenie w jedno wiary z rozumem, zewnętrznej pobożności i wiernej praktyki, wymaga odwagi i męstwa. Polsko, odważ się myśleć, trwaj w wierze.

Warszawska Gazeta 20 – 26 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W pierwszej niedzielnej lekcji tydzień temu słyszeliśmy słowa z Dziejów Apostolskich: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” oraz „Każdemu rozdzielano według potrzeby” (Dz 4,32 i 35). Wspólnota ducha i serca powstała dzięki mocy Ducha Świętego i miłości Serca Bożego. Bez takiej wspólnoty komunistyczne wspólnictwo kłamstwa u władzy, posługując się hasłem wziętym z Dziejów Apostolskich „każdemu według potrzeb” bez kontekstu, określa dowolnie ludzkie potrzeby od bogactwa do nędzy, od życia w dobrobycie do śmierci w niebycie, od wywyższenia do unicestwienia.

 

Pierwsza lekcja w niedzielę 15 kwietnia przytacza mowę św. Piotra, a w niej mocne słowa oskarżenia wobec słuchaczy: „Bóg wsławił Sługę swego Jezusa, wy jednak wydaliście Go, zaparliście się Go (…) zabiliście Dawcę życia”. (Dz 3,13n). Po tych słowach następuje wezwanie do pokuty i nawrócenia (zob. w. 19), a nawet próba wytłumaczenia i pomniejszenia odpowiedzialności za zło: „wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo, jak przełożeni wasi” (w. 17). Czyli nieświadomość i posłuszeństwo przełożonym umniejszają winę współsprawców zbrodni dokonanej na niewinnym Jezusie. A zatem wspólnotę można budować z ludźmi, którzy postępując bez serca i poddając się złemu duchowi poprzednio, teraz jednak gotowi są żałować i przyjąć Boże przebaczenie.

 

W Ewangelii ci sami uczniowie, którzy uciekli z Jerozolimy po śmierci krzyżowej Jezusa, a po spotkaniu z Jezusem zmartwychwstałym w drodze, gdy pisma im wyjaśniał, jeszcze nie rozpoznany, bo dopiero w Emaus dał się poznać, w ofierze eucharystycznej i Komunii świętej – „przy łamaniu chleba”, nabrali odwagi, wrócili do Jerozolimy i podzielili się ze spotkanymi radością wielkanocną. Gdy w sercach niektórych trwały jeszcze wątpliwości razem z lękiem, Jezus przyszedł, powiedział zatrwożonym „pokój wam” i jedząc wobec nich, przekonał, że nie jest duchem, bo ma ciało i wzywa wszystkich, aby byli Jego świadkami (zob. Łk 24,35-48). Być uczniem Jezusa to dawać świadectwo Jego zwycięstwu nad śmiercią i Jego zmartwychwstaniu. Prostym znakiem poznania Jezusa jest zachowanie Jego nauki i przykazań (zob. 2 lekcja z 1 Listu św. Jana Apostoła 2,1-5). Ci, którzy uważają się za świętych chociaż nimi nie są, tworzą sektę, natomiast ci, którzy świadomi są swojej grzeszności, nawracają się do Boga, tworzą Kościół, którego świętość nie polega na sekciarskim przekonaniu członków, ale na mocy i obecności Chrystusa, który mówi: „Jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Jest więc Kościół wspólnotą grzeszników dążących do świętości mocą łaski Bożego miłosierdzia. Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 21 kwietnia 1974: „Godność i wolność człowieka można obronić tylko w Imię Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Dlatego chrześcijaństwo ma tak doniosłe znaczenie i współcześnie, gdy hasło wolności, równości i godności ludzkiej jest tak popularne, iż jest na ustach wszystkich. Trzeba jednak zawsze pytać: w imię czego? Kościół umie na to dać odpowiedź: w imię tego, że jesteśmy dziećmi wspólnego Ojca, który miłuje i dobrych i złych, a słońce swoje i deszcz daje jednym i drugim”.

Dlatego wiara w Chrystusa i przyjęcie Jego Ewangelii jest warunkiem wspólnoty międzyludzkiej. Mówił o tym ksiądz prymas w Działdowie 12 czerwca 1967: „Straszną rzeczą jest niewiara. Straszną rzeczą jest wyzbycie się świadomości, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, że za nas wszystkich umarł Chrystus, że zwycięża miłość a nie nienawiść! Postęp i kultura nie innymi drogami tylko od Bożego Serca, otwartego na krzyżu, idzie na cały świat w bramy świątyń i w bramy otwartych serc”.

 

Spodziewana i wymodlona beatyfikacja księdza prymasa może przyczynić się do poznania jego pism i kazań, całej drogi ofiarnego życia w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, i potwierdzić jego wstawiennictwo u Boga za nas. Moje kapłaństwo w dużej mierze księdzu prymasowi zawdzięczam.

Władza darowana kapłanom przez Chrystusa pozwala uobecniać Zmartwychwstałego w Eucharystii, adorować Go przez wiernych i przyjmować w Komunii świętej. Niedawne cuda eucharystyczne w Polsce – w Sokółce i w Legnicy pomagają uwierzyć w żywą obecność Chrystusa z nami. Liczne znaki budzą i umacniają wiarę tych, którzy chcą wierzyć. Żadne cuda znane z Ewangelii nie przekonały przeciwników Jezusa, którzy same cuda przyjęli do wiadomości, bo nie sposób było im zaprzeczyć wobec licznych świadków, ale wiedzę o nich potraktowali jako główny motyw skazania Jezusa na śmierć, zaś po Zmartwychwstaniu nie okazali chęci i dobrej woli, aby zbadać i poznać, co się stało, choćby rozmawiając ze świadkami, bo woleli ich prześladować. Wyrazem tej postawy sprzeciwu są bluźnierstwa, świętokradztwa i prześladowania Kościoła z zamiarem zniszczenia Go, jeżeli nie dość skutecznie przez atak z zewnątrz, to przez wewnętrzne odbieranie Kościołowi w jego częściach tożsamości, poprzez tzw. „marsz przez instytucje”. Takie postępowanie wynika z postawy demonicznej. Szatan wierzy, bo wie, kim jest Bóg, ale wiarę połączoną z miłością zwalcza i znajduje narzędzia swojego działania. Lepiej jest dla człowieka być uczniem Chrystusa niż narzędziem i podwykonawcą diabła z prostego powodu: Chrystus swoich uczniów i naśladowców kocha, za nich oddał życie na krzyżu, dla nich zmartwychwstał, a nawet wzgardzoną miłością ogarnia swoich nieprzyjaciół, natomiast diabeł wszystkich, nie wyłączając samego siebie, nienawidzi, a posłuszne narzędzia niszczy, gdy przestaje się nimi posługiwać. Zawzięty przeciwnik i twórca podziałów musi jednak w końcu ustąpić wobec zwycięstwa, które już na krzyżu się dokonało i w chwale Zmartwychwstania objawiło.

 

Wierność Bogu jest udziałem już teraz w Jego wiecznym życiu i szczęściu. Czego z okazji Wielkanocy sobie i wszystkim, poczynając od redakcji „Warszawskiej Gazety” życzę.

Warszawska Gazeta 13 – 19 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

Druga niedziela Wielkanocy 8 kwietnia jest świętem Bożego miłosierdzia. Postawa miłosierdzia oznacza współczucie, wierność, wielkoduszność, cierpliwość, miłość zwycięską wobec zła cielesnego i duchowego, wobec cierpienia i grzechu, czego znakiem i wyrazem jest krzyż. Miłosierdzie ze zła wydobywa dobro, uzdalnia do nawrócenia i uzdrowienia. Miłość w świecie ludzkim przyjmuje postać miłosierdzia. Ojcem Miłosierdzia jest Bóg, a Matką Miłosierdzia – Maryja Matka Boża. Miłosierdzie poprzedza Bożą sprawiedliwość, daje czas ku przemianie, ale jako dar może być przyjęte albo odrzucone. Zatwardziałość, okrucieństwo, trwanie w grzechu, odmowa wiary i nawrócenia, pogarda wobec dobra, przemoc, kult siły są sposobem utożsamiania miłosierdzia ze słabością i przegraną. Tymczasem są zwycięstwa prowadzące do klęski oraz nieszczęścia, z których wynika dobro wewnętrznych zwycięstw w chorobie, kalectwie, cierpieniu i doznanej krzywdzie.

 

Miłosierdzie bywa mylone z tolerancją, zgodą na zło, łagodnością nie rozumiejącą powagi ani skutków wyboru zła albo dobra. Fałszywe miłosierdzie nie rozróżnia dobra i zła, prawdy i kłamstwa. „Miłosierną” i dobrą śmiercią określana bywa eutanazja, aborcja, sprzeciw wobec ludzkiego życia nieprzynoszącego wymiernych obecnie lub przewidywanych korzyści. Podobnie „miłością” nazywa się cielesną konsumpcję, której przedmiotem staje się człowiek aż do uśmiercania niechcianych „produktów” takiego użycia i wykorzystania, czyli dzieci poczętych. Miłosierny Zbawiciel Jezus Chrystus wezwał do ustanowienia i obchodzenia święta Miłosierdzia poprzedzonego nowenną do Bożego miłosierdzia. To wezwanie po raz pierwszy skierowane było przez Jezusa do św. Faustyny 22 lutego 1931 r. w Płocku, a później powtórzone 23 razy w Wilnie i w Krakowie w odniesieniu do Polski i Kościoła powszechnego. Źródłem miłosierdzia jest sakrament pokuty i Eucharystia. Św. Faustyna ofiarowała swoje modlitwy i cierpienia w intencji ustanowienia tego święta, co nastąpiło najpierw lokalnie, wreszcie po długim oczekiwaniu – dla Polski – 23 stycznia 1995 za sprawą św. Jana Pawła II, a później dla Kościoła na całym świecie. Święto poprzedzone jest nowenną, której formę, intencję i modlitwy przekazał Jezus św. Faustynie, a przez nią – Kościołowi. Kult Bożego miłosierdzia obejmuje koronkę do Bożego miłosierdzia odmawianą na paciorkach różańca oraz wizerunek Jezusa miłosiernego z napisem „Jezu, ufam Tobie”.

 

Ewangelia czytana w dniu święta Miłosierdzia (J 20,19-31) mówi o pokoju darowanym przez Jezusa w dniu Zmartwychwstania, o ustanowieniu sakramentu pokuty – odpuszczenia grzechów i o nawróceniu Tomasza Apostoła, który uwierzył, gdy dotknął ran Chrystusa – obecnych, chwalebnych, niezabliźnionych. Natomiast rany stygmatyka św. ojca Pio zniknęły z chwilą jego śmierci po spełnieniu swojej roli zjednoczenia z Chrystusem zranionym i cierpiącym.

 

Trwa czas Bożego miłosierdzia – daru, wezwania i zadania. Osuwający się ku pogaństwu świat, do niedawna chrześcijański, odrzuca wiarę i miłosierdzie, zastępując wierność Bogu kultem nowoczesnych bożków zniewalających ciała i dusze odstępców. Tchórzliwe wysługiwanie się różnym bożkom i bałwochwalczym władzom sprawia, że selektywnie i deklaratywnie rozumiany i praktykowany katolicyzm wnosi zamęt i podział do wnętrza Kościoła. Czasy ostateczne, które właśnie trwają, zamkną się wyrokiem Bożej sprawiedliwości. Zapowiedzią tego wyroku są liczne nieszczęścia dotykające zbiorowo dobrych i złych, wzywające dobrych do wytrwania, a złych do nawrócenia, przy czym zło i dobro występuje zwykle razem w różnych proporcjach w ludziach osobiście i społecznie, prywatnie i publicznie. Bolesnym ujawnieniem w Polsce zła i dobra była katastrofa a zarazem zbrodnia smoleńska 10 kwietnia 2010 roku, wspominana uroczyście przez comiesięczne Msze smoleńskie i marsze pamięci do 10 kwietnia tego roku – przez osiem lat, czyli 96 miesięcy symbolizujących 96 ofiar. Modlimy się wspólnie, aby z tych śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża Zmartwychwstanie. Potrzebą Polski jest wiara w Zmartwychwstanie jako przejście przez śmierć do życia, przez krzyż do chwały a przy tym udział w paschalnym zwycięstwie, czego zapowiedzią są wskrzeszenia duchowe i cielesne, osobiste i zbiorowe.

 

Grzechy w Polsce mogą być przebaczone mocą miłosierdzia pod warunkiem nawrócenia, zwrócenia się ku Chrystusowi i poddania się Jego królewskiej władzy. Przeszło 60 lat czekała katolicka Polska na wypełnienie wezwania do ustanowienia i obchodu święta Miłosierdzia. Trwają kolejne oczekiwania związane z poddaniem się władzy Chrystusa Króla w sprawach państwowych i narodowych.

 

Tegoroczny obchód uroczystości Zwiastowania Pańskiego w poniedziałek po oktawie Wielkanocy 9 kwietnia przypomina pokorę i posłuszeństwo Maryi, która przyjmując Syna Bożego, by w Niej stał się Człowiekiem, naprawiła nieposłuszeństwo Ewy, która Boga odrzuciła, sądząc za namową węża, że bez Boga będzie naprawdę szczęśliwa. Przyjęła Boga nawrócona Maria Magdalena, która pierwsza spotkała przy grobie zmartwychwstałego Chrystusa. Powiedział o niej w kazaniu wygłoszonym w Warszawie 9 kwietnia 1978 ksiądz prymas Stefan Wyszyński: „Żyjąc w Kościele jesteśmy uprzywilejowani, ponieważ tkwimy w środowisku, które ciągle nam przypomina wielkie misterium Zmartwychwstania i Życia. Wypełnienie posłannictwa przez Marię Magdalenę wynikało stąd, że ona dobrze znała Mistrza, znała Go nie tylko teoretycznie, ale osobiście, i miłowała Go. Patrzyła na Jego życie, znała Jego czyny, wierzyła w Chrystusa i Chrystusowi. Podobnie jest i dzisiaj w naszej pracy apostolskiej. Wiara ułatwia nam apostołowanie. Głosić Chrystusa to znaczy znać Go przez wiarę, wyznawać przez życie z wiary, przez czyny i miłość”.

 

Mamy wzory dawne i nowe, jak żyć z wiarą i przez wiarę, jak bardziej słuchać Boga niż ludzi, jak Boga kochać najbardziej.

Warszawska Gazeta 6 – 12 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski