Dzisiaj: Mikolaja Stanislawa
Jutro : Rogera Serafiny
wtorek, 13 listopad 2018
godzina: 21:21
administrator

 

 

Słowo „gniew” pojawia się dwukrotnie w czytaniach mszalnych 17 września: złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik (Syr 27,30) oraz: uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom (Mt 18,34). Jest więc gniew człowieka, który Boga obraża i ludzi krzywdzi, ale jest też gniew Boga w odpowiedzi na ludzkie okrucieństwo i brak litości. Z jednej strony jest „ wielki gniew diabła” (Ap 12,12), udzielający się ludziom zniewolonym przez zło w braku sprawiedliwości i miłosierdzia, a z drugiej strony jest święty gniew Boga wobec ludzi niewiernych, pozbawionych litości, zatwardziałych w grzechach.

 

Istotą słusznego gniewu nie są emocje, nierozumne uczucie budzące się często wbrew woli, lecz sprzeciw wobec zła i jego skutków. Jest więc gniew, który wskazuje na piekielną otchłań wiecznego gniewu, ale też jest przeciwny mu gniew prowadzący do opamiętania i nawrócenia. Gniew Boga jest wezwaniem i przestrogą, a kto z tym gniewem się liczy, może uniknąć gniewu wiecznego. Zagniewany Bóg chce zaniechać gniewu i okazać miłosierdzie. Gniewny diabeł chce potępić i zniszczyć ludzi razem z dobrem darowanym im przez Boga. Ludzki gniew często nie odróżnia dobra i zła. Człowiek przeklinający w gniewie ulega nieświadomie temu , kto przekleństwem żyje. Jezus nie tylko odpowiada gniewem na zło, ale sam poddaje się gniewowi i nienawiści ludzi złych, aby ostatecznie odnieść zwycięstwo miłości.

 

Uwolnienie od gniewu jest możliwe tylko razem z wyzwoleniem od zła grzechu. Natomiast utopią jest łagodność jako tolerancja pozwalająca na wszystko, nieodróżniająca dobra od zła, poddająca się okolicznościom i kompromisom. Taka „tolerancja” wobec zła okazuje się zdumiewająco nietolerancyjna wobec dobra, czego przykładem jest karanie i prześladowanie obrońców ludzkiego życia, a wśród nich Mary Wagner w Kanadzie.

 

17 września w 78. rocznicę napaści na Polskę ze Wschodu, w wyniku sojuszu z sąsiadującym z nami Zachodem, nie tylko wspominamy czwarty rozbiór ojczyzny i ogrom ofiar, ale zarazem uświadamiamy sobie możliwość kolejnego sprzymierzenia się przeciwko naszej wolności i niepodległości różnych sił zagranicznych nastawionych wrogo wobec wiernej prawu Bożemu Polski. Współczesne pogańskie barbarzyństwo, przeciwne prawdzie i życiu, coraz bardziej na nas się gniewa, a źródłem tego gniewu są ideologie kłamstwa i nienawiści, znajdujące rezonans w kręgach totalnej opozycji w kraju. Brońmy więc granic naszej wolności, odwołując się do historycznych zwycięstw różańcowych, wspominanych 12 września i 7 października.

 

Święty gniew Boży jest odpowiedzią na gniew Złego i jego sojuszników. Kto wierzy i modli się na różańcu, nigdy nie jest sam i zawsze uczestniczy w większości zdolnej pokonać liczebną mniejszość, skoro niebo jest nieporównanie liczniejsze i mocniejsze od piekła. Korzystanie z pomocy piekła daje znaczącą przewagę nad tymi, którzy się nie modlą i pomocy nieba pod określonymi w Ewangelii warunkami przyjąć nie chcą. O ile jednak wsparcie piekła wypełnia duchową i społeczną pustkę samo, nawet nieproszone i nierozpoznane, o tyle o pomoc nieba koniecznie należy prosić. Dom pusty, który nie przyjmuje Boga staje się otwarty dla złych duchów. Diabeł zniewala, ludzkiej wolności ani rozumu nie szanuje (przykładem są bezdennie głupie wypowiedzi i ataki przywódców Unii Europejskiej), zaś Bóg wyzwala i prowadzi chcących ku zwycięstwu. Zechciał Bóg przemówić ludzką mową po to, aby zniewolony coraz bardziej świat usłyszał i przyjął orędzie wolności, ku której wyswobodził nas Chrystus, abyśmy w niej trwali. Bóg przemawia do nas po ludzku w osobie Chrystusa i Maryi Matki. Prosta modlitwa różańcowa łączy mowę Boga z naszą ludzką mową po to, aby zniewolony coraz bardziej świat usłyszał i przyjął orędzie wolności. Zniewolenie jest nie tylko sprawą zewnętrznej napaści, ale i sprawą wewnętrznego odstępstwa.

 

„Wolność jest w nas”, mówi bł. ks. Jerzy. Napaść jest wtedy w pełni skuteczna, gdy wraz z nią dokona się odstępstwo od wiary i nadziei. W swojej przeszło tysiącletniej historii Polska nie upadła, pomimo złych działań i złej woli od zewnątrz i od środka. Gdy zmierza ku upadkowi Europa, brońmy jej w sobie, a obronimy ją wokół siebie, jak to już bywało w dziejach, choćby w roku 1683 pod Wiedniem i w roku 1920 pod Warszawą. Gdy stajemy się narzędziami i współpracownikami Bożego działania, wtedy wiemy kto chce i kto może zwyciężać. Gdy zaś polegamy tylko na sobie lub na zawodnych sojuszach wówczas poddajemy się grze sił, które wcale nie muszą nam sprzyjać. Kto najpierw zachowa przymierze z Bogiem, ten wie jak, kiedy i na jakich warunkach korzystać z ludzkiej pomocy.

 

18 września obchodzimy święto patrona Polski św. Stanisława Kostki. Ukazał się ona nad Warszawą w sierpniu roku 1920 razem z Matką Bożą Zwycięską i wsparł swoim wstawiennictwem zwycięstwo polskie. Oręduje on za nami dzisiaj razem z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, z którym razem modlił się za Ojczyznę w kościele na Żoliborzu w Warszawie. Nazwa „Żoliborz” bierze się z francuskich słów: jolie bord – wesoły brzeg. Już nie tylko „wesoły brzeg” jest celem naszej dziejowej przeprawy, ale szczęśliwa wolność Polski pod władzą Maryi Królowej i Chrystusa Króla.


Warszawska Gazeta15 – 21 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Bóg stwarza nas, ludzi, jako swoje dzieci, ogarnia nas swoją miłością, chce widzieć w nas przyjaciół i posłusznych uczniów, wychowuje nas i upomina po to, aby kształtować nasz rozum i wolę dla dobra które możemy osiągnąć z Bożą pomocą w życiu doczesnym aż po wieczną radość obiecaną wszystkim poddającym się wychowaniu i prowadzeniu w czasie dla osiągnięcia pełni przekraczającej nieskończenie naszą ziemską drogę.

 

Władzę i obowiązek upominania przekazuje Bóg w różnym stopniu ludziom odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych bliższych i dalszych oraz za wspólnotę miejsca naszego życia, działania, świadectw, modlitwy, nadziei i wiary. Prorok Ezechiel jest wezwany i zobowiązany przez Boga do napominania i przestrzegania ludzi występnych, zdążających ku śmierci. Osobistą winą proroka byłoby milczenie wobec zła. Mówi o tym pierwsza lekcja w niedzielnej liturgii słowa Bożego 10 września (Ez 33,7-9). W drugiej lekcji św. Paweł ukazuje miłość, która nie wyrządza zła bliźniemu, trwa jako wzajemny dług (Rz 13,8-10). Zaś w Ewangelii upoważnia Jezus swoich uczniów do braterskiego upominania grzeszących i krzywdzących (Mt 18,15). Gdy widzimy wokół siebie nie tylko obojętność wobec zła, ale i zachętę do grzechu, wezwani jesteśmy do określenia swojej roli w granicach rozsądku, uczestnicząc we władzy związywania i rozwiązywania na ziemi ze skutkiem w niebie. Bóg pragnie więzi miłości z nami i między nami, a zarazem uzdalnia nas do rozwiązywania trudności i zniewoleń. Od naszej wiary i dobrej woli zależy, czy i w jakim stopniu będziemy uczestnikami władzy Boga objawionej w Chrystusie i w Kościele. Prawdziwa wiara połączona z jej praktykowaniem jest znakiem sprzeciwu wobec wszelkich postaw i przekonań niezgodnych z rozumem i powszechnym powołaniem do świętości. Wobec tymczasowego tryumfu niewiary i głupoty, widocznego w postępowaniu władz Unii Europejskiej, rozrywających więzy historii, tradycji, kultury i cywilizacji chrześcijańskiej, a zarazem dążących do zniewolenia i nowego rozbioru Polski, nie możemy być ani obojętni, ani poddani złu.

 

W trzech tomach Bożego wychowania, opracowanych przez Annę Dąmbską i opublikowanych przez Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy z Kościelnym imprimatur 20 lat temu, znajdujemy szereg rozmów we wspólnocie z Chrystusem Panem. Na słowa o. Jana jezuity: Dziś w świecie bardzo mało mówi się o Bogu w czasie spotkania 4 maja 1990 r., Pan odpowiada: Zobaczysz, jak umilkną i ucichną ludzie niereligijni, kiedy świat stanie na krawędzi istnienia; wtedy wszystkie ich spory wydadzą się im śmieszne i niemające żadnego znaczenia dla potrzeb ludzkości. 8 maja 1990 r. Pan mówi: Ważne jest abyście trwali we Mnie, strzeżcie się lekceważenia mocy zła i nienawiści; (…) jeżeli oprzecie się na opoce Moich praw, stanie się wasz wspólny dom krajem prawdziwie wielkim, wzorem dla powstającej z ruin, wygłodzonej i sponiewieranej w swej pysze Europy (…) Jeżeli nie odrzucicie Mnie, Ja was nie odstąpię, a wesprę całą mocą Boga Niezwyciężonego, zaś Matka Moja, Królowa Nieba, wspomagać was będzie.

 

W Niepokalanym Sercu Maryi mieszka pełnia umiłowania i uwielbienia Boga. W tej miłości jako naród i państwo my, Polacy, uczestniczymy. 8 września obchodzimy Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, zwane w Polsce świętej Matki Bożej Siewnej, a cztery dni po urodzinach Maryi, są Jej imieniny, gdy 12 września wspominamy Najświętsze Imię Maryi w rocznicę wiedeńskiego zwycięstwa jazdy polskiej w roku 1683, po którym wódz i król Jan III Sobieski powiedział: Deus Vicit – Bóg zwyciężył.

 

Za przyczyną Królowej Polski modlimy się o zwycięstwo Boga w ojczyźnie, a do tego koniecznie potrzebne jest nasze nawrócenie ku miłości i szacunkowi do życia i prawu do życia każdego człowieka od poczęcia po naturalną śmierć. Mówił o tym wielokrotnie sługa Boży ks. Prymas Stefan Wyszyński, a 8 września 1970 r. powiedział w kościele Świętej Trójcy w Kobyłce: Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia! Obyście nie naśladowali modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje. Obyście nie naśladowali kobiet wyśmiewających matki, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte czy piąte dziecko.

Nie wystarczy powstrzymać ustawowo dzieciobójstwa z powodu podejrzenia lub stwierdzenia niepełnosprawności dziecka w łonie matki, chociaż takie zbrodnie są najliczniejsze w Polsce. Konieczny jest bezwarunkowy szacunek dla życia każdego poczętego dziecka, także z powodu czynu przestępczego lub zagrożenia zdrowia lub życia Matki  Zabójstwo aborcji jest samobójstwem – powiedział św. o. Pio.

 

W obliczu kolejnego aktu agresji wobec Polski ze strony władz niemieckich, określających w znacznym stopniu wrogą nam politykę Unii Europejskiej, przypominam słowa Chrystusa Pana dla Niemców: Ich czyny osądzą ich przed światem. Oczekiwałem od nich wstydu i żalu za to, co uczynili ze sobą i względem innych narodów. Dałem czas na poruszenie sumień, na naprawienie krzywd, na postanowienie zmiany i zwrócenie się ku Mnie. Lecz oni pewni swej bezkarności, zwrócili się ku światu, na jego bogactwach budując swoją przyszłość, nie chcą się zmienić, nie Mnie pragną lecz władzy, bogactwa i mocy, by znowu powrócić do dawnych błędów. Dlatego nie ostrzegam ich, że przyszłości dla nich już nie ma. Zakończą swój żywot jako państwo w pełni swych nieodpokutowanych win  (Boże wychowanie, cz. III t. 1, s. 75).

 

Chrystus Pan daje Polsce znaki ocalenia i wywyższenia, i ukazuje warunki, które trzeba spełnić. Pozwólmy naszemu Królowi sprawować władzę miłosierdzia nad nami.

Warszawska Gazeta 8 – 14 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

 

W modlitwie Pańskiej prosimy „Ojcze nasz (…) przyjdź Królestwo Twoje”. Królestwo Boże lub Królestwo niebieskie nie jest z tego świata, ale jest na tym świecie dzięki królowaniu Chrystusa oraz wskutek poddania się Jego władzy nad ludźmi przez tych wszystkich, którzy nawracają się do Boga i poznają tajemnice Królestwa, rozumiejąc znaczenie Jezusowych przypowieści, poprzez które objawiają się tajemnice Królestwa, gdy ono przychodzi i wzrasta w czasie jako dar Boży przez jednych przyjęty, a przez innych odrzucony.

Przypowieść skłania rozum ludzki do otwarcia się na wiarę. Wejście do Królestwa Chrystusa dokonuje się pośród prześladowań, wymaga wyrzeczeń i pójścia za głosem powołania, bo wszyscy są powołani, ale nie wszyscy będą wybrani. Władza królewska Boga nad ludźmi dokonuje się przez królowanie Chrystusa, przez Jego intronizację od zmartwychwstania do przyjścia u kresu czasów.

Przypowieść bierze obrazy wzięte z rzeczywistości ziemskiej i odnosi je do objawienia Bożego, wymaga więc wyjaśnienia i zrozumienia. Bóg Ojciec okazuje nam miłość przez zesłanie na świat Syna. Syn Boży jako Człowiek zwraca się do nas po ludzku.

Ewangelia niedzielna 30 lipca przytacza trzy przypowieści. Skarbem ukrytym w roli jest Królestwo niebieskie. Rola oznacza ziemską doczesność. Pewien człowiek, chcąc zdobyć skarb, kupuje rolę wraz ze skarbem, czyli godzi się na życie ziemskie po to, aby posiąść niebo. Według ówczesnego prawa, innego niż dzisiejsze, właściciel ziemi posiadał to wszystko, co w ziemi się ukrywa. W drugiej przypowieści drogocenna perła Królestwa warta jest tego, aby wszystko sprzedać, wszystkiego się wyrzec, po to, aby ją posiąść teraz i na zawsze.

 

Rozumieli to męczennicy, oddając życie za wiarę. Żadne korzyści uzyskane za cenę odstępstwa od Królestwa Bożego ku budowaniu wieży Babel i ziemskich bezbożnych królestw nie zrównoważą straty, bo kto za wszelką cenę chce zachować dobrobyt i życie – straci je. Zyski za cenę kłamstw, złodziejstw i morderstw skończą się najpóźniej z chwilą śmierci i sądu Bożego. Sprawiedliwych sądów ludzkich można niekiedy, a nawet często uniknąć, albo tak sądy i sędziów wybierać i kształtować, aby usprawiedliwianie i uwalnianie winnych łączyło się z ukaraniem niewinnych.

 

W trzeciej przypowieści sieć Królestwa niebieskiego, czyli Kościoła zagarnia ryby złe i dobre, gromadzi ludzi wiernych i niewiernych, zanim dokona się sąd oddzielający na zawsze jednych od drugich. Uprzedzając sąd Bożej sprawiedliwości każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Bożego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare (Mt 13,52). Rzeczami nowymi i starymi zarazem są dary Bożego  miłosierdzia wzięte z serca Jezusa i rozdzielane przez ludzkie serca uczniów. Skarbcem jest Bożoludzka i międzyludzka wspólnota serc obecna w świętym Kościele uświęcającym grzesznych ludzi, ilekroć chcą przyjąć Boże dary przebaczenia i zbawienia. Bóg z miłującymi Go współdziała dla ich dobra – czytamy lub słyszymy w drugiej niedzielnej lekcji (Rz 8, 28-30). Zaś w pierwszej lekcji znajdujemy modlitwę Salomona o mądrość jako umiejętność sądzenia, rozróżniania dobra i zła, dobrych i złych. Tę mądrość Salomon od Boga otrzymał i z niej korzystał zanim zgłupiał, ulegając miłości pogańskich przyjaciółek. O tę mądrość trzeba się modlić dla Polski i Polaków, zwłaszcza teraz, gdy ważą się losy Polski, Europy i świata.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Zakopanem 19 sierpnia 1957 r.: Każdy, kto chce władać państwem, narodem, Kościołem czy rodziną, musi naprzód nauczyć się władać sobą. Każdy, kto chce, by naród był mądry, musi zabiegać o mądrość; by naród był mocny, musi się sam o moc postarać; by naród żył w miłości, musi sam umieć miłować; by naród był w jedności i pokoju, musi sam być jednością w sobie, opanowany wewnętrznie, pełen wewnętrznego pokoju. Człowiek bez pokoju nikomu pokoju nie da. Człowiek bez miłości, miłości nie udzieli. Człowiek bez mądrości nikomu jej nie przekaże. Człowiek niecierpliwy nie zaprowadzi wokół siebie równowagi i ładu.

 

Władać to uczestniczyć we władzy Boga, Jemu się poddać, Jego naśladować, Jemu służyć na wzór pokornej Służebnicy Pańskiej – Maryi, pragnącej bardziej niż my naszego ocalenia, wywyższenia i zwycięstwa dzięki mądrości darowanej nam w Chrystusie uznanym za Króla Polski. Bożą mądrością jest Chrystus, jej obrazem na mocy stworzenia jest człowiek psujący się w głupocie, ale naprawiony w zbawieniu.

Warszawska Gazeta 28 lipca – 3 sierpnia 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Czytania mszalne w niedzielę 23 lipca mówią o łagodności, cierpliwości i pokorze Boga. Czytamy w pierwszej lekcji z księgi Mądrości: Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością (Mdr 12,18). Pełnym objawieniem łagodności Boga jest Jezus, który wzywa: Przyjmijcie moją naukę, bo jestem łagodny i pokorny sercem (Mt 11,29). Spełnia się w Jezusie proroctwo Izajasza: Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi (zob. Iz 42, 1-4). Łagodność i miłość są owocem Ducha Świętego, który przychodzi z pomocą naszej słabości (Rz 8,26), uczy nas modlić się i przyczynia się za nami (zob. druga niedzielna lekcja). Nawet wśród prześladowań chrześcijanin potrafi zachować łagodność, postawę przebaczenia i pokój.

 

Ewangeliczna przypowieść o chwaście wśród zboża ukazuje cierpliwość gospodarza niepozwalającego zbierać chwastu, aby wraz z nim nie wyrwać i pszenicy. Dopiero żniwa pozwolą oddzielić chwast na spalenie, a pszenicę zawieźć do spichlerza (zob. Mt 13, 24-30). Podział wśród ludzi na chwast i pszenicę nie jest sprawą tylko zewnętrzną, pozwalającą rozróżnić złych i dobrych, prześladowców i prześladowanych, katów i ofiary. Taki podział dokonuje się również w życiu wewnętrznym, gdy dobro ze złem walczy w sercu człowieka, gdy grzech sprzeciwia się nawróceniu, modlitwie i pokucie.

 

Trwa czas miłosierdzia, czyli szansy danej przez Boga każdemu, aby mógł i chciał przemienić się w świetle słowa Bożego, przyjąć Ducha Świętego z Jego darami i w sobie dokonać zwycięskiego rozróżnienia, uprzedzając czas ostatecznej sprawiedliwości. Pisze o tym do mnie więzień z zakładu karnego: Cały czas studiuję słowo Boże, codziennie odczuwam głód słowa Bożego, którym się karmię i jest mi cudownie, gdyż polegam na słowie Bożym, które jest moją drogą ku prawdzie i zbawieniu. Łączę się również w modlitwie za chrześcijan prześladowanych z powodu imienia Jezus.

W przyrodzie nie jest możliwe, aby chwast stał się pszenicą, a ta w chwast się przemieniła. Natomiast w człowieku i w świecie ludzkim takie cudowne Boże przemiany mogą się dokonać, oprócz przeciwnych przemian diabelskich, gdy ktoś do czasu dobry, nagle się psuje. Sam Lucyper był niegdyś Lucyferem – aniołem światła, ale gdy odwrócił się od Boga, światło stracił – lucem perdidi.

 

Zapiekła nienawiść dzisiejszych przedstawicieli opozycji totalnej w Polsce budzi pytanie o ich przeszłość i przyszłość: jacy kiedyś byli i jacy kiedyś będą, jakie przemiany w nich się dokonały, a jakie mogą się jeszcze dokonać. O niektórych złoczyńcach można powiedzieć: taki dobry był w dzieciństwie, kochany syn, pobożny ministrant i co z nim się potem stało? Przeciwstawia się temu historia dobrego Łotra, który świętość i zbawienie osiągnął u kresu swojego nędznego życia.

 

Żeńcami w przypowieści są Aniołowie – wykonawcy Bożych wyroków. Oto u kresu czasów Aniołowie zbiorą z Chrystusowego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i rzucą ich w piec rozpalony, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 13, 41n). Jest więc niebo, ale i piekło; są wierni, którzy chcą Boga, ale są też niewierni wybierający szatana w myśl hasła z piosenki Skaldów: oj dana, dana nie ma szatana. Bóg się objawia, szatan ukrywa się i kamufluje, ale bywa niekiedy zmuszony do osobistego ujawnienia się w swojej ohydzie w czasie egzorcyzmów. Natomiast działanie diabelskie jest powszechnie widoczne w niszczycielskich skutkach. Stopniowo ujawnia się skala niszczenia Polski przez obłudników posługujących się zakłamaną mową potępień i żądań, łączących zdradę ze służalstwem.

 

Kolejne dwie przypowieści zawarte w niedzielnej Ewangelii ukazują drzewo wyrastające z najmniejszego ziarna oraz ciasto powstałe z mąki połączonej z zaczynem, włożonym przez pewną kobietę. To, co małe, może więc rosnąć, a to, co duże, maleć i zniknąć. Mąka na wietrze przemieni się w kurz. Mąka z zaczynem daje ciasto, a z niego wypieka się pożywny chleb. A kim jest „pewna kobieta”? Dzięki Niej ludzie podobni do drobin mąki tworzą wspólnotę miłości i życia. Tą kobietą jest Maryja Matka Boża. Zaczynem jest modlitwa, jest zwycięska broń różańca.

 

Mówi Anioł Stróż Polski do Krucjaty Różańca Świętego: Kochani, módlcie się i otaczajcie Polskę różańcem. Różaniec jest potężną bronią, której boją się wszystkie siły zła. Wraz z Matką Królową Polski otaczajcie Różańcem wszystkie sprawy, wszystkie zmiany w Ojczyźnie. Z woli Królowej różaniec niech będzie waszą bronią. Z woli Królowej różaniec niech będzie mieczem przeciwko mocy Złego. Amen. Anioł Polski.

 

Cierpliwość Boga wyraża się w znoszeniu naszych grzechów i błędów, i w pobudzaniu nadziei, że cierpienia niezawinione i zawinione mogą dzięki modlitwie i wierze zyskać wymiar krzyża i udziału w ofiarnym cierpieniu Chrystusa, bo z nich wyrasta dobro, tak jak z krzyża Zmartwychwstanie. Wzorem cierpliwości w czasach Starego Przymierza jest postawa Abrahama, Hioba i proroków. Cierpliwe trwanie w wierze i posłuszeństwie daje wyrozumiałość i opanowanie, czego przykładem jest spokój modlących się na różańcu w czasie Marszów Pamięci co miesiąc dnia dziesiątego na Krakowskim Przedmieściu wobec histerycznych wrzasków „totalnej opozycji”, podobnych do krzyków egzorcyzmowanego demona. Różańcowe zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi jest zapewnione.

Warszawska Gazeta 21 – 27 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

 

Liturgia słowa Bożego piętnastej niedzieli roku A ukazuje skuteczność Boga, który mówi i czyni zgodnie ze swoją myślą i wolą, spadając jak ulewa z nieba, aby nawodnić i użyźnić ziemię, zapewniając urodzaj i pokarm (zob. Iz 55,10n).

 

Święty Paweł w drugiej niedzielnej lekcji (Rz 8, 18-23) porównuje marność i cierpienie w drodze ku przyszłej chwale do bólów rodzenia. Nadzieja wyzwolenia z niewoli zepsucia tego co stworzone, ukazuje przyszłą chwałę dzieci Bożych. Tajemnice królestwa niebieskiego objawia Jezus w przypowieściach. W niedzielę 16 lipca słyszymy przypowieść o siewcy. Chrystus jako siewca głosi słowa o królestwie podobne do ziaren rzucanych w ziemię.

 

Wielokrotny plon daje ziemia żyzna, nie daje plonu ziemia jałowa; oznacza ona albo zrozumienie, stałość, wytrwanie, albo zagłuszanie słowa, brak warunków dla wzrostu zakorzenionych roślin. Warunki lub ich brak tworzą ludzie, którym słowo jest głoszone. Upragnionym przez siewcę plonem jest zbawienie przez wierność, uzdrowienie w wyniku zrozumienia, słuchanie sercem ku nawróceniu. Kto ma wiarę i rozum, temu dane będzie życie wieczne jako plon dobrze przeżytej doczesności. Kto nie ma ani mądrości ani posłuszeństwa słowu, ani wytrwania, temu zabiorą to, co ma, czyli czasowe dobra związane z życiem na ziemi; najpóźniej z chwilą śmierci straci majątek i władzę.

 

Wola ludzka zawiera się w uszach i oczach serca. Mieć oczy i uszy to nie to samo, co widzieć i słyszeć; mieć serce jeszcze nie oznacza rozumieć i pragnąć uzdrowienia rozumu i woli. Dobrze widzi się i słyszy sercem ukształtowanym na wzór Serca Bożego i Niepokalanego Serca Matki Bożej Maryi.

 

Poznanie tajemnic królestwa jest dane tym ludziom, którzy stają się uczniami Jezusa, swoje serca wznoszą w górę, łącząc je więzią miłości z Sercem Jezusa – źródłem świętości i życia. Bożoludzka i międzyludzka wspólnota serc oznacza Kościół pielgrzymujący przez doczesność ku wieczności. Plonem życia na ziemi jest nie tylko osobiste zbawienie, ale również pozyskanie dla Chrystusa ludzi, aby zbawieni byli ci wszyscy, którzy przyjmują słowa Króla, głoszone przez sługi przymierza z Bogiem.

 

Dobra albo zła wola oznacza wierność albo niewierność głoszonej ludziom prawdzie o Bogu Stwórcy i Zbawcy. Współczesna niechęć aż po niezdolność do przyjęcia prawdy bierze się z fałszywego przekonania o nieistnieniu prawdy lub zagrożeniu wolności wyboru w wyniku głoszenia prawdy. Kłamać wolno w imię pluralizmu i tolerancji, natomiast ujawnianie prawdy ściąga prześladowania wobec świadków i uczniów aż po męczeństwo. W imię dyktatury relatywizmu i nihilizmu publiczne świadectwo dane prawdzie jest karane, represjonowane i cenzurowane. W ten sposób demokracja bez prawdy przekształca się w totalitaryzm, skandaliczną dyktaturę ciemniaków wg słów Stefana Kisielewskiego – Kisiela, pobitego za te słowa w ciemnej bramie, bo ośmielił się powiedzieć prawdę o socjalizmie lub komunizmie.

 

Miejmy odwagę nazywać dobro i zło po imieniu wbrew poprawności politycznej z jej sankcjami na pomieszanie dobrego i złego.

Musimy siać, choć grunta nasze marne, choć słowa prawdy dziobią stada wron – pamiętam ten śpiew z czasu stanu wojennego. Nowym stadem wron jest dzisiaj w Polsce tzw. totalna opozycja z jej groteskową agresją. Ciemni i mali ludzie chcą do władzy wrócić.

 

Ksiądz prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 30 kwietnia 1977 r.: Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej. To nie zarozumiałość. Wielkość wiąże się z prawdą, a prawda stoi u ołtarzy.

 

W Piekarach Śląskich upomniał się ks. prymas o prawdę w kazaniu z 31 maja 1970 r.: Prawda trwa, prawda ma długie życie, natomiast kłamstwo umiera szybką śmiercią.

 

Podobne słowa głosił bł. ks. Jerzy Popiełuszko, potwierdzając prawdę słów prawdą męczeńskiej krwi, bowiem pszeniczne ziarno prawdy kosztuje.

 

Jakże aktualne proroctwo wyraził ks. prymas w słowach wypowiedzianych w Warszawie 2 sierpnia 1966 r.: Jeżeli z naszej woli Pan Bóg nie będzie miał nic do powiedzenia w porządku doczesnym, który od Niego pochodzi, a który my mamy czynić sobie poddanym, to niewątpliwie doprowadzimy do tego, że glob się rozsypie.

 

Słuchajmy więc słów Boga z uwagą i wiarą, a wtedy ziarna prawdy przyniosą stokrotny plon.

Warszawska Gazeta 14 – 20 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski