Dzisiaj: Henryka Marty
Jutro : Fabiana Sebastiana
piątek, 19 styczeń 2018
godzina: 20:37
administrator

 

 

Słowo Boże czytane w niedzielę 18 czerwca mówi o apostolstwie poprzedzonym wybraniem, usprawiedliwieniem i powołaniem. Jezus Apostołów przywołuje, wzywa do modlitwy, obdarowuje władzą głoszenia Ewangelii z mocą i odwagą, władzą uzdrawiania, wypędzania złych duchów, dawania darmo dóbr otrzymanych darmo od Boga.

 

„Apostello” po grecku znaczy „posyłam”. Apostołowie są posłańcami, wysłannikami i świadkami Jezusa Chrystusa; idą do ludzi w posłuszeństwie i pragnieniu, aby wzbudzać uczniów; apostolskie nauczanie wsparte jest znakami i cudami Jezus rozsyła apostołów, a później innych72 uczniów dla budowania wspólnoty wiary, będącej początkiem Kościoła.

 

Wszyscy w Kościele jesteśmy wezwani do apostolstwa w różnych formach: modlitwy, świadectwa, wierności, cierpienia, słowa, postawy, wytrwania, męstwa, męczeństwa, milczenia w duchu cumta cent clamant (gdy milczą – wołają). Wołanie poprzedzone bywa czasem milczeniem. Pełnienie zadań apostolskich wymaga przygotowania. Skuteczność apostolstwa rośnie z upływem czasu.

 

Głoszenie prawdy i dobrej nowiny spotyka się z apostolstwem fałszywym i antyewangelizacją. Świadków Chrystusa chce po swojemu naśladować i parodiować szatan, którego narzędziem jest hałas, kłamstwo, przymus, nienawiść, przekupstwo i zastraszenie. Ponieważ szatan jako duch przewyższa ludzi swoimi zdolnościami, potrafi stosować i zmieniać metody zależnie od warunków osobistych, społecznych i kulturowych wielu podopiecznych, których chce uczynić narzędziami w dziele walki z Bogiem i Kościołem, a następnie zniszczyć i zatracić w piekle. Współpraca z diabłem prowadzi do śmieszności połączonej ze zgrozą, do błazenady połączonej ze zbrodnią, do tymczasowej bezkarności wraz z lękiem przed nieuchronnym sądem. Jesteśmy tego świadkami. Motywem działania zła i złych jest zawiść. Zepsuci chcą psuć kogo się da, tworzą system nagród i zabezpieczeń dla pozyskania krótkowzrocznych, wyrachowanych i oszukanych.

 

Ostatnio niemoralne stręczycielstwo dotarło za zgodą dyrekcji do Katolickiej Szkoły Podstawowej nr 109 im. Świętej Rodziny w Warszawie na Bielanach. Czytamy w „Naszym Dzienniku” w poniedziałek 12 czerwca: - Stowarzyszenie na rzecz rozwoju i pomocy Q Zmianom oszukało i dyrekcję szkoły i rodziców, przez wprowadzenie swego rodzaju edukacji seksualnej z elementami deprawacji seksualnej (str. 1 i 6). Autorka artykułu Anna Ambroziak konkluduje: - Genderyści wchodzą do polskich szkół, bo pozwala im na to prawo, a mianowicie rozporządzenie MEN z sierpnia 2015, obligujące przedszkola i szkoły do prowadzenia tzw. działań antydyskryminacyjnych.

Celny komentarz do problemu niszczycielskiej ideologii gender wraz z przykładami i nazwiskami zamieszcza w „Mojej Rodzinie” z czerwca br. Stanisław Michalkiewicz (Dwaj folksdojcze, str. 30). Cyniczny spryt deprawatorów łączy się z naiwnością i bezmyślnością deprawowanych oraz odpowiedzialnych za wychowanie dzieci od przedszkola. „Dobra zmiana” w Polsce jest tylko częściowo dobra. Sprawy podstawowe dla naszego bytu pozostawione są na później, czyli ad Kalendas Graecas.

Obok fałszywych apostołów „na pomieszanie dobrego i złego”, mamy u nas licznych obojętnych wobec biegu wydarzeń w stronę apokaliptycznej wojny wypowiedzianej Bogu i ludziom przez Czerwonego Smoka, obie Bestie i Wielką Nierządnicę (zob. Ap. 12; 13 i 17).

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w kościele Św. Trójcy w Kobyłce 8 września 1970: - Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia, obyście nie naśladowali modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje. Obyście nie naśladowali kobiet wyśmiewających matki, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte czy piąte dziecko.

Apostolska obrona życia wiecznego jako daru od Boga łączy się nierozerwalnie z obroną życia doczesnego, ludzi,  małżeństw, rodzin i narodów. Kształt życia doczesnego może być drogą do nieba albo staczaniem się ku piekłu. Antyewangelizacja ma swoje źródło i oparcie w antykościele. Encykliki papieskie tym mianem określają masonerię. Przejście z jednej strony walki na drugą albo z powrotem jest możliwe do czasu, póki walka trwa. Ostateczne opowiedzenie się po jednej ze stron jest nieodwołalne. Dlatego modlić się trzeba w intencji tych, którzy są po stronie dobra, aby wytrwali, oraz tych, którzy trwają w rozkroku – nie wiedzą, gdzie są i co czynią lub wiedząc, źle czynią, aby się nawrócili ku radości na ziemi i w niebie. Udział w apostolstwie daje Bożą zwycięską radość.

 

Warszawska Gazeta 16 – 22 czerwca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W niedzielę 4 czerwca obchodzimy uroczystość Zesłania Ducha świętego razem z wigilią w sobotę wieczorem. Duch Święty jako Trzecia Osoba Trójcy objawia się w pełni w Chrystusie i w Kościele w czasie Nowego Przymierza. Poprzednio, w Starym Przymierzu nie był jeszcze poznany, ale już był doświadczany w świadectwie proroków, we władzy sprawiedliwych królów, w odwadze, sile i poświęceniu się wiernych uczestników ludu Bożego. Jezus Chrystus przychodzi w mocy Duch Świętego, jest napełniony Duchem, działa przez Ducha, wraz ze swoim odejściem przekazuje Ducha Kościołowi. Duch Święty kieruje, prowadzi, daje wzrastanie, mieszka, wstawia się, woła, buduje, obdarowuje, daje owoce – pokój i radość, jednoczy, uświęca, uzdalnia do modlitwy i ofiary. Symbole działania Ducha Świętego: woda, wylanie, wiatr, ogień, napełnienie, oczyszczenie, ożywienie – pozwalają poznać Ducha świętego w Jego obecności i skuteczności częściowo uzależnionej od naszego posłuszeństwa i poddania się Jego mocy. Nie zasmucajmy więc Ducha Świętego grzesznym sprzeciwem i poszukiwaniem innych – złych duchów, aby nam przewodziły. Rozróżnianie duchów w świetle rozumu, wiary i łaski, wspomagane odwagą i męstwem, pozwala wytrwać we wspólnocie miłości z Bogiem i z ludźmi. Działanie Ducha Świętego ma wymiar osobisty i społeczny.

 

W wigilię Zesłania Ducha Świętego liturgia słowa Bożego daje jako pierwszą lekcję mszalną cztery czytania do wyboru; jednym z nich jest obraz doliny pełnej wyschniętych kości ożywionych mocą proroctwa: tak mówi Pan Bóg: oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój oraz wskutek powiewu Ducha Bożego (Ez 37,1-14). Ezechielowy obraz odnosi się do Izraelitów wyzwolonych z niewoli babilońskiej, dotyczy więc narodu, wolności i nadziei. W szerszym znaczeniu ukazuje moc Bożą działającą społecznie aż ku przyszłemu zmartwychwstaniu ludzi, którzy przyjmując wskrzeszenie doczesnej ojczyzny dążą do ojczyzny wiecznej. To właśnie czytanie rozpoczęło pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny w czerwcową wigilię Zesłania Ducha Świętego w roku 1979.

 

Bez Ducha Bożego i prorockiego głosu Kościoła nie byłoby możliwe wyzwolenie Polski i Polaków z niewoli komunistycznej. Podobnie dzisiaj, uwolnienie się od śmiertelnej choroby postkomunizmu nie dokona się bez Boga Stwórcy i Zbawcy. Oszukani i zniewoleni ludzie poddani sile złych duchów, nadal chcą Polskę oraz inne narody i państwa zniszczyć, nieświadomi tego, że szatan najpierw wykorzystuje i nagradza swoje narzędzia, a następnie je gubi i zatraca. Jest też rzesza ludzi tchórzliwych, którym się wydaje, że między dobrem a złem jest obszar neutralny, w którym można bezpiecznie się ukryć, zachowując dystans wobec zła i dobra, a nawet wobec jakichkolwiek rozróżnień w świecie ludzkim. Wszystko jest wtedy względne, panuje dyktatura relatywizmu aż po nihilizm. Postępowanie części przedstawicieli obecnych władz III RP skłania się w tę stronę, czego obrazem jest postawa policji przed teatrem wystawiającym bluźnierczą, bezbożną i nieludzką Klątwę. Manifestanci „za” i „przeciw” mogą być, byleby się nie pobili, z przechyłem władzy ku tolerancji i zgodzie na zło w imię pluralizmu i wolności. Wydaje się więc, że duchy dobre i złe wraz z tymi, którzy jednym albo drugim służą, mogą być traktowane jednakowo w oczekiwaniu, że pojednają się prędzej czy później na zasadzie kompromisu i tolerancji stawiającej na równi różne poglądy w duchu demokracji bez prawdy.

Motywem prześladowania chrześcijan w starożytności była odmowa ze strony uczniów Chrystusa umieszczania Boga prawdziwego w galerii fałszywych bożków. Ujawnia się więc nietolerancja i agresja tzw. tolerancyjnych, którzy zgadzając się na dewiację i popierając różne wynaturzenia, nastawieni są wrogo wobec normalności, wiary i prawdy w świecie ludzkim. Duch Święty nie może nie sprzeciwiać się duchom złym i na odwrót. Tymczasem przyjmuje się nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz Kościoła postawa wyrażająca unikanie spraw i tematów „kontrowersyjnych”, „radykalnych” i „fundamentalnych”. Przecież kontrowersja, radykalizm i fundamentalizm należą do istoty Kościoła.

 

W Szwajcarii wspomagane samobójstwo, czyli eutanazję, przeprowadza się włączając miłą muzykę i podając smaczny płyn do wypicia, bez myśli, co będzie z drugiej strony, bo tej rzekomo nie ma. Przedstawiciele Kościoła powinni w swoich wypowiedziach pomijać kwestie budzące jakikolwiek sprzeciw. Mam w oczach szereg ludzi wychodzących w proteście z kościoła, gdy w czasie kazania poruszyłem sprawę in vitro. Nie należy więc mówić o grzechu, piekle i szatanie (bo czy w ogóle jest coś takiego?), wystarczy stosować się do przepisów i nie narażać się nikomu z wyjątkiem Boga, ale przecież jeżeli On jest, to ma obowiązek być miłosierny na zasadzie piekła dla nikogo i nieba dla wszystkich.

 

W dniu Zielonych Świąt modlimy się w czasie mszy św. nad darami, aby Duch Święty dał nam głębiej zrozumieć tajemnicę Eucharystii i doprowadził nas do całej prawdy.

Tylko cała prawda daje wolność i prowadzi ku wiecznemu zbawieniu. W dniu Wniebowstąpienia, 28 maja 1981 r. odszedł do Boga sługa Boży ks. prymas Stefan Wyszyński. 25 września 1953 r., tuż przed aresztowaniem, ks. prymas powiedział w kościele św. Anny w Warszawie: - Kościół będzie wiecznie żądać prawdy i wolności. Może dlatego Kościół ma tylu wrogów, bo chrześcijaństwo zawsze wzywało do oporu, do walki z każdym zakłamaniem i z każdą stabilizacją. Kościół zawsze będzie wołał; Sprzedajcie co macie…, Nie noście trzosa, Odetnijcie się od wszystkiego, co was wiąże; swobodnie dążcie do Boga – stańcie przed sobą w prawdzie, którą zna tylko Bóg.

 

 

Warszawska Gazeta 2 – 8 czerwca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Ewangelia szóstej niedzieli Wielkanocy, czytana w liturgii słowa Bożego mszy św. 21 maja  (J 14,15-21), wzywa do posłuszeństwa Bogu jako miary miłości: - Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania – mówi Jezus. Posłuszeństwo wynika więc z miłości i zaufania pokładanego w Bożej dobroci. Przekonanie oparte na pewności, że Bóg jest dobry i pragnie dla nas dobra, rodzi ufność, a ta prowadzi do posłuszeństwa w nadziei, która zawieść nie może. Posłuszeństwo Bogu, który objawia swoją wolę i daje przykazania, jest więc z istoty bezgraniczne. Natomiast posłuszeństwo wobec ludzi jest ograniczone, zależy ono od dobrej woli i wierności prawdzie tych, którzy posłuszeństwa oczekują i wymagają. Miłość wobec Boga nie jest więc sprawą uczuć i przeżyć, chociaż dobrze jest, gdy one z miłością się łączą, nie stanowiąc jednak jej sensu. Uczucia i przeżycia mogą prowadzić na manowce. Zbytnie zaufanie pokładane w ludziach, ich decyzjach, władzy i czynach kosztem ufności i posłuszeństwa wobec Boga, jest grzechem i błędem. Są ludzie, których wola władzy jest z gruntu zła, władza jest dla nich żerowiskiem w trosce o własny, partykularny interes (np. tzw. totalna opozycja w Polsce). Są też ludzie dobrej woli, którzy sprawując władzę, ufność pokładają w sobie lub w społecznym poparciu, polityce wewnętrznej lub zagranicznej i czynią to w większym stopniu niż nakazuje to wiara w Boga, którą zresztą deklarują.

Lekceważenie i dystans wobec prawa Bożego oraz odpowiedzialnej, rozumnej troski o ludzi i wspólne dobro bywa wynikiem nadziei fałszywych i zawodnych, takich jakie wielokrotnie w naszych polskich dziejach prowadziły do narodowych i państwowych nieszczęść, dopuszczonych przez Boga, aby uświadomić nieskuteczność ludzkiego działania bez Bożej pomocy. Pomoc ze strony ludzi bywa zawodna. Niezawodną pomoc daje Bóg, gdy się o nią prosi i spełnia warunki zaufania i posłuszeństwa.

Czy Bóg chciał nieszczęść, śmierci i zagłady za sprawą władz sowieckiej Rosji? Nie chciał i dlatego wskazał drogę ratunku w objawieniach Matki Bożej fatimskiej Królowej Pokoju. Dlaczego więc proste wezwanie do ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi w określonej formie jest do dzisiaj pominięte, mimo kolejnych szkód i krzywd, które za sprawą Rosji działy się i dzieją? Dlaczego media i autorytety katolickie milczą lub twierdzą, że to ofiarowanie już się dokonało przy braku formy i obiecanych przez Matkę Bożą owoców? Dlaczego pominięto wezwania Matki Bożej siekierkowskiej z lat 1943-1944 dla ratowania stolicy przed zniszczeniem? Dlaczego zachowuje się w ojczyźnie dystans wobec prostego wezwania do krucjaty różańcowej, pomimo przedziwnej skuteczności dotychczasowych krucjat i do intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski w określonej postaci wraz z konsekwencjami? Dlaczego mord założycielski III RP jako PRL-bis, dokonany na bł. ks. Jerzym Popiełuszce, jest wciąż zakłamany? Dlaczego czynniki ludzkie albo i nieludzkie – diabelskie, mają przewagę nad działaniem Boga, w pewnej mierze zależnym od naszej wiary i woli? Dlaczego demokrację rozumie się jako dowolność w myśl woli tzw. ludu, wbrew przestrodze Jana Pawła II, że demokracja bez prawdy przekształca się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm? Dlaczego milczy się w Polsce przed możliwym scenariuszem rozbiorowym? Trwa migracja młodych Polaków na Zachód bliski lub daleki, połączona z migracją młodych Ukraińców na Zachód bliski. Jaki w tym cel?

– Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie. Te słowa Jezusa, pełne nadziei i obietnicy, kończą Ewangelię w najbliższą niedzielę.

 

W związku z przeniesieniem uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na niedzielę następną, można odczytać w niedzielę szóstą Ewangelię z niedzieli siódmej ze słowami Jezusa: - Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28,20). Jest z nami Jezus, któremu dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Czy zechcemy już teraz z tej władzy skorzystać? W naszych dobrych pragnieniach, nadziejach i zamiarach mamy orędownictwo i patronów w niebie, a wśród nich skuteczną w sprawach trudnych i po ludzku beznadziejnych św. Ritę z Cascii, którą wspominamy 22 maja. Św. Rita, ciężko doświadczona cierpieniem w życiu rodzinnym, przemieniła swój ból mocą krzyża w zwycięstwo . Przyjmowała przez 15 lat, do śmierci, bolesną ranę ciernia z korony cierniowej Jezusa, i choć żyła w XV stuleciu, jej wstawiennictwo trwa.

Zwyciężajmy w naszych przegranych razem z Chrystusem, gdy On przegrywa i zwycięża razem z nami.

Warszawska Gazeta 19 – 25 maja 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

 

 

 

administrator

 

W Ewangelii piątej niedzieli Wielkanocy (J 14,1-12) wzywa Jezus swoich uczniów w czasie Ostatniej Wieczerzy do odwagi i nieustraszonej wiary: - Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. Zapewnia Jezus, że w domu Ojca jest mieszkań wiele. Domem Boga Ojca jest wieczna ojczyzna nieba, a zarazem najświętsze Serce Boże ogarniające miłością wszystkich, którzy pozwalają prowadzić się do źródła życia i świętości. Jezus przygotował  nam miejsce i mieszkanie dzięki swojemu paschalnemu zwycięstwu, które dokonało się na krzyżu i dzięki chwale Zmartwychwstania się objawiło. Jezus pragnie, abyśmy byli z Nim tam, gdzie On jest, czyli chce być z nami teraz i na zawsze. Dlaczego? Bo nas kocha i ukazuje wolę wspólnoty z nami. Ludzka miłość jest obrazem i odblaskiem Bożej miłości, zawiera więc w sobie pragnienie trwania we wspólnocie, co w oparciu o nasze osobiste siły bywa trudne, a nawet niemożliwe. To Bóg uzdalnia nas do tworzenia jedności z Nim i między sobą. Mówi o tym św. Stanisław biskup i męczennik: - Pokój wam i błogosławieństwo jedności. Niech się stanie jedność w Królestwie Niepokalanej. Jestem Patronem jedności i scalenia w Królestwie Niepokalanej. Jestem Patronem Jedności Scalenia rozbitego Narodu! Proście Mnie o scalenie tego, co rozdarte, co poróżnione, co odcięte od prawdy. Ja pragnę nadal służyć Polsce i Bóg dał mi moc służby. Wzywajcie Mnie, abyśmy się stali jedno w Chrystusie: jeden Naród, jedno Królestwo, jeden Pan i Król Jezus Chrystus i jedna Matka i Królowa – Maryja. Błogosławię was. Amen. Alleluja. Biskup Stanisław Patron Polski.

 

Jezus Chrystus jest drogą do Ojca w jedności braci i sióstr Kościoła; jest prawdą jako widzialny obraz niewidzialnego Boga, a zarazem jest prawdą zawartą w człowieczeństwie stworzonym na podobieństwo Boże; jest życiem bez końca, zwycięstwem nad śmiercią, grzechem, piekłem i szatanem.

 

We wtorek 16 maja obchodzimy uroczystość św. Andrzeja Boboli – Patrona Polski. Jako misjonarz św. Andrzej nawracał prawosławnych i w odwecie został przez Kozaków okrutnie umęczony. Zapomniane, nietknięte rozkładem ciało męczennika odnaleziono w roku 1702. Przenoszony później z miejsca na miejsce, spoczywa od roku 1945 w kościele oo. Jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Św. Andrzej Bobola jest orędownikiem jedności chrześcijan oraz polskiej wierności Maryi Królowej (jest autorem roty ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza) i Chrystusowi Królowi.

 

W sobotę 13 maja obchodzimy w Warszawie uroczystość Najświętszej Marii Panny Łaskawej, głównej Patronki Stolicy. W tym dniu w Ewangelii o cudzie przemiany wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej, dokonanym przez Jezusa na prośbę Matki, słyszymy słowa Maryi: - Uczyńcie wszystko, cokolwiek Syn wam powie (zob. J 2,5). Drugie, cudownie darowane wino, lepsze od pierwszego, którego zabrakło, oznacza dar zbawienia przewyższający dar stworzenia. Warunkiem uczestnictwa w przemianie, będącej zapowiedzią konsekracji eucharystycznej i ostatecznej przemiany świata, jest bezwarunkowe posłuszeństwo Chrystusowi i Jego Matce. Na mocy woli konającego na krzyżu Jezusa, Maryja przyjmuje nas jako swoje dzieci, a my wezwani jesteśmy, aby przyjąć Ją jako naszą Matkę.

 

W Kościele powszechnym 13 maja wspominamy Matkę Bożą Fatimską, w roku stulecia Jej objawień, które były, są i będą do końca świata wyrazem pełnego miłości pragnienia Maryi, aby ratować ludzkość poprzez wezwanie do modlitwy, pokuty, nabożeństwa ku czci Niepokalanego Serca Matki, codziennego różańca i ofiarowania Jej Niepokalanemu Sercu Rosji przez papieża w jedności z biskupami Kościoła katolickiego. Fatimskie wezwania Matki są częściowo zatajone i częściowo niespełnione. Pisze o tym ks. Mikołaj Gruner w książce Fatima – życie lub śmierć (wyd. Antyk, 2015). W roku 1957 siostra Łucja powiedziała jako świadek fatimski: - Diabeł przygotowuje się obecnie do stoczenia rozstrzygającej bitwy z Dziewicą (…). Musimy wybrać stronę: albo walczymy dla Boga, albo dla diabła. Nie ma innej możliwości. (…) Bóg daje światu dwa ostatnie lekarstwa. Są nimi: Różaniec święty oraz nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi, innych już nie będzie (str.234). Pisze ks. Gruner: - Kiedy papież i biskupi ostatecznie okażą posłuszeństwo Matce Bożej Fatimskiej i poświęcą Rosję Jej Niepokalanemu Sercu, kryzys w Kościele zakończy się (str. 225). Papież Pius XI fatimskie wezwanie dotyczące Rosji pominął, podobno powiedział: - Jeżeli Maryja ma sprawę do mnie, niech do mnie mówi, a nie do jakichś niepiśmiennych dzieci. Pius XII ofiarował świat Niepokalanemu Sercu Maryi w warunkach wojennych i w czasie gdy Rosja weszła do obozu aliantów, nie chciał więc ze względów politycznych wspominać o Rosji w kontekście zwycięstwa Niepokalanego Serca Maryi, obiecanego nawrócenia Rosji i pokoju na świecie. Papież Jan Paweł II, ocalony za sprawą Maryi 13 maja 1981, ofiarował 25 marca 1984 narody Niepokalanemu Sercu Matki Bożej, nie wymieniając Rosji, bo myślał o pielgrzymce do Rosji i nie chciał zakłócać dialogu ekumenicznego z prawosławiem. Papież Franciszek 13 października 2013 zawierzył świat Matce Bożej Fatimskiej, nie wspominając Rosji ani Niepokalanego Serca Maryi. Tymczasem wezwanie zawarte w fatimskim orędziu trzeba wziąć dosłownie, podobnie jak uczyniła to Maryja w chwili zwiastowania, nie pytając Anioła Gabriela: - Dlaczego tylko ja? Mam kilka pobożnych przyjaciółek, zaproszę je, a ty Aniele godzinę poczekaj przy herbacie, i przyjmiemy wezwanie razem.

 

Wielu nieszczęść świat by uniknął (razem z Polską), gdyby wezwanie Boże traktowano dosłownie i poważnie. Owocem upragnionego przez Maryję ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu będzie nawrócenie Rosji oraz pokój, a tego jeszcze nie ma, po owocach poznajemy wartość aktu. Co szkodzi spróbować, zanim coraz liczniejsi biskupi odstąpią od prawdziwej wiary i posłuszeństwa papieżowi? Bóg domaga się od nas posłuszeństwa, bo potrzebne jest Mu nasze współdziałanie i trwanie w wierze dla osobistego i wspólnego dobra osiągniętego na świecie w doczesnych ojczyznach i później w ojczyźnie wiecznej. Naglące wezwanie fatimskie trwa.

Warszawska Gazeta 12 – 18 maja 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

Czas jest dziełem Boga. Człowiek żyje w czasie; Bóg objawia się ludziom w wieczności i w czasie przez siebie stworzonym. Czas ma początek i koniec, zmierza ku spełnieniu. Apokalipsy biblijne objawiają sens czasu. Pełnią czasu jest czas Jezusa od Wcielenia Syna Bożego po przyjście Chrystusa u kresu czasu. Czas Kościoła wyznaczony jest przez kalendarz liturgiczny, a w nim przez świętowanie dnia Pańskiego, czyli niedzieli – pierwszego dnia tygodnia. W pierwszym dniu stworzenia oddzielił Bóg światło od ciemności. Zwycięstwo światła Chrystusa Zmartwychwstałego obchodzimy zwłaszcza w najświętszą spośród niedziel – Wielkanoc, poprzedzoną liturgią światła Paschału w Wielką Sobotę, a tydzień po Wielkanocy dopełnioną w święto Bożego Miłosierdzia i później w dniu Pięćdziesiątnicy – w niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Każda niedziela, a zwłaszcza wielkanocna, jest świętem Paschy, jako przejścia ze śmierci do życia. Tak ważne jest więc świętowanie niedzieli i udział w tym dniu w mszy świętej – pamiątce Paschy Chrystusa. Światło Chrystusa rozjaśnia noc paschalną z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę. Zwycięstwo paschalne prowadzi przez ofiarę Chrystusa uobecnioną w mszy św. ku uczcie życia wiecznego. Dobre przeżycie tygodnia wyznacza czas współpracy z Bogiem Stwórcą i Zbawcą. Bóg stworzył człowieka w szóstym dniu stworzenia, czyli „po polsku” – w piątek; a w Wielki Piątek Chrystus Syn Boży człowieka zbawił. Bóg ustanowił powszechne prawo tygodnia. Niedzielny odpoczynek zapowiada odpoczywanie wieczne.

 

Współczesny bunt ludzi przeciwko Bogu wyraża się w dążeniu, aby miejsce Boga zająć poprzez samostworzenie i samozbawienie. Określa się więc kto, od kiedy, dokąd i pod jakim warunkiem jest człowiekiem na zasadzie uznaniowej, a zarazem decyduje się o czasie ludzkiej pomyślności i szczęśliwości, bez których życie jakoby sensu niema. Zamiast życia, jako daru od Boga, wprowadza się użycie siebie oraz innych jako środka do chwilowego celu. W ten sposób bezbożność prowadzi do odczłowieczenia. Człowiek zrywający więź z Bogiem staje się stopniowo nieludzki, czego przykłady mamy w niedawnej i obecnej historii, oderwanej od prawdy, kim jest Bóg i kim jest człowiek, na obraz Boży stworzony. Współczesne nihilistyczne ideologie, wdrażane przez wadliwą edukację, pseudokulturę, propagandę i prawo stanowione, dążą do przerobienia człowieka na istotę bez tożsamości, nijaką, samotną, tchórzliwą, bez rodziny, bez wspólnoty, do przerobienia w taki sposób, by przedmiot obróbki tego nie zauważył lub uznał to za powszechną oczywistość i zadowalał się namiastkami szczęścia. Nawet same praktyki religijne i udział w sakramentach Kościoła mogą stać się narzędziem oszukiwania siebie i bliźnich, gdy nie łączą się z wewnętrzną przemianą i nawróceniem.

 

Antonio Socci w książce Ostatnie proroctwo (wydawnictwo Aromat Słowa, Kraków 2016) zawarł list otwarty do papieża Franciszka (str. 81 - 205). Autor nawiązuje do dawnej tradycji upominania błądzących papieży przez święte Hildegardę i Katarzynę ze Sieny, i pisze, zarzucając Franciszkowi Bergolio, iż głosi miłosierdzie jako przebaczenie bez wyznania win i bez szczerego żalu za grzechy, przebaczenie bez nawrócenia. (…) Socjologia góruje nad sprawami nadprzyrodzonymi, milczysz na temat naszego przeznaczenia wiecznego, to jest na temat groźby piekła, na temat czyśćca i nieba. Podobnie też milczysz na temat grzechu (str. 101). Można odnieść wrażenie, że wolno nadal bezkarnie grzeszyć, ponieważ i tak Bóg przebaczy wszystko ”z góry” i nie ma potrzeby zmieniać życia (str. 102). Wypowiadasz całą masę zdań niejasnych i wątpliwych (str. 173). Stawiasz, jakby na równi wieczerzę protestancką z Mszą świętą katolicką, inaczej niż Luter, który napisał: „Uważam, że wszystkie domy publiczne, morderstwa, włamania, zabójstwa i cudzołóstwa są mniej podłe od tej obrzydliwości, jaką jest papistowska msza. Gdy msza zostanie zniszczona, to uważam, że wraz z nią wywrócimy całe papiestwo” (str. 173). Powinieneś zmienić kierunki Twego pontyfikatu. Zamiast zajmować się selekcją śmieci, broń zdrowej nauki katolickiej przed atakami świata i nowoczesności; zamiast przestrzegać przed zmianami klimatycznymi, przestrzegaj ludzkość przed przeraźliwą groźbą wiecznego potępienia; zamiast encykliki na temat gatunków robaków i płazów, napisz nową – poświęconą prześladowanym chrześcijanom i nienawiści świata do Zbawiciela (str. 199). Papież Bergolio życzliwie i zwięźle odpowiada, pisze m.in. Dziękuję Ci, oby Bóg Cię wynagrodził (…). Także i krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana.

 

Pociesza nas święty Anioł Grobu Chrystusa: Wyjdźcie z waszych grobów, ze smutku i zniechęcenia. Podnieście głowy i zobaczcie świt Zmartwychwstania. Niech wasze serca zabiją nadzieją. Niech wasze oczy ujrzą radość stworzenia. Niech wasze nogi biegną, by rozradować się w Panu, w Jego Świątyni. Życie zwyciężyło śmierć. Prawda pokonała kłamstwo. Miłość pokonała nienawiść. Chrystus zmartwychwstał i w Jego ręku władza i królowanie. Uwielbijcie Zmartwychwstałego. Amen. Alleluja!

 

Mówi do nas Jezus Chrystus Król: Nadchodzi czas, kiedy ofiara Króla uwolniła stworzenie od śmierci. Jest to czas, kiedy stworzenie łączy się ze Stwórcą w cierpieniu, staje z Odkupicielem na drodze Krzyża. Dzieci, każdy, kto staje na drodze Krzyża, niech będzie Szymonem, wraz z Matką ogarnia sercem swojego Odkupiciela. Pomóżcie nieść krzyż, jest on tym bardziej ciężki, że w Królestwie Moim jest wielu Judaszy. Bądźcie Szymonami, ogarnijcie modlitwą wszystkich, którzy woleli Barabasza, ogarnijcie modlitwą wszystkich, którzy skazali miłość na śmierć z nienawiści. Proszę was, bądźcie Szymonami.

 

Wspólnie wyznajemy niezłomną wiarę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, w którym Bóg jest z nami i pragnie, abyśmy byli z Nim teraz i na zawsze.

Warszawska Gazeta 14 – 20 kwietnia 2017 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski