Dzisiaj: Alfreda Izydora
Jutro : Niny Celiny
piątek, 14 grudzień 2018
godzina: 19:49
administrator

 

 

 

Czwarta niedziela Wielkanocy 22 kwietnia ukazuje w Ewangelii Jezusa Chrystusa jako Dobrego Pasterza (J 10,11-18). On sam tak mówi o sobie, odróżniając pasterza od najemnika. Pasterz owce kocha, gotów oddać za nie swoje życie w obronie przed wilkami. Najemnik przed wilkiem ucieka ratując samego siebie kosztem życia owiec. Chrystus posłuszny woli Ojca z miłości oddaje swoje życie, aby je odzyskać, zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie, czego uczniowie jeszcze nie rozumieją, ale pozwalają prowadzić siebie drogą wiary aż po naśladowanie Chrystusa i udział w Jego władzy pasterskiej. Boża miłość ogarnia także owce z innej owczarni, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz.

Powołaniem ucznia jest poddać się władzy Pasterza, a następnie w tej władzy uczestniczyć. Odróżnienie pasterza i owiec od wilków jest wezwaniem i przestrogą. Człowiek-wilk potrafi udawać owcę, wystąpić w owczej skórze, a nawet przebrać się za pasterza, aby tym skuteczniej poddać sobie owczarnię. Ale i owce mogą ulec pokusie upodobnienia się do wilków, a wtedy wilk-przywódca wraz ze stadem wilków szuka owiec, aby je pokonać, spożyć lub w wilki przemienić. Owczym prawem jest wybrać życie, miłość i wspólnotę z pasterzem. Prawem a raczej – bezprawiem wilka jest szerzyć śmierć i nienawiść, zachowując pozory dobra, okłamując tych, którzy pozwolą się oszukać ku własnej zgubie, ulegając tymczasowo obietnicom poddania się lub sprawowania władzy różnej od miłości i odpowiedzialności za życie i dobro. Bóg żyje i pragnie życia tych, których stworzył na swój obraz. Szatan jako książę tego świata nie mogąc zniszczyć Boga, bo jako stworzenie jest od Niego dużo słabszy, ani zmartwychwstałego w swoim człowieczeństwie Chrystusa Króla, pragnie zniszczyć ludzi, odbierając owce pasterzowi i stosując różnorodne formy kłamstwa obecne w dzisiejszych ideologiach zatruwających ludzką myśl, mowę i drogę postępowania.

 

Boża owca przekonana przez pasterza-wilka o wolności jako dowolności wyboru, słucha takiego wilczego głosu, który rozległ się od strony namiotów opozycji przed Sejmem ku uczestnikom różańcowego marszu w obronie życia Polaków i Polski, a który można by streścić w sposób następujący: - kto chce rodzić, niech sobie rodzi, a kto chce zabijać, niech zabija – uszanujmy wolność wyboru. Taka „wolność” okazuje się prędko pozorna: obrona życia jest karana, zaś zabijanie bezkarne, gdy władza społeczna i państwowa opowiada się po stronie śmierci i zakłamania, sprowadzając prawo do życia do kwestii rangi poglądów, które się jeszcze toleruje, albo już ogranicza i prześladuje. Tymczasem obrona życia ludzkiego od poczęcia po naturalną śmierć nie jest sprawą poglądów i przepisów, ale Bożego prawa zawartego w naszej naturze – prawa naturalnego. Między prawem prawdy i życia a bezprawnymi przepisami (urzędnik – wykonawca woli wilka mówi: „takie mamy przepisy”) nie ma kompromisu ani zgody. Fikcyjne równouprawnienie życia i śmierci, prawdy i kłamstwa w imię demokracji, tolerancji, tchórzostwa jednych i tupetu drugich, nie może się utrzymać. Zwycięstwo życia darowane jest przez Boga wszystkim ludziom. Hałaśliwi zwolennicy pojednania uszanowanego życia ze śmiercią uprawnioną i wybraną, nie wiedzą, co głoszą. Dzielenie ludzi na tych, którym pozwala się żyć, oraz tych, którym się nie pozwala, jest wewnętrznie sprzeczne, czego przykładem jest niechęć i niezdolność, aby prawo stanowione poddać prawu naturalnemu dla dobra wszystkich: sprawców i ofiar zła.

 

Ojciec św. Jan Paweł II po męczeństwie ks. Jerzego Popiełuszki modlił się, „aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie”. W ósmą rocznicę śmierci smoleńskich modlimy się, aby z tych śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie, dobro wieczne dla ofiar a dobro doczesne dla Polski poddanej władzy Chrystusa Króla ku uczestnictwu w tej władzy Polaków – owiec i pasterzy.

 

Liturgiczna uroczystość św. Wojciecha – biskupa i męczennika, głównego patrona Polski, patrona ładu hierarchii Kościoła w ojczyźnie (23 kwietnia), a następnie święto św. Marka Ewangelisty (25 kwietnia) ukazują jedność władzy Chrystusa z władzą ludzi Bogu aż po męczeństwo wiernych. Uczczony wspomnieniem (23 lub 24 kwietnia) św. Jerzy jako żołnierz rzymski poniósł śmierć, gdy odmówił złożenia ofiary bożkom. Droga krzyżowa męczenników aż po ofiarę ks. Jerzego ukazuje granice pogańskiej tolerancji. Poganie tolerują tych, którzy gotowi są obok Boga prawdziwego postawić jako przedmiot kultu fałszywe bóstwa, czyli pomieszać prawdę z kłamstwem, czego przykładem jest wciąż obowiązujące ustawodawstwo w Polsce w odniesieniu do dzieci poczętych. Władze „dobrej zmiany” szukają wciąż kompromisu życia ze śmiercią, chcąc w pewnej mierze zadowolić opozycję głoszącą demokrację jako dowolny wybór ograniczony tylko zmieniającymi się przepisami.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 21 kwietnia 1974: „Nie należy oczekiwać zbawienia od innych narodów. Nie wolno osłabiać swojej postawy społecznej i moralnej wyczekiwaniem, że inni to za nas zrobią, inni nas wesprą, inni przyjdą z taką czy inną pomocą. Nie! To jest błąd wychowawczy o znaczeniu śmiercionośnym. Dlatego też naród zawsze musi mieć ambicje wiary we własne siły. (…) Narodzie polski, wiedz, co mówi ci Chrystus – nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym! Odważnie mówimy, nie pierwszy raz na ambonach stolicy: nie bądźcie narodem tchórzów, miejcie odwagę myśleć!”.

 

Wiara i rozumne myślenie idą razem przed bezrozumną niewiarą. Łączenie w jedno wiary z rozumem, zewnętrznej pobożności i wiernej praktyki, wymaga odwagi i męstwa. Polsko, odważ się myśleć, trwaj w wierze.

Warszawska Gazeta 20 – 26 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W pierwszej niedzielnej lekcji tydzień temu słyszeliśmy słowa z Dziejów Apostolskich: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” oraz „Każdemu rozdzielano według potrzeby” (Dz 4,32 i 35). Wspólnota ducha i serca powstała dzięki mocy Ducha Świętego i miłości Serca Bożego. Bez takiej wspólnoty komunistyczne wspólnictwo kłamstwa u władzy, posługując się hasłem wziętym z Dziejów Apostolskich „każdemu według potrzeb” bez kontekstu, określa dowolnie ludzkie potrzeby od bogactwa do nędzy, od życia w dobrobycie do śmierci w niebycie, od wywyższenia do unicestwienia.

 

Pierwsza lekcja w niedzielę 15 kwietnia przytacza mowę św. Piotra, a w niej mocne słowa oskarżenia wobec słuchaczy: „Bóg wsławił Sługę swego Jezusa, wy jednak wydaliście Go, zaparliście się Go (…) zabiliście Dawcę życia”. (Dz 3,13n). Po tych słowach następuje wezwanie do pokuty i nawrócenia (zob. w. 19), a nawet próba wytłumaczenia i pomniejszenia odpowiedzialności za zło: „wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo, jak przełożeni wasi” (w. 17). Czyli nieświadomość i posłuszeństwo przełożonym umniejszają winę współsprawców zbrodni dokonanej na niewinnym Jezusie. A zatem wspólnotę można budować z ludźmi, którzy postępując bez serca i poddając się złemu duchowi poprzednio, teraz jednak gotowi są żałować i przyjąć Boże przebaczenie.

 

W Ewangelii ci sami uczniowie, którzy uciekli z Jerozolimy po śmierci krzyżowej Jezusa, a po spotkaniu z Jezusem zmartwychwstałym w drodze, gdy pisma im wyjaśniał, jeszcze nie rozpoznany, bo dopiero w Emaus dał się poznać, w ofierze eucharystycznej i Komunii świętej – „przy łamaniu chleba”, nabrali odwagi, wrócili do Jerozolimy i podzielili się ze spotkanymi radością wielkanocną. Gdy w sercach niektórych trwały jeszcze wątpliwości razem z lękiem, Jezus przyszedł, powiedział zatrwożonym „pokój wam” i jedząc wobec nich, przekonał, że nie jest duchem, bo ma ciało i wzywa wszystkich, aby byli Jego świadkami (zob. Łk 24,35-48). Być uczniem Jezusa to dawać świadectwo Jego zwycięstwu nad śmiercią i Jego zmartwychwstaniu. Prostym znakiem poznania Jezusa jest zachowanie Jego nauki i przykazań (zob. 2 lekcja z 1 Listu św. Jana Apostoła 2,1-5). Ci, którzy uważają się za świętych chociaż nimi nie są, tworzą sektę, natomiast ci, którzy świadomi są swojej grzeszności, nawracają się do Boga, tworzą Kościół, którego świętość nie polega na sekciarskim przekonaniu członków, ale na mocy i obecności Chrystusa, który mówi: „Jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Jest więc Kościół wspólnotą grzeszników dążących do świętości mocą łaski Bożego miłosierdzia. Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 21 kwietnia 1974: „Godność i wolność człowieka można obronić tylko w Imię Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Dlatego chrześcijaństwo ma tak doniosłe znaczenie i współcześnie, gdy hasło wolności, równości i godności ludzkiej jest tak popularne, iż jest na ustach wszystkich. Trzeba jednak zawsze pytać: w imię czego? Kościół umie na to dać odpowiedź: w imię tego, że jesteśmy dziećmi wspólnego Ojca, który miłuje i dobrych i złych, a słońce swoje i deszcz daje jednym i drugim”.

Dlatego wiara w Chrystusa i przyjęcie Jego Ewangelii jest warunkiem wspólnoty międzyludzkiej. Mówił o tym ksiądz prymas w Działdowie 12 czerwca 1967: „Straszną rzeczą jest niewiara. Straszną rzeczą jest wyzbycie się świadomości, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, że za nas wszystkich umarł Chrystus, że zwycięża miłość a nie nienawiść! Postęp i kultura nie innymi drogami tylko od Bożego Serca, otwartego na krzyżu, idzie na cały świat w bramy świątyń i w bramy otwartych serc”.

 

Spodziewana i wymodlona beatyfikacja księdza prymasa może przyczynić się do poznania jego pism i kazań, całej drogi ofiarnego życia w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, i potwierdzić jego wstawiennictwo u Boga za nas. Moje kapłaństwo w dużej mierze księdzu prymasowi zawdzięczam.

Władza darowana kapłanom przez Chrystusa pozwala uobecniać Zmartwychwstałego w Eucharystii, adorować Go przez wiernych i przyjmować w Komunii świętej. Niedawne cuda eucharystyczne w Polsce – w Sokółce i w Legnicy pomagają uwierzyć w żywą obecność Chrystusa z nami. Liczne znaki budzą i umacniają wiarę tych, którzy chcą wierzyć. Żadne cuda znane z Ewangelii nie przekonały przeciwników Jezusa, którzy same cuda przyjęli do wiadomości, bo nie sposób było im zaprzeczyć wobec licznych świadków, ale wiedzę o nich potraktowali jako główny motyw skazania Jezusa na śmierć, zaś po Zmartwychwstaniu nie okazali chęci i dobrej woli, aby zbadać i poznać, co się stało, choćby rozmawiając ze świadkami, bo woleli ich prześladować. Wyrazem tej postawy sprzeciwu są bluźnierstwa, świętokradztwa i prześladowania Kościoła z zamiarem zniszczenia Go, jeżeli nie dość skutecznie przez atak z zewnątrz, to przez wewnętrzne odbieranie Kościołowi w jego częściach tożsamości, poprzez tzw. „marsz przez instytucje”. Takie postępowanie wynika z postawy demonicznej. Szatan wierzy, bo wie, kim jest Bóg, ale wiarę połączoną z miłością zwalcza i znajduje narzędzia swojego działania. Lepiej jest dla człowieka być uczniem Chrystusa niż narzędziem i podwykonawcą diabła z prostego powodu: Chrystus swoich uczniów i naśladowców kocha, za nich oddał życie na krzyżu, dla nich zmartwychwstał, a nawet wzgardzoną miłością ogarnia swoich nieprzyjaciół, natomiast diabeł wszystkich, nie wyłączając samego siebie, nienawidzi, a posłuszne narzędzia niszczy, gdy przestaje się nimi posługiwać. Zawzięty przeciwnik i twórca podziałów musi jednak w końcu ustąpić wobec zwycięstwa, które już na krzyżu się dokonało i w chwale Zmartwychwstania objawiło.

 

Wierność Bogu jest udziałem już teraz w Jego wiecznym życiu i szczęściu. Czego z okazji Wielkanocy sobie i wszystkim, poczynając od redakcji „Warszawskiej Gazety” życzę.

Warszawska Gazeta 13 – 19 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

Druga niedziela Wielkanocy 8 kwietnia jest świętem Bożego miłosierdzia. Postawa miłosierdzia oznacza współczucie, wierność, wielkoduszność, cierpliwość, miłość zwycięską wobec zła cielesnego i duchowego, wobec cierpienia i grzechu, czego znakiem i wyrazem jest krzyż. Miłosierdzie ze zła wydobywa dobro, uzdalnia do nawrócenia i uzdrowienia. Miłość w świecie ludzkim przyjmuje postać miłosierdzia. Ojcem Miłosierdzia jest Bóg, a Matką Miłosierdzia – Maryja Matka Boża. Miłosierdzie poprzedza Bożą sprawiedliwość, daje czas ku przemianie, ale jako dar może być przyjęte albo odrzucone. Zatwardziałość, okrucieństwo, trwanie w grzechu, odmowa wiary i nawrócenia, pogarda wobec dobra, przemoc, kult siły są sposobem utożsamiania miłosierdzia ze słabością i przegraną. Tymczasem są zwycięstwa prowadzące do klęski oraz nieszczęścia, z których wynika dobro wewnętrznych zwycięstw w chorobie, kalectwie, cierpieniu i doznanej krzywdzie.

 

Miłosierdzie bywa mylone z tolerancją, zgodą na zło, łagodnością nie rozumiejącą powagi ani skutków wyboru zła albo dobra. Fałszywe miłosierdzie nie rozróżnia dobra i zła, prawdy i kłamstwa. „Miłosierną” i dobrą śmiercią określana bywa eutanazja, aborcja, sprzeciw wobec ludzkiego życia nieprzynoszącego wymiernych obecnie lub przewidywanych korzyści. Podobnie „miłością” nazywa się cielesną konsumpcję, której przedmiotem staje się człowiek aż do uśmiercania niechcianych „produktów” takiego użycia i wykorzystania, czyli dzieci poczętych. Miłosierny Zbawiciel Jezus Chrystus wezwał do ustanowienia i obchodzenia święta Miłosierdzia poprzedzonego nowenną do Bożego miłosierdzia. To wezwanie po raz pierwszy skierowane było przez Jezusa do św. Faustyny 22 lutego 1931 r. w Płocku, a później powtórzone 23 razy w Wilnie i w Krakowie w odniesieniu do Polski i Kościoła powszechnego. Źródłem miłosierdzia jest sakrament pokuty i Eucharystia. Św. Faustyna ofiarowała swoje modlitwy i cierpienia w intencji ustanowienia tego święta, co nastąpiło najpierw lokalnie, wreszcie po długim oczekiwaniu – dla Polski – 23 stycznia 1995 za sprawą św. Jana Pawła II, a później dla Kościoła na całym świecie. Święto poprzedzone jest nowenną, której formę, intencję i modlitwy przekazał Jezus św. Faustynie, a przez nią – Kościołowi. Kult Bożego miłosierdzia obejmuje koronkę do Bożego miłosierdzia odmawianą na paciorkach różańca oraz wizerunek Jezusa miłosiernego z napisem „Jezu, ufam Tobie”.

 

Ewangelia czytana w dniu święta Miłosierdzia (J 20,19-31) mówi o pokoju darowanym przez Jezusa w dniu Zmartwychwstania, o ustanowieniu sakramentu pokuty – odpuszczenia grzechów i o nawróceniu Tomasza Apostoła, który uwierzył, gdy dotknął ran Chrystusa – obecnych, chwalebnych, niezabliźnionych. Natomiast rany stygmatyka św. ojca Pio zniknęły z chwilą jego śmierci po spełnieniu swojej roli zjednoczenia z Chrystusem zranionym i cierpiącym.

 

Trwa czas Bożego miłosierdzia – daru, wezwania i zadania. Osuwający się ku pogaństwu świat, do niedawna chrześcijański, odrzuca wiarę i miłosierdzie, zastępując wierność Bogu kultem nowoczesnych bożków zniewalających ciała i dusze odstępców. Tchórzliwe wysługiwanie się różnym bożkom i bałwochwalczym władzom sprawia, że selektywnie i deklaratywnie rozumiany i praktykowany katolicyzm wnosi zamęt i podział do wnętrza Kościoła. Czasy ostateczne, które właśnie trwają, zamkną się wyrokiem Bożej sprawiedliwości. Zapowiedzią tego wyroku są liczne nieszczęścia dotykające zbiorowo dobrych i złych, wzywające dobrych do wytrwania, a złych do nawrócenia, przy czym zło i dobro występuje zwykle razem w różnych proporcjach w ludziach osobiście i społecznie, prywatnie i publicznie. Bolesnym ujawnieniem w Polsce zła i dobra była katastrofa a zarazem zbrodnia smoleńska 10 kwietnia 2010 roku, wspominana uroczyście przez comiesięczne Msze smoleńskie i marsze pamięci do 10 kwietnia tego roku – przez osiem lat, czyli 96 miesięcy symbolizujących 96 ofiar. Modlimy się wspólnie, aby z tych śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża Zmartwychwstanie. Potrzebą Polski jest wiara w Zmartwychwstanie jako przejście przez śmierć do życia, przez krzyż do chwały a przy tym udział w paschalnym zwycięstwie, czego zapowiedzią są wskrzeszenia duchowe i cielesne, osobiste i zbiorowe.

 

Grzechy w Polsce mogą być przebaczone mocą miłosierdzia pod warunkiem nawrócenia, zwrócenia się ku Chrystusowi i poddania się Jego królewskiej władzy. Przeszło 60 lat czekała katolicka Polska na wypełnienie wezwania do ustanowienia i obchodu święta Miłosierdzia. Trwają kolejne oczekiwania związane z poddaniem się władzy Chrystusa Króla w sprawach państwowych i narodowych.

 

Tegoroczny obchód uroczystości Zwiastowania Pańskiego w poniedziałek po oktawie Wielkanocy 9 kwietnia przypomina pokorę i posłuszeństwo Maryi, która przyjmując Syna Bożego, by w Niej stał się Człowiekiem, naprawiła nieposłuszeństwo Ewy, która Boga odrzuciła, sądząc za namową węża, że bez Boga będzie naprawdę szczęśliwa. Przyjęła Boga nawrócona Maria Magdalena, która pierwsza spotkała przy grobie zmartwychwstałego Chrystusa. Powiedział o niej w kazaniu wygłoszonym w Warszawie 9 kwietnia 1978 ksiądz prymas Stefan Wyszyński: „Żyjąc w Kościele jesteśmy uprzywilejowani, ponieważ tkwimy w środowisku, które ciągle nam przypomina wielkie misterium Zmartwychwstania i Życia. Wypełnienie posłannictwa przez Marię Magdalenę wynikało stąd, że ona dobrze znała Mistrza, znała Go nie tylko teoretycznie, ale osobiście, i miłowała Go. Patrzyła na Jego życie, znała Jego czyny, wierzyła w Chrystusa i Chrystusowi. Podobnie jest i dzisiaj w naszej pracy apostolskiej. Wiara ułatwia nam apostołowanie. Głosić Chrystusa to znaczy znać Go przez wiarę, wyznawać przez życie z wiary, przez czyny i miłość”.

 

Mamy wzory dawne i nowe, jak żyć z wiarą i przez wiarę, jak bardziej słuchać Boga niż ludzi, jak Boga kochać najbardziej.

Warszawska Gazeta 6 – 12 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Bóg śmierci nie uczynił, weszła ona na świat przez zawiść diabła – czytamy w księdze Mądrości. Nasi prarodzice ściągnęli śmierć na siebie i swoje potomstwo w wyniku grzechu nieposłuszeństwa wobec Boga, który do życia ich stworzył i powołał. Za namową diabła chcieli sami decydować o tym, co dobre a co złe. Ludzka śmierć nie jest unicestwieniem. Miłość, mądrość i potęga Boża dąży do uwolnienia człowieka spod władzy śmierci wskutek współdziałania ludzi z Bogiem poprzez nawrócenie i pokutę. Starotestamentalne wskrzeszenia za sprawą proroków Eliasza i Elizeusza są znakiem zwycięstwa nad śmiercią, grzechem i szatanem, zapowiedzianego już w księdze Rodzaju i spełnionego najpierw w Zmartwychwstaniu Chrystusa i wniebowzięciu Niepokalanej Maryi Matki Bożej.

 

Chrystus wskrzesza zmarłych, swoje zwycięstwo nad śmiercią zapowiada i objawia w chwale w postaci przejścia przez śmierć na krzyżu i grób ku zmartwychwstaniu trzeciego dnia i ukazywaniu się uczniom przez 40 dni do wniebowstąpienia. Uroczystość Zmartwychwstania obchodzona razem z oktawą jest największym świętem w liturgii Kościoła. Winą człowieka jest poddanie się władzy grzechu i śmierci; wezwani jesteśmy do udziału w zwycięstwie Chrystusa, który pokonał śmieć biorąc ją na siebie posłuszny woli Boga Ojca. Boży dar wolności od grzechu i śmierci przyjmujemy mocą wiary. Jezus mówi: „Jeżeli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki” (J 8,51). Kto umiera z Chrystusem, ten z Nim powstanie z martwych. Śmierć ciała zyskuje wymiar paschalny, spełnia się w nadziei nieśmiertelności. Ta nadzieja podtrzymuje męczenników. Kto w Chrystusa wierzy, „choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25). Zwycięstwo Chrystusa staje się udziałem Jego uczniów, czyli Kościoła.

Pragnienie, aby tym zwycięstwem umacniali się wszyscy przeżywający poczucie i świadomość przegranej, wyraził ks. prymas Stefan Wyszyński w kazaniu wygłoszonym w Warszawie 4 kwietnia 1976: „Naszym zadaniem jest być wśród ludzi cierpiących i udręczonych. To jest powołanie społeczne. To jest nie tylko nasza sprawa, dobrze nam tu być, jesteśmy z siebie zadowoleni nawet awansujemy. A ta wielka rzesza narodu, która idzie niekiedy na przepadłe, nie znając swoich dziejów, kultury narodowej, obyczaju chrześcijańskiego, którym od wieków naród się rządzi, którego tak zdecydowanie broni Kościół w ojczyźnie naszej?”.

Na tej drodze wiara przyjmuje postać miłosierdzia indywidualnego i społecznego, aż po miłosierną pamięć o cierpieniach i bolesnych doświadczeniach ojczyzny. W modlitwie powszechnej odmawianej w czasie liturgii Wielkiego Piątku prosimy za strapionych i cierpiących: „Wszechmogący, wieczny Boże, Pociecho strapionych i Mocy cierpiących, usłysz prośby tych, którzy w jakimkolwiek utrapieniu wołają do Ciebie, aby wszyscy mogli się radować, że doznali w swoich potrzebach Twojego miłosierdzia”.

 

Obchód Wielkanocy rozpoczyna się nabożeństwem i mszą Wigilii Paschalnej w Wielką Sobotę wieczorem. Ewangelia w Niedzielę Wielkanocną ukazuje pierwszych świadków pustego Grobu: Marię Magdalenę, Szymona Piotra i Jana. W czasie Mszy wieczornej można przeczytać Ewangelię o dwóch uczniach Jezusa, którzy poznali Go w Emaus przy łamaniu chleba, czyli w Komunii świętej przyjęli, bo łamaniem chleba nazywa św. Łukasz Mszę świętą. Zwłaszcza wtedy, gdy dzień życia „ma się ku wieczorowi”, poznać Jezusa to Go przyjąć (zob. Łk 24,13-35).

 

Ewangelia z poniedziałku w oktawie Wielkanocy ukazuje żołnierzy ze straży przy Grobie, którzy powiadomili arcykapłanów „o wszystkim, co zaszło”. Arcykapłani zaś dali żołnierzom sporo pieniędzy i polecili: „rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali” (Mt 28,12n). O ile więc wiara opiera się na świadectwie danym prawdzie, o tyle niewiara – na kłamstwie i przekupstwie od arcykapłanów do rzekomo śpiących na służbie żołnierzy. Wiara łączy się z rozumem i odwagą, niewiara – z bezrozumnym zakłamaniem i tchórzostwem. Arcykapłanów nie obchodzi prawda, lecz tylko interes. Śpiących żołnierzy nie obudził huk odwalanego od Grobu kamienia; gdzie ich honor, skoro gotowi są rozpowiadać, że upili się na służbie przy Grobie. Ta historia wciąż się powtarza. Świadkowie prawdy mają do czynienia z hałaśliwymi tchórzami (np. w czarnych protestach), dla których prawda jest groźna, bo ogranicza ich swobodę zło czynienia. Gdy jednak świadkom brakuje odwagi, szukają zgody i kompromisu, ulegając faktycznej lub pozorowanej sile. Są więc granice porozumienia i dialogu, których nie należy przekraczać, gdy nie ma wspólnej troski o dobro ani szacunku dla prawdy i życia. Według nowoczesnych ideologii na świecie jest wiele sprzecznych ze sobą subiektywnych „prawd”, które powinny być równouprawnione z wyłączeniem jedynej obiektywnej prawdy, która zdolna jest ludzi połączyć z Bogiem i między sobą, a oskarżanej o nietolerancję i fanatyzm. Toczy się więc bitwa o prawdę, bez której nie ma wolności ani trwałego zwycięstwa. Miejsce prawdy zajmują przepisy, które szczegółowo określają sankcje i powinność.

W krajach na Zachodzie, np. we Francji i Kanadzie, wolno dzieci poczęte zabijać, a nie wolno publicznie stawać w ich obronie. Zanim źli spod władzy Księcia tego świata szatana – Antychrysta zniszczą świat i samych siebie, poddajmy się z ufnością władzy Chrystusa Króla Zmartwychwstałego dla doczesnego ocalenia i wiecznego zbawienia.

Warszawska Gazeta 30 marca – 5 kwietnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

Bóg pragnie związać ze sobą ludzi, określa warunki wspólnoty i posłuszeństwa, darowuje miłość i obietnicę, oczekuje miłości i wierności, objawia siebie jako: Oblubieniec, Pasterz, Król. Stare przymierze zawarte na Synaju zw. Mojżeszowym ukazywało przykazania Dekalogu jako drogę życia i doczesnej pomyślności. Bóg wybrał naród Izraela, wyróżniając go spośród pogan, prowadząc poprzez dzieje, odnawiając wspólnotę, ilekroć była przez odstępstwa i zbiorowe grzechy zrywana. Stare przymierze nie było dane raz na zawsze, łączyło się z prorocką zapowiedzią przymierza nowego. O tym mówi Bóg ustami proroka Jeremiasza w pierwszej niedzielnej lekcji 18 marca. Gdy dawne przymierze mogło być i było jednostronnie łamane przez naród wybrany, nowe przymierze jest wieczne, uczestniczą w nim ci wszyscy, którym Bóg umieści swoje prawo w głębi ich jestestwa i wypisze na ich sercu (zob. Jr 31,33). Chociaż odejście od Boga poszczególnych ludzi i społeczności jest i będzie nadal możliwe wskutek wolnej złej woli, to jednak wspólnota z Bogiem ludu przymierza będzie na zawsze zachowana. Poprzednio stroną przymierza byli ludzie chwiejni i zmienni. Zgodnie z prorocką zapowiedzią obie strony nowego przymierza dochowają wierności, siły zła jego nie przemogą. Dlaczego? Odpowiedzią jest Chrystus, stając po obu stronach przymierza zawartego przez Niego i w Nim, bo mocą posłuszeństwa stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają (Hbr 5,9 w drugiej niedzielnej lekcji). Chrystus zanosił gorące prośby do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany (Hbr 5,7).

 

Wybawienie od śmierci dokonało się w chwale zmartwychwstania. Duchowo wybawia nas od śmierci wiecznej w potępieniu piekła krzyż i krew Chrystusa. Ewangelia niedzielna (J 12,20-33) mówi o ziarnie, które wpadłszy w ziemię, obumiera po to, by przynieść obfity plon: przez śmierć do życia. Warunkiem nowego wiecznego życia jest ludzka śmierć, włączona w ofiarną śmierć Chrystusa wywyższonego na krzyżu, przyciągającego wszystkich do siebie, wyrzucającego precz władcę tego świata – szatana. Wyrzucenie diabła i ludzi jemu posłusznych dokonuje się stopniowo w czasie i w historii, aż sąd ostateczny nastąpi. W tym wyrzucaniu możemy mieć swój udział, nie poddając się złu, sprzeciwiając się złym, zwyciężając zło dobrem. Powiedział o tym ofiarnym zwycięstwie ks. prymas Stefan Wyszyński w Niepokalanowie 13 kwietnia 1969: Często się zdarza, że nasza ofiara, kiedy się już nie może przed nami obronić, jeszcze okazuje nam współczucie. Bo człowiek wymierzający cios jest bardziej nieszczęśliwy i godny współczucia niż ten, w którego godzi. Bijący poniewiera sam siebie. Większym nieszczęściem jest znieważyć siebie samego przez niegodziwe postępowanie niż być sponiewieranym przez innych.

 

Tak zwyciężali i zwyciężają męczennicy Kościoła, dając szansę nawrócenia i zwycięstwa nad złem sobie, również prześladowcom. Takie zwycięstwo odniósł św. Maksymilian Maria Kolbe, a po nim bł. ks. Jerzy Popiełuszko, który mówił: Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba płacić, tylko plewy nic nie kosztują. Jezus Chrystus umarł na krzyżu za świętych, aby wytrwali, i za grzesznych, aby się nawrócili. Kościół prześladowany ma Bożą obietnicę trwania do końca czasów pomimo zniszczeń z zewnątrz i od środka. Czas wielkopostnego nawrócenia: rekolekcji, spowiedzi, modlitwy, pasyjnych nabożeństw, daje błogosławieństwo i pokój w czasie toczącej się przeciwko Bogu i ludziom wojny. Zwycięstwo w tej wojnie, zarówno osobiste, jak i zbiorowe, nie jest możliwe bez Chrystusa. Silniejsi są od nas ci wszyscy, którzy pragną naszej przegranej i do niej dążą w wymiarze życia społecznego i narodowego Polski. Dlatego mówi do nas i budzi naszą otuchę Anioł Stróż Wielkiego Postu: Pokój wam i błogosławieństwo. Otwórzcie serca Jezusowi – otwórzcie szeroko i z pełnym zaufaniem, aby mógł w was i przez was wypełnić swój plan miłosierdzia! Bądźcie dyspozycyjni wobec tego, co mówi do was, aby wypełnić swój plan miłosierdzia. Bądźcie dyspozycyjni wobec tego, co mówi do was przez ludzi, których do was posyła. To czas łaski. Przeżyjcie go z Chrystusem i dla Niego! Błogosławieństwo Jezusa wam przynoszę. Amen.

 

Trzeba dać siebie do dyspozycji Bogu w czasie łaski, aby ten, który się sroży, wiedząc, że czasu ma mało, narodów i świata nie niszczył, posługując się ludźmi jako narzędziami też przeznaczonymi do zniszczenia w swoim czasie. Nasze pełne uczestnictwo w ofierze eucharystycznej Mszy św. pozwala nam korzystać z dobrodziejstw nowego przymierza i w zwycięstwie Chrystusa uczestniczyć, współtworząc mistyczne ciało Jego Kościoła. Patronem i opiekunem Kościoła jest św. Józef, którego uroczystość obchodzimy w poniedziałek 19 marca. Jezus był synem Dawida przez Maryję a prawnie – przez Józefa – swojego opiekuna i męża Maryi. Imię Józef wymieniane jest w kanonie Mszy św. Szesnastowieczna św. Teresa od Jezusa twierdziła, że o cokolwiek prosiła Boga za przyczyną św. Józefa, zawsze to otrzymała. Prośmy więc za wstawiennictwem św. Józefa o Polskę wierną Bogu, krzyżowi i Ewangelii, o wiarę, odwagę i męstwo dla sprawujących władzę w Ojczyźnie, pragnącej stać się rzeczywistym królestwem Chrystusa i Maryi Matki ku chwale Boga Ojca.

 

Warszawska Gazeta 16 – 22 marca 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski