Dzisiaj: Henryka Marty
Jutro : Fabiana Sebastiana
piątek, 19 styczeń 2018
godzina: 20:37
administrator

Comiesięczne obchody smoleńskie odbyły się w Warszawie 10 maja. W archikatedrze pod wezwaniem męczeństwa św. Jana Chrzciciela, Mszy św. o godz. 19 przewodniczył ks. Andrzej Filaber, i w mądrym, pięknym kazaniu upomniał się o polską wierność prawu Bożemu i prawdzie, która jednoczy i wyzwala. Następnie ruszył marsz, od przeszło 6 lat prowadzący do krzyża pamięci, prawdy i nadziei przed pałacem do niedawna namiestnikowskim, a dzisiaj – prezydenckim. Postawione tablice i projektowane pomniki bronią pamięci, zaś prawda zwycięska i nadzieja niezawodna spełniają się w krzyżu jako znaku dobra i życia, wyrastających z ofiary i śmierci mocą Bożego miłosierdzia.

 

Pamięć bez krzyża nie wystarczy, aby Polskę ocalić wobec nowych, śmiertelnych zagrożeń. Mówi Anioł Stróż Polski w orędziu z 12 sierpnia 2010 r. Dziś musicie zmierzyć się z proponowaną przez teraźniejszą Europę ateistyczną i materialistyczną cywilizacją śmierci, opartą na filozofii antychrześcijańskiej. Skoro Europa walczy o sprowadzenie religii do sfery czysto prywatnej, to walka o krzyż jest znakiem waszej dziejowej walki o zachowanie tożsamości i wielowiekowego dziedzictwa. Wrogowie waszej Ojczyzny w pełni świadomie realizują program Antychrysta, w którym zaprzeczają prawdziwym, chrześcijańskim podstawom Europy, sprzyjają aborcji i eutanazji, odrzucają model małżeństwa jako fundamentu rodziny i otwierają się na szeroko pojętą tolerancję, która sprzeciwia się prawu Bożemu. Ten system w pełni opowiada się za cywilizacją śmierci i usiłuje narzucić ją narodom.

Posłuszne poddanie się Chrystusowi, który oświadcza przed Wniebowstąpieniem: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28,18), jest istotą intronizacji. W cytowanym orędziu czytamy: Obietnica intronizacji pozostaje aktualna dla Polski, o ile Polska i Polacy pozostaną wierni. Odwleka się ona ze względu na hierarchów, którzy ulegają liberalizmowi. Nie potrafią otwarcie, jednoznacznie stanąć w obronie prawdy. Oni dźwigają odpowiedzialność nie tylko za Kościół, lecz także za naród. Ich zatwardziałość serc powoduje, że zwycięstwo Niepokalanej – Królowej Narodu Polskiego – związane z aktem publicznego ogłoszenia Chrystusa Królem Polski, odciąga się w czasie.

 

Połowiczny akt, zamierzony przez księży biskupów na 19 listopada tego roku, unika słów „Jezus Chrystus Król Polski” i nie włącza przedstawicieli władzy państwowej, których udział jest warunkiem spełnienia woli Chrystusa Króla, wyrażonej w przesłaniu przyjętym przez sługę Bożą Rozalię Celakównę (w pełnej zgodzie z Pismem Świętym i nauką Kościoła). Dlatego trzeba teraz przekonać państwowych przywódców, bodaj niektórych, o konieczności naśladowania postawy i wiary króla Jana Kazimierza z 1 kwietnia 1656, zawartej w akcie intronizacji Matki Bożej na Królową Polskiej Korony we Lwowie, w katedrze przed obrazem Matki Bożej Łaskawej.

 

W sobotę 14 maja obchodzimy w Warszawie uroczystość łaskawej Patronki Stolicy i do Jej wstawiennictwa odwołujemy się w modlitwie o ratunek dla ojczyzny. W tym dniu wieczorem, w wigilię Zesłania Ducha Świętego, w liturgii słowa Mszy świętej można wybrać jako pierwszą lekcję jedno z czterech czytań: z Księgi rodzaju o wieży Babel (Rdz 11, 1-9), z Księgi wyjścia o Starym Przymierzu (Wj 19), z Księgi proroka Ezechiela o dolinie pełnej wyschniętych kości (Ez 37, 1-14) i z Księgi proroka Joela o wylaniu Ducha Bożego w czasach ostatecznych (Jl 3, 1-5). Duch Święty naprawia to, co zepsuli nieposłuszni Bogu, pyszni budowniczowie, jednoczy rozproszoną ludzkość. Mojżesz na górze Synaj staje się wykonawcą przymierza z Bogiem. Duch wstępuje w wizji Ezechiela w martwe kości i wzbudza wielkie wojsko jako obraz ożywienia i wyzwolenia narodu.

Tę właśnie lekcję z Ezechiela słyszałem wraz z uczestnikami Mszy świętej na placu Zwycięstwa w Warszawie 2 czerwca 1979 r., na początku pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski. Potem były słowa papieża na zakończenie homilii: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Duch Święty niebawem zstąpił, ale znaleźli się w Polsce słudzy innego, złego ducha, usiłujący później działaniu Ducha Bożego przeszkodzić. Słychać ich było i widać w Warszawie 7 maja tego roku na tym samym placu.

Nowe zstąpienie i wylanie Ducha Świętego dokona się w Polsce, gdy zechcemy jako państwo i naród poddać się władzy Jezusa Chrystusa Króla Polski, przyjmując pamięć i tożsamość, naukę i pocieszenie.

 

W drugiej lekcji w niedzielę, w dniu uroczystości 15 maja słyszymy słowa św. Pawła z Listu do Rzymian: Jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch (Rz 6,16). Złudzeniem jest mniemać, że można nikomu i niczemu nie służyć, lawirując między służbą Bogu i diabłu. Chrystus ma władzę nad złymi duchami, Jemu służyć to zwyciężyć. Działanie Ducha Świętego i Jego obecność trwa w Kościele, pomimo wewnętrznego zamętu, którego doświadczamy i który w historii był udziałem Kościoła w wiekach VII, XI, XIV, o czym pisze ks. Mikołaj Gruner w książce o Fatimie, wskazując na papieży i hierarchów, ulegających herezji i apostazji (Fatima. Życie lub śmierć, wydawnictwo Antyk, 2015). Papież może popełniać błędy nie tylko w kwestii polityki, ale nawet wiary i jej publicznego nauczania, za wyjątkiem sytuacji, gdy ma on wyraźną intencję przedstawienia całemu Kościołowi uroczystej definicji doktrynalnej (zob. Gruner, s. 213 i nast.). Grzech przeciw Duchowi Świętemu, który nie może być odpuszczony, trwa wtedy, gdy upór, przeciwny ludzkiej naturze i Bożemu objawieniu, uniemożliwia przyjęcie miłosierdzia i przebaczenia. Taki upór zawarty jest we współczesnych pogańskich ideologiach przeciwnych wierze i moralności, prowadzących do ukrytej lub jawnej apostazji. Pokonać apostazję może tylko publiczne wyznanie wiary i nawrócenie, czego poganie i fałszywi katolicy uczynić nie chcą. Myślenie i decyzje, rozum i wola mają trwać w zgodzie z Bogiem dla doczesnego i wiecznego dobra ludzi wobec wyboru: zły Książę tego świata albo Chrystus Król.

 

W poniedziałek 16 maja obchodzimy uroczystość patrona Polski – św. Andrzeja Boboli, wstawiającego się w niebie razem z bł. ks. Jerzym Popiełuszką w sprawie intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, aby ojczyzna była rzeczywistym Królestwem Chrystusa i Matki Najświętszej.

Warszawska Gazeta 13 – 19 maja 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

 

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

 

 

 

administrator

W niedzielę siódmą wielkanocną 8 maja obchodzimy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, przeniesioną niedawno z przyczyn praktycznych z wcześniejszego czwartku.

W tym roku na poniedziałek 9 maja przenosi się uroczystość św. Stanisława biskupa – patrona ładu moralnego w Polsce.

W Ewangelii o Wniebowstąpieniu Jezus zapewnia zgromadzonych uczniów o zesłaniu Ducha Świętego i „uzbrojeniu mocą z wysoka” (Łk 24,49).

W Ewangelii wg św. Mateusza i Marka czytamy o ustanowieniu sakramentu chrztu świętego i o nakazie misyjnym: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię (Mk 16,15). Jezus zapewnia: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (…) a oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,18).

 

Królewska władza Chrystusa trwa w doczesności i w wieczności, zaś głoszenie Ewangelii prowadzi do jej uznania przez intronizację, chociaż widzialna obecność i działalność Jezusa w miejscu i czasie kończy się. Tę obecność można teraz rozpoznać w sakramentach świętych, w słowie Bożym i we wspólnocie miłości Kościoła. Powtórne, widzialne przyjście Chrystusa przemieni czas i przestrzeń w wieczność oraz połączy się z sądem Chrystusa Króla sprawiedliwego. Ludzkie wybory i decyzje, postanowienia i czyny dokonywane w czasie i w miejscach będą potwierdzone na zawsze. Z Bożą pomocą możemy wybrać prawdę, dobro i życie już teraz w wymiarze nawracania się ku Bogu i dążenia do świętości. Na tym polega chrześcijański radykalizm i fundamentalizm. Chociaż oba te słowa nabierają współcześnie konotacji negatywnej, czemu uległ nawet papież Franciszek, twierdząc, że religie są dobre, ale fundamentalizm jest zły, to jednak sens odniesienia się do korzeni i podstaw pozostaje ważny wraz z rozumieniem łacińskich słów: radix i fundamentum.

Drzewo bez korzeni umiera, dom bez fundamentu, wznoszony na piasku, zawali się w gruzy. Taka jest przyszłość gotowana Europie i światu przez fałszywych proroków kłamliwych ideologii wdrażanych jako przymusowa dyktatura niewiary, relatywizmu (wszystko jest względne, warunkowe i subiektywne, nawet podstawowe prawo do życia podlega poglądom, które rzekomo trzeba uszanować w duchu pluralizmu, tolerancji i demokracji) i nihilizmu (prawdy obiektywnej, opartej na tezie, że Boga nie ma).

 

Trwa czas wyboru: Bóg albo nicość, życie albo śmierć. Wybory państwowe decydują w pewnej mierze o przyszłości państwa na jakiś czas. Podobnie osobiste, szerzące się społecznie decyzje, mogą utrwalić się na zawsze w postaci: niebo albo piekło, bo człowiek raz przez Boga stworzony, nigdy istnieć nie przestanie. Współczesny projekt samostworzenia i samo zbawienia odłącza człowieka od Boga, który jest źródłem życia, i prowadzi do wiecznej śmierci potępionych (zob. Mk 16,16).

 

Czytamy w książce ks. Mikołaja Brunera Fatima, życie lub śmierć (wyd. Antyk 2015): Prawdziwa wiara atakowana jest i odrzucana przez najwyższych dostojników Kościoła, a wielu wiernych na ślepo podąża za swymi ślepymi przewodnikami (złymi kapłanami, biskupami i kardynałami) ku herezji i apostazji. Jeśli owi zwiedzeni wierni dalej postępować będą tą drogą, mogą trafić za swymi ślepymi przewodnikami nawet do piekła. Tak wiele jest obecnie zdezorientowanych odnośnie tego, czego w rzeczywistości Kościół naucza. Wielu katolików odkryło przykładowo, że łatwo jest znaleźć księdza, który powie im, że stosowanie środków antykoncepcyjnych nie jest grzechem (s. 44). I następnie: Święty ojciec Pio zwykł był mówić, że jeśli nie będziemy wierzyć w cuda, jakie mają miejsce obecnie, ostatecznie przestaniemy wierzyć również w cuda opisane w Biblii (s. 45).

 

Wiara w niedawne cuda eucharystyczne w Sokółce i w Legnicy pomaga uwierzyć w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii. Zbliża się 13 maja, wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej i 35. rocznica zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II. Krótko przed wybuchem puczu bolszewickiego, który prędko przepoczwarzył się w ludobójczą i do cna zakłamaną rewolucję komunistyczną, Najświętsza Maryja Panna wezwała w Fatimie do poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu przez Ojca Świętego w jedności z biskupami Kościoła. Dokonały się trzy akty częściowo odbiegające od woli i żądania Matki Bożej: poświęcenie świata Jej Niepokalanemu Sercu (31 października 1942 – Pius XII), poświęcenie narodów (25 marca 1984 – Jan Paweł II) oraz zawierzenie świata Matce Bożej Fatimskiej (13 października 2013 – papież Franciszek).

Powszechnie uznaje się w Kościele, że poświęcenie narodów zadośćuczyniło 32 lata temu fatimskiemu orędziu. Ten błąd wsparli swoim autorytetem kardynałowie Casaroli, Sodano i Bertone. Na ten błąd odpowiem anegdotą: oto archanioł Gabryel przybywa do Maryi w Nazarecie z Bożym Zwiastowaniem, a Maryja częstuje anioła tym, co ma pod ręką i każe mu czekać, aż przyprowadzi kilka swoich pobożnych krewnych i przyjaciółek z okolicy, aby wspólnie przyjąć Boże orędzie. Anioł odpowiada: inna jest wola Boga i odchodzi. Skutki byłyby katastrofalne.

 

Matka Boża obiecała jako owoc spełnienia Jej żądania nawrócenie Rosji oraz pokój. Ani jednego, ani drugiego nie ma. Sprawa jest więc otwarta, czas nagli, niebawem będzie za późno.

 

Podobnie zresztą jest w Polsce z Krucjatą Różańcową oraz Intronizacją. Do Krucjaty należy dziesiąta część biskupów i sto parędziesiąt tysięcy wiernych. Ksiądz nuncjusz, proszony o udział w Krucjacie, odpowiedział: Kto wam broni odmawiać różaniec, ale nie nazywajcie tego krucjatą, bo to kojarzy się z walką, a przecież macie już wolną Polskę (było to za rządów dzisiejszej opozycji).

Biskupi zdecydowali się niedawno na Intronizację, ale dopiero jesienią i w postaci połowicznej. Poznanie prawdy, która wyzwala, i danie jej świadectwa nie jest sprawą większości, ale osobistego zobowiązania, którego zaniedbanie dotyka wielu. Bóg wybiera niewielu: Maryję, Apostołów, aby ratować wielu.

Warszawska Gazeta 6 – 12 maja 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

 

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

 

Liturgia słowa Bożego obecna w Kościele umacnia naszą wiarę. W niedzielnej pierwszej lekcji 1 maja czytamy: ponieważ dowiedzieliśmy się, że niektórzy (…) sieją zamęt w duszach, postanowiliśmy jednomyślnie wybrać mężów (…); postanowiliśmy bowiem – Duch Święty i my (Dz 15, 25.28). Te jednoznaczne słowa padły na Soborze Jerozolimskim z ust Apostołów. W tym duchu możemy i teraz oczekiwać wyboru wiernych Bogu mężów, którzy wspólnie poddadzą się postanowieniom Ducha Świętego.

 

Tego oczekiwania nie spełnił niedawny Synod ds. rodziny, co dokumentuje Krystian Kratiuk w książce Synod papieża Franciszka. We wstępie są słowa: Kościół od kilku dziesięcioleci przechodzi jeden z największych kryzysów w swojej historii. Wraz z postępem antykatolickiej rewolucji, metody walki z chrześcijaństwem płynnie się zmieniają. Nasze pokolenie doczekało czasów, w których zmuszeni jesteśmy bronić Chrystusowej świątyni nie tylko przed jasno wyartykułowanymi zakusami wrogów Kościoła, ale również przed zamąconymi intencjami samych ludzi Kościoła. Okazuje się bowiem, że wśród przeciwników nauczania Pana Jezusa od lat znajdują się także liczni … biskupi.

 

Żyjemy więc w czasach zewnętrznych prześladowań Kościoła aż po coroczne męczeństwo za wiarę stu kilkudziesięciu tysięcy chrześcijan, a zarazem w czasie wewnętrznego zamętu i chaosu w Kościele. Na dziwne pytanie papieża Franciszka „Kim ja jestem, żeby osądzać?”, odpowiada Antonio Socci w książce Czy to naprawdę Franciszek?. Pozytywną recenzję tej książki, przemilczanej przez większość prasy katolickiej w Polsce, znalazłem w miesięczniku „Moja Rodzina” w postaci tekstu Anny Wiejak, która pisze: Papież Franciszek zrywając z dziedzictwem Jana Pawła II i Benedykta XVI daje się porwać zgubnym ideologiom i ulega wpływom hierarchów, których działania dalekie są od inspiracji Ducha Świętego (s. 19). Czytamy dalej w recenzji Anny Wiejak: Szczery i bezkompromisowy Antonio Socci pyta: „Czy na naszych oczach spełniają się proroctwa z Fatimy i dramatyczne wizje bł. Anny Katarzyny Emmerich oraz papieża Leona XII?” (s. 20).

 

Zakwestionowanie wierności Chrystusowi i Kościołowi ostatnio na synodzie watykańskim przez większość uczestniczących hierarchów, zwłaszcza niemieckich, austriackich i szwajcarskich, przy niejasnej postawie i wypowiedziach papieża Franciszka, budzi pytanie o wiarę w Kościół jeden, święty, powszechny i apostolski. Na to pytanie odpowiada św. Jan, autor księgi Apokalipsy, ukazując Miasto Święte (…), którego lampą jest Baranek (Ap 21, 10.23). W świetle Chrystusa można odróżnić dobro od zła, prawdę od kłamstwa i widzieć próby zakwestionowania świętości i ważności trzech sakramentów: małżeństwa, pokuty i Eucharystii. Powiedzieli to z mocą trzej polscy biskupi obecni na synodzie.

W Ewangelii niedzielnej mówi Jezus: Duch Święty wszystkiego was nauczy (…), niech się nie trwoży wasze serce, ani się nie lęka ((J 14, 26n). Budzi się obawa, jaki przekaz usłyszą młodzi z ust papieża Franciszka w tym roku w Krakowie. Ufamy, że Bóg pisze prosto także na krzywych ludzkich liniach.

 

Pierwszego maja wspominamy św. Józefa rzemieślnika, opiekuna Kościoła i odwołujemy się do Jego wstawiennictwa.

Trzeciego maja obchodzimy uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w odpowiedzi na akt intronizacji Matki Bożej dokonany przez króla Jana Kazimierza we Lwowie 1 kwietnia roku 1656 czyli 360 lat temu, oraz na decyzję papieża Piusa XI, który w roku 1924 to święto ustanowił u progu niepodległej II RP. Dopełnieniem wciąż zobowiązującej do wierności intronizacji Matki Bożej jako Królowej Polskiej Korony, będzie tegoroczna intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski przez biskupów. Dopełnieniem kościelnej intronizacji musi być wcześniejsza intronizacja państwowa na wzór odwagi i wiary króla Jana Kazimierza, zgodnie z Jezusowym orędziem przekazanym słudze Bożej Rozalii Celakównie jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej. Gdy grozi nam trzecia wojna, a siły ludzkie są zbyt słabe, aby jej zapobiec, konieczne jest wezwanie pomocy Bożej gotowej przyjść z wysoka.

 

W czytanej 3 maja lekcji z księgi Apokalipsy widzimy niewiastę obleczoną w słońce i księżyc pod jej stopami, a na głowie korona z gwiazd dwunastu (Ap 12,1), a zarazem ogniście czerwonego Smoka, którego ogon zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzuca je na ziemię. Ów Smok chce pożreć Dziecko Niewiasty, ale Ono zostało porwane do Boga i do Jego tronu jest więc bezpieczne. Swoją nienawiść i przemoc rozciąga więc Smok na ludzi, strącanych z nieba na ziemię jak spadające gwiazdy.

 

Zresztą ziemia w planach Smoka jest tylko etapem w upadku do otchłani piekła. Bezpieczne są tylko te gwiazdy, które tworzą koronę na Głowie Niewiasty – Maryi. Uznanie więc królowania Maryi, a wraz z Nią Jezusa Chrystusa przez intronizację, jest warunkiem naszego ocalenia, a zarazem potwierdzeniem tej pierwszej intronizacji, którą był Chrzest Polski dokonany dzięki wierze księcia Mieszka I i Jana Kazimierza. Bóg Ojciec za naszą zgodą przenosi nas do królestwa swojego umiłowanego Syna, w którym wszystko ma istnienie (zob. List św. Pawła do Kolosan 1,12-16).

 

Oby Boży program ocalenia i zbawienia, stał się programem ludzkim – narodowym i państwowym, co wyrażał mocno i pięknie w swoich kazaniach, zanim zamknięto mu usta, ks. Jacek Międlar, prześladowany dla sprawiedliwości podobnie jak bł. ksiądz Jerzy.

Owocem cierpienia przyjętego jako krzyż jest obiecane i darowane przez Boga zwycięstwo teraz i na zawsze.

Warszawska Gazeta 29 kwietnia – 5 maja 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

 

 

administrator

 

 

23 kwietnia obchodzimy uroczystość św. Wojciecha biskupa i męczennika pełnego wiary, która daje zwycięstwo nad światem (zob. Prefacja o św. Wojciechu), głównego patrona Polski i ładu hierarchicznego w ojczyźnie, bo Gniezno, gdzie złożono jego ciało, stało się siedzibą pierwszej metropolii w Polsce.

 

W Ewangelii mszalnej mówi Jezus o ziarnie pszenicy, które wpadłszy w ziemię, obumiera po to, by przynieść obfity plon. Takie jest znaczenie cierpienia z miłości do Boga, aż po męczeństwo za wiarę.

 

W tym dniu obchodzimy również co roku u św. Stanisława Kostki w Warszawie imieniny błogosławionego męczennika ks. Jerzego, który słowem i świadectwem rzucał w polską ziemię ziarno prawdy, aż sam stał się do ziarna podobny, jak Chrystus. Plonem ofiary ks. Jerzego jest ład społeczny oparty na prawie bożym.

 

Jest więc ks. Jerzy patronem Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, co powinno się dokonać jako akt posłuszeństwa władzy państwowej przy współudziale hierarchii Kościoła wobec Chrystusa Króla, którego panowanie jest powszechne i wieczne, ale sposób sprawowania władzy zależy od postawy poddanych. Mamy wzory do naśladowania i widzimy owoce ludzkiego życia spełnionego w miłości i prawdzie. Siewcy nienawiści i kłamstwa są czynnikiem podziału i wojny przeciwko Bogu i ludziom, bo niszczą wiarę i rozum, szkodzą osobistemu i wspólnemu dobru w wymiarze ciała i ducha. Ludzkie sposoby i siły poddane metodom negocjacji, kompromisu i ustępstw nie wystarczą dla zwycięstwa życia nad śmiercią. Przegraną jest kompromis śmierci z życiem obecny w ustawie ograniczającej zabijanie dzieci poczętych.

 

W liście-testamencie z 4 marca, krotko przed odejściem do Boga 1 kwietnia, śp. Artur Górski upominał się o udział przedstawicieli władz państwowych w zamierzonej przez władze kościelne tegorocznej Intronizacji, której sens polega nie na ukoronowaniu Chrystusa, bo On Królem jest, ale wprowadzeniu Go na tron Polski jako państwa.

Obie daty są znaczące: 4 marca – św. Kazimierza królewicza, 1 kwietnia – 360. rocznica Intronizacji Matki Bożej jako Królowej Polski mocą ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza. Władza państwowa jest prawomocna i dobroczynna tylko wtedy, gdy uznaje władzę Boga obecną i zobowiązującą w osobie Chrystusa Króla.

W Roku Miłosierdzia i 1050-lecia Chrztu Polski pragniemy potwierdzić i przyjąć dar łaski dla ocalenia Polski w drodze do wiecznego domu Ojca. W wiecznym domu Boga Ojca jest mieszkań wiele, jak mówi Ewangelia czytana w piątek 22 kwietnia (J 14, 1-6). W doczesnym domu bożym, którym może stać się Polska, z chwilą Intronizacji, znajdą się mieszkania dla wszystkich powołanych do istnienia ludzi. Jezus przygotował nam miejsce w domu Ojca. Od nas teraz zależy, czy zechcemy je zająć. Podobnie Jezus Chrystus, jako uznany przez nas Król Polski, pragnie przygotować nam miejsce w doczesnej ojczyźnie.

 

Wypędzanie Polaków z Polski i z ziemskiego świata dokonuje się na różne sposoby. Nieludzka i bezbożna władza na nieludzkiej ziemi wymusza emigrację, wykorzenienie, bezdomność, aż po ustawowe dzieciobójstwo. Projekt Polski bez Polaków świadomych swojej wiary, kultury, tradycji, wolności, własności i prawa do życia ma swoich rzeczników i wykonawców w kraju i za granicą. Bóg Stwórca i Zbawca daje nam miejsce w niebie i na ziemi. Jezus mówi: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem (J 14,6) oraz Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). A św. Paweł pisze w liście do Rzymian: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam (Rz 8,31).

 

Kiedy Bóg jest z nami? Gdy my jesteśmy z Nim. Tak wiele zależy od naszej wiary, wierności i dobrej woli. Bóg jest wierny sobie i swoim obietnicom. Nasza wierność zależy od posłuszeństwa i współdziałania z Bogiem, czego wzór i przykład dają nam święci.

 

Sługa Boży ksiądz Prymas Tysiąclecia powiedział na Jasnej Górze 3 maja 1973 r.: Aby obronić się przeciwko każdemu potopowi, trzeba żywej i bohaterskiej wiary. A z niej – jako czynnik niezbędny, odżywiający się wiarą – wynika i dołączyć się musi do naszego wychowania duch ofiary i służby braterskiej. Nie można urządzać życia społecznego i publicznego tylko z pomocą etatów urzędniczych, skali płac i takich czy innych organizacji politycznych. W życiu każdego Polaka, który chce naprawdę budować w bezpieczeństwie i pokoju własną ojczyznę, musi istnieć przede wszystkim duch ofiary i braterskiej służby.

 

Ten duch zawiera się w przykazaniu miłości, o którym mówi Jezus w Ewangelii czytanej w piątą niedzielę Wielkanocy 24 kwietnia: Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak, jak Ja was umiłowałem (J 13,34).

 

Wzorem, mocą i źródłem miłości jest Chrystus Król, który wprowadza panowanie miłości, wówczas gdy my tego chcemy, bo szanuje naszą wolność. Ostateczny wybór miłości w niebie albo nienawiści w piekle jest poprzedzony wieloma wyborami osobistymi, społecznymi i państwowymi. Trzeba więc odrzucić księcia tego świata – szatana wraz z jego sługami, a wybrać Chrystusa – teraz i na zawsze.

Warszawska Gazeta 22 - 28 kwietnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

Moje owce słuchają mego głosu (J 10.28) – mówi Jezus Dobry Pasterz w Ewangelii czytanej w IV niedzielę Wielkanocy 17 kwietnia. Aktem założycielskim państwa polskiego jako wspólnoty posłusznej Chrystusowi i Kościołowi był Chrzest Polski, którego 1050. rocznicę wspominamy w tym roku i miesiącu, zwłaszcza 14 kwietnia. Ten akt był intronizacją Chrystusa jako Króla Polski oraz zobowiązaniem, aby Chrystusowi Królowi wierności dochować. Wobec postępującej dechrystianizacji i detronizacji Chrystusa w Europie i w Polsce, konieczna jest odpowiedź wiary i wierności w postaci uroczystej intronizacji jako paschalnego zwycięstwa krzyża w ojczyźnie.

 

Ksiądz Prymas Tysiąclecia powiedział w Działdowie 12 czerwca 1967 r.: Straszną rzeczą jest wyzbycie się świadomości, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, że za nas wszystkich umarł Chrystus, że zwycięża miłość, a nie nienawiść.

Takim zwycięstwem miłości i prawdy jest wprowadzenie na tron Polski Chrystusa Króla, co oznacza zobowiązanie do posłuszeństwa Bogu.

Powiedział o tym sługa Boży, ksiądz prymas w Krakowie 13 maja roku 1973: Prawo ludzkie nie może być nigdy przeciwne prawu Bożemu. Gdyby było przeciwne, w sumieniu nie obowiązuje, przestaje bowiem być prawem, choćby uchwalone było przez wszystkie parlamenty świata, nie jest prawem, gdy sprzeciwia się prawu Bożemu, prawu natury, prawu człowieka – dziecka Bożego, a zwłaszcza Chrystusowemu prawu miłości Boga i ludzi.

Te słowa odnoszą się szczególnie do obrony życia i prawa do życia każdego człowieka od poczęcia po naturalną śmierć. Palącą więc sprawą w Polsce jest przyjęcie ustawy wyrażającej bezwarunkowy szacunek dla ludzkiego życia.

 

Śp. Artur Górski – obrońca życia – odszedł do Boga 1 kwietnia, czyli w dniu 360. rocznicy Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza na znak potwierdzenia tego ślubowania, które oznaczało intronizację Matki Bożej na Królową Polski, oraz dopełnienia go przez intronizację Chrystusa na Króla Polski.

Dziesięć lat temu procedowanie i przyjęcie uchwały wniesionej do Sejmu przez Artura Górskiego i kilkudziesięciu parlamentarzystów, że Chrystus jest Królem Polski, było odrzucone. Tamten błąd trzeba dzisiaj naprawić. Dużym krokiem ku naprawie, której spełnieniem na stać się intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski będzie przyjęcie ustawy w obronie życia dzieci poczętych. Obrona ludzkiego życia nie jest sprawą światopoglądu i dowolności przekonań, ale prawdy i prawa. To nie większość decyduje o prawdzie, która nie leży pośrodku jako wynik kompromisu dobra ze złem. Kompromis z zakłamaniem ludzi nienawidzących prawdy, upatrujących wolność w samowoli, byłby przegraną Polski, której Bóg dał teraz czas nadziei i radości.

Słowa hymnu na święto Stanisława biskupa męczennika, patrona ładu moralnego w Polsce: Gaude, mater Polonia, prole fecunda nobili - Raduj się, matko-Polsko, która masz tak wspaniałe potomstwo, potwierdza Jezus słowami: Raduj się Polsko! Raduj się Polsko, bo twój czas wypełnił się. Bo twój czas jest teraz Moim czasem. Kochani, wszystko, co dzieje się teraz, jest ode Mnie i przeze Mnie. Jest to czas oddzielenia ziarna od plew, jest to czas, kiedy ujawnia się to, co z prawdy. Niech się nie trwożą serca wasze, bo musi pokazać się to, co obumarłe. Ja jestem z wami. Ja prowadzę lud mój do Królestwa Mego, bo w nim – moim ludzie i Królestwie – mam upodobanie. Ta ziemia jest arką, jest to ziemia wybrana, tu jest tron Matki i Syna. Nadszedł czas, aby się wypełniło. Amen. Król wasz.

 

W pieśni wielkanocnej śpiewamy: Otrzyjcie już łzy płaczący, żale z serca wyzujcie, bo radość w Panu jest naszą mocą (zob. Nehemiasz 8,10). Radość jako owoc krzyża płynie z wierności Bogu, który jest jej źródłem. Sztuczna wesołkowatość podszytych smutkiem przeciwników Bożej radości, połączona z aktami nienawiści i bluźnierstwa, jest na antypodach Bożej radości i pokoju. Pierwszym smutnym twórcą podróbek i oszukańczego kamuflażu jest szatan, który niedawno wymyślił „demokrację socjalistyczną”, a teraz obrońcami demokracji mianuje zwolenników rozwiązań totalitarnych i powołuje komitety z piekła rodem. Ponieważ jednak zły duch nie potrafi wprowadzić pokoju między swoimi, dlatego nieuchronne są ostre konflikty w jego drużynie, złożonej z ludzi zwalczających siebie nawzajem, a zdolnych tylko do chwilowego wspólnictwa przeciwko dobrym.

 

W 6. rocznicę zbrodni smoleńskiej dokonała się wielka manifestacja wspólnoty Polaków wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. Pięknie mówił o wierze kaznodzieja ks. Piotr Pawlukiewicz w katedrze męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie 10 kwietnia, w czasie Mszy św. o godz. 19, nie spostrzegł jednak związku między wiarą a rozumem, miedzy wzniesieniem serc ku Bogu a szukaniem i obroną prawdy tu i teraz.

 

Podobnie trzeba wiary i rozumu razem, aby wielbiąc Chrystusa jako Króla Wszechświata i miłując Matkę Bożą jako Panią nieba i ziemi, jednocześnie potwierdzić intronizację Matki Bożej na Królową Polski, dokonaną 360 lat temu i dążyć do rychłej i zgodnej z myślą Bożą intronizacji w ojczyźnie Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Skoro bóstwo łączy się w Chrystusie z pełnią człowieczeństwa, to wiara i rozum idą razem, mistycyzm nie jest ucieczką od rzeczywistości. Ducha od ciała odłączyć nie wolno wobec niebezpieczeństwa fałszywej lub złudnej duchowości. Podobnie ciało bez ducha umiera. Chrystus Król chce, żeby Polska żyła, a to doczesne szczęście ma związek ze zbawieniem, czyli wiecznym życiem i szczęściem Polaków.

Warszawska Gazeta 15 - 21 kwietnia 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

 

 

Ks. Stanisław Małkowski