Dzisiaj: Kai Lukasza
Jutro : Jerzego Wojciecha Idziego
niedziela, 22 kwiecień 2018
godzina: 05:03
administrator

 

 

W IV niedzielę Adwentu 18 grudnia słyszymy w pierwszej lekcji mszalnej z Księgi Izajasza słowa Boga do Achaza, króla judzkiego, powiedziane w czasie oblężenia Jerozolimy przez wojska króla izraelskiego, gdy trwał podział królestwa Dawida na dwa państwa: północne – izraelskie i południowe – judzkie. Podział nastąpił 200 lat wcześniej wskutek buntu części poddanych przeciwko głupocie i okrucieństwu króla judzkiego Roboama – wnuka Dawida i syna Salomona. Bóg powiedział Achazowi: Proś dla siebie o znak (Iż 7,11), zaś Achaz odpowiedział Bogu: Nie będę prosił (w. 12). Dlaczego Achaz nie chciał znaku od Boga? Dlatego, że polegał na sojuszu z obcą potęgą i wezwał na pomoc wojska asyryjskie, co doprowadziło do upadku królestwa izraelskiego po niewielu latach, ale zagroziło również królestwu judzkiemu. Doraźna polityka wydawała się Achazowi ważniejsza od pełnienia woli Boga. Gdy ziemski władca na Bożą pomoc nie liczy i znaku od Boga nie chce, Bóg zapowiada znak dla wszystkich: Oto Panna pocznie i porodzi Syna (w. 14). Znakiem zwycięstwa jest więc Matka Boża i Chrystus – Jej Syn, a nasz Pan i Król. Zrozumienie tego znaku prowadzi do poddania się królewskiej władzy Maryi i Chrystusa dla wiecznego zwycięstwa, a także dla wielu doczesnych zwycięstw. Biblijne wydarzenia z drugiej połowy VIII w. przed Chrystusem odnoszą się do nas, bo Bóg wciąż daje nam znaki jako objawienie Jego miłości, mądrości i woli. Ludzkie środki prowadzące do zwycięstwa dobra nad złem są potrzebne i ważne, ale nie wystarczą bez pomocy z wysoka. Zwracanie się o pomoc do wrogich Bogu pogan jest działaniem szkodliwym, zdradzieckim i samobójczym.

 

Trzydzieści pięć lat temu w Polsce twórcy stanu wojennego wzywali na pomoc wschodnie imperium zła. Dzisiejsi zdrajcy w opozycji wobec narodu jako twórcy stanu wojny przeciwko Polsce skorzystali już z pomocy ze Wschodu, organizując zamach smoleński, zaś obecnie liczą na pomoc i wsparcie neopogańskiego Zachodu, zainteresowanego likwidacją suwerennej, niepodległej Polski, w drodze do globalizmu i totalitaryzmu. Polska, świadoma swojej kultury i wiary, oparła się w swojej historii dawnej i niedawnej różnym wrogom. Gdy wrogość wobec Boga i jego prawa zwraca się przeciwko nam o tyle, o ile jesteśmy Bogu wierni, pytamy, co i kto jest naszą siłą? Odpowiada Izajasz: Opracujcie plan, a będzie udaremniony; wydajcie rozkaz, a nie nabierze mocy, albowiem z nami Bóg (8,10). Przeciwnicy Boga, moralności i wiary niech usłyszą: Biada prawodawcom ustaw bezbożnych (…). Co zrobicie z dniem kary, kiedy zagłada nadejdzie z dala? Do kogo się uciekniecie o pomoc, gdzie zostawicie wasze bogactwa? (Iż 10,13). Prawodawcami ustaw bezbożnych i nieludzkich okazali się poprzedni władcy III RP. Czy obecni władcy te ustawy odwołają w obronie ludzi i narodu? Czy zdecydowanie i odważnie sprzeciwią się in vitro, aborcji, gender, związkom partnerskim w miejsce małżeństw, demoralizacji przez media, pseudokulturę i edukację, równouprawnieniu zła i dobra oraz prawdy i kłamstwa w życiu publicznym w imię relatywizmu i demokracji? Ostateczne zwycięstwo Boga jest pewne. Czy musi być ono poprzedzone szeregiem katastrof i nieszczęść, aż po zagładę Sodomy i Gomory? Liczne objawienia Matki Bożej , od Guadalupe do Fatimy są wołaniem Maryi i znakiem Jej Niepokalanego Serca, które zwycięży, poprzedzając powtórne przyjście Chrystusa. Trwa wezwanie do posłuszeństwa w wierze (zob. Rz 1,5), w czasie gdy diabeł daje fałszywe znaki swoich zwycięstw: coraz mniej ludzi w Polsce uczestniczy w życiu Kościoła, oddzielając wiarę od praktyki wierności; coraz więcej zgadza się obojętnie na publicznie szerzone zło; gdy szatan potrafi doraźnie wynagradzać wykonawców jego woli, zanim ich zniszczy. Wielkim apokaliptycznym znakiem jest Niewiasta rodząca Dziecię, obleczona w słońce (Ap 12), zwycięska wobec złych znaków Smoka, Bestii i Wielkiej Nierządnicy zdobnej w złoto, pijanej krwią świętych, siedzącej na Bestii, zdążającej na zagładę (Ap 17). Znajomość Pisma Świętego jest poznaniem życia, sensu i celu naszego istnienia w czasie, jest ostoją nadziei. Naśladujmy św. Józefa, który wziął Maryję, swoją Małżonkę do siebie (Mt 1,24). Polska wzięła od zarania do siebie swoją Matkę i Królową. Wraz z Maryją bierzemy do siebie Chrystusa. Maryja Królowa i Jezus Chrystus Król chcą być w Polsce razem. Mówi Matka Boża: Jeżeli narody nie powrócą na drogę chrześcijańskiej prawdy i sprawiedliwości, to nie zaznają pokoju ani wytchnienia. Tym bardziej – o ile nie powrócą do praw Chrystusa, Mojego Syna – nie będą w stanie przeciwstawić się atakom ducha Antychrysta. Natomiast narody, które uznają królewskie panowanie Boskiego Syna, doświadczą tryumfu Mojego Niepokalanego Serca (Oto czynię wszystko nowe, Adam Człowiek, str. 229).

 

Warszawska Gazeta 16 – 22 grudnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

Objawienie się i przyjście Boga jest wezwaniem do radości. Gdy Maryja przyszła do Elżbiety, niosąc w sobie poczętego Chrystusa, sześciomiesięczne od zaistnienia w łonie swojej matki dzieciątko, przyszły prorok i poprzednik Zbawiciela, poruszyło się z radością (Łk 1,41). Później Jan Chrzciciel znowu doznał najwyższej radości, gdy usłyszał głos Jezusa Chrystusa (J 3,29). Trzecia niedziela Adwentu, zw. Gaudete od pierwszego słowa Antyfony na wejście mszy św. Radujcie się zawsze w Panu, podobnie jak czwarta niedziela Wielkiego Postu Laetare (Wesel się, Jerozolimo, czyli Kościele), wzywa do zwycięskiej radości będącej owocem nawrócenia. Radość mieszkańców ziemi łączy się z radością domowników nieba. Smutek uczniów Jezusa zamienia się w radość nowego życia. Duchowa radość trwa także w cierpieniach poprzez wytrwałą wierność miłości i prawdzie. Powtarzające się coraz częściej niewierności małżeństwu, rodzicielstwu i kapłaństwu są wynikiem zniechęcenia i poddania się smutkowi wobec trudności i cierpień przeżywanych bez jedności z ołtarzem, krzyżem i łaską sakramentalną. Drogą do pełnej radości jest krzyż. Maryja w hymnie Magnificat wyznaje radość Bogu Zbawcy (Łk 1,47), który wywyższa pokornych. Radość z życia na ziemi zapowiada radość w niebie. Ruch Obrony Życia Dzieci Poczętych, zawiązany w Warszawie 8 września 1979 r. – dziewięć miesięcy po uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi 8 grudnia poprzedniego roku, przyjął nazwę Gaudium Vitae – Radość Życia.

 

W niedzielnej liturgii słowa Bożego 11 grudnia słyszymy wezwanie Izajasza: Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step; Odwagi, nie bójcie się; Odkupieni przez Pana (…) osiągną radość i szczęście (zob. Iz 35,1-10).

W drugiej lekcji mszalnej św. Jakub nas upomina: Bądźcie cierpliwi, umacniajcie serca, nie uskarżajcie się, za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie proroków (zob. Jk 5,7-10).

 

W Ewangelii niedzielnej Jezus głosi wobec tłumów pochwałę Jana Chrzciciela, uwięzionego i niebawem zabitego przez Heroda Antypasa i jego przyjaciółkę Salome, odpowiadając na pytanie prześladowanego proroka: Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść? Jan Chrzciciel zapragnął tego świadectwa nie dla swojej niezachwianej wiary, lecz dla swoich uczniów i wszystkich gromadzących się wokół Jezusa. Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi – mówi Jezus (Mt 11,6), przywołując cuda jako znaki zwycięstwa zdrowia i życia. Uzdrowienie i wskrzeszenie jest darem dla tych, którzy nie wątpią we władzę Jezusa Chrystusa nad złem w każdej postaci. Osobiste, społeczne, narodowe i państwowe zło, doznane w Polsce przez beznadziejnie smutnych twórców stanu wojny, którzy chcą obecnie powtórzenia tego, co dokonało się w ojczyźnie 35 lat temu, ma jako motyw dążenie do sprawowania władzy i korzystania z niej za cenę nieposłuszeństwa wobec Boga, Jego władzy i woli. Dlatego odpowiedzią w pełni skuteczną na samowolę podwykonawców zła i Złego jest odwołanie się do władzy najwyższej Syna Bożego, który stał się Człowiekiem i pragnie naszej zgody, aby sprawy ocalenia Polski wziąć w swoje ręce, a to może się dokonać na mocy intronizacji Jego jako Króla Polski, do czego krokiem był i jest Akt Przyjęcia Go za Króla i Pana. Potrzebny jest teraz pełny udział w Intronizacji obu władz (kościelnej i państwowej) na wzór ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza. Zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi, zgodnie z fatimską zapowiedzią, poprzedzi ostateczne zwycięstwo Chrystusa.

 

Mówi Maryja w dwóch orędziach, które przyjął Adam Człowiek 8 i 13 grudnia roku 2013: Ponieważ Bóg ukształtował Moje Serce i zachował Mnie od grzechu pierworodnego, całą uczynił Niepokalaną, stałam się Matką Jego Jednorodzonego Syna i odpowiedzią, której On oczekiwał od całego stworzenia. Moje czyste „Tak” dla chwały Bożej otworzyło zrozumienie tajemnicy zmiażdżenia głowy węża. (Oto czynię wszystko nowe, str. 188) oraz W czasie, w którym moc Szatana stała się wszędzie obecna, a duch Antychrysta rozprzestrzenił się wśród wszystkich narodów, Bóg posyła Mnie, abym przygotowała i umacniała Moje dzieci do ostatecznej walki przeciwko mocom ciemności. Moje przyjście do was na ziemi jest przypomnieniem o wielkim znaku, który ukazał się na niebie (por. Ap. 12), a także dowodem na to, że zbliża się wielkie zwycięstwo Boga, wyrażone także poprzez tryumf Mojego Niepokalanego Serca (str. 190).

Nasz naród ma odegrać swoją rolę w odnowie całej ludzkości. W ślubach jasnogórskich, nawiązujących do ślubów lwowskich (w ich trzechsetną rocznicę) zawiera się zobowiązanie do wytrwałego dążenia, aby Polska stała się rzeczywistym królestwem Chrystusa i Maryi. Nie ma takiego rzeczywistego królestwa bez Króla i Królowej. Uroczysty akt posłuszeństwa w formie intronizacji odróżnia władzę w postaci dobrowolnie przyjętego miłosierdzia od ostatecznego tryumfu Bożej sprawiedliwości nad wszystkimi – dobrymi i złymi, chcą czy nie chcą. Oto my, Chryste Królu, Twojego panowania nad nami chcemy.

 

Cud Matki Bożej z Guadelupe był pełną miłości odpowiedzią Maryi na pogaństwo Indian i na protestancką apostazję Europejczyków. Ile milionów z Kościoła w Europie odeszło, tyle milionów w Ameryce do Kościoła przyszło. Jedni z Kościoła odchodzą, inni do Kościoła przychodzą. Bóg przychodzi, przyjdźmy do Niego i my.

 

Warszawska Gazeta 9 – 15 grudnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

 

Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie – woła św. Jan Chrzciciel w Ewangelii na drugą niedzielę Adwentu 4 grudnia (Mt 3,2). Nawrócenie jest zmianą życiowej drogi, jest odwróceniem się od zła i zwróceniem się ku Bogu. Szukać Boga – to szukać dobra i kochać je, to wyrzec się bałwochwalstwa, czyli zniewalającej czci dóbr stworzonych lub wymyślonych, ograniczonych w czasie i przestrzeni, a nawet nierzeczywistych, zasłaniających Boga Stwórcę i Zbawcę. Nawrócenie służy wyzwoleniu i ocaleniu. Zmiana myślenia daje zmianę postępowania. Nawróćcie się, a żyć będziecie – mówi Ezechiel (Ez 18,32). Bóg przez Jana Chrzciciela, „największego spośród proroków”, zwraca się do pogan, aby nawrócili się i żyli, a także do faryzeuszów, aby nie łudzili się przynależnością do rodu Abrahama.

 

Nawrócenie jest łaską, która przemienia, natomiast nie jest samookreśleniem i samowyzwoleniem. Poczucie samowystarczalności sprzeciwia się nawróceniu i szukaniu królestwa Bożego, czyli poddaniu się władzy Boga jako Króla. Nawrócenie wynika z inicjatywy Boga, który pragnie naszego życia we wspólnocie z Nim, jest aktem osobistym i społecznym. Dzięki zbiorowemu nawróceniu Polska powstanie, by żyć, poddana władzy Chrystusa Króla Polski. Nasz byt narodowy i państwowy zależy od tego, kto sprawuje nad nami władzę, czy rządzą nami ludzie posłuszni Bogu, czy ludzie po faryzejsku obłudni, nazwani przez Jana Chrzciciela „plemieniem żmijowym”, czyli duchowo potomstwem pradawnego węża.

 

Znakiem zerwania z władzą węża, czyli szatana jest posłuszeństwo Bogu i Jego prawu, jest bezwarunkowy szacunek dla ludzkiego życia od poczęcia po naturalną śmierć, czyli uznanie i przyjęcie ustawy zgodnej z przykazaniem „nie zabijaj”. A tego w Polsce zabrakło wskutek chwiejnej postawy wielu katolików, odkładających nawrócenie na później, ad Calendas Graecas. Trzeba rozumieć znaczenie ostrzeżeń w postaci klęsk doczesnych i różnych lokalnych nieszczęść zapowiadających przegraną wieczną. Doczesne życie nawracających się ku miłości i prawdzie jest drogą do życia wiecznego. Nawrócenie jest nie tylko czymś jednorazowym, gdyż jest ciągłym nawracaniem się we współpracy z Boża łaską, czyli posłusznie przyjętą władzą Jezusa Chrystusa Króla Polski w porządku miłosierdzia, które jako dar poprzedza ostateczną sprawiedliwość. Nawrócenie i nawracanie się służy pokojowi, którego obrazem jest prorocka zgoda wśród zwierząt: wilka z barankiem, pantery z koźlęciem, cielęcia z lwem, krowy z niedźwiedzicą, lwa z wołem, kobry z niemowlęciem, żmii z dzieckiem. Pokonanie tych siedmiu przeciwieństw wynika ze znajomości Pana, który przychodzi (Iz 11, 6-10). Zwierzęta oznaczają ludzi skorych do walki i wojny między sobą, do stanowienia władzy przemocy i siły, pożerania się i krzywdy. Taka władza jest przegraną i śmiercią słabych, wśród nich niezliczonych dzieci poczętych, zabijanych w wyniku stosowania aborcji, in vitro i środków wczesnoporonnych. Wiara w Boga i deklaracja „jestem katolikiem” oraz zgoda na śmiercionośną, zalegalizowaną na antypodach praktykę są sprzeczne. Co robią katolicy u władzy w Polsce? Czy zechcą odważnie i zdecydowanie odróżnić się od pseudokatolików z poprzedniej ekipy, czyniących teraz żałosny zamęt w szeregach tzw. opozycji? Bóg daje cierpliwość i pociechę oraz zdolność przygarniania siebie nawzajem, o czym zapewnia św. Paweł w drugiej niedzielnej lekcji (zob. Rz 15, 5-7). Biskup lubelski, późniejszy prymas, ks. Stefan Wyszyński pisał w liście pasterskim na Adwent 1946: Gdy raz natura Boża połączyła się z ludzką, odtąd nie ma już dla nas żadnych niemożliwości (…). Musimy bronić się przed upodleniem w duszy i w ciele naszym (…). Ratunek zsyła nam wcielenie Syna Bożego, poddanie człowieczeństwa Bogu.

W orędziu z 4 grudnia 2013 mówi Matka Boża: Moje Niepokalane Serce pomaga wam już teraz zrozumieć i przyjąć, że tylko Mój Boski Syn jest jedynym Królem i tylko On przynosi prawdę i zbawienie całej ludzkości. Dlatego Bóg pragnie, aby królestwo Jego Syna przyszło przez Moje Niepokalane Serce. (…) Różaniec i modlitwa różańcowa są znakiem, w którym moje dzieci rozpoznają się i jednoczą w wierności i pewności zwycięstwa (Adam Człowiek, Oto czynię wszystko nowe, s. 184 i nast.).

 

Maryja daje nam różaniec jako proste narzędzie zwycięstwa. Sięgnijmy po tę broń, gdy ludzkie sposoby nie wystarczą. Krucjata Różańcowa za Ojczyznę trwa od kilku lat w Polsce i chociaż nie dość liczna, przynosi już owoce dobrej przemiany, poczynając od modlących się w nadziei nawracania się ku zwycięstwu Boga obecnego i działającego w świecie ludzkim przez Maryję Niepokalaną.

4 grudnia czcimy św. Barbarę, męczennicę z początków IV w., patronkę górników i więźniów. Do jej bractwa należał św. Stanisław Kostka. Korzystajmy z orędownictwa patronów najbliższych adwentowych dni: św. Franciszka Ksawerego – misjonarza Indii i Japonii (3 grudnia), św. Barbary (4 grudnia) i św. Mikołaja – dobroczyńcy ubogich i dzieci (6 grudnia).

 

Warszawska Gazeta 2 – 6 grudnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

administrator

 

 

Każdy człowiek otrzymuje od Boga wraz z rozumem i wolną wolą dar władzy. Wszelka władza pochodzi od Boga (Rz 13,1). Różny użytek można czynić z każdego daru, aż po odrzucenie i zmarnowanie go, i zwrócenie przeciwko Bogu, ludziom, światu i samemu sobie. Jest władza tworzenia, budowania, ale i władza niszczenia. Uczestniczą we władzy Boga aniołowie wierni, natomiast zawłaszczają i przyznają tylko sobie ów dar władzy upadli aniołowie i ludzie niewierni. Chrystus nie chciał przyjąć władzy od szatana (Łk 4,5-7), chociaż ta władza też od Boga-Stwórcy pochodziła, ale była i jest całkowicie zdeprawowana. Różne formy deprawacji  władzy widzimy w relacjach międzyludzkich, w systemach społecznych i politycznych, gdy człowiek władzę przypisuje sobie, a jej źródło widzi w sposobie jej zdobycia i sprawowania. Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy – mówili komuniści, a ich naśladowcy lub spadkobiercy nie chcą i nie potrafią pogodzić się z jej utratą lub ograniczeniem, sądząc, że władza to my – na długo lub nawet na zawsze. Groteskowa śmieszność takiej żałosnej postawy ujawnia się w Polsce w formie niszczycielskich działań niedawnej władzy, a dzisiejszej „totalnej” (totalitarnej?) opozycji.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Rzymie 1 listopada 1980: Człowiek może dużo połknąć, ale niewiele może strawić i musi rozstać się z wieloma rzeczami, które posiadł wśród kłamstwa i przemocy.

W pierwszą niedzielę Adwentu roku 1946 ks. Stefan Wyszyński jako biskup lubelski powiedział: Bronić mamy darów umysłu naszego, dając mu prawdę Bożą, której jedynie jest godny; kształcić mamy wolę naszą, by coraz skutecznej pragnęła dobra i chroniła przed złudzeniami, wiodącymi na manowce grzechu.

W liście pasterskim na Adwent 1946 jako biskup lubelski pisał: Dopiero na progu odstępstwa od Boga, pogaństwa zaczyna się prawdziwe wstecznictwo; bez Kościoła nie zdoła nikt uratować człowieka z poniżenia wieku dzisiejszego. Nic dodać, nic ująć.

W orędziu Matki Bożej na uroczystość Chrystusa Króla 24 listopada 2013 czytamy: Ojciec Niebieski posyła mnie na ziemię, aby moje dzieci zrozumiały, że pomimo ciemności, zamieszania i zwątpienia, Niebo nie pozostawia was samych w tej duchowej walce, która ma miejsce teraz na ziemi. (…) Konieczne jest – z naturalnego porządku rzeczy, moje dzieci – aby stworzenie, ludy i narody uznały królewskie panowanie Mojego Syna i poddały się temu panowaniu. (…) Przyjęcie Bożego Pokoju przez narody i poddanie się ich pod królewskie panowanie Mojego Boskiego Syna powinny mieć, moje kochane dzieci, wymiar publiczny i powszechny. (…) Dlatego musicie przyjąć królewskie panowanie Mojego Syna, aby osiągnąć prawdziwy pokój i aby mogło się urzeczywistnić Królestwo Boże (Adam Człowiek, Oto czynię wszystko nowe, str. 180-182).

 

Przyjęcie Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w akcie dokonanym uroczyście w Łagiewnikach 19 listopada wskazuje drogę ku intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski i Polaków. Ks. prof. Tadeusz Guz kończy artykuł w „Naszym Dzienniku” (19 – 20 listopada br.) o encyklice papieża Piusa XI Quas Primas, będącej fundamentem dla rozumienia Jezusa Chrystusa Króla, wołaniem: Niech żyje Jezus Chrystus jako Król Nieba i Ziemi, i Polski!

Łączymy się w modlitwie i pragnieniu, aby Chrystus Król Polski błogosławił polskiemu państwu, aby ono było wspólnotą bezwarunkowej afirmacji życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, wspólnotą prawdy, solidarności z każdym jako bliźnim. Odwołujemy się do wstawiennictwa całej wspólnoty zbawionych w niebie i w czyśćcu, a zwłaszcza naszych patronów wśród nich św. Andrzeja Boboli, bł. ks. Jerzego i św. José Sáncheza del Rio, który umierał ze słowami Viva Christo Rey.

 

W Ewangelii czytanej w pierwszą niedzielę Adwentu 27 listopada, Jezus mówi do swoich uczniów: Będą znaki (…) i trwoga narodów bezradnych (…) a gdy to się dziać zacznie, nabierzcie ducha (…) czuwajcie i módlcie się (…) abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym (Łk 21, 25-36).

Doświadczenie bezsilności i bezradności, dobrze pokonane, pozwala ufać bardziej Bogu niż sobie po to, by w Nim zobaczyć źródło władzy i mocy, miłości i życia. Polska stoi na rozdrożu: czy poddać się tchórzliwie i małodusznie zamiarom, groźbom i szantażom wrogów wewnętrznych i zagranicznych, czy przeciwnie – z odwagą, męstwem i nadzieją bronić ducha aż się rozpadnie w proch i pył szatańska zawierucha. Nadzieje ideowe i polityczne, wiążące się z dobrą zmianą postępującą na zachodzie, budzą się w smutnym kontekście przyspieszonych w ciągu ostatnich lat dechrystianizacji wraz z detronizacją Chrystusa Króla i wprowadzeniem na tron władzy Księcia tego świata, kłamcy i mordercy od początku – szatana. Objawia się Chrystus Król, gdy tymczasem przeciwnik odsłania swoje oblicze. Niedawne trzęsienia ziemi we Włoszech i szał niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej na Bliskim Wschodzie, zabijanie uczniów Chrystusa cieleśnie w postaci męczeństwa oraz duchowo w formie upodlenia, te wszystkie wydarzenia widziane jako znaki, zapowiedziane w Piśmie Świętym i w objawieniach Matki Bożej, są przestrogą przed piekłem i wezwaniem do chwały nieba. Kary i nagrody doczesne nie są współmierne z tym, co nastąpi z chwilą przejścia do wieczności, a jej rodzaj i wybór już teraz określamy, odnosząc swoją władzę do władzy Boga dla osobistego  i wspólnego dobra, gdy przyjmujemy i wprowadzamy na tron Chrystusa Króla w czasie miłosierdzia, poprzedzającym czas sądu sprawiedliwego.

 

Wołanie, aby Kościół nie mieszał się do polityki, czyli zgodził się, aby zamiast Dekalogu polityką państwową kierował anty-Dekalog, oznacza żądanie, aby w polityce, której istotą jest przecież troska o życie ludzkie od poczęcia po naturalną śmierć i bezwarunkowy szacunek dla prawa do życia oraz odpowiedzialność za wspólne dobro, zamiast Chrystusa Króla panował Antychryst. Walka o Polskę poddaną władzy Chrystusa Króla trwa.

Warszawska Gazeta 25 listopada – 1 grudnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

19 listopada w Łagiewnikach w wigilię uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata dokona się uroczyste przyjęcie Chrystusa za Króla i Pana, potwierdzające w duchu wiary i posłuszeństwa królewską godność i władzę Chrystusa w życiu doczesnym i wiecznym. Od wyznania wiary w moc królowania Chrystusa zależy nasza wieczność i doczesna przemiana, która uzdalnia do przyjęcia Boga w wieczności. Rozumie to i o to z pokorą prosi dobry łotr, ukrzyżowany obok Jezusa na Golgocie: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa, a w odpowiedzi słyszy: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,42n). W krakowskim sanktuarium Bożego Miłosierdzia, razem ze św. Faustyną i grzesznikiem skazanym na śmierć krzyżową wyznajemy, że koroną dzieł Bożych jest miłosierdzie, a my, Boże wiekuisty, pragniemy błyszczeć w koronie miłosierdzia Twego jako malutki kamień, którego piękność zależy od Twego promienia światła (zob. Dzienniczek św. Faustyny, nr 505 i 617).

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Rzymie 1 listopada 1980: Kościół nigdy nie kładzie kresu możliwościom ludzkim; stale nam powtarza: Choćbyście byli święci, pamiętajcie, że święci mają się jeszcze bardziej uświęcać; chociaż bylibyście grzesznikami, pamiętajcie, że grzeszny człowiek był towarzyszem Chrystusa na krzyżu i tam usłyszał: „dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju”. Polska potrzebuje władzy Chrystusa Króla dla ocalenia naszego powołania do świętości i uleczenia naszej grzeszności. Łagiewnickie przyjęcie Chrystusa Króla Miłosierdzia jest początkiem drogi ku intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, o co proszą swoich pasterzy polskie owce, rozradowane widokiem pasterzy idących za nimi. Od ufnego poddania się władzy Chrystusa Króla zależy zarówno wieczność, jak i doczesność, która jest miejscem wzrastania królestwa Bożego. Posłuszeństwo Bogu w życiu ziemskim prowadzi do wiecznej wspólnoty z Bogiem w ojczyźnie nieba. Odbieranie władzy Chrystusowi Królowi przez detronizację i dechrystianizację nieuchronnie wprowadza na osobisty i społeczny tron księcia tego świata, czyli szatana. Nasz dom w wymiarze władzy nie może być pusty. Komu chcecie służyć? – pyta Kościół. Dla ocalenia i wywyższenia Polski nie wystarczą ludzkie siły. Po smutnym czasie, gdy sprzeciw wobec intronizacji i niezdolność do niej były w Polsce udziałem obu władz – kościelnej (zob. Marcin Majewski, Intronizacja Jezusa Króla, Kraków 2016, rozdz. IX: Kalendarium) i państwowej, przychodzi radość i nowa nadzieja w znaku łagiewnickim.

 

Mówi Bóg Ojciec Miłosierdzia: Nadchodzi czas łaski. Nadchodzi czas, kiedy naród polski zostanie wywyższony, bo Ja, Ojciec, mam w was upodobanie. Mój Syn obejmie tron i Jego panowanie nadejdzie. Jego prawo będzie mocą, Jego moc będzie otwierała serca. Królestwo Króla Wszechświata jest miejscem świętym, Królestwo Króla jest dla wybranych Jego serca miejscem schronienia, jest oazą dla tych, którzy Jemu zaufają. Przygotujcie tron Barankowi. Wasza ojczyzna to arka na czas ostateczny. Amen. Wasz Ojciec.

 

Warunkiem poddania się władzy Chrystusa Króla w ojczyźnie jest zgodność prawa stanowionego z prawem Bożym i zawartym w nim prawem naturalnym, obowiązującym wszystkich. Ks. Ryszard Halwa w artykule Jak wy będziecie milczeć, kamienie wołać będą („Moja Rodzina”, nr 11/2016, s. 12 i nast.) odnosi się z pasją do odrzucenia 6 listopada przez Sejm obywatelskiego projektu ustawy w obronie życia, przygotowanego przez instytut Ordo Iuris: Nigdy nie spodziewałem się, że posłowie, którzy przez tak długi czas deklarowali przywiązanie do życia, zagłosują za tym, żeby nadal funkcjonowała fatalna ustawa z 1993 r., pozwalająca zabijać m.in. dzieci chore. Przygotowywany nowy projekt nie może różnić się od ustawy odrzuconej w tym, co podstawowe – w sprawie bezwarunkowej obrony ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Prawny szacunek dla ludzkiego życia zakłada również ustawowy sprzeciw wobec ludobójczej i weterynaryjnej metody in vitro oraz wobec produkcji i dystrybucji środków wczesnoporonnych. Człowiek nie jest produktem ani towarem, który może być przyjęty albo odrzucony. Przyjęcie Chrystusa za Króla oznacza zarazem przyjęcie każdego człowieka, który ma prawo żyć w świetle królewskiej miłości i władzy Boga. Kalkulacje polityczne i lęk przed satanistami, poddanymi władzy „mordercy i kłamcy od początku”, trzeba pokonać mocą odwagi i wiary. Korzyści grupowe płynące z kłamstw i morderstw były podstawą myślenia i działania twórców PRL oraz III RP jako PRL-bis. Przyjęcie z wiarą Chrystusa za Króla zobowiązuje do wierności prawu i prawdzie, ludzkiej naturze stworzonej na obraz i podobieństwo Boga, do zgodności aktu zewnętrznego z wewnętrzną przemianą.

 

Pisałem w dniu Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia 16 listopada.

Warszawska Gazeta 18 - 24 listopada 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski