Dzisiaj: Gerwazego Protazego
Jutro : Diny Bogny
wtorek, 19 czerwiec 2018
godzina: 18:37
administrator
W niedzielnej Ewangelii 5 lutego mówi Jezus do swoich uczniów, a więc i do nas: Wy jesteście solą ziemi, (…) wy jesteście światłem świata (Mt 5,13-14). Sól oczyszcza, daje pokarmom smak i trwałość. Znakiem oczyszczenia z grzechów Sodomy i Gomory jest posolenie ogniem obu miast (por. Mk 9,49), a następnie powstanie na ich miejscu Morza Martwego, zwanego Słonym. Dopiero strumień wody, który wytryśnie z prawego boku świątyni, uzdrowi Morze Słone (Ez 47,8). To proroctwo Ezechiela odnosi się do Chrystusa na krzyżu i do włócznią żołnierza przebitego Jego prawego boku, z którego wytrysnął strumień krwi i wody uzdrawiającej grzeszników, którzy zechcą przyjąć w znakach sakramentalnych Boże miłosierdzie, przebaczenie i uzdrowienie. Świątynią Nowego Przymierza jest Chrystus, a źródłem tej świątyni jest Boże Serce. Gdy grzech prowadzi do śmierci, krzyżowa ofiara Chrystusa daje nowe życie. Świat bez soli mądrości głupieje i zasługuje na zwymiotowanie z ust Bożych. Przymierze z Bogiem, zwane w Księdze Liczb (18,19) i w Księdze Kapłańskiej (2,13) „przymierzem soli”, oznacza trwałość i wierność. Miejcie sól w sobie – wzywa Jezus (Mk 9,50) – po to, by trwać w przyjaźni z Bogiem i zachować pokój między sobą. W ten oto sposób stworzona przez Boga sól nabiera znaczenia zbawczego.
Podobnie dzieje się ze światłem. Światło życia zmaga się z ciemnością śmierci. Światło Chrystusa staje się udziałem Jego wiernych uczniów. Tego światła nie wolno ukrywać bojaźliwie ustępując wobec zewnętrznych ciemności. Światło prawdy nie jest tylko prywatną sprawą. Zadaniem i obowiązkiem chrześcijanina jest napełnianie światłem Ewangelii ziemi pogrążonej w mrokach niewiary i grzechu. Miastem światła, położonym na górze jest Nowa Jerozolima Kościoła. Walka z Kościołem, z prawdą i prawem Bożym ma jako cel wybór „dyktatury ciemniaków”, pozbawionych wiary i rozumu, narzucających swoje ideologiczne zniewolenie światu. Wprawdzie Bóg i w ciemnościach kłamstwa widzi, ale już nie jest przez ludzi widziany ani chciany, ani miłowany. Postawa zawarta w słowach „nie wiem i nie chcę wiedzieć”, „nie widzę i nie chcę widzieć”, wynika z zastępowania rozumu niskimi emocjami, podatnymi na zewnętrzne sterowanie i manipulację. Jezus przywraca wzrok ślepym, gdy chcą widzieć. Królestwo Chrystusa rozprasza ciemności szatana. Dlatego sprzeciw wobec poddania się władzy Chrystusa Króla ma szatańskie źródło.

Michał Krajski dedykuje swoją mądrą książkę Spisek przeciwko Intronizacji (Warszawa, 2017) tym wszystkim, którzy mimo ciągłych przeszkód i trudności wiernie trwają pod sztandarem Jezusa Chrystusa Króla Polski, by nie ustawali w tej Ostatniej Walce! W zakończeniu autor przytacza słowa Pana Jezusa skierowane do Rozalii Celakówny: Ofiarujcie z Ojcem razem swoje cierpienia w celu Intronizacji. Im więcej będziecie zdeptani, wzgardzeni, poniżeni, tym prędzej nastąpi ta chwila – tak bardzo upragniona przez was Intronizacja! Każde dzieło Boże i każda sprawa muszą być okupione cierpieniem, a im więcej ma ona przysporzyć chwały Panu Bogu, na tym większe będzie napotykać trudności (str. 145). Intronizacja wykracza poza nową formę pobożności i kultu, jest ona istotą naszej katolickiej wiary, odnoszącej się do spraw wiecznych i doczesnych w konsekwencji wcielenia Syna Bożego, w odpowiedzi na postępującą dechrystianizację i detronizację Chrystusa. Michał Krajski odnosi się rzeczowo do wielu form manipulacji i zdrady wewnątrz Kościoła i pisze: Warto pamiętać, że szatan nakłonił Judasza, jednego z Apostołów, do zdrady Zbawiciela. Judasz wydał Go w ręce prześladowców poprzez pocałunek, który na pierwszy rzut oka wydawał się wyrazem miłości i oddania. Trzeba być naiwnym, żeby odrzucać prawdę, że także dzisiaj szatan nakłania kolejnych „judaszy” do zdrady, która dokonuje się również poprzez fałszywe oznaki miłości i szacunku (str. 148).

Krytyczna ocena Jubileuszowego Aktu dokonanego 19 listopada 2016 w Łagiewnikach budzi pytanie: czy ów Akt ma w założeniu prowadzić do rychłej Intronizacji, czy też ją zastąpić i zaciemnić? Potwierdzenie społecznego panowania Chrystusa Króla nie może poprzestać na pobożnych ogólnikach, wymaga konkretnych zobowiązań odnoszących się do prawa stanowionego, edukacji, kultury oraz wyjaśnienia, co to znaczy, że wszelka władza pochodzi od Boga i dana jest Chrystusowi Królowi nie tylko wobec spraw ostatecznych i wiecznych, ale również wobec tego, co społeczne i doczesne. Co do eschatologii, ludzki sprzeciw nie ma znaczenia. Natomiast w sprawach ziemskich wiele znaczy. Ogólnikowość wezwań do budowania cywilizacji miłości nie jest tożsama z poddaniem się władzy Chrystusa Króla i ocenie słuszności oraz prawomocności ludzkich decyzji i zrządzeń albo zaniechań.
Książka Michała Krajskiego wzywa do społecznego rachunku sumienia, do czego czuję się osobiście zobowiązany, gdyż w sposób zbyt przychylny oceniałem wewnątrzkościelną zmianę postaw wobec Intronizacji, widoczną w trakcie przygotowań do Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.
Przemiany w Polsce budzą nadzieję, ale nie są jednoznacznie ani w pełni zgodne z wolą Chrystusa Króla Polski. Zobowiązują nas rzeczowe wezwania zawarte w pierwszej niedzielnej lekcji z księgi Izajasza (58, 7-10) oraz nauczania św. Pawła w drugiej lekcji o wierze opierającej się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej (1 Kor 2,1-5).
Warszawska Gazeta 3 – 9 lutego 2017 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski
administrator

 

 

Ludzka władza jest darem od Boga i w Nim powinna widzieć swoje źródło i uprawnienia. Bóg króluje w pełni, człowiek tylko częściowo, bo jest ograniczony czasem i miejscem swojego panowania oraz swoimi niedostatkami. Z każdego daru można czynić różny użytek: albo być posłusznym Bogu i w zgodzie z Jego wolą i prawem rządzić w zakresie swojego władania, albo sprawować władzę w sposób samowolny, przypisując źródło władzy sobie lub tym ludziom, którym swoją władzę się zawdzięcza i których poparcie jest warunkiem skutecznego spełniania założonych celów, środków i dążeń. Pokusą jest pycha i bałwochwalstwo władzy, która zamiast kierować się hasłem i zasadą: Któż jak Bóg?, powiada: Któż jak ja lub my?

Ludzkie słowa poddane są zmianie znaczeń, bywają wieloznaczne i zakłamane. Obrona „demokracji” przez dzisiejszą antydemokratyczną, totalitarną opozycję w Polsce (nomina sunt odiosa), pragnącą przywrócić i utrwalić swoje władanie, którego jedynym ograniczeniem jest posłuszne spełnianie żądań i oczekiwań zagranicznych mocodawców, objawia się jako kpina ze zdrowego rozsądku i parodia wiary.

 

Obchodzona 6 stycznia uroczystość Objawienia Pańskiego poganom, zw. świętem Trzech Króli, ukazuje mądrość tych przedstawicieli władzy, którzy odbyli daleką podróż, aby oddać pokłon nowonarodzonemu Chrystusowi Królowi i ofiarować Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Dary te oznaczają godność królewską, prorocką i kapłańską Chrystusa, a zarazem posłuszeństwo tych, którzy w miłości, wierze i nadziei w tej godności chcą pokornie uczestniczyć. Obłudny i okrutny Herod skierował mędrców ze Wschodu do Betlejem, bo skorzystał z rady arcykapłanów i uczonych ludu, którzy wiedzieli z Pisma świętego, gdzie ma narodzić się Mesjasz, ale sami do Betlejem się nie wybrali, chcąc aby król Herod sam uczynił wiadomy sobie użytek z tej wiedzy. Władza duchowna w królestwie judzkim potwierdziła w ten sposób sojusz z władzą polityczną.

 

Kogo więc mamy naśladować: posłusznych Bożemu prowadzeniu królów z daleka, posłusznego diabłu kłamcy i mordercy – Heroda czy posłusznych Herodowi uczonych? Co mamy Chrystusowi ofiarować: czy rzeź niewiniątek, czy złoto mądrości i władzy, kadzidło modlitwy i wiary, mirrę oddania, cierpienia i nadziei? Dobry wybór oznacza ujrzeć z radością gwiazdę, wejść do domu Kościoła, widzieć w świetle wiary Dziecię z Matką Jego Maryją, oddać pokłon Chrystusowi, otworzyć skarb swojego serca, ofiarować Bogu – Człowiekowi i Królowi – siebie, wrócić ze świadectwem spotkania z Bogiem do swojej ojczyzny, omijając Heroda, który zresztą za kilka lat nędznie umrze.

 

Prowadząca do Chrystusa gwiazda betlejemska służy Bogu. Są zatem gwiazdy stanowiące koronę na głowie Niewiasty Maryi, ale są też spadające gwiazdy, strącane z nieba przez apokaliptycznego Smoka, gasnące na ziemi. Stworzone światła mają ku Bogu prowadzić, nie zatrzymywać przy sobie, wskazywać na światło Chrystusa.

 

W Ewangelii czytanej na Trzech Króli 6 stycznia (Mt 2, 1-12) zawiera się cały program nawrócenia, przestrogi i chrześcijańskiego życia od pogaństwa prowadzącego ku śmierci do wiary ku nowemu życiu. Domyślamy się, że Trzej Królowie, wracając do swoich krajów, stają się apostołami narodów, wzywając je do przebudzenia w świetle Ewangelii i poddania się życiodajnej władzy Chrystusa Króla.

Królestwo Boże nie odbiera władzy państwom ludzkim, ale ukazuje sposób, jak wszelką władzę sprawować dla dobra osobistego i społecznego, doczesnego i wiecznego. Ziemskie warunki mogą sprzyjać osiągnięciu wiecznej ojczyzny – nieba, już na ziemi budować cywilizację miłości i życia albo drogę ku niebu zagradzać. Wspaniały dar władzy zawiera w sobie program, jak z tego daru korzystać. Użytek władzy określa i ujawnia dobrą lub złą wolę, mądrość lub głupotę. Zła władza sama siebie ośmiesza i niszczy. Wzorem władzy ku pełni dobra jest Maryja Matka i Królowa. Zwycięstwo Jej Niepokalanego Serca ma poprzedzić ostateczne zwycięstwo Chrystusa. Ofiarowanie Jej Sercu państw i narodów, poczynając od Rosji, zgodnie z żądaniem Matki Bożej Fatimskiej, jest warunkiem pokoju i pojednania oraz nawrócenia Rosji.

 

W orędziu na święto Trzech Króli 6 stycznia 2013 r. mówi Matka Boża: Każdego dnia składajcie Bogu dary waszej żywej wiary, nadziei i miłości. Waszym złotem ofiarowanym Bogu niech będzie wasza miłość, z której pochodzą wszelkie inne cnoty. Waszym kadzidłem niech będzie dar modlitwy, szczególnie modlitwy wynagradzającej za brak oddawania prawdziwej czci Bogu. Waszą mirrą niech będą składane przez was ofiary pokuty oraz cierpienia, które powinniście znosić w cierpliwości i wytrwałości. Bądźcie przekonani, ze Mój Boski Syn z pewnością przyjmie ten podarunek waszych serc. Noście złoto, kadzidło i mirrę w waszych sercach i składajcie je każdego dnia na większą chwałę Bożą. Zobaczycie, że pomimo ciemności panującej na zewnątrz, wasze serca zostaną napełnione światłem nadziei. (…) Kochane dzieci, nadchodzi nowy czas, który Bóg umieścił w Moim Niepokalanym Sercu, czas burzy przeminie i zajaśnieje blask Słońca, którego promienie odnowią oblicze Ziemi (Adam Człowiek, Oto czynię wszystko nowe, str. 19 i nast.).

Oto pocieszające słowa naszej Matki i Królowej Polski, która u progu roku 2017 wzywa nas znowu do nadziei i radości.

Warszawska Gazeta 5 – 12 stycznia 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W piątek 30 grudnia obchodzimy święto Świętej Rodziny – Jezusa, Maryi i Józefa. Obrazem miłości Boga w Trójcy Świętej jedynego jest osoba ludzka i wspólnota rodziny, w której doświadczenie małżeństwa, ojcostwa, macierzyństwa, rodzicielstwa, dziecięctwa i braterstwa uobecnia miłość jako dar udzielający się i jednoczący ludzi z Bogiem i między sobą. Ucieczka świętej Rodziny do Egiptu przed Herodem, który szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić (Mt 2,13), a następnie powrót do ziemi Izraela po śmierci okrutnego władcy, połączony z lękiem przed jego synem i następcą w Judei, przybycie do Nazaretu w Galilei, droga poddania się sytuacjom ludzkim i nieludzkim ukazują zwycięstwo wiernej miłości nad okolicznościami zewnętrznych warunków.

 

Święta Rodzina jest wzorem do naśladowania miłości bezwarunkowej, która uzdalnia do wytrwania i pozwala pokonać wszelkie przeciwności. Próbą dla miłości rodziny są nie tylko złe warunki, ale również złe ideologie i pomysły, ukazujące wierną miłość jako zagrożenie dla wolności przeżywanej w duchu samowoli i samorealizacji wbrew prawdzie zawartej w naszej naturze przez Boga Stwórcę i ocalonej przez Boga Zbawcę. Wierność wobec Boga i poddanie się Bożemu prowadzeniu są motywem i źródłem wierności wobec ludzi, poczynając od najbliższych w rodzinie. Zastępowanie rodziny tymczasowym partnerstwem wynika z instrumentalnego traktowania osób ludzkich, z ucieczki od własnego powołania i odpowiedzialności za swoje czyny. Rodzinne święto Bożego Narodzenia obchodzone z oktawą do 1 stycznia, razem z pięknymi zwyczajami i tradycjami, potwierdza nasze miejsce na świecie, naszą katolicką tożsamość i rolę w czasie, zgodnie z wolą Boga. Święto Bożej Rodzicielki Maryi oraz nadania Dziecięciu imienia Jezus wprowadza 1 stycznia w Nowy Rok Pański 2017, uobecniający zło i dobro poprzez znaki rocznic: pięćsetnej – reformacji Lutra, trzechsetnej – powstania światowej masonerii jako anty-Kościoła, setnej – rewolucji bolszewickiej, a zarazem trzechsetnej – ukoronowania wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej i setnej – objawień fatimskich.

 

Wzywamy Boga i Matkę Bożą na ratunek, a odpowiedzią jest Boże błogosławieństwo: Ja im będę błogosławił (Księga Liczb 6,27). W drugiej lekcji noworocznej mówi św. Paweł w Liście do Galatów: Nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem (Ga 4,7). Wolność ludzka zawiera się w relacji synowskiej, nie ma wolności bez miłości i prawdy. Te same słowa mają jednak różne znaczenia. Miłość bywa rozumiana jako użycie, korzyść, przyjemność, posiadanie, zaś prawda jako przekonanie, pogląd, opinia. Podobnie wieloznaczne jest słowo „demokracja”. Była już w Polsce „demokracja ludowa” lub „socjalistyczna”, jest teraz „demokracja totalnej opozycji”. Obrona „demokracji” przeciwko demokratycznie wybranym władzom, gdy wyborów nie udało się przeciwnikom demokracji wystarczająco sfałszować, porusza się w oparach absurdu, wydzielanych przez wspólnictwo pseudodemokratów z byłymi esbekami. Po to jednak, żeby to zauważyć, trzeba myśleć i liczyć się z tym, co rzeczywiste. Wzbudzanie emocji za pomocą haseł tak bezsensownych jak: „ręce precz od grobów”, można podsumować stwierdzeniem: gdy rozum śpi, budzą się upiory. Ojcem kłamstwa i morderstwa od początku jest szatan. Polityczna walka o Polskę jest udziałem niektórych. Natomiast wszyscy ludzie dobrej woli mogą włączyć się do walki duchowej i modlitewnej. O ile jednak skuteczność walki politycznej jest w dużej mierz wynikiem gry sił, o tyle skuteczność walki duchowej jest zapewniona przez całe Niebo, które jest z nami, gdy my jesteśmy z nim. Niebo jest przecież nieskończenie potężniejsze od piekła. Ale Niebo liczy się z naszą wiarą i wolą, podczas gdy siły piekła chcą nam wolę wiarę i rozum odebrać, w czym nie tylko diabły, ale i niektórzy ludzie mają swój doraźny interes.

 

Bóg przez wcielenie poddał się w pewnej mierze ludzkiej władzy – złej i dobrej. Boże Dziecię uciekło przed Herodem. Dopiero u kresu działalności publicznej, nauczania i czynienia cudów, poddał się Chrystus męce i wyrokowi śmierci. Bóg dopuszcza dzisiejsze męczeństwo nielicznych chrześcijan i łączy je z krzyżem Chrystusa, wskazując na owoce świętości prześladowanych i możliwego, póki żyją, nawrócenia prześladowców. Owocem męczeństwa św. Szczepana było nawrócenie Szawła, który z prześladowcy stał się Apostołem aż po własne męczeństwo. Idziemy drogą apostolstwa modlitwy, słowa, czynu i cierpienia, trwania i walki, zgody i sprzeciwu, ku zwycięstwom doczesnym po wieczne.

Warszawska Gazeta 30 grudnia 2016 r. – 4 stycznia 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

W uroczystość Bożego Narodzenia odprawiane są msze św. różniące się liturgią słowa Bożego: wieczorna msza wigilijna z 24 grudnia po południu (rzadko odprawiana), nocna msza zw. Pasterką, msza o świcie i msza w ciągu dnia. W drugim dniu, 26 grudnia, obchodzone jest święto pierwszego męczennika, św. Szczepana. Bóg po to narodził się dla ziemi w osobie Chrystusa, aby człowiek mógł narodzić się dla nieba, a zanim to nastąpi, już w życiu ziemskim mógł przeżyć nowe narodziny jako dziecko Boże.

 

Jezus w Ewangelii ukazuje dziecko jako wzór pokory, prostoty i posłuszeństwa, którego początkiem jest świadomość własnej małości i słabości, a zarazem miłości Boga – dawcy życia. Chrystus okazuje pełne posłuszeństwo Bogu Ojcu, bo Jego wolę pełni. Posłuszeństwo wobec ludzi, także najbliższych, ma swoje ograniczenia, czego przykładem jest obecność dwunastoletniego Jezusa, nauczającego w świątyni jerozolimskiej znawców Pisma Świętego, podczas gdy Maryja i Józef szukają Go z bólem serca i dopiero trzeciego dnia odnajdują; wówczas ból przemienia się w radość na znak zapowiedzi wydarzeń paschalnych. Duch dziecięctwa sprawia, że człowiek ma moc wytrwać do końca, bo kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt, 10,22).

 

Chłód nocy betlejemskiej łączy się z żarem miłości, ubóstwo żłóbka z bogactwem obecności Boga z ludźmi. Świadomi są tego ci, którzy nawiedzają Boże Dziecię – ubodzy pasterze i mądrzy trzej Królowie. Hołd oddaje Chrystusowi ludzkie ubóstwo, a po nim mądrość i władza. Dlatego pierwsza intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla narodów zdążających od pogaństwa do chrześcijaństwa dokonała się już w Betlejem i jest wzorem dla nas. Ci wszyscy, którzy zdążają do Betlejem, chcą narodzić się na nowo. Dlatego przez udział w rekolekcjach i dobrą spowiedź przygotowujemy się do przeżycia w duchu wiary spotkania z Chrystusem w Komunii świętej, w Betlejem mieście chleba. Owocem tego spotkania jest miłość do Boga i do ludzi wszystkich, od poczęcia po naturalną śmierć w perspektywie życia wiecznego w ojczyźnie wspólnoty Nieba.

 

Irena Świerdzewska pisze na zakończenie artykułu pt. LGBTQ w każdej szkole? („Idziemy”, 18 grudnia 2016, s. 2 i nast.): Otwarcie szkół na promowanie LGBTQ i gender ukształtuje pokolenia bez tożsamości, ludzi niezdolnych do tworzenia rodzin, funkcjonowania w społeczeństwie; a to oznacza degenerację narodu i państwa.

Działania przeciwko przemocy w rodzinie i w szkole wspierane i finansowane przez różne organizacje i fundacje, prowadzone przez poprzednią władzę pod koniec szkodliwego panowania PO-PSL, nie spotykają się ze zdecydowanym i konsekwentnym sprzeciwem nowej władzy w Polsce. Obok dobrych przemian w ojczyźnie trwa w dużej mierze działalność destrukcyjna, odziedziczona po władzy poprzedniej. Dzisiejsza nieszczęsna opozycja we wspólnictwie z ośrodkami zagranicznymi dąży w brutalny i nienawistny sposób do przywrócenia swoich dyktatorskich rządów, opartych na kłamstwie, złodziejstwie i morderstwach, i do obalenia obecnej władzy, z którą można wiązać jakieś nadzieje. Gdy za panowania cezara Augusta przyszedł na świat Chrystus Król, w prowincjonalnym kraju i w małej m miejscowości, w warunkach niesprzyjających sprawowaniu władzy, w Nim objawiła się światłość, która w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła (J 1,5). Źródłem ciemnej, bo bezrozumnej przemocy, nie jest wbrew ideologii gender, podział ludzi na mężczyzn i kobiety, lecz niwelowanie w sztuczny i wynaturzony sposób tego podziału. Czy dzisiejsza władza nie ma dość siły i woli, aby gen derową edukację seksualną usunąć z przedszkoli i szkół? Czy stać nas na odważny sprzeciw wobec zła? Pamiętajmy, że ład moralny, ewangeliczny, rzutuje na ład społeczny, polityczny i gospodarczy – nie na odwrót! – powiedział w Warszawie 24 grudnia 1976 r., ks. prymas Stefan Wyszyński i dodał: Jak Chrystus jesteśmy mocniejsi z Nim w Betlejem i na Kalwarii, niż na tronach.

 

Mówi Matka Boża w orędziu przyjętym przez Adama Człowieka: Na początku Bóg oddzielił światłość od ciemności – tak teraz wzmaga się walka, by ostatecznie światłość Boża mogła rozświetlić całe stworzenie; ten miecz Mojego Syna jest dla nas wszystkich wezwaniem do zdecydowanego opowiedzenia się po stronie światłości (Oto czynię wszystko nowe, s. 194).

 

Tymczasem ideologie szerzone, finansowane i wspierane ustawowo, sprzeczne z wiarą i rozumem, prowadzą do takiego kształtowania ludzi od dziecka, aby pojęcia i kategorie światła i ciemności, dobra i zła, prawdy i kłamstwa były dla nich całkowicie obce i niezrozumiałe. Bóg w Chrystusie przywraca nam człowieczeństwo i odnawia obraz Boży zawarty w każdym człowieku. Szukając Boga, szukamy człowieka.

Warszawska Gazeta 23 – 29 grudnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

W IV niedzielę Adwentu 18 grudnia słyszymy w pierwszej lekcji mszalnej z Księgi Izajasza słowa Boga do Achaza, króla judzkiego, powiedziane w czasie oblężenia Jerozolimy przez wojska króla izraelskiego, gdy trwał podział królestwa Dawida na dwa państwa: północne – izraelskie i południowe – judzkie. Podział nastąpił 200 lat wcześniej wskutek buntu części poddanych przeciwko głupocie i okrucieństwu króla judzkiego Roboama – wnuka Dawida i syna Salomona. Bóg powiedział Achazowi: Proś dla siebie o znak (Iż 7,11), zaś Achaz odpowiedział Bogu: Nie będę prosił (w. 12). Dlaczego Achaz nie chciał znaku od Boga? Dlatego, że polegał na sojuszu z obcą potęgą i wezwał na pomoc wojska asyryjskie, co doprowadziło do upadku królestwa izraelskiego po niewielu latach, ale zagroziło również królestwu judzkiemu. Doraźna polityka wydawała się Achazowi ważniejsza od pełnienia woli Boga. Gdy ziemski władca na Bożą pomoc nie liczy i znaku od Boga nie chce, Bóg zapowiada znak dla wszystkich: Oto Panna pocznie i porodzi Syna (w. 14). Znakiem zwycięstwa jest więc Matka Boża i Chrystus – Jej Syn, a nasz Pan i Król. Zrozumienie tego znaku prowadzi do poddania się królewskiej władzy Maryi i Chrystusa dla wiecznego zwycięstwa, a także dla wielu doczesnych zwycięstw. Biblijne wydarzenia z drugiej połowy VIII w. przed Chrystusem odnoszą się do nas, bo Bóg wciąż daje nam znaki jako objawienie Jego miłości, mądrości i woli. Ludzkie środki prowadzące do zwycięstwa dobra nad złem są potrzebne i ważne, ale nie wystarczą bez pomocy z wysoka. Zwracanie się o pomoc do wrogich Bogu pogan jest działaniem szkodliwym, zdradzieckim i samobójczym.

 

Trzydzieści pięć lat temu w Polsce twórcy stanu wojennego wzywali na pomoc wschodnie imperium zła. Dzisiejsi zdrajcy w opozycji wobec narodu jako twórcy stanu wojny przeciwko Polsce skorzystali już z pomocy ze Wschodu, organizując zamach smoleński, zaś obecnie liczą na pomoc i wsparcie neopogańskiego Zachodu, zainteresowanego likwidacją suwerennej, niepodległej Polski, w drodze do globalizmu i totalitaryzmu. Polska, świadoma swojej kultury i wiary, oparła się w swojej historii dawnej i niedawnej różnym wrogom. Gdy wrogość wobec Boga i jego prawa zwraca się przeciwko nam o tyle, o ile jesteśmy Bogu wierni, pytamy, co i kto jest naszą siłą? Odpowiada Izajasz: Opracujcie plan, a będzie udaremniony; wydajcie rozkaz, a nie nabierze mocy, albowiem z nami Bóg (8,10). Przeciwnicy Boga, moralności i wiary niech usłyszą: Biada prawodawcom ustaw bezbożnych (…). Co zrobicie z dniem kary, kiedy zagłada nadejdzie z dala? Do kogo się uciekniecie o pomoc, gdzie zostawicie wasze bogactwa? (Iż 10,13). Prawodawcami ustaw bezbożnych i nieludzkich okazali się poprzedni władcy III RP. Czy obecni władcy te ustawy odwołają w obronie ludzi i narodu? Czy zdecydowanie i odważnie sprzeciwią się in vitro, aborcji, gender, związkom partnerskim w miejsce małżeństw, demoralizacji przez media, pseudokulturę i edukację, równouprawnieniu zła i dobra oraz prawdy i kłamstwa w życiu publicznym w imię relatywizmu i demokracji? Ostateczne zwycięstwo Boga jest pewne. Czy musi być ono poprzedzone szeregiem katastrof i nieszczęść, aż po zagładę Sodomy i Gomory? Liczne objawienia Matki Bożej , od Guadalupe do Fatimy są wołaniem Maryi i znakiem Jej Niepokalanego Serca, które zwycięży, poprzedzając powtórne przyjście Chrystusa. Trwa wezwanie do posłuszeństwa w wierze (zob. Rz 1,5), w czasie gdy diabeł daje fałszywe znaki swoich zwycięstw: coraz mniej ludzi w Polsce uczestniczy w życiu Kościoła, oddzielając wiarę od praktyki wierności; coraz więcej zgadza się obojętnie na publicznie szerzone zło; gdy szatan potrafi doraźnie wynagradzać wykonawców jego woli, zanim ich zniszczy. Wielkim apokaliptycznym znakiem jest Niewiasta rodząca Dziecię, obleczona w słońce (Ap 12), zwycięska wobec złych znaków Smoka, Bestii i Wielkiej Nierządnicy zdobnej w złoto, pijanej krwią świętych, siedzącej na Bestii, zdążającej na zagładę (Ap 17). Znajomość Pisma Świętego jest poznaniem życia, sensu i celu naszego istnienia w czasie, jest ostoją nadziei. Naśladujmy św. Józefa, który wziął Maryję, swoją Małżonkę do siebie (Mt 1,24). Polska wzięła od zarania do siebie swoją Matkę i Królową. Wraz z Maryją bierzemy do siebie Chrystusa. Maryja Królowa i Jezus Chrystus Król chcą być w Polsce razem. Mówi Matka Boża: Jeżeli narody nie powrócą na drogę chrześcijańskiej prawdy i sprawiedliwości, to nie zaznają pokoju ani wytchnienia. Tym bardziej – o ile nie powrócą do praw Chrystusa, Mojego Syna – nie będą w stanie przeciwstawić się atakom ducha Antychrysta. Natomiast narody, które uznają królewskie panowanie Boskiego Syna, doświadczą tryumfu Mojego Niepokalanego Serca (Oto czynię wszystko nowe, Adam Człowiek, str. 229).

 

Warszawska Gazeta 16 – 22 grudnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski