Dzisiaj: Kai Lukasza
Jutro : Jerzego Wojciecha Idziego
niedziela, 22 kwiecień 2018
godzina: 05:04
administrator

 

Włoski kapłan, neapolitańczyk ks. Dolindo Ruotolo (1882-1970), dzisiaj sługa Boży w drodze ku beatyfikacji, doznał wielu krzywd w swoim życiu, najpierw od rodziców, potem od ludzi Kościoła; jako kapłan miał długoletni zakaz odprawiania mszy św., o czym pisze jego krewna: (…) który kapłan odsunięty na 20 lat od odprawiania mszy i od spowiedzi nie tylko zostanie w Kościele, ale i będzie go kochał? I nie pozwoli powiedzieć o Kościele złego słowa? Ks. Dolindo wzywa do pełnego zaufania Jezusowi w słowach modlitwy: Jezu, Ty się tym zajmij!

Mówi Jezus: Zamknij oczy i nie myśl o bieżących sprawach, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją: „Ty się tym zajmij”, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę Cię, wyzwolę i poprowadzę. Taka wewnętrzna postawa wymaga zaufania i prostoty. Pokora i prostota otwiera serce na Bożą mądrość, oznacza pełną zgodę na Boże prowadzenie. Gdy wiem, że nie poradzę sobie w życiu sam, bo ani zbyt mądry, ani zbyt silny nie jestem, pozostał mi Bóg śpieszący z pomocą. Natomiast zbytnie poleganie na sobie i na ludziach prowadzi do pychy albo zniechęcenia i rozpaczy w razie dotkliwej porażki.

 

W Ewangelii niedzielnej 9 lipca wzywa Jezus do naśladowania Go w łagodności i pokorze oraz do pragnienia rzeczy zakrytych przed mądrymi i roztropnymi w oczach własnych. Chęć podobania się wszystkim, a najpierw samemu sobie, z pominięciem Boga, daje złudne zadowolenie w postaci dwulicowości i obłudy, tak częstej w życiu społecznym i publicznym, zwłaszcza w tzw. polityce, która staje się grą o grupowy lub osobisty sukces za wszelką cenę, za cenę kłamstw, złodziejstw i zabójstw. Wzorów i przykładów w tej dziedzinie dostarcza nam sprzedajna opozycja, niepogodzona z częściową utratą władzy i przywilejów. Zamiast prostoty pojawia się prostytucja, a razem z nią postępujące ogłupienie, kamuflowane cynizmem i sprytem.

Upodobaniem Boga Ojca jest objawienie Mądrości – Osoby Syna Bożego. Gdy Chrystus w mądrości i władzy króluje, przychodzi sprawiedliwy i zwycięski, wtedy przyjęcie Go w posłuszeństwie daje ludziom i całej ziemi pokój i radość (zob. niedzielna lekcja z Księgi Zachariasza, 9, 9n).

Komu i przez kogo powierzona będzie władza nad światem? Są dwie możliwości, tertium non datur: Bóg albo bożek, Chrystus Król albo Książę tego świata – diabeł. Próby łączenia jednej władzy razem z drugą metodą „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” albo kończą się nawróceniem, albo zaprzedaniem złu i Złemu. Znane są przykłady rozwiązań obu rodzajów. Do nawrócenia ku ocaleniu narodowemu i zbawieniu osobistemu wzywa Polskę Chrystus Król. Intencją modlitwy za obecną władzę w Polsce jest nawrócenie i wytrwanie, odwaga i męstwo. W takiej intencji niech każdy modli się za siebie w myśl benedyktyńskiego wezwania Ora et labora, daj pierwszeństwo modlitwie przed pracą, aby wszelka działalność miała sens na chwałę Bożą.

 

We wtorek 11 lipca obchodzimy święto Patrona Europy św. Benedykta opata. Wszystkie pierwsze zakony mnisze, jakie powstały na Zachodzie, oparły się na regule św. Benedykta, który założył w roku 529 opactwo Monte Cassino. Medalik św. Benedykta z krzyżem, figurą świętego i pierwszymi literami dwóch łacińskich egzorcyzmów jest skuteczną obroną przed napaściami złego ducha, gdy medalik przyjęty jest i noszony z wiarą i modlitwą. Europejska Christianitas ma swoich ojców i orędowników; niszczona obecnie przez wrogie moce, otrzymuje potężne wstawiennictwo nieba, aby ocalić swoją tożsamość i wznosić konstrukcje przyszłości na fundamencie tradycji i prawa Bożego. Francuski politolog Reynald Secher w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” (opublikowanej 4 lipca) stwierdza, że głównym celem lewicy u władzy w państwach Unii Europejskiej jest niszczenie chrześcijaństwa. Aby to osiągnąć, lewica używa jako narzędzia islamu, a ten, kiedy się tu na dobre zainstaluje, zniszczy naszą cywilizację; takie jest jego dążenie; nadchodzi tu, by unicestwić nasz świat (str. 12). Na pytanie, kto we Francji sprzeciwia się pochodowi rewolucji, pada odpowiedź: W tej chwili we Francji jest zaledwie 2 proc. praktykujących katolików (…) ponad 70 proc. [z tych 2 proc.] regularnie praktykujących katolików głosowało na Macrona (…) a to wszystko przy zachęcie ze strony biskupów, którzy w większości wzywali, by tak właśnie głosować (str. 13).

 

Gdy niewiara łączy się z bezmyślnością, tryumfuje głupota i obojętność wobec życia, prawdy i wspólnego dobra. Byle krętacz i demagog o zdolnościach aktorsko-błazeńskich zyskuje poklask uwiedzionej publiczności. Żyjemy „według Ducha”, jeżeli tylko Duch Boży w nas mieszka (por. Rz 8,9) – czytamy w drugiej niedzielnej lekcji.

 

Duchu Święty, przyjdź! Charyzmat uzdrowienia ma znaczenie prywatne, osobiste, ale nie tylko. Modlimy się o zdrową Polskę, zdolną przyjąć Boży dar, powstać z choroby i żyć.

Warszawska Gazeta 7 – 13 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

Jaki jest cel historii ludzi i narodów?

W myśli Bożej ukazanej w Piśmie Świętym i objawionej w pełni w Jezusie Chrystusie, celem jest zbawienie ludzi ku pełni życia w wiecznej ojczyźnie, ku której przez doczesną ojczyznę pielgrzymujemy. Wiara pozwala rozumieć Bożą myśl i Chrystusowe pragnienie. Od kształtu doczesności zależy wieczność ludzi stworzonych na Boże podobieństwo.

Czy ludzkie myślenie zgodne jest z wolą i mądrością Boga?

Zła wola i głupota ludzi razem z niewiarą pogrąża doczesność w chaosie po to, aby z destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej, rodziny i kultury wyprowadzić nowy porządek świata oparty na samowoli, samozbawieniu i samoubóstwieniu ludzi „wyzwolonych z kajdan i okowów” prawa Bożego, prawdy zawartej w naturze i powołaniu człowieka. Wolność w prawdzie zastępuje się dowolnością ideologicznych pomysłów w utopii wspaniałego świata i szczęścia dla niektórych. Po co wierzyć w Boga Stwórcę i Zbawcę, skoro człowiek może stwarzać i zbawiać siebie sam jak chce? Stąd bierze się wieloznaczne lub opaczne rozumienie podstawowych pojęć, takich jak prawda, życie, miłość i miłosierdzie. Oto żąda się w imię miłosierdzia gościnnego przyjmowania uchodźców, nachodźców czy najeźdźców, czyniąc zarazem z nich narzędzie rozkładu wszelkich zastanych wspólnot.

W komentarzu zatytułowanym Polska broni Europy („Nasz Dziennik” 27 czerwca, s. 10) wojewoda lubelski Przemysław Czarnek pisze: - Mamy do czynienia z zaprogramowanym procesem dechrystianizacji Europy. (…) Dzisiaj mamy już 40 mln muzułmanów w Europie.

Trwa świadoma walka z tożsamością europejską. Królestwo Boże na ziemi ma objąć i przemienić świat zagrożony w swoim istnieniu przez księstwo szatana, gdy narzędziami stają się świadomi lub nieświadomi swojej roli ludzie. Dzisiejsi przywódcy zachodnioeuropejscy wydają się świadomi celu, do którego uparcie dążą. W trwającej walce o życie dobrze jest opowiedzieć się po właściwej stronie. Niekonsekwencja, brak odwagi i słabość obrońców życia dają przewagę wrogom. Zamiar Boga będzie doprowadzony do końca, ale są po drodze nieszczęścia i przegrane, których można uniknąć postępując zgodnie z wezwaniami Chrystusa Króla i Matki Bożej Królowej Pokoju. Zaniechanie przez kompetentne władze intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski oraz ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi zgodnie z orędziem fatimskim doprowadziło do bezmiaru ludzkich krzywd i śmierci w czasie sześcioletniej drugiej wojny światowej i w całym rosyjskim imperium zła w ciągu kilkudziesięciu lat. Szczególny udział  ofiar Polaków włączonych w misterium krzyża uzdalnia nas i wzywa do nowej obrony Europy i świata przed samozagładą. Polska, ocalona i wywyższona dzięki wierności Chrystusowi i Maryi, może stać się znakiem ratunku dla narodów. Dlatego sprzymierzone siły zewnętrzne i wewnętrzne totalitarnej agresji i totalnej opozycji chcą Polskę zniszczyć, widząc w niej przeszkodę na drodze budowania bezbożnej i nieludzkiej utopii.

 

W Ewangelii niedzielnej 2 lipca (Mt 10, 37-42) wzywa nas Jezus do miłości większej od ludzkich przeżyć, pragnień i doświadczeń. W każdej sytuacji trzeba Jezusa kochać bardziej niż kogokolwiek lub cokolwiek, bo Jego nieskończona miłość jest źródłem dobra i zwycięstwa mocą ofiary krzyża. Przegrana na drodze ludzkich ograniczonych miłości, pragnień i więzi, nie jest jeszcze przegraną ostateczną i wieczną. Póki trwa życie doczesne, póty można i trzeba zwrócić się ku Chrystusowi, aby nagrodę Proroka i Sprawiedliwego otrzymać teraz i na zawsze. Każde spełnione dobro, choćby w oczach ludzkich najmniejsze, liczy się w oczach Bożych. Zanurzenie w śmierci Chrystusa mocą chrztu i wiary prowadzi do nowego życia – pisze św. Paweł w Liście do Rzymian (6, 3-11). Gościnność Szulemitki przyjmującej proroka Elizeusza daje nagrodę w postaci cudu (2 Krl 4,16).

 

Uwięziony w Stoczku Warmińskim ks. prymas Stefan Wyszyński napisał 2 lipca 1954 r. o Chrystusie: Nie wahałeś się wstąpić w łono Dziewicy – i nie tylko. Okazałeś większą jeszcze odwagę. (…) Tyś nie uląkł się serca mego… zaledwie osłaniającego „brud stajenny” lichą powłoką żalu i zawstydzenia. Wybrałeś stajnię i zamieszkałeś w niej. (…) To jest dopiero wszechmocna odwaga!

Połączmy więc z wszechmocną odwagą Boga naszą odwagę, wyjdźmy z lęku, ludzkich obaw, kalkulacji i zastraszenia. Odważmy się myśleć, wierzyć i miłować tak, jak miłuje Bóg.

Warszawska Gazeta 30 czerwca – 6 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

W Ewangelii niedzielnej 25 czerwca Jezus trzykrotnie wzywa do odwagi (Mt 10,26.28.31) i ukazuje motywy, dla których odwagę trzeba zachować w poczuciu nieuchronnego ujawnienia się tego, co ukryte, dobre albo złe, w świadomości duchowej mocy, w przekonaniu o własnej wartości (Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli, w. 31), w znaczeniu świadectwa wiary, bo gdy człowiek jest świadkiem Boga, sam Bóg jest świadkiem człowieka, powołanego do nieśmiertelności i obdarzonego podobieństwem do swojego Stwórcy i Zbawcy. Pozorem odwagi jest zuchwalstwo, tupet, bezczelność, pycha, niesłuszna pewność siebie bez polegania na Bogu. Nie wolno bać się ludzi, którzy choćby zabijali ciało, ale nie mogą zabić duszy, choćby wzywali do zaparcia się wiary i własnej godności dziecka Bożego, choćby w swoim zuchwalstwie chcieli siąść na ołtarzu i zająć miejsce Boga. Sam zły duch w postaci węża daje w raju przykład kłamstwa i udawania w celu zwodzenia niepewnych Boga i własnego powołania ludzi chwiejnych, skłonnych ulegać pozorom i złudzeniom. Pierwszym krokiem diabła wobec ludzi jest kuszenie, a następnie prześladowanie. Kto nie wierzy w moc darowaną przez Boga, tylko lęka się własnej słabości, ten łatwo ulega złym propozycjom i groźbom. Kto polega jedynie na własnej sile, ten wyrzeka się mocy i pomocy Bożej, ten gardzi tajemnicą krzyża i wywyższenia poniżonych, ten w pokorze widzi przegraną, a w pysze – zwycięstwo. Samo prześladowanie, chociaż chce nas odłączyć od miłości Chrystusa i pozbawić odwagi, nie jest zdolne odebrać wierności aż do śmierci, aż po męczeństwo. Żywa wiara łączy się z zaufaniem wobec mądrości i miłości Bożej. Brak zaufania pokładanego w Bogu daje iluzję ufności wobec woli ludzkiej, czego przykładem jest lękliwa kalkulacja dzisiejszych władz: co nam się bardziej opłaca, co ludziom się podoba, czy kompromis aborcyjny, pakt życia ze śmiercią, życia jednych kosztem śmierci drugich, czy bezwarunkowa obrona prawa do życia ludzi od poczęcia po naturalną śmierć. Histeryczne domaganie się „prawa do aborcji” spotkało się z tchórzostwem zwolenników postawy „za, a nawet przeciw”. Nie bójcie się ludzi, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą, ale bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle (Mt 10,28). Trzykrotne „nie bójcie się” łączy Jezus z raz powiedzianym „bójcie się”. Jest zła, niemądra ufność, która prowadzi do niepewności, oraz dobra ufność, która łączy się z pewnością i wiernością niezachwianą, śmiałością i odwagą. Niezdolność do wierności Bogu prowadzi do niewierności wobec ludzi i swoich zobowiązań, czego wyrazem jest rozkład wielu małżeństw i wspólnot rodzinnych.

 

Bojaźń Boża jest początkiem mądrości i wierności, oznacza pobożność i podążanie drogą do zbawienia przez posłuszeństwo wiary. Bać się Boga to nie tylko nie bać się ludzi, ale również bać się o ludzi i o samego siebie, lękać się nieodpowiedzialności i zdrady. Kto boi się Boga, ten boi się wyrządzić krzywdę ludziom, poczynając od najbliższych, ten nie chce ranić Bożego serca i ludzkich serc. Uroczystość Serca Pana Jezusa, obchodzona w piątek po oktawie Bożego Ciała, czyli 23 czerwca, wzywa do uznania wierności i miłości Bożej, której znakiem jest serce jako siedziba mądrości, woli i rozumu. Miłość niemądra, bezwolna i bezrozumna, polegająca na grze uczuć, budzi się i gaśnie, a przysięga i zobowiązanie wtedy się nie liczą, ważna jest chęć ułożenia sobie życia zgodnie ze sobą jako sumą pragnień i dążeń określanych często jako „natura”. Czym innym jest jednak wiedzieć w naturze ludzką wolę uwarunkowaną społecznie i kulturowo, różną od woli Bożej zawartej w akcie stworzenia i zbawienia. Brak bojaźni Bożej, czyli brak liczenia się z wolą, miłością i mądrością Bożą, nieuchronnie prowadzi do samowoli i wynaturzeń, niesłusznie określanych jako „coś naturalnego”, bo powszechnego i uznanego zależnie od miejsca, czasu i sytuacji. Moralność sytuacyjna i kulturowa sprzeciwia się powszechnemu prawu moralnemu, wyróżniającemu ludzi spośród zwierząt i reszty stworzeń. Moralność ideologiczna islamu jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem. Postępująca humanizacja zwierząt i animalizacja ludzi jest symptomem zerwania więzi z Bogiem, braku Bożej bojaźni. Gdy prawda staje się przesądem, każdy pogląd – przesąd rości sobie prawo do zajęcia miejsca prawdy. Zlepek przesądnych ideologii usilnie propagowanych i wdrażanych już w procesie edukacji od przedszkola czyni ludzi niezdolnymi do zachowania swojej tożsamości, godności i rozumu. Odstępstwo od Boga prawdziwego prowadzi do uznania bogów nieprawdziwych i odrzucenia prawdy o człowieku. Wierność prawdzie wymaga odwagi, wiary i męstwa, czyli Bożej bojaźni i miłości.

Warszawska Gazeta 23 – 29 czerwca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Słowo Boże czytane w niedzielę 18 czerwca mówi o apostolstwie poprzedzonym wybraniem, usprawiedliwieniem i powołaniem. Jezus Apostołów przywołuje, wzywa do modlitwy, obdarowuje władzą głoszenia Ewangelii z mocą i odwagą, władzą uzdrawiania, wypędzania złych duchów, dawania darmo dóbr otrzymanych darmo od Boga.

 

„Apostello” po grecku znaczy „posyłam”. Apostołowie są posłańcami, wysłannikami i świadkami Jezusa Chrystusa; idą do ludzi w posłuszeństwie i pragnieniu, aby wzbudzać uczniów; apostolskie nauczanie wsparte jest znakami i cudami Jezus rozsyła apostołów, a później innych72 uczniów dla budowania wspólnoty wiary, będącej początkiem Kościoła.

 

Wszyscy w Kościele jesteśmy wezwani do apostolstwa w różnych formach: modlitwy, świadectwa, wierności, cierpienia, słowa, postawy, wytrwania, męstwa, męczeństwa, milczenia w duchu cumta cent clamant (gdy milczą – wołają). Wołanie poprzedzone bywa czasem milczeniem. Pełnienie zadań apostolskich wymaga przygotowania. Skuteczność apostolstwa rośnie z upływem czasu.

 

Głoszenie prawdy i dobrej nowiny spotyka się z apostolstwem fałszywym i antyewangelizacją. Świadków Chrystusa chce po swojemu naśladować i parodiować szatan, którego narzędziem jest hałas, kłamstwo, przymus, nienawiść, przekupstwo i zastraszenie. Ponieważ szatan jako duch przewyższa ludzi swoimi zdolnościami, potrafi stosować i zmieniać metody zależnie od warunków osobistych, społecznych i kulturowych wielu podopiecznych, których chce uczynić narzędziami w dziele walki z Bogiem i Kościołem, a następnie zniszczyć i zatracić w piekle. Współpraca z diabłem prowadzi do śmieszności połączonej ze zgrozą, do błazenady połączonej ze zbrodnią, do tymczasowej bezkarności wraz z lękiem przed nieuchronnym sądem. Jesteśmy tego świadkami. Motywem działania zła i złych jest zawiść. Zepsuci chcą psuć kogo się da, tworzą system nagród i zabezpieczeń dla pozyskania krótkowzrocznych, wyrachowanych i oszukanych.

 

Ostatnio niemoralne stręczycielstwo dotarło za zgodą dyrekcji do Katolickiej Szkoły Podstawowej nr 109 im. Świętej Rodziny w Warszawie na Bielanach. Czytamy w „Naszym Dzienniku” w poniedziałek 12 czerwca: - Stowarzyszenie na rzecz rozwoju i pomocy Q Zmianom oszukało i dyrekcję szkoły i rodziców, przez wprowadzenie swego rodzaju edukacji seksualnej z elementami deprawacji seksualnej (str. 1 i 6). Autorka artykułu Anna Ambroziak konkluduje: - Genderyści wchodzą do polskich szkół, bo pozwala im na to prawo, a mianowicie rozporządzenie MEN z sierpnia 2015, obligujące przedszkola i szkoły do prowadzenia tzw. działań antydyskryminacyjnych.

Celny komentarz do problemu niszczycielskiej ideologii gender wraz z przykładami i nazwiskami zamieszcza w „Mojej Rodzinie” z czerwca br. Stanisław Michalkiewicz (Dwaj folksdojcze, str. 30). Cyniczny spryt deprawatorów łączy się z naiwnością i bezmyślnością deprawowanych oraz odpowiedzialnych za wychowanie dzieci od przedszkola. „Dobra zmiana” w Polsce jest tylko częściowo dobra. Sprawy podstawowe dla naszego bytu pozostawione są na później, czyli ad Kalendas Graecas.

Obok fałszywych apostołów „na pomieszanie dobrego i złego”, mamy u nas licznych obojętnych wobec biegu wydarzeń w stronę apokaliptycznej wojny wypowiedzianej Bogu i ludziom przez Czerwonego Smoka, obie Bestie i Wielką Nierządnicę (zob. Ap. 12; 13 i 17).

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w kościele Św. Trójcy w Kobyłce 8 września 1970: - Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia, obyście nie naśladowali modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje. Obyście nie naśladowali kobiet wyśmiewających matki, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte czy piąte dziecko.

Apostolska obrona życia wiecznego jako daru od Boga łączy się nierozerwalnie z obroną życia doczesnego, ludzi,  małżeństw, rodzin i narodów. Kształt życia doczesnego może być drogą do nieba albo staczaniem się ku piekłu. Antyewangelizacja ma swoje źródło i oparcie w antykościele. Encykliki papieskie tym mianem określają masonerię. Przejście z jednej strony walki na drugą albo z powrotem jest możliwe do czasu, póki walka trwa. Ostateczne opowiedzenie się po jednej ze stron jest nieodwołalne. Dlatego modlić się trzeba w intencji tych, którzy są po stronie dobra, aby wytrwali, oraz tych, którzy trwają w rozkroku – nie wiedzą, gdzie są i co czynią lub wiedząc, źle czynią, aby się nawrócili ku radości na ziemi i w niebie. Udział w apostolstwie daje Bożą zwycięską radość.

 

Warszawska Gazeta 16 – 22 czerwca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W niedzielę 4 czerwca obchodzimy uroczystość Zesłania Ducha świętego razem z wigilią w sobotę wieczorem. Duch Święty jako Trzecia Osoba Trójcy objawia się w pełni w Chrystusie i w Kościele w czasie Nowego Przymierza. Poprzednio, w Starym Przymierzu nie był jeszcze poznany, ale już był doświadczany w świadectwie proroków, we władzy sprawiedliwych królów, w odwadze, sile i poświęceniu się wiernych uczestników ludu Bożego. Jezus Chrystus przychodzi w mocy Duch Świętego, jest napełniony Duchem, działa przez Ducha, wraz ze swoim odejściem przekazuje Ducha Kościołowi. Duch Święty kieruje, prowadzi, daje wzrastanie, mieszka, wstawia się, woła, buduje, obdarowuje, daje owoce – pokój i radość, jednoczy, uświęca, uzdalnia do modlitwy i ofiary. Symbole działania Ducha Świętego: woda, wylanie, wiatr, ogień, napełnienie, oczyszczenie, ożywienie – pozwalają poznać Ducha świętego w Jego obecności i skuteczności częściowo uzależnionej od naszego posłuszeństwa i poddania się Jego mocy. Nie zasmucajmy więc Ducha Świętego grzesznym sprzeciwem i poszukiwaniem innych – złych duchów, aby nam przewodziły. Rozróżnianie duchów w świetle rozumu, wiary i łaski, wspomagane odwagą i męstwem, pozwala wytrwać we wspólnocie miłości z Bogiem i z ludźmi. Działanie Ducha Świętego ma wymiar osobisty i społeczny.

 

W wigilię Zesłania Ducha Świętego liturgia słowa Bożego daje jako pierwszą lekcję mszalną cztery czytania do wyboru; jednym z nich jest obraz doliny pełnej wyschniętych kości ożywionych mocą proroctwa: tak mówi Pan Bóg: oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój oraz wskutek powiewu Ducha Bożego (Ez 37,1-14). Ezechielowy obraz odnosi się do Izraelitów wyzwolonych z niewoli babilońskiej, dotyczy więc narodu, wolności i nadziei. W szerszym znaczeniu ukazuje moc Bożą działającą społecznie aż ku przyszłemu zmartwychwstaniu ludzi, którzy przyjmując wskrzeszenie doczesnej ojczyzny dążą do ojczyzny wiecznej. To właśnie czytanie rozpoczęło pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny w czerwcową wigilię Zesłania Ducha Świętego w roku 1979.

 

Bez Ducha Bożego i prorockiego głosu Kościoła nie byłoby możliwe wyzwolenie Polski i Polaków z niewoli komunistycznej. Podobnie dzisiaj, uwolnienie się od śmiertelnej choroby postkomunizmu nie dokona się bez Boga Stwórcy i Zbawcy. Oszukani i zniewoleni ludzie poddani sile złych duchów, nadal chcą Polskę oraz inne narody i państwa zniszczyć, nieświadomi tego, że szatan najpierw wykorzystuje i nagradza swoje narzędzia, a następnie je gubi i zatraca. Jest też rzesza ludzi tchórzliwych, którym się wydaje, że między dobrem a złem jest obszar neutralny, w którym można bezpiecznie się ukryć, zachowując dystans wobec zła i dobra, a nawet wobec jakichkolwiek rozróżnień w świecie ludzkim. Wszystko jest wtedy względne, panuje dyktatura relatywizmu aż po nihilizm. Postępowanie części przedstawicieli obecnych władz III RP skłania się w tę stronę, czego obrazem jest postawa policji przed teatrem wystawiającym bluźnierczą, bezbożną i nieludzką Klątwę. Manifestanci „za” i „przeciw” mogą być, byleby się nie pobili, z przechyłem władzy ku tolerancji i zgodzie na zło w imię pluralizmu i wolności. Wydaje się więc, że duchy dobre i złe wraz z tymi, którzy jednym albo drugim służą, mogą być traktowane jednakowo w oczekiwaniu, że pojednają się prędzej czy później na zasadzie kompromisu i tolerancji stawiającej na równi różne poglądy w duchu demokracji bez prawdy.

Motywem prześladowania chrześcijan w starożytności była odmowa ze strony uczniów Chrystusa umieszczania Boga prawdziwego w galerii fałszywych bożków. Ujawnia się więc nietolerancja i agresja tzw. tolerancyjnych, którzy zgadzając się na dewiację i popierając różne wynaturzenia, nastawieni są wrogo wobec normalności, wiary i prawdy w świecie ludzkim. Duch Święty nie może nie sprzeciwiać się duchom złym i na odwrót. Tymczasem przyjmuje się nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz Kościoła postawa wyrażająca unikanie spraw i tematów „kontrowersyjnych”, „radykalnych” i „fundamentalnych”. Przecież kontrowersja, radykalizm i fundamentalizm należą do istoty Kościoła.

 

W Szwajcarii wspomagane samobójstwo, czyli eutanazję, przeprowadza się włączając miłą muzykę i podając smaczny płyn do wypicia, bez myśli, co będzie z drugiej strony, bo tej rzekomo nie ma. Przedstawiciele Kościoła powinni w swoich wypowiedziach pomijać kwestie budzące jakikolwiek sprzeciw. Mam w oczach szereg ludzi wychodzących w proteście z kościoła, gdy w czasie kazania poruszyłem sprawę in vitro. Nie należy więc mówić o grzechu, piekle i szatanie (bo czy w ogóle jest coś takiego?), wystarczy stosować się do przepisów i nie narażać się nikomu z wyjątkiem Boga, ale przecież jeżeli On jest, to ma obowiązek być miłosierny na zasadzie piekła dla nikogo i nieba dla wszystkich.

 

W dniu Zielonych Świąt modlimy się w czasie mszy św. nad darami, aby Duch Święty dał nam głębiej zrozumieć tajemnicę Eucharystii i doprowadził nas do całej prawdy.

Tylko cała prawda daje wolność i prowadzi ku wiecznemu zbawieniu. W dniu Wniebowstąpienia, 28 maja 1981 r. odszedł do Boga sługa Boży ks. prymas Stefan Wyszyński. 25 września 1953 r., tuż przed aresztowaniem, ks. prymas powiedział w kościele św. Anny w Warszawie: - Kościół będzie wiecznie żądać prawdy i wolności. Może dlatego Kościół ma tylu wrogów, bo chrześcijaństwo zawsze wzywało do oporu, do walki z każdym zakłamaniem i z każdą stabilizacją. Kościół zawsze będzie wołał; Sprzedajcie co macie…, Nie noście trzosa, Odetnijcie się od wszystkiego, co was wiąże; swobodnie dążcie do Boga – stańcie przed sobą w prawdzie, którą zna tylko Bóg.

 

 

Warszawska Gazeta 2 – 8 czerwca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski