Dzisiaj: Kai Lukasza
Jutro : Jerzego Wojciecha Idziego
niedziela, 22 kwiecień 2018
godzina: 05:04
administrator

 

 

Ewangelia 30. niedzieli zwykłej 29 października mówi o największym przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Miłość jest zarazem darem i zobowiązaniem, wynika z woli Boga, który jest miłością wobec ludzi stwórczą i zbawczą, oraz z posłusznej gotowości, aby tę wolę przyjąć, jej się poddać, ją pełnić. Gdy wola ludzka staje się zgodna z wolą Bożą, sam Bóg jest źródłem miłości darowanej i odwzajemnionej. Bóg jest miłością w sobie, jest Trójcą Osób będących dla siebie darem, zanim stanie się darem dla ludzi, zanim przyjmie ludzką naturę i postać w chwili Wcielenia Syna Bożego. Istotą Boga jest miłość wiecznie obecna i udzielająca się. Błędne pojęcie jednoosobowego Boga określa miłość jako przypadłość, jako akt wtórny wynikający z powołania do bytu osób zdolnych odpowiedzieć miłością na miłość, bo bez nich taki Bóg byłby tylko wielkim samotnikiem. Tymczasem ludzka miłość zgodna z prawdą, dobrem i życiem, staje się uczestnictwem w miłości Bożej, w życiu wewnętrznym Świętej Trójcy miłujących Osób. Bez Boga prawdziwej miłości nie ma, powstaje złudzenie, że miłość można określić i przeżyć na miarę swoich potrzeb, pragnień, uczuć i poglądów. Miłość bez źródła przypomina ściek pogoni za doznaniami i wrażeniami, gdy miłością nazywa się samolubną przyjemność bez odpowiedzialności za dobro i życie. Wynikiem takiego uprawiania miłości są grzechy przeciwko naturze i prawu naturalnemu aż po masowe dzieciobójstwo osób poczętych, uznanych za niechciane. Bóg dając przykazanie miłości zwraca się do woli i rozumu osób ludzkich do miłości powołanych i uzdolnionych. Objawienie Bożej miłości osiąga swoją pełnię w Chrystusie, w ofierze krzyża, w paschalnym zwycięstwie nad śmiercią, grzechem, piekłem i szatanem, w ofierze eucharystycznej Mszy świętej. Chrystus nam darowany w posłuszeństwie wobec woli Boga Ojca i w mocy Ducha Świętego, wzywa nas do miłości jako odpowiedzi na objawioną Bożą miłość, jako udziału w rzeczywistości przekraczającej doświadczenie czasu i miejsca, aż po wieczność szczęścia bez końca i bez granic. Diabelskie podróbki miłości na drodze samowoli, pychy i nieposłuszeństwa, zapowiadających ostateczną przegraną piekła jako całkowitego braku miłości, tworzą iluzję zdolną oszukać i uwieść ludzi nieliczących się z pierwszym przykazaniem danym jako drogowskaz. Wzorem i motywem miłości bliźniego jest już nie tylko miłość wobec siebie, pragnienie własnego dobra, ale miłość Chrystusa, który mówi: Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). W tej miłości trzeba trwać i wytrwać ukazując nie tylko w sobie, ale we wspólnocie Przymierza obraz Boga w Trójcy Świętej Jedynego.

 

W ostatnią niedzielę października, poprzedzającą uroczystość Wszystkich Świętych 1 listopada, obchodzone było przed reformą liturgiczną święto Chrystusa Króla, ustanowione przez Piusa XI w znaczeniu wskazania drogi przez doczesność ku szczęśliwej wieczności we wspólnocie nieba. Doczesnym nieszczęściem ludzkości jest odrzucenie władzy Chrystusa Króla, natomiast poddanie się tej władzy sprawia, że ziemia staje się drogą do wiecznej ojczyzny. Rozumienie tego święta było więc wezwaniem do intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla państw i narodów dla doczesnego i wiecznego dobra mocą posłuszeństwa w wierze. Inne znaczenie ma obchód po reformie liturgicznej uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata w ostatnią niedzielę roku kościelnego, czyli miesiąc później. Nie jest tym samym odniesienie władzy Chrystusa Króla do życia doczesnego, co potwierdzenie tej władzy w wieczności. Chrystus jest Królem Wszechświata w ostatecznym porządku sprawiedliwości wobec wszystkich i na zawsze. Ale skuteczność doczesnej władzy Chrystusa Króla zależy od naszego posłuszeństwa, od gotowości przyjęcia daru Bożego miłosierdzia poprzedzającego zwycięską sprawiedliwość. Zanim Chrystus ukaże się w swoim majestacie jako Sędzia sprawiedliwy (zob. Mt 25,31-46), przychodzi do nas wezwanie miłosierdzia. Czym jest miłość miłosierna? Jest ona zwycięskim spotkaniem miłości ze złem w wielu postaciach: z grzechem, cierpieniem, krzywdą, biedą, słabością, śmiercią. Miłosierdzie wzywa do posłusznego współdziałania, może ono być przyjęte albo odrzucone. Sprawiedliwości zaś każdy, prędzej czy później, musi poddać się, czy chce, czy nie chce. Uroczyste potwierdzenie panowania Chrystusa we Wszechświecie jest w pełni słuszne, ale oddala nasze myślenie od spraw ziemskich, pozostawionych jakby na uboczu, w duchu zgody na pluralizm, tolerancję, wielokulturowość, istnienie różnych religii, choćby sprzecznych i wewnętrznie, i między sobą, bo taki jest świat, takie jest życie, bo możliwy i dobry jest kompromis bez nawracania. Czy Kościół ma światu powiedzieć: „Bóg albo nic”, a to „nic” nie jest unicestwieniem lecz zaprzeczeniem istnienia; czy ma świat wezwać do ocalenia przez nawrócenie i pokutę ku zbawieniu? Czy Kościół powinien ukryć się, ze światem się pogodzić i wyjść z ukrycia wchodząc na różne salony pseudo-porozumień? Miłość nie może być obojętna wobec zła, a zwłaszcza wobec unieważniania obiektywnych kryteriów prawdy i dobra, aż po przemianę języka w duchu zapaści semantycznej. Miłosierdzie ma sposoby i środki dla pokonania zła zamętu, chaosu, dyktatury relatywizmu i nihilizmu. Mocą woli Boga czas miłosierdzia poprzedza późniejszy czas sprawiedliwości. Miłosierdzie daje czas i możliwość poznania prawdy, która wyzwala dobro w odpowiedzialności za życie. – Chcę miłosierdzia! – mówi Bóg.

 

 

Warszawska Gazeta 27 października – 2 listopada 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

 

 

Obraz pozwala zobaczyć rzeczywistość odległą w czasie lub przestrzeni, pomaga zrozumieć znaczenie wewnętrzne zawarte w tym co zewnętrzne, czyli widzieć oczami serca. Niewidzialny Bóg objawia się w obrazach. Obraz Boży obecny jest w człowieku stworzonym na podobieństwo Świętej Trójcy. Pełnią objawienia i obrazu Boga jest Jezus Chrystus widzialny w ludzkiej naturze, obecny w sakramentach. Upodobnienie się do Chrystusa i naśladowanie Go prowadzi do zjednoczenia z Nim w chwale nieba. Człowiek w swoim postępowaniu jest obrazem Bożym niedoskonałym, często zatartym, ukrytym, mało widocznym. Im więcej rozumu, dobrej woli i wiary w dążeniu poprzez nawracanie się ku świętości, tym bardziej odkrywa się prawda wynikająca z aktu stworzenia i zbawienia, pozwalająca zobaczyć Boga w człowieku, Chrystusa w Jego uczniach. Bezbożność jako skutek działania zła i Złego staje się odczłowieczeniem, czymś nieludzkim. O ile w słabości objawia się Boże miłosierdzie, o tyle w złu wybranym, przyjętym jako słuszny sposób życia ukazuje się związek między grzechem i śmiercią – najpierw duchową, a następnie poddającą sobie wszystkie sprawy człowieka, i osobiste, i społeczne, w stanie wojny nazywanej bellum omnium contra omnes. Zło posługuje się wielorakim kamuflażem obłudy i zakłamania. Postawa obłudy nie wyraża wewnętrznego przekonania, nie szuka prawdy ani dobra. Obłudnik chce zaszkodzić i wprowadzić w błąd, ale oszukuje sam siebie bardziej niż innych, ulegających czasowo jego działaniu. Nieszczerość i przewrotność prowadzi do zaślepienia obecnego w grze faryzeuszów podjętej wobec Jezusa razem ze zwolennikami Heroda, czyli ich przeciwnikami. Gra rozpoczyna się od nieszczerych pochwał, a zmierza do wprowadzenia Jezusa w sytuację z pozoru bez wyjścia, bo wydaje się twórcom tej pułapki, że każda odpowiedź Jezusa na ich pytanie może być podstawą do oskarżenia o nieposłuszeństwo albo wobec władzy rzymskiej (nie płacić podatków Cezarowi), albo wobec władzy religijnej i narodowej uczonych w Piśmie (wspierać podatkami władzę pogan).

 

W Ewangelii niedzielnej 22 października mówi Jezus chytrym przeciwnikom w odpowiedzi na ich podstęp, wskazując na obraz i napis Cezara na monecie podatkowej: Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga (zob. Mt 22,15-21). Ograniczona władza Cezara w warunkach braku niepodległości Izraela dotyczy podatków, natomiast nieograniczona władza Boga odnosi się do całego człowieka, który obraz Boży w sobie nosi i powinien być Bogu oddany w każdych warunkach (nie wyłączając Cezara). Ujawnia Jezus przewrotność i obłudę faryzejską, czym pobudza przeciwników do coraz większej wrogości. Im więcej ujawnionych faktów kompromituje przedstawicieli totalnej opozycji, tak niedawno sprawujących niszczycielską władzę w Polsce, tym głośniejszy jest ich krzyk i sprzeciw wobec tego, co Polskę stanowi.

Modlić się wciąż trzeba o konsekwencję i bezkompromisowość obecnych władz „dobrej zmiany” w duchu odwagi, męstwa oraz wytrwania w wierze i posłuszeństwie wobec władzy Boga, który uznając tymczasowe kompetencje różnych władz pragnie, aby ludzie wraz z ich zdolnościami sprawowania władzy (co dotyczy także każdego cezara) poddani byli Bogu. Przeciwne prawu Bożemu i naturalnemu decyzje i zaniechania dzisiejszych władz (zwłaszcza wobec prawa do życia każdego człowieka od poczęcia) zaciemniają horyzont naszej przyszłości i drogi.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński, jeszcze jako więzień w Komańczy, zapisał 10 października 1956 r.: Ojcze, dziękuję Ci za tę siłę wiary, która oparła się sile. (…) Wspomnij na bój, który dzisiaj toczymy, by Polska nie była zalana przez obcą przewrotność, przez materialistyczną brutalność, przez półinteligencką pychę i wyniosłość. To straszna siła, która zwycięża, ogłupiając nawet mężnych i dobrych. Upomnij się o Naród Twój, którego jesteś Ojcem i Panem. Daj odpocząć odrobinę ludziom znużonym przez nieustanny ucisk i walkę.

Posłuszni wezwaniu Księdza nie dajmy się uśpić ani ogłupić propagandzie sukcesu, który tylko wtedy jest trwały, gdy opiera się na wierności Bogu, Chrystusowi Królowi i Maryi Królowej Polskiej Korony. Wiemy bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym – pisze św. Paweł w drugiej niedzielnej lekcji (1 Tes 1,4). Spodobało się Bogu Polskę wybrać i wywyższyć, jeżeli będzie posłuszna Jego woli. Skorzystajmy więc z Bożego wezwania, sięgając po skuteczne narzędzia zwycięstwa, poprzez różaniec, zwłaszcza w postaci Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę oraz po intronizację Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Jeden jest Król i Pan, Jezus Chrystus – mówi nam liturgia słowa Bożego w środę 25 października, w rocznicę męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, sześć dni po wspomnieniu, a u św. Stanisława Kostki w Warszawie – po uroczystości oddanego Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie kapłana.


Warszawska Gazeta 20 – 26 października 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

Prorok Izajasz ukazuje w widzeniu odnoszącym się do przyszłości czasów ostatecznych, górę świątyni Pana (Iz 2,2n). Tą górą jest chwalebna wspólnota zbawionych, czyli Kościół w niebie, zaś świątynią Pana jest Chrystus. Wszystkie narody włączające się do wspólnoty przymierza z Bogiem poddają się władzy Chrystusa Króla, prowadzącej ludzi wiernych Bogu przez doczesność ku wieczności. Bóg raz na zawsze zniszczy śmierć – zapowiada prorok (Iz 25,8) w pierwszej niedzielnej lekcji mszalnej 15 października. Zwycięzcą śmierci na zawsze jest zmartwychwstały Chrystus. Obrazem radości we wspólnocie z Bogiem i z ludźmi jest uczta. Owocem ofiary Chrystusa spełniającej się i powtarzającej się w mszy św. jest uczta eucharystyczna, zapowiadająca ucztę życia wiecznego. Warunkiem udziału w uczcie weselnej Syna Bożego jest wiara, czyli przyjęcia zaproszenia oraz właściwy strój – stan łaski uświęcającej. Jedni zaproszenie odrzucają przez akt niewiary lub apostazji, inni zaś zewnętrznie je przyjmują bez gotowości ubrania się w strój weselny. W obu przypadkach samo powołanie bez pójścia za nim nie oznacza jeszcze wybrania, jak czytamy w niedzielnej Ewangelii (zob. Mt 22,14).

Wszyscy ludzie na mocy stworzenia i zbawienia są powołani do radości bez końca po przejściu przez śmierć, natomiast są tacy, którzy skazują siebie na „ciemności zewnętrzne”, czyli piekło potępienia wiecznego. Ludzkie pragnienia i dążenia mają zgadzać się z pragnieniem miłości Bożej. Odejście do swoich spraw aż po zabijanie proroków potwierdza złą wolę gardzących Bożą dobrocią i miłością. Skutkiem zgodnego spotkania woli Boga z wolą człowieka jest niekończące się szczęście w obrazie uczty. Droga ku ostatecznemu zaspokojeniu pragnień prowadzi przez złe i dobre doświadczenia, o których wspomina św. Paweł w drugiej niedzielnej lekcji, potwierdzając swoją zdolność zniesienia wszystkich warunków w imię bezwarunkowej miłości do Chrystusa (zob. Flp 4,12n).

 

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia – mówi Apostoł. Poddani słabościom wołamy w modlitwie o umocnienie z wysoka. Błagalna modlitwa różańcowa obrońców naszych polskich granic spotyka się z odpowiedzią Matki i Królowej do swoich dzieci: Dokonało się, Moje Królestwo jest przepełnione płomieniem miłości ludzkich serc. Tylko serca otwarte i szczere mogą przemienić oblicze Ziemi. Dokonało się. Królestwo Moje jest Królestwem Bożym Amen. Maryja Matka.

Sobotnie różańcowe zwycięstwo odniesione 7 października, w dniu wspomnienia Królowej Różańca świętego, w rocznicę pokonania pod Lepanto w roku 1571 sił chrześcijańskiej Europie przeciwnych, zobowiązuje do codziennego odmawiania różańca, aby owoce zwycięstwa trwały. Zadaniem jest więc wytrwać do końca, którym jest wejście do wiecznej ojczyzny poprzez budowanie ojczyzny ziemskiej – Polski wiernej mocą różańca Bogu, krzyżowi i Ewangelii.

 

Ks. Karol Stehlin, dyrektor Rycerstwa Niepokalanej przypomina: Dnia 13 lipca 1917 r. w Fatimie Matka Boża przekazała prośbę o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Podczas objawienia w Tuy (13 czerwca 1929 r.) Niepokalana powiedziała do siostry Łucji:     - Przyszedł czas, gdy Pan Bóg prosi Ojca Św., by w jedności z wszystkimi biskupami świata dokonał poświęcenia Rosji Mojemu Niepokalanemu Sercu, obiecując w ten sposób jej ocalenie. Jest tak wielka liczba dusz potępionych przez Bożą sprawiedliwość z powodu grzechów przeciwko Mnie, że przychodzę prosić o zadośćuczynienie. Ofiarujcie się w tej intencji i módlcie się.(…)

Nasza Pani pragnie, byśmy stali się Jej narzędziami. Chce byśmy się modlili i ofiarowali za inne Jej dzieci, które popadły w herezję, schizmę, judaizm czy wolnomularstwo. Życie i ofiary Hiacynty czy św. Tereski od Dzieciątka Jezus, a także wielu innych świętych, są dowodem na moc tych „narzędzi” w dziele nawrócenia wrogów. Matka Boża mówi nie tylko o nawróceniu indywidualnych, konkretnych dusz, lecz także całych społeczności, instytucji, a nawet narodów, szczególnie zaś o nawróceniu Rosji, gdzie gromadzą się najbardziej zaciekli wrogowie Kościoła. Maryja żąda od nas najbardziej wyjątkowego rodzaju modlitwy: aktu całkowitego oddania samych siebie, ofiary całopalnej, poświęcenia. W tej najwyższej ofierze wszystko powinno być oddane Jej, bez jakichkolwiek wyjątków (…). To jest właśnie wyjątkowa rola, którą przyszło odegrać Najświętszej Maryi Pannie w historii świata. Dzięki Jej przemożnym modlitwom w niebie, dzięki Jej objawieniom oraz Jej obecności w licznych sanktuariach na ziemi, otwiera Ona serca, które do tej pory nie posiadały łaski uświęcającej i przygotowuje je na przyjęcie łaski nawrócenia, wydzierając je z szeregów wroga. W tym właśnie leży sens obietnicy Niepokalanego Serca, jeżeli Jego żądaniu uczynimy zadość. (Dlaczego Rosja?)

 

Orędzia, wezwania i żądania Matki Bożej, związane z czasem i miejscem zmierzają, jeżeli są i będą przyjęte, do ocalenia narodów i stworzenia na ziemi warunków sprzyjających osiągnięciu nieba. Gdy globalistyczne, totalitarne plany i zamiary wolą i dobrem narodów gardzą, trzeba bronić się, sięgając po narzędzia darowane przez ręce Maryi. Szczególnie skutecznym narzędziem darowanym ludziom wiary i dobrej woli przez Maryję jest różaniec. Oby sprzeciw z piekła rodem wobec tej modlitwy zanoszonej do Boga, zwłaszcza w zorganizowanych społecznie formach, nie zgasił ognia wiary, miłości i dobrej woli ludzkich serc zjednoczonych z Niepokalanym Sercem Maryi Matki,

 

Ksiądz prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 5 października 1950 r.: Duch Ewangelii przybliża pokój społeczny, natomiast duch bezbożnictwa zamienia kraj w piekło. Rodzice katoliccy mają więc poważny obowiązek sumienia dbać o religijne wychowanie swoich dzieci, będące jedynym warunkiem zdrowego wychowania w tężyźnie fizycznej i duchowej, w przyjaźni z Bogiem i ludźmi.

 

Tym właśnie duchem przepełniony jest różaniec.


Warszawska Gazeta 13 – 19 października 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

 

 

Czytania niedzielne 1 października mówią o apostazji i nawróceniu. Odstępstwo sprawiedliwego od sprawiedliwości prowadzi do śmierci, zaś odstępstwo bezbożnego od bezbożności prowadzi do życia (zob. Ez 18,25-18). Pierwszą przyczyną bezbożności i bałwochwalstwa jest niskie myślenie sprzeczne z myśleniem i postępowaniem Boga. Taka jest istota grzechu jako pozornego dobra, poczynając od upadku Adama i Ewy, przekonanych przez węża o złych zamiarach Stwórcy, niszczącego wolność samostanowienia i samowoli. Wolność miałaby więc zawierać się w szatańskim non serviam – nie będę służył. Oto bezbożnik chce zająć miejsce Boga, pragnie być bogiem. Wróg Boga prawdziwego w Starym Testamencie staje się w Nowym Testamencie wrogiem Chrystusa i Kościoła, przeciwnikiem Wcielenia i Zbawienia w wymiarze ciała i duszy. Działanie zła i Złego w świecie ludzkim powoduje odstępstwo od prawdy ku kłamstwu, od życia ku śmierci, od obiektywnego dobra ku subiektywnym poglądom. Księga Apokalipsy ukazuje odwieczną wojnę szatana i jego sług w obrazach smoka, obu bestii i wielkiej nierządnicy pijanej krwią świętych, walkę prowadzoną przeciwko Bogu i dzieciom Bożym. W tej wojnie po ograniczonych tryumfach sił zła ostateczne zwycięstwo należy do Boga i ludzi Jemu wiernych. Żywa wiara jako wierność, posłuszeństwo i pokora wyraża się w czuwaniu i modlitwie, w rozumieniu związku między przyczyną a skutkiem, między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Stworzenie czci w bałwochwalstwie nie Stwórcę, ale siebie i własne wytwory umysłu lub rąk. Bałwochwalstwo w formie kultu pieniędzy, spraw materialnych, władzy, wygody i przyjemności daje czasowe poczucie dobrostanu, ale nie broni przed śmiercią, a często do niej prowadzi. Bałwochwalczej głupocie przeciwstawia się mądrość krzyża, nowego drzewa życia, przyjęta w pokorze, posłuszeństwie i naśladowaniu Chrystusa. Apostazja wyraża się nie tylko w prześladowaniach i jawnym odstępstwie od wiary, ale i w obłudzie, nieszczerości intencji, zaślepieniu, zakłamaniu, połączeniu zewnętrznej, formalnej poprawności z wewnętrzną zdradą w imię podobania się ludziom, a nie Bogu, w duchu konformizmu, kompromisu ze złem, moralności subiektywnej i sytuacyjnej.

 

W tygodniku „Idziemy” z 24 września znajdujemy rozmowę z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem – teologiem i psychologiem, a w niej słowa: „prawa” do antykoncepcji, aborcji, eutanazji czy rozwodu uznawane są dziś za największe osiągnięcia ostatnich czasów. (…) Pigułka (antykoncepcyjna i wczesnoporonna) doprowadziła do zmiany funkcjonowania człowieka, rodziny, społeczeństwa. Spowodowała bowiem rozdarcie między osobą a ciałem. (…) Nastąpiło pęknięcie między seksualnością a miłością (…) i oderwanie się płodności od rodziny. (…) Pigułka uwalnia od macierzyństwa, prowadzi do myślenia o dziecku jak o intruzie, a o ciąży jako o przeszkodzie. (…) Antykoncepcja uderza w przykazanie pierwsze (…) ona neguje prawdę, że stwórcą życia jest Bóg, a małżonkowie są Jego współpracownikami. (…) Mentalność antykoncepcyjna, rewolucja seksualna, ideologia gender – to wszystko są próby zmiany definicji człowieka, który zostaje „uwolniony” od religii, przeszłości, tradycji, tożsamości, czyli jest zawieszony w próżni. Antykoncepcja jest jak wąż w raju: „sami będziecie bogami” – kusi, „sami będziecie o sobie decydować”. (Pigułką w Boga, s. 16 i nast.).

 

Odpowiedzią na współczesną apostazję – jawną, hałaśliwą, histeryczną albo ukrytą i milczącą, jest nawrócenie dotyczące myśli, mowy, czynu i zaniedbania. Nawrócenie jest odwróceniem się od zła grzechu w wielu postaciach, jest przemianą serca, jest zmianą myślenia i postępowania, jest aktem przyznania się do winy, wyrazem żalu i postanowienia poprawy. Póki trwa życie doczesne, nigdy nie jest za późno, aby z ufnością przyjąć Boże miłosierdzie i z łaską Bożą współdziałać. Zgorszenie i oburzenie faryzejskie wyklucza grzeszników, Boża łaska ich przyjmuje. Królestwo Boże otwiera się dla tych, którzy chcą do niego wejść i korzystają z pomocy darowanej z wysoka.

 

W Ewangelii Jezus wzywa do opamiętania arcykapłanów, faryzeuszów i starszych ludu, sprawiedliwych we własnych oczach, gdy niesprawiedliwi nawracający się w oczach Bożych dostępują przebaczenia (Mt 21,32). Nawrócenie moralne powinno łączyć się z aktem wiary i z ufnością w Boże prowadzenie, dzięki czemu kształtuje się postawa wytrwania z Bożą pomocą. W różnych nieszczęściach dziejących się na świecie trzeba widzieć znaki ostrzegające przed nieporównanie większym nieszczęściem wiecznego potępienia i piekła. Nie wystarczy szukanie oparcia na ziemi bez zwrócenia się ku niebu. O ile piekło z ludzką wolą i zgodą się nie liczy, o tyle niebo szanuje naszą wolność i czeka na wezwanie ku pomocy. Szczególnie skuteczną formą takiego wezwania jest modlitwa różańcowa, różaniec wokół granic i krucjata różańcowa za ojczyznę. Jezus Chrystus jest Panem (Flp 2,11), czyli Królem władającym wszystkim i wszystkimi w wymiarze sprawiedliwości, a w wymiarze miłosierdzia poprzedzającego Bożą sprawiedliwość – tymi, którzy chcą z miłością i posłuszeństwem poddać się Jego panowaniu. Zbiorowym aktem zaufania w moc miłosierdzia będzie (oby niebawem!) publiczna, kościelna i państwowa intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

 

Warszawska Gazeta 29 września – 5 października 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Szukajcie Pana – wzywa Izajasz w pierwszej niedzielnej lekcji 24 września (Iz 55,6). Kto szuka, znajduje – mówi Jezus (Mt 7,8). Szukać Boga, to pytać Go o radę przed powzięciem ważnej decyzji, to szukać i pragnąć dobra, to uwierzyć i zrozumieć, że Bóg pierwszy szuka człowieka. Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 19,10). Wzajemne poszukiwanie prowadzi do spotkania w miłości, do zjednoczenia we wspólnocie wierności, nadziei i wiary. Szukanie Boga jest skutkiem nawrócenia: Niechaj bezbożny porzuci swą drogę (…) niech się nawróci do Pana, a ten się nad nim zmiłuje(Iz 55,7). Nawrócenie oznacza odwrócenie się od zła, grzechu, piekła i szatana oraz zwrócenie się ku Bogu, który wprowadza do Królestwa ludzi gotowych poddać się Jego woli i władzy, wyrzekających się przekonania o własnej samowystarczalności, odrzucających szatańską pokusę samostanowienia dobra i zła.

 

Królestwem Bożym jest Kościół jako mistyczne Ciało Chrystusa i lud Nowego Przymierza z Bogiem. Przeciwieństwem Kościoła jest Antykościół, a Chrystusa – Antychryst. Jawne i tajne formy walki prowadzonej przeciwko Chrystusowi i Kościołowi mają postać zorganizowaną i poddaną przekonaniom sprzecznym z wiarą i rozumem. Królowanie człowieka bez Boga łączy się z obietnicą pomyślności doczesnej na krótko i tylko dla niektórych, jego istotą jest więc władza niszcząca wspólnoty małżeńskie, rodzinne, społeczne, narodowe, państwowe, kościelne w imię globalnego totalitaryzmu oraz ludobójcza selekcja poddanych światowemu systemowi przemocy i kłamstwa w imię ograniczonego dobra dla wybranych i uprzywilejowanych. Straszy się ludzi poglądem, że jest nas na świecie za dużo i propaguje się różne formy ograniczania rozrodczości, depopulacji. W konsekwencji do wymierającej Europy wchodzą licznie rozmnażający się najeźdźcy.

 

W ewangelicznej przypowieści o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-16) gospodarzem jest Bóg, winnicą – świat, dniem – doczesność, praca w winnicy – posłuszeństwem Bogu, zapłata denara – nagrodą radości wiecznej w niebie, kolejne godziny bezczynności stojących bez pracy – czasem straconym, najęci do pracy godzinę przed zachodem słońca to nawracający się u kresu życia. Szemrzą przeciw gospodarzowi ci, którzy oczekują zapłaty dodatkowej za czas wysługi i nie poczuwają się do wspólnoty ani z gospodarzem, ani z pracownikami z późnych godzin, są to więc „starsi i mądrzejsi”, dla których nie liczy się miłość i wdzięczność wobec naglącej chęci wyróżnienia i szczególnego wynagrodzenia, tak jak gdyby dodatek do denara był ważniejszy niż sam denar, jakby wywyższenie doczesne było ważniejsze od wiecznego.

 

Treść przypowieści odnosi się też alegorycznie do narodu wybranego, zwłaszcza do jego przywódców, oraz do narodów pogańskich, przyjmujących wiarę i wchodzących do Kościoła. Uczestnicy historii Starego Przymierza odchodzą niezadowoleni wielkodusznością Boga, objawioną w Przymierzu Nowym.

 

Naszym powołaniem i sensem naszego życia jest miłość do Boga i do ludzi. Władza miłości pozwala odróżnić dobro od zła i w świecie duchowym, i w świecie materialnym, i w wieczności, i w czasie. Ks. prymas Stefan Wyszyński wygłosił 24 września 1960 r. w Warszawie wezwanie do wolności w czasie materialistycznego zniewolenia: Kościół nie chce władać materią i nie chce rządów nad ziemią, Kościół nie chce wtrącać się w sprawy tej ziemi za daleko, bo nie jesteśmy dzielnikami majątków. Biada jednak, gdyby w zarządzie majątkiem i materią nie posłuchano Kościoła. Wtedy dopiero zaczyna się nieszczęście ludzi służących materii. Kościół bowiem ma moc przemiany materii nie tylko w czasie Najświętszej Ofiary, gdy chleb zamienia się w Ciało Chrystusowe, a wino – w Jego Krew. Kościół ma takie władztwo nad materią, duchowe i potężne, które sprawia, że jak uczył mediolański ekonomista prof. Toniolo, jego dzieci, choćby były najbogatsze, nigdy nie będą niewolnikami materii.

Słowa sprzed 57 lat są ważne i dzisiaj, gdy owe formy zniewolenia deformują człowieczeństwo i niszczą obraz Boży w ludziach, których kocha i szuka nasz Stwórca i Zbawca. Wzajemna miłość łączy ziemię z niebem. Oto zwrócił się do mnie z wysoka błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko z okazji święta Patrona Polski, kościoła i parafii na Żoliborzu i mojego – św. Stanisława Kostki: Witaj, Staszku, modlę się z tobą i za ciebie, i błogosławię ci z Maryją. Twój Jerzy. Amen. Więzi, które tworzy nieskończona Boża miłość, przekraczają wszelkie odległości i granice. Zyskiem dla św. Pawła jest żyć i umierać w Chrystusie (zob. druga niedzielna lekcja), w tym zysku uczestniczą święci, a wśród nich męczennik – błogosławiony ksiądz Jerzy.

 

Warszawska Gazeta22 – 28 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski