Dzisiaj: Kai Lukasza
Jutro : Jerzego Wojciecha Idziego
niedziela, 22 kwiecień 2018
godzina: 05:05
administrator

 

 

Ewangelia szóstej niedzieli Wielkanocy, czytana w liturgii słowa Bożego mszy św. 21 maja  (J 14,15-21), wzywa do posłuszeństwa Bogu jako miary miłości: - Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania – mówi Jezus. Posłuszeństwo wynika więc z miłości i zaufania pokładanego w Bożej dobroci. Przekonanie oparte na pewności, że Bóg jest dobry i pragnie dla nas dobra, rodzi ufność, a ta prowadzi do posłuszeństwa w nadziei, która zawieść nie może. Posłuszeństwo Bogu, który objawia swoją wolę i daje przykazania, jest więc z istoty bezgraniczne. Natomiast posłuszeństwo wobec ludzi jest ograniczone, zależy ono od dobrej woli i wierności prawdzie tych, którzy posłuszeństwa oczekują i wymagają. Miłość wobec Boga nie jest więc sprawą uczuć i przeżyć, chociaż dobrze jest, gdy one z miłością się łączą, nie stanowiąc jednak jej sensu. Uczucia i przeżycia mogą prowadzić na manowce. Zbytnie zaufanie pokładane w ludziach, ich decyzjach, władzy i czynach kosztem ufności i posłuszeństwa wobec Boga, jest grzechem i błędem. Są ludzie, których wola władzy jest z gruntu zła, władza jest dla nich żerowiskiem w trosce o własny, partykularny interes (np. tzw. totalna opozycja w Polsce). Są też ludzie dobrej woli, którzy sprawując władzę, ufność pokładają w sobie lub w społecznym poparciu, polityce wewnętrznej lub zagranicznej i czynią to w większym stopniu niż nakazuje to wiara w Boga, którą zresztą deklarują.

Lekceważenie i dystans wobec prawa Bożego oraz odpowiedzialnej, rozumnej troski o ludzi i wspólne dobro bywa wynikiem nadziei fałszywych i zawodnych, takich jakie wielokrotnie w naszych polskich dziejach prowadziły do narodowych i państwowych nieszczęść, dopuszczonych przez Boga, aby uświadomić nieskuteczność ludzkiego działania bez Bożej pomocy. Pomoc ze strony ludzi bywa zawodna. Niezawodną pomoc daje Bóg, gdy się o nią prosi i spełnia warunki zaufania i posłuszeństwa.

Czy Bóg chciał nieszczęść, śmierci i zagłady za sprawą władz sowieckiej Rosji? Nie chciał i dlatego wskazał drogę ratunku w objawieniach Matki Bożej fatimskiej Królowej Pokoju. Dlaczego więc proste wezwanie do ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi w określonej formie jest do dzisiaj pominięte, mimo kolejnych szkód i krzywd, które za sprawą Rosji działy się i dzieją? Dlaczego media i autorytety katolickie milczą lub twierdzą, że to ofiarowanie już się dokonało przy braku formy i obiecanych przez Matkę Bożą owoców? Dlaczego pominięto wezwania Matki Bożej siekierkowskiej z lat 1943-1944 dla ratowania stolicy przed zniszczeniem? Dlaczego zachowuje się w ojczyźnie dystans wobec prostego wezwania do krucjaty różańcowej, pomimo przedziwnej skuteczności dotychczasowych krucjat i do intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski w określonej postaci wraz z konsekwencjami? Dlaczego mord założycielski III RP jako PRL-bis, dokonany na bł. ks. Jerzym Popiełuszce, jest wciąż zakłamany? Dlaczego czynniki ludzkie albo i nieludzkie – diabelskie, mają przewagę nad działaniem Boga, w pewnej mierze zależnym od naszej wiary i woli? Dlaczego demokrację rozumie się jako dowolność w myśl woli tzw. ludu, wbrew przestrodze Jana Pawła II, że demokracja bez prawdy przekształca się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm? Dlaczego milczy się w Polsce przed możliwym scenariuszem rozbiorowym? Trwa migracja młodych Polaków na Zachód bliski lub daleki, połączona z migracją młodych Ukraińców na Zachód bliski. Jaki w tym cel?

– Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie. Te słowa Jezusa, pełne nadziei i obietnicy, kończą Ewangelię w najbliższą niedzielę.

 

W związku z przeniesieniem uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na niedzielę następną, można odczytać w niedzielę szóstą Ewangelię z niedzieli siódmej ze słowami Jezusa: - Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28,20). Jest z nami Jezus, któremu dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Czy zechcemy już teraz z tej władzy skorzystać? W naszych dobrych pragnieniach, nadziejach i zamiarach mamy orędownictwo i patronów w niebie, a wśród nich skuteczną w sprawach trudnych i po ludzku beznadziejnych św. Ritę z Cascii, którą wspominamy 22 maja. Św. Rita, ciężko doświadczona cierpieniem w życiu rodzinnym, przemieniła swój ból mocą krzyża w zwycięstwo . Przyjmowała przez 15 lat, do śmierci, bolesną ranę ciernia z korony cierniowej Jezusa, i choć żyła w XV stuleciu, jej wstawiennictwo trwa.

Zwyciężajmy w naszych przegranych razem z Chrystusem, gdy On przegrywa i zwycięża razem z nami.

Warszawska Gazeta 19 – 25 maja 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

 

 

 

administrator

 

W Ewangelii piątej niedzieli Wielkanocy (J 14,1-12) wzywa Jezus swoich uczniów w czasie Ostatniej Wieczerzy do odwagi i nieustraszonej wiary: - Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. Zapewnia Jezus, że w domu Ojca jest mieszkań wiele. Domem Boga Ojca jest wieczna ojczyzna nieba, a zarazem najświętsze Serce Boże ogarniające miłością wszystkich, którzy pozwalają prowadzić się do źródła życia i świętości. Jezus przygotował  nam miejsce i mieszkanie dzięki swojemu paschalnemu zwycięstwu, które dokonało się na krzyżu i dzięki chwale Zmartwychwstania się objawiło. Jezus pragnie, abyśmy byli z Nim tam, gdzie On jest, czyli chce być z nami teraz i na zawsze. Dlaczego? Bo nas kocha i ukazuje wolę wspólnoty z nami. Ludzka miłość jest obrazem i odblaskiem Bożej miłości, zawiera więc w sobie pragnienie trwania we wspólnocie, co w oparciu o nasze osobiste siły bywa trudne, a nawet niemożliwe. To Bóg uzdalnia nas do tworzenia jedności z Nim i między sobą. Mówi o tym św. Stanisław biskup i męczennik: - Pokój wam i błogosławieństwo jedności. Niech się stanie jedność w Królestwie Niepokalanej. Jestem Patronem jedności i scalenia w Królestwie Niepokalanej. Jestem Patronem Jedności Scalenia rozbitego Narodu! Proście Mnie o scalenie tego, co rozdarte, co poróżnione, co odcięte od prawdy. Ja pragnę nadal służyć Polsce i Bóg dał mi moc służby. Wzywajcie Mnie, abyśmy się stali jedno w Chrystusie: jeden Naród, jedno Królestwo, jeden Pan i Król Jezus Chrystus i jedna Matka i Królowa – Maryja. Błogosławię was. Amen. Alleluja. Biskup Stanisław Patron Polski.

 

Jezus Chrystus jest drogą do Ojca w jedności braci i sióstr Kościoła; jest prawdą jako widzialny obraz niewidzialnego Boga, a zarazem jest prawdą zawartą w człowieczeństwie stworzonym na podobieństwo Boże; jest życiem bez końca, zwycięstwem nad śmiercią, grzechem, piekłem i szatanem.

 

We wtorek 16 maja obchodzimy uroczystość św. Andrzeja Boboli – Patrona Polski. Jako misjonarz św. Andrzej nawracał prawosławnych i w odwecie został przez Kozaków okrutnie umęczony. Zapomniane, nietknięte rozkładem ciało męczennika odnaleziono w roku 1702. Przenoszony później z miejsca na miejsce, spoczywa od roku 1945 w kościele oo. Jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Św. Andrzej Bobola jest orędownikiem jedności chrześcijan oraz polskiej wierności Maryi Królowej (jest autorem roty ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza) i Chrystusowi Królowi.

 

W sobotę 13 maja obchodzimy w Warszawie uroczystość Najświętszej Marii Panny Łaskawej, głównej Patronki Stolicy. W tym dniu w Ewangelii o cudzie przemiany wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej, dokonanym przez Jezusa na prośbę Matki, słyszymy słowa Maryi: - Uczyńcie wszystko, cokolwiek Syn wam powie (zob. J 2,5). Drugie, cudownie darowane wino, lepsze od pierwszego, którego zabrakło, oznacza dar zbawienia przewyższający dar stworzenia. Warunkiem uczestnictwa w przemianie, będącej zapowiedzią konsekracji eucharystycznej i ostatecznej przemiany świata, jest bezwarunkowe posłuszeństwo Chrystusowi i Jego Matce. Na mocy woli konającego na krzyżu Jezusa, Maryja przyjmuje nas jako swoje dzieci, a my wezwani jesteśmy, aby przyjąć Ją jako naszą Matkę.

 

W Kościele powszechnym 13 maja wspominamy Matkę Bożą Fatimską, w roku stulecia Jej objawień, które były, są i będą do końca świata wyrazem pełnego miłości pragnienia Maryi, aby ratować ludzkość poprzez wezwanie do modlitwy, pokuty, nabożeństwa ku czci Niepokalanego Serca Matki, codziennego różańca i ofiarowania Jej Niepokalanemu Sercu Rosji przez papieża w jedności z biskupami Kościoła katolickiego. Fatimskie wezwania Matki są częściowo zatajone i częściowo niespełnione. Pisze o tym ks. Mikołaj Gruner w książce Fatima – życie lub śmierć (wyd. Antyk, 2015). W roku 1957 siostra Łucja powiedziała jako świadek fatimski: - Diabeł przygotowuje się obecnie do stoczenia rozstrzygającej bitwy z Dziewicą (…). Musimy wybrać stronę: albo walczymy dla Boga, albo dla diabła. Nie ma innej możliwości. (…) Bóg daje światu dwa ostatnie lekarstwa. Są nimi: Różaniec święty oraz nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi, innych już nie będzie (str.234). Pisze ks. Gruner: - Kiedy papież i biskupi ostatecznie okażą posłuszeństwo Matce Bożej Fatimskiej i poświęcą Rosję Jej Niepokalanemu Sercu, kryzys w Kościele zakończy się (str. 225). Papież Pius XI fatimskie wezwanie dotyczące Rosji pominął, podobno powiedział: - Jeżeli Maryja ma sprawę do mnie, niech do mnie mówi, a nie do jakichś niepiśmiennych dzieci. Pius XII ofiarował świat Niepokalanemu Sercu Maryi w warunkach wojennych i w czasie gdy Rosja weszła do obozu aliantów, nie chciał więc ze względów politycznych wspominać o Rosji w kontekście zwycięstwa Niepokalanego Serca Maryi, obiecanego nawrócenia Rosji i pokoju na świecie. Papież Jan Paweł II, ocalony za sprawą Maryi 13 maja 1981, ofiarował 25 marca 1984 narody Niepokalanemu Sercu Matki Bożej, nie wymieniając Rosji, bo myślał o pielgrzymce do Rosji i nie chciał zakłócać dialogu ekumenicznego z prawosławiem. Papież Franciszek 13 października 2013 zawierzył świat Matce Bożej Fatimskiej, nie wspominając Rosji ani Niepokalanego Serca Maryi. Tymczasem wezwanie zawarte w fatimskim orędziu trzeba wziąć dosłownie, podobnie jak uczyniła to Maryja w chwili zwiastowania, nie pytając Anioła Gabriela: - Dlaczego tylko ja? Mam kilka pobożnych przyjaciółek, zaproszę je, a ty Aniele godzinę poczekaj przy herbacie, i przyjmiemy wezwanie razem.

 

Wielu nieszczęść świat by uniknął (razem z Polską), gdyby wezwanie Boże traktowano dosłownie i poważnie. Owocem upragnionego przez Maryję ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu będzie nawrócenie Rosji oraz pokój, a tego jeszcze nie ma, po owocach poznajemy wartość aktu. Co szkodzi spróbować, zanim coraz liczniejsi biskupi odstąpią od prawdziwej wiary i posłuszeństwa papieżowi? Bóg domaga się od nas posłuszeństwa, bo potrzebne jest Mu nasze współdziałanie i trwanie w wierze dla osobistego i wspólnego dobra osiągniętego na świecie w doczesnych ojczyznach i później w ojczyźnie wiecznej. Naglące wezwanie fatimskie trwa.

Warszawska Gazeta 12 – 18 maja 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

Czas jest dziełem Boga. Człowiek żyje w czasie; Bóg objawia się ludziom w wieczności i w czasie przez siebie stworzonym. Czas ma początek i koniec, zmierza ku spełnieniu. Apokalipsy biblijne objawiają sens czasu. Pełnią czasu jest czas Jezusa od Wcielenia Syna Bożego po przyjście Chrystusa u kresu czasu. Czas Kościoła wyznaczony jest przez kalendarz liturgiczny, a w nim przez świętowanie dnia Pańskiego, czyli niedzieli – pierwszego dnia tygodnia. W pierwszym dniu stworzenia oddzielił Bóg światło od ciemności. Zwycięstwo światła Chrystusa Zmartwychwstałego obchodzimy zwłaszcza w najświętszą spośród niedziel – Wielkanoc, poprzedzoną liturgią światła Paschału w Wielką Sobotę, a tydzień po Wielkanocy dopełnioną w święto Bożego Miłosierdzia i później w dniu Pięćdziesiątnicy – w niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Każda niedziela, a zwłaszcza wielkanocna, jest świętem Paschy, jako przejścia ze śmierci do życia. Tak ważne jest więc świętowanie niedzieli i udział w tym dniu w mszy świętej – pamiątce Paschy Chrystusa. Światło Chrystusa rozjaśnia noc paschalną z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę. Zwycięstwo paschalne prowadzi przez ofiarę Chrystusa uobecnioną w mszy św. ku uczcie życia wiecznego. Dobre przeżycie tygodnia wyznacza czas współpracy z Bogiem Stwórcą i Zbawcą. Bóg stworzył człowieka w szóstym dniu stworzenia, czyli „po polsku” – w piątek; a w Wielki Piątek Chrystus Syn Boży człowieka zbawił. Bóg ustanowił powszechne prawo tygodnia. Niedzielny odpoczynek zapowiada odpoczywanie wieczne.

 

Współczesny bunt ludzi przeciwko Bogu wyraża się w dążeniu, aby miejsce Boga zająć poprzez samostworzenie i samozbawienie. Określa się więc kto, od kiedy, dokąd i pod jakim warunkiem jest człowiekiem na zasadzie uznaniowej, a zarazem decyduje się o czasie ludzkiej pomyślności i szczęśliwości, bez których życie jakoby sensu niema. Zamiast życia, jako daru od Boga, wprowadza się użycie siebie oraz innych jako środka do chwilowego celu. W ten sposób bezbożność prowadzi do odczłowieczenia. Człowiek zrywający więź z Bogiem staje się stopniowo nieludzki, czego przykłady mamy w niedawnej i obecnej historii, oderwanej od prawdy, kim jest Bóg i kim jest człowiek, na obraz Boży stworzony. Współczesne nihilistyczne ideologie, wdrażane przez wadliwą edukację, pseudokulturę, propagandę i prawo stanowione, dążą do przerobienia człowieka na istotę bez tożsamości, nijaką, samotną, tchórzliwą, bez rodziny, bez wspólnoty, do przerobienia w taki sposób, by przedmiot obróbki tego nie zauważył lub uznał to za powszechną oczywistość i zadowalał się namiastkami szczęścia. Nawet same praktyki religijne i udział w sakramentach Kościoła mogą stać się narzędziem oszukiwania siebie i bliźnich, gdy nie łączą się z wewnętrzną przemianą i nawróceniem.

 

Antonio Socci w książce Ostatnie proroctwo (wydawnictwo Aromat Słowa, Kraków 2016) zawarł list otwarty do papieża Franciszka (str. 81 - 205). Autor nawiązuje do dawnej tradycji upominania błądzących papieży przez święte Hildegardę i Katarzynę ze Sieny, i pisze, zarzucając Franciszkowi Bergolio, iż głosi miłosierdzie jako przebaczenie bez wyznania win i bez szczerego żalu za grzechy, przebaczenie bez nawrócenia. (…) Socjologia góruje nad sprawami nadprzyrodzonymi, milczysz na temat naszego przeznaczenia wiecznego, to jest na temat groźby piekła, na temat czyśćca i nieba. Podobnie też milczysz na temat grzechu (str. 101). Można odnieść wrażenie, że wolno nadal bezkarnie grzeszyć, ponieważ i tak Bóg przebaczy wszystko ”z góry” i nie ma potrzeby zmieniać życia (str. 102). Wypowiadasz całą masę zdań niejasnych i wątpliwych (str. 173). Stawiasz, jakby na równi wieczerzę protestancką z Mszą świętą katolicką, inaczej niż Luter, który napisał: „Uważam, że wszystkie domy publiczne, morderstwa, włamania, zabójstwa i cudzołóstwa są mniej podłe od tej obrzydliwości, jaką jest papistowska msza. Gdy msza zostanie zniszczona, to uważam, że wraz z nią wywrócimy całe papiestwo” (str. 173). Powinieneś zmienić kierunki Twego pontyfikatu. Zamiast zajmować się selekcją śmieci, broń zdrowej nauki katolickiej przed atakami świata i nowoczesności; zamiast przestrzegać przed zmianami klimatycznymi, przestrzegaj ludzkość przed przeraźliwą groźbą wiecznego potępienia; zamiast encykliki na temat gatunków robaków i płazów, napisz nową – poświęconą prześladowanym chrześcijanom i nienawiści świata do Zbawiciela (str. 199). Papież Bergolio życzliwie i zwięźle odpowiada, pisze m.in. Dziękuję Ci, oby Bóg Cię wynagrodził (…). Także i krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana.

 

Pociesza nas święty Anioł Grobu Chrystusa: Wyjdźcie z waszych grobów, ze smutku i zniechęcenia. Podnieście głowy i zobaczcie świt Zmartwychwstania. Niech wasze serca zabiją nadzieją. Niech wasze oczy ujrzą radość stworzenia. Niech wasze nogi biegną, by rozradować się w Panu, w Jego Świątyni. Życie zwyciężyło śmierć. Prawda pokonała kłamstwo. Miłość pokonała nienawiść. Chrystus zmartwychwstał i w Jego ręku władza i królowanie. Uwielbijcie Zmartwychwstałego. Amen. Alleluja!

 

Mówi do nas Jezus Chrystus Król: Nadchodzi czas, kiedy ofiara Króla uwolniła stworzenie od śmierci. Jest to czas, kiedy stworzenie łączy się ze Stwórcą w cierpieniu, staje z Odkupicielem na drodze Krzyża. Dzieci, każdy, kto staje na drodze Krzyża, niech będzie Szymonem, wraz z Matką ogarnia sercem swojego Odkupiciela. Pomóżcie nieść krzyż, jest on tym bardziej ciężki, że w Królestwie Moim jest wielu Judaszy. Bądźcie Szymonami, ogarnijcie modlitwą wszystkich, którzy woleli Barabasza, ogarnijcie modlitwą wszystkich, którzy skazali miłość na śmierć z nienawiści. Proszę was, bądźcie Szymonami.

 

Wspólnie wyznajemy niezłomną wiarę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, w którym Bóg jest z nami i pragnie, abyśmy byli z Nim teraz i na zawsze.

Warszawska Gazeta 14 – 20 kwietnia 2017 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski
administrator

 „Ja nie zapomnę o tobie” mówi Bóg w pierwszym niedzielnym czytaniu 26-go lutego (Iz 43,15). W odpowiedzi na to wezwanie ludzka pamięć o Bogu spotyka się z Bożą pamięcią o człowieku. Zapomnienie o Bogu prowadzi do grzechu, czyli do zerwania więzi posłuszeństwa wobec woli Boga i prawa Bożego. Pamiętać to trwać w miłości i prawdzie, to dać świadectwo wiary, to być świadkiem Ewangelii życia w słowie, postępowaniu, cierpieniu aż po świadectwo krwi i męczeństwa. Świadectwo ucznia łączy się ze świadectwem nauczyciela. Na pytanie Piłata: „a więc jesteś królem?” odpowiada Jezus: „tak, jestem królem; Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37).

Zanik pamięci o Bogu prowadzi do braku pamięci o sobie, o swoim człowieczeństwie, o Bożym obrazie zawartym w ludzkiej  naturze, o swojej godności i powołaniu do szczęścia wiecznego w Bogu poprzez nawrócenie i dążenie do świętości, której źródłem jest Bóg. Liturgia Kościoła stanowi pamiątkę spotkania wieczności z doczesnością w ofierze paschalnej Chrystusa, w przejściu z czasu, który zmierza ku śmierci, do czasu życia bez końca. Bożą pomięć o zmarłych dla świata, ale żyjących we wspólnocie z Bogiem, nazywamy „świętą pamięcią”. Pamięć tego co przeszłe daje nadzieję na przyszłość, gdyż wszelkie dobrodziejstwa zawarte w akcie stworzenia i zbawienia w Przymierzu Starym i Nowym, w historii osobistej, rodzinnej i narodowej, w przeszłości Kościoła i świata są zapewnieniem o Bożej ojcowskiej pamięci, opatrzności i dobroci. Pamiętać to być wdzięcznym Bogu i ludziom, to trwać w dziękczynieniu pomimo doznanych krzywd i własnych błędów, bo i ze zła można wyprowadzić dobro mocą Bożego miłosierdzia, ludzkiego przebaczenia i wielkoduszności. Grzech wraz z pamięcią o nim może stać się pobudką do zwycięstwa dobra nad złem w sobie i w innych. Prosimy Boga, aby nie pamiętał naszych win wyznanych z żalem i postanowieniem poprawy. Bóg jest „wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli” usłyszymy w środę Popielcową 1-go marca (Joel 2,13).*)

 

*)Powyższa część felietonu została w całości pominięta bez zgody autora w wydaniu papierowym („Warszawska gazeta” nr 08, 24 lutego 2 marca 2017 r., s. 7).

Ks. Stanisław Małkowski

 

-----

Wezwanie do zaufania w Bożą miłość i opiekę, zawarte w Ewangelii niedzielnej 26 lutego dobrze przygotowuje nas do wejścia w czas Wielkiego Postu, rozpoczynającego się w Popielec już po 3 dniach. Nie troszczcie się zbytnio (Mt 6,31) o sprawy materialne, pamiętajcie o Bogu, duszy i przyszłym zmartwychwstaniu ciała jako świątyni Ducha Świętego.

 

Jak się przeciwstawić obecnej w życiu publicznym, w środkach przekazu, w antysztuce i antykulturze orgii bluźnierstw, kłamstw i zniewag? Jak znieść słabość odwołania się do obrażanych uczuć i przekonań religijnych, podczas gdy demoniczne szaleństwo dotyczy Boga i człowieka w całej prawdzie, a nie tylko subiektywnych doznań i wrażeń? Czy demokratyczny pluralizm polega na zrównaniu dobra ze złem i odrzuceniu wszelkich obiektywnych kryteriów i rozróżnień? Przecież demokracja bez prawdy przemienia się w totalitaryzm. Kto tego chce?

 

Przyjmujmy słowa świętego Anioła Stróża Polski, powiedziane do Polaków wiernych Jezusowi Chrystusowi Królowi: Święte Imię Jezusa – waszego Króla i Pana nad wami. Przynoszę wam błogosławieństwo w imieniu Jezusa. Nie lękajcie się, Bóg jest z wami. Nie lękajcie się zła, które atakuje największe wartości narodu poprzez swoje sługi. Czyż nie macie Króla? Czyż nie włada On ziemią i niebem? Zło musi pokazać swoją ohydną twarz i cel, ku któremu zmierza. Zło atakuje bo wie, że czas jego jest krótki. Módlcie się o nawrócenie niewierzących i ludzi zwiedzionych przez zło. Módlcie się o dobro dla waszej ojczyzny, za rządzących nią, o odwagę i bezkompromisowe stawanie w obronie wiary i kultury waszego narodu. Błogosławię wam w imieniu Króla Jezusa Chrystusa. Tron Baranka to wasza ojczyzna. Tron Baranka to miejsce wybrane przez Ojca dla Syna. Ojciec wybrał miejsce, Ojciec wybrał czas. Chwała i cześć. Atak na królestwo Syna Ojca Przedwiecznego jest i będzie daremny. Zło jest bezsilne. Kochani, módlcie się, bo jesteście wybrani do grona tych, którzy otwierają serca dla Króla. Zdobywajcie serca, otwierajcie je na miłość, otwierajcie je na chwałę Syna. Amen, Anioł Stróż Polski.

 

Chociaż szatan, korzystający ze wspólnictwa wraz ze swoimi sługami i podwykonawcami, zmierzającymi bezmyślnie ku własnej wiecznej zgubie, jest od ludzi silniejszy, to jednak od Chrystusa i Maryi jest zdecydowanie słabszy. Naszym zadaniem jest więc poddanie władzy ludzkiej liczącej się z dobrem władzy Boga, darowanej nam z wysoka po to, aby wieczne i powszechne królestwo prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju, stało się rzeczywistością Polski oraz innych państw i narodów w miejscu i czasie, tu i teraz.

 

W popielcowym kazaniu w roku 1970 w Warszawie ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział: Wzywam was, umiłowane dzieci Boże, do odpowiedzialności za słowo. (…) W codziennym życiu często zapominamy, że mając prawo do prawdy innych, sami musimy być w prawdzie. Bo tylko za cenę prawdy przez nas wypowiadanej możemy oczekiwać prawdy od innych. Warto więc pomyśleć nad tym, czy żyjemy prawdą, czy żyjemy z prawdy, czy obdzielamy innych prawdą, czy szanujemy ich prawo do całej prawdy?

 

Nie ma wolności bez prawdy. Sprawcami nowej totalitarnej niewoli chcą stać się ci wrogowie prawdy i dobra, którzy swoim hałasem pragną nas przestraszyć i zniechęcić, abyśmy biernie pogodzili się z tymi nieszczęsnymi siewcami śmierci.

Odwagi, Polsko, ciężko doświadczona nienawiścią i zdradą, ale wybrana i wezwana do wierności Bogu w oparciu o pamięć, tożsamość i nadzieję. Nie daj się złu zwyciężyć, ale zło dobrem zwyciężaj!

Warszawska Gazeta 23 lutego – 2 marca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,44) – mówi Jezus do swoich uczniów w Ewangelii niedzielnej 19 lutego.

Bóg jest miłością, pragnie więc, aby w ludziach stworzonych na Jego obraz miłość odniosła zwycięstwo nad nienawiścią, przyjaźń nad nieprzyjaźnią, dobro nad złem. To zwycięstwo ma dokonać się w postawie wiary, woli i rozumu. Uczucie nienawiści trzeba zwrócić nie ku ludziom, choćby najgorszym w swoim myśleniu i postępowaniu, ale ku złu w nich, w nadziei, że zły, póki żyje, może przekonać się o niszczącej sile zła nie tylko wobec ofiar, ale bardziej jeszcze wobec sprawców, czyli samego siebie. Człowiek, będący ofiarą zła i złoczyńcy może być tylko zabity, zaś sprawca zła, jeżeli się nie opamięta i nie nawróci, będzie potępiony z własnej winy i trafi do piekła, gdzie panuje na zawsze wzajemna nienawiść złych duchów i złych ludzi. Zrozumieli to męczennicy, którzy przed śmiercią wybaczali swoim prześladowcom, w nadziei, że modlitwa ofiar zła może przemienić i nawrócić złych dla wspólnego dobra, gdy przegra „zakodowana nienawiść”, o której wspomniał w pięknym kazaniu wygłoszonym 10 lutego w warszawskiej katedrze ks. Wiesław Kądziela.

Nienawiść jest owocem szatańskiej i ludzkiej pychy, która stworzenie przeciwstawia Stwórcy w taki sposób, w jaki budowniczowie wieży Babel chcieli osiągnąć cele połączenia ziemi z niebem, przywrócenia o własnych siłach utraconego niegdyś raju i zjednoczenia się wokół własnego przedsięwzięcia chodźcie – pracujmy, chodźcie – zbudujemy podjętego bez Boga. Skutkiem fałszywie zrozumianego zjednoczenia było rozproszenie, o czym mówi lekcja mszalna czytana w piątek 17 lutego (Rdz 11,1-9). Złe wspólnictwo niszczy wspólnotę i prowadzi do samotności ludzi nierozumiejących siebie i wzajemnie skłóconych, co widzimy w postępowaniu i w skutkach działań tzw. totalnej opozycji w Polsce, gotowej niszczyć wspólnotę narodu i dobro państwa dla swoich celów. Zagłuszanie przemówień na zakończenie Marszu Pamięci 10 lutego i miesiąc wcześniej za pomocą krzyku i skandowania nienawistnych haseł przypominało hałas w eterze rozgłośni zagłuszających w latach PRL-u.

Czarny humor i cynizm więc zawiera się w słowach przestępców, którzy wołają do obrońców prawa: „będziecie siedzieć”. Wygląda tak, jakby złodzieje chcieli uprzedzająco osądzić i pozamykać swoje ofiary. Organizatorzy tego ulicznego zgiełku są na razie bezkarni i mają sponsorów. Zadziwia cierpliwość Boga Ojca, który sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi  (Mt 5,45). Oprócz doczesnego słońca, które zmierza ku zachodowi, jest Słońce Chrystusa, które ciemności nie zna, a w Jego promieniach jest uzdrowienie wszystkich, którzy chcą poddać się Jego działaniu. Słoneczne promienie Bożego miłosierdzia są ratunkiem i dla dobrych, i dla złych.

 

Ks. Prymas Stefan Wyszyński powiedział w Niepokalanowie 13 kwietnia 1969 r.: Często się zdarza, że nasza ofiara, kiedy się już nie może przed nami obronić, jeszcze okazuje nam współczucie. Bo człowiek wymierzający cios jest bardziej nieszczęśliwy i godny współczucia niż ten, w którego godzi. Bijący poniewiera sam siebie. Większym nieszczęściem jest znieważyć siebie samego przez niegodziwe postępowanie, niż być sponiewieranym przez innych.

Św. Maksymilian Kolbe jest patronem Golgoty Zachodu, a św. Andrzej Bobola – patronem Golgoty Wschodu. Obie Golgoty stały się udziałem Polski. Jest w tym wezwanie i zadanie, aby mocą krzyża odnieść Chrystusowe zwycięstwo. Bóg Ojciec zsyła poprzez ludzi deszcz  miłosierdzia na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (por. Mt 5,45). Kto chce obmyć się w strumieniach tego deszczu? Czy wola człowieka spotyka się i łączy z wolą Boga? Chwile życia w czasie i nasze decyzje mogą prowadzić do pełni życia bez czasu. Polska jako doczesna ojczyzna poddana królewskiej władzy Zbawiciela stanie się drogą do wiecznej ojczyzny, gdy prawa stanowione i władza sprawowana będą w zgodzie z władzą i prawem Boskiego Króla. Trwa jednak opieszałość i zwlekanie, odkładanie na później sprawy bezwarunkowej obrony ludzkiego życia od poczęcia po naturalną śmierć oraz intronizacji w pełni zgodnej z wezwaniem zawartym w zapiskach sługi Bożej Rozalii Celakówny razem z Pismem Świętym i tradycją Kościoła. Światło wiary, Ewangelii i krzyża pozwala odróżnić miłość od nienawiści i wybrać miłość.

Warszawska Gazeta 17 – 23 lutego 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski