Dzisiaj: Kai Lukasza
Jutro : Jerzego Wojciecha Idziego
niedziela, 22 kwiecień 2018
godzina: 05:04
administrator

 

Liturgia słowa Bożego obecna w Kościele umacnia naszą wiarę. W niedzielnej pierwszej lekcji 1 maja czytamy: ponieważ dowiedzieliśmy się, że niektórzy (…) sieją zamęt w duszach, postanowiliśmy jednomyślnie wybrać mężów (…); postanowiliśmy bowiem – Duch Święty i my (Dz 15, 25.28). Te jednoznaczne słowa padły na Soborze Jerozolimskim z ust Apostołów. W tym duchu możemy i teraz oczekiwać wyboru wiernych Bogu mężów, którzy wspólnie poddadzą się postanowieniom Ducha Świętego.

 

Tego oczekiwania nie spełnił niedawny Synod ds. rodziny, co dokumentuje Krystian Kratiuk w książce Synod papieża Franciszka. We wstępie są słowa: Kościół od kilku dziesięcioleci przechodzi jeden z największych kryzysów w swojej historii. Wraz z postępem antykatolickiej rewolucji, metody walki z chrześcijaństwem płynnie się zmieniają. Nasze pokolenie doczekało czasów, w których zmuszeni jesteśmy bronić Chrystusowej świątyni nie tylko przed jasno wyartykułowanymi zakusami wrogów Kościoła, ale również przed zamąconymi intencjami samych ludzi Kościoła. Okazuje się bowiem, że wśród przeciwników nauczania Pana Jezusa od lat znajdują się także liczni … biskupi.

 

Żyjemy więc w czasach zewnętrznych prześladowań Kościoła aż po coroczne męczeństwo za wiarę stu kilkudziesięciu tysięcy chrześcijan, a zarazem w czasie wewnętrznego zamętu i chaosu w Kościele. Na dziwne pytanie papieża Franciszka „Kim ja jestem, żeby osądzać?”, odpowiada Antonio Socci w książce Czy to naprawdę Franciszek?. Pozytywną recenzję tej książki, przemilczanej przez większość prasy katolickiej w Polsce, znalazłem w miesięczniku „Moja Rodzina” w postaci tekstu Anny Wiejak, która pisze: Papież Franciszek zrywając z dziedzictwem Jana Pawła II i Benedykta XVI daje się porwać zgubnym ideologiom i ulega wpływom hierarchów, których działania dalekie są od inspiracji Ducha Świętego (s. 19). Czytamy dalej w recenzji Anny Wiejak: Szczery i bezkompromisowy Antonio Socci pyta: „Czy na naszych oczach spełniają się proroctwa z Fatimy i dramatyczne wizje bł. Anny Katarzyny Emmerich oraz papieża Leona XII?” (s. 20).

 

Zakwestionowanie wierności Chrystusowi i Kościołowi ostatnio na synodzie watykańskim przez większość uczestniczących hierarchów, zwłaszcza niemieckich, austriackich i szwajcarskich, przy niejasnej postawie i wypowiedziach papieża Franciszka, budzi pytanie o wiarę w Kościół jeden, święty, powszechny i apostolski. Na to pytanie odpowiada św. Jan, autor księgi Apokalipsy, ukazując Miasto Święte (…), którego lampą jest Baranek (Ap 21, 10.23). W świetle Chrystusa można odróżnić dobro od zła, prawdę od kłamstwa i widzieć próby zakwestionowania świętości i ważności trzech sakramentów: małżeństwa, pokuty i Eucharystii. Powiedzieli to z mocą trzej polscy biskupi obecni na synodzie.

W Ewangelii niedzielnej mówi Jezus: Duch Święty wszystkiego was nauczy (…), niech się nie trwoży wasze serce, ani się nie lęka ((J 14, 26n). Budzi się obawa, jaki przekaz usłyszą młodzi z ust papieża Franciszka w tym roku w Krakowie. Ufamy, że Bóg pisze prosto także na krzywych ludzkich liniach.

 

Pierwszego maja wspominamy św. Józefa rzemieślnika, opiekuna Kościoła i odwołujemy się do Jego wstawiennictwa.

Trzeciego maja obchodzimy uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w odpowiedzi na akt intronizacji Matki Bożej dokonany przez króla Jana Kazimierza we Lwowie 1 kwietnia roku 1656 czyli 360 lat temu, oraz na decyzję papieża Piusa XI, który w roku 1924 to święto ustanowił u progu niepodległej II RP. Dopełnieniem wciąż zobowiązującej do wierności intronizacji Matki Bożej jako Królowej Polskiej Korony, będzie tegoroczna intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski przez biskupów. Dopełnieniem kościelnej intronizacji musi być wcześniejsza intronizacja państwowa na wzór odwagi i wiary króla Jana Kazimierza, zgodnie z Jezusowym orędziem przekazanym słudze Bożej Rozalii Celakównie jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej. Gdy grozi nam trzecia wojna, a siły ludzkie są zbyt słabe, aby jej zapobiec, konieczne jest wezwanie pomocy Bożej gotowej przyjść z wysoka.

 

W czytanej 3 maja lekcji z księgi Apokalipsy widzimy niewiastę obleczoną w słońce i księżyc pod jej stopami, a na głowie korona z gwiazd dwunastu (Ap 12,1), a zarazem ogniście czerwonego Smoka, którego ogon zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzuca je na ziemię. Ów Smok chce pożreć Dziecko Niewiasty, ale Ono zostało porwane do Boga i do Jego tronu jest więc bezpieczne. Swoją nienawiść i przemoc rozciąga więc Smok na ludzi, strącanych z nieba na ziemię jak spadające gwiazdy.

 

Zresztą ziemia w planach Smoka jest tylko etapem w upadku do otchłani piekła. Bezpieczne są tylko te gwiazdy, które tworzą koronę na Głowie Niewiasty – Maryi. Uznanie więc królowania Maryi, a wraz z Nią Jezusa Chrystusa przez intronizację, jest warunkiem naszego ocalenia, a zarazem potwierdzeniem tej pierwszej intronizacji, którą był Chrzest Polski dokonany dzięki wierze księcia Mieszka I i Jana Kazimierza. Bóg Ojciec za naszą zgodą przenosi nas do królestwa swojego umiłowanego Syna, w którym wszystko ma istnienie (zob. List św. Pawła do Kolosan 1,12-16).

 

Oby Boży program ocalenia i zbawienia, stał się programem ludzkim – narodowym i państwowym, co wyrażał mocno i pięknie w swoich kazaniach, zanim zamknięto mu usta, ks. Jacek Międlar, prześladowany dla sprawiedliwości podobnie jak bł. ksiądz Jerzy.

Owocem cierpienia przyjętego jako krzyż jest obiecane i darowane przez Boga zwycięstwo teraz i na zawsze.

Warszawska Gazeta 29 kwietnia – 5 maja 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

 

 

administrator

 

 

23 kwietnia obchodzimy uroczystość św. Wojciecha biskupa i męczennika pełnego wiary, która daje zwycięstwo nad światem (zob. Prefacja o św. Wojciechu), głównego patrona Polski i ładu hierarchicznego w ojczyźnie, bo Gniezno, gdzie złożono jego ciało, stało się siedzibą pierwszej metropolii w Polsce.

 

W Ewangelii mszalnej mówi Jezus o ziarnie pszenicy, które wpadłszy w ziemię, obumiera po to, by przynieść obfity plon. Takie jest znaczenie cierpienia z miłości do Boga, aż po męczeństwo za wiarę.

 

W tym dniu obchodzimy również co roku u św. Stanisława Kostki w Warszawie imieniny błogosławionego męczennika ks. Jerzego, który słowem i świadectwem rzucał w polską ziemię ziarno prawdy, aż sam stał się do ziarna podobny, jak Chrystus. Plonem ofiary ks. Jerzego jest ład społeczny oparty na prawie bożym.

 

Jest więc ks. Jerzy patronem Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, co powinno się dokonać jako akt posłuszeństwa władzy państwowej przy współudziale hierarchii Kościoła wobec Chrystusa Króla, którego panowanie jest powszechne i wieczne, ale sposób sprawowania władzy zależy od postawy poddanych. Mamy wzory do naśladowania i widzimy owoce ludzkiego życia spełnionego w miłości i prawdzie. Siewcy nienawiści i kłamstwa są czynnikiem podziału i wojny przeciwko Bogu i ludziom, bo niszczą wiarę i rozum, szkodzą osobistemu i wspólnemu dobru w wymiarze ciała i ducha. Ludzkie sposoby i siły poddane metodom negocjacji, kompromisu i ustępstw nie wystarczą dla zwycięstwa życia nad śmiercią. Przegraną jest kompromis śmierci z życiem obecny w ustawie ograniczającej zabijanie dzieci poczętych.

 

W liście-testamencie z 4 marca, krotko przed odejściem do Boga 1 kwietnia, śp. Artur Górski upominał się o udział przedstawicieli władz państwowych w zamierzonej przez władze kościelne tegorocznej Intronizacji, której sens polega nie na ukoronowaniu Chrystusa, bo On Królem jest, ale wprowadzeniu Go na tron Polski jako państwa.

Obie daty są znaczące: 4 marca – św. Kazimierza królewicza, 1 kwietnia – 360. rocznica Intronizacji Matki Bożej jako Królowej Polski mocą ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza. Władza państwowa jest prawomocna i dobroczynna tylko wtedy, gdy uznaje władzę Boga obecną i zobowiązującą w osobie Chrystusa Króla.

W Roku Miłosierdzia i 1050-lecia Chrztu Polski pragniemy potwierdzić i przyjąć dar łaski dla ocalenia Polski w drodze do wiecznego domu Ojca. W wiecznym domu Boga Ojca jest mieszkań wiele, jak mówi Ewangelia czytana w piątek 22 kwietnia (J 14, 1-6). W doczesnym domu bożym, którym może stać się Polska, z chwilą Intronizacji, znajdą się mieszkania dla wszystkich powołanych do istnienia ludzi. Jezus przygotował nam miejsce w domu Ojca. Od nas teraz zależy, czy zechcemy je zająć. Podobnie Jezus Chrystus, jako uznany przez nas Król Polski, pragnie przygotować nam miejsce w doczesnej ojczyźnie.

 

Wypędzanie Polaków z Polski i z ziemskiego świata dokonuje się na różne sposoby. Nieludzka i bezbożna władza na nieludzkiej ziemi wymusza emigrację, wykorzenienie, bezdomność, aż po ustawowe dzieciobójstwo. Projekt Polski bez Polaków świadomych swojej wiary, kultury, tradycji, wolności, własności i prawa do życia ma swoich rzeczników i wykonawców w kraju i za granicą. Bóg Stwórca i Zbawca daje nam miejsce w niebie i na ziemi. Jezus mówi: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem (J 14,6) oraz Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). A św. Paweł pisze w liście do Rzymian: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam (Rz 8,31).

 

Kiedy Bóg jest z nami? Gdy my jesteśmy z Nim. Tak wiele zależy od naszej wiary, wierności i dobrej woli. Bóg jest wierny sobie i swoim obietnicom. Nasza wierność zależy od posłuszeństwa i współdziałania z Bogiem, czego wzór i przykład dają nam święci.

 

Sługa Boży ksiądz Prymas Tysiąclecia powiedział na Jasnej Górze 3 maja 1973 r.: Aby obronić się przeciwko każdemu potopowi, trzeba żywej i bohaterskiej wiary. A z niej – jako czynnik niezbędny, odżywiający się wiarą – wynika i dołączyć się musi do naszego wychowania duch ofiary i służby braterskiej. Nie można urządzać życia społecznego i publicznego tylko z pomocą etatów urzędniczych, skali płac i takich czy innych organizacji politycznych. W życiu każdego Polaka, który chce naprawdę budować w bezpieczeństwie i pokoju własną ojczyznę, musi istnieć przede wszystkim duch ofiary i braterskiej służby.

 

Ten duch zawiera się w przykazaniu miłości, o którym mówi Jezus w Ewangelii czytanej w piątą niedzielę Wielkanocy 24 kwietnia: Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak, jak Ja was umiłowałem (J 13,34).

 

Wzorem, mocą i źródłem miłości jest Chrystus Król, który wprowadza panowanie miłości, wówczas gdy my tego chcemy, bo szanuje naszą wolność. Ostateczny wybór miłości w niebie albo nienawiści w piekle jest poprzedzony wieloma wyborami osobistymi, społecznymi i państwowymi. Trzeba więc odrzucić księcia tego świata – szatana wraz z jego sługami, a wybrać Chrystusa – teraz i na zawsze.

Warszawska Gazeta 22 - 28 kwietnia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

Moje owce słuchają mego głosu (J 10.28) – mówi Jezus Dobry Pasterz w Ewangelii czytanej w IV niedzielę Wielkanocy 17 kwietnia. Aktem założycielskim państwa polskiego jako wspólnoty posłusznej Chrystusowi i Kościołowi był Chrzest Polski, którego 1050. rocznicę wspominamy w tym roku i miesiącu, zwłaszcza 14 kwietnia. Ten akt był intronizacją Chrystusa jako Króla Polski oraz zobowiązaniem, aby Chrystusowi Królowi wierności dochować. Wobec postępującej dechrystianizacji i detronizacji Chrystusa w Europie i w Polsce, konieczna jest odpowiedź wiary i wierności w postaci uroczystej intronizacji jako paschalnego zwycięstwa krzyża w ojczyźnie.

 

Ksiądz Prymas Tysiąclecia powiedział w Działdowie 12 czerwca 1967 r.: Straszną rzeczą jest wyzbycie się świadomości, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, że za nas wszystkich umarł Chrystus, że zwycięża miłość, a nie nienawiść.

Takim zwycięstwem miłości i prawdy jest wprowadzenie na tron Polski Chrystusa Króla, co oznacza zobowiązanie do posłuszeństwa Bogu.

Powiedział o tym sługa Boży, ksiądz prymas w Krakowie 13 maja roku 1973: Prawo ludzkie nie może być nigdy przeciwne prawu Bożemu. Gdyby było przeciwne, w sumieniu nie obowiązuje, przestaje bowiem być prawem, choćby uchwalone było przez wszystkie parlamenty świata, nie jest prawem, gdy sprzeciwia się prawu Bożemu, prawu natury, prawu człowieka – dziecka Bożego, a zwłaszcza Chrystusowemu prawu miłości Boga i ludzi.

Te słowa odnoszą się szczególnie do obrony życia i prawa do życia każdego człowieka od poczęcia po naturalną śmierć. Palącą więc sprawą w Polsce jest przyjęcie ustawy wyrażającej bezwarunkowy szacunek dla ludzkiego życia.

 

Śp. Artur Górski – obrońca życia – odszedł do Boga 1 kwietnia, czyli w dniu 360. rocznicy Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza na znak potwierdzenia tego ślubowania, które oznaczało intronizację Matki Bożej na Królową Polski, oraz dopełnienia go przez intronizację Chrystusa na Króla Polski.

Dziesięć lat temu procedowanie i przyjęcie uchwały wniesionej do Sejmu przez Artura Górskiego i kilkudziesięciu parlamentarzystów, że Chrystus jest Królem Polski, było odrzucone. Tamten błąd trzeba dzisiaj naprawić. Dużym krokiem ku naprawie, której spełnieniem na stać się intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski będzie przyjęcie ustawy w obronie życia dzieci poczętych. Obrona ludzkiego życia nie jest sprawą światopoglądu i dowolności przekonań, ale prawdy i prawa. To nie większość decyduje o prawdzie, która nie leży pośrodku jako wynik kompromisu dobra ze złem. Kompromis z zakłamaniem ludzi nienawidzących prawdy, upatrujących wolność w samowoli, byłby przegraną Polski, której Bóg dał teraz czas nadziei i radości.

Słowa hymnu na święto Stanisława biskupa męczennika, patrona ładu moralnego w Polsce: Gaude, mater Polonia, prole fecunda nobili - Raduj się, matko-Polsko, która masz tak wspaniałe potomstwo, potwierdza Jezus słowami: Raduj się Polsko! Raduj się Polsko, bo twój czas wypełnił się. Bo twój czas jest teraz Moim czasem. Kochani, wszystko, co dzieje się teraz, jest ode Mnie i przeze Mnie. Jest to czas oddzielenia ziarna od plew, jest to czas, kiedy ujawnia się to, co z prawdy. Niech się nie trwożą serca wasze, bo musi pokazać się to, co obumarłe. Ja jestem z wami. Ja prowadzę lud mój do Królestwa Mego, bo w nim – moim ludzie i Królestwie – mam upodobanie. Ta ziemia jest arką, jest to ziemia wybrana, tu jest tron Matki i Syna. Nadszedł czas, aby się wypełniło. Amen. Król wasz.

 

W pieśni wielkanocnej śpiewamy: Otrzyjcie już łzy płaczący, żale z serca wyzujcie, bo radość w Panu jest naszą mocą (zob. Nehemiasz 8,10). Radość jako owoc krzyża płynie z wierności Bogu, który jest jej źródłem. Sztuczna wesołkowatość podszytych smutkiem przeciwników Bożej radości, połączona z aktami nienawiści i bluźnierstwa, jest na antypodach Bożej radości i pokoju. Pierwszym smutnym twórcą podróbek i oszukańczego kamuflażu jest szatan, który niedawno wymyślił „demokrację socjalistyczną”, a teraz obrońcami demokracji mianuje zwolenników rozwiązań totalitarnych i powołuje komitety z piekła rodem. Ponieważ jednak zły duch nie potrafi wprowadzić pokoju między swoimi, dlatego nieuchronne są ostre konflikty w jego drużynie, złożonej z ludzi zwalczających siebie nawzajem, a zdolnych tylko do chwilowego wspólnictwa przeciwko dobrym.

 

W 6. rocznicę zbrodni smoleńskiej dokonała się wielka manifestacja wspólnoty Polaków wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. Pięknie mówił o wierze kaznodzieja ks. Piotr Pawlukiewicz w katedrze męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie 10 kwietnia, w czasie Mszy św. o godz. 19, nie spostrzegł jednak związku między wiarą a rozumem, miedzy wzniesieniem serc ku Bogu a szukaniem i obroną prawdy tu i teraz.

 

Podobnie trzeba wiary i rozumu razem, aby wielbiąc Chrystusa jako Króla Wszechświata i miłując Matkę Bożą jako Panią nieba i ziemi, jednocześnie potwierdzić intronizację Matki Bożej na Królową Polski, dokonaną 360 lat temu i dążyć do rychłej i zgodnej z myślą Bożą intronizacji w ojczyźnie Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Skoro bóstwo łączy się w Chrystusie z pełnią człowieczeństwa, to wiara i rozum idą razem, mistycyzm nie jest ucieczką od rzeczywistości. Ducha od ciała odłączyć nie wolno wobec niebezpieczeństwa fałszywej lub złudnej duchowości. Podobnie ciało bez ducha umiera. Chrystus Król chce, żeby Polska żyła, a to doczesne szczęście ma związek ze zbawieniem, czyli wiecznym życiem i szczęściem Polaków.

Warszawska Gazeta 15 - 21 kwietnia 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

 

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

administrator

 

W połowie XVII w. w Polsce, w czasie wojny ze Szwedami i wojskami elektora pruskiego, w czasie napaści armii moskiewskich i wojny domowej z Kozakami, po cudownej obronie Jasnej Góry, król wygnaniec Jan Kazimierz ruszył z Opola do wiernego Lwowa i tam w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przed obrazem Matki Bożej Łaskawej 1 kwietnia 1656 r. złożył w obliczu ojczystych klęsk i niebezpieczeństw śluby wraz z przedstawicielami obu władz – kościelnej i państwowej. Śluby lwowskie, dokonane 360 lat temu, były spełnieniem woli Matki Bożej, która blisko pięćdziesiąt lat wcześniej ukazała się wraz ze św. Stanisławem Kostką ojcu jezuicie Juliuszowi Mancinellemu w Rzymie i powiedziała: Chcę być czczona i wzywana jako Królowa Polskiej Korony.

Nie wystarczyło więc Maryi ukoronowanie w niebie przez Trójcę Świętą jako Pani nieba i ziemi, zapragnęła uznania Jej królewskiej władzy w Polce wskutek wiary, miłości i posłuszeństwa Polaków, co się dokonało mocą ślubów lwowskich dla ocalenia Ojczyzny.

Była to intronizacja Maryi, odtąd uznanej i wzywanej Królowej Polski.

 

W latach 30. ubiegłego wieku w orędziu skierowanym do sługi Bożej Rozalii Celakówny, a przez jej posługę do Polaków, Jezus Chrystus Król powiedział: Jest ratunek dla Polski, jeżeli Mnie uzna za swojego Króla i Pana poprzez intronizację, a gdy to się stanie, wówczas Polska będzie przedmurzem chrześcijaństwa.

Podobne słowa skierował Jezus w roku 1938 do św. Faustyny: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli będzie posłuszna mojej woli, wywyższę ją w potędze i świętości i z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na Moje powtórne przyjście. Posłuszeństwo woli Chrystusa Króla ma wyrazić się przez nawrócenie oraz uroczystą intronizację dokonaną przez obie władze – państwową i kościelną. Trwa modlitwa do Ducha Świętego za wstawiennictwem Maryi Królowej Polski i naszych świętych patronów, aby ów akt dokonał się po myśli Chrystusa Króla na Jasnej Górze 3 maja w roku 1050-lecia Chrztu Polski.

 

Ponieważ wola Maryi i Chrystusa jest doskonale zgodna, intronizacja Chrystusa jako Króla Polski jest prostą konsekwencją dokonanej 360 lat temu intronizacji Maryi jako Królowej Polskiej Korony. Czterostronne zagrożenie bytu Polski od wschodu, zachodu, południa i od wewnątrz może być pokonane tylko mocą z wysoka, bo sama dobra wola Polaków nie wystarczy bez odwołania się do woli Boga, który chce, aby Polska żyła i zwyciężała. Jeszcze nie jest za późno, aby sięgnąć po środki ocalenia, a są nimi: Krucjata różańcowa za Ojczyznę, intronizacja Jezusa Chrystusa jako Króla Polski oraz ofiarowanie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

 

W niedzielę pierwszą po Wielkanocy obchodzimy Święto Bożego Miłosierdzia na pragnienie Jezusa wyrażone 22 lutego 1931 r. i później 15 grudnia 1935 r. (Dzienniczek św. Faustyny, nr 49, 299, 570). Ewangelia czytana w niedzielę 3 kwietnia mówi o dwóch wydarzeniach: o ustanowieniu sakramentu pokuty w dniu Zmartwychwstania wieczorem mocą słów Jezusa do Apostołów: Weźcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie – są im zatrzymane (J 20, 22n) oraz o pokonaniu niedowiarstwa św. Tomasza tydzień później (J 20, 27nn).

Miłosierdzie jest darem, który może być przyjęty albo odrzucony. Przyjęcie miłosierdzia dokonuje się w prawdzie o sobie i o Bogu. Odrzucenie prawdy jest zarazem wyszydzeniem miłosierdzia. Prawda odnosi się do wiary i rozumu. Brak wiary i rozumu uniemożliwia przyjęcie miłosierdzia. Ci wszyscy, którzy swoje zakłamanie i niegodziwość próbują przykryć miłosierdziem jak płaszczem na zasadzie: Mocno grzesz – mocniej wierz, a zarazem nie mają poczucia grzechu, bo nie odróżniają zła od dobra, nie wiedzą, czym jest miłosierdzie, jakie są warunki jego przyjęcia, czyli nie znają Pisma Świętego ani Katechizmu Kościoła, a jeżeli przystępują do spowiedzi kończącej się formułą rozgrzeszenia, a następnie przyjmują Komunię świętą, popełniają świętokradztwo.

Nie jest to sprawa poglądów, ale prawdy – uszanowanej albo wzgardzonej. Miłosierdzie nie jest zgodą na zło, ani kompromisem, tolerancją, wynikiem negocjacji, kalkulacji lub bezmyślności. Używając słów, trzeba rozumieć ich sens i znaczenie. Kto głosi i daje miłosierdzie, ukazuje też motywy i skutki jego odrzucenia aż po wieczność. Motywem bywa bezrozum i niewiara, a skutkiem może być piekło. Do piekła idą liczni tacy, którzy w diabła i piekło nie wierzą, sądząc, że Bóg wszystko przebaczy, bo taki już jest Jego zawód. Im więcej święci mówili i pisali o miłosierdziu, tym mocniej ostrzegali przed potępieniem (zob. wizja piekła w Dzienniczku św. Faustyny, nr 741). Miłosierdzie bez prawdy, rozumu i wiary jest iluzją. Podobnie złudzeniem jest ład, pokój i dobro bez Chrystusa Króla. Trwa czas miłosierdzia, czas daru, czas prawdy, czas Króla (por. publikacje ks. Tadeusza Kiersztyna).

Warszawska Gazeta 1 - 7 kwietnia 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

 

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

 

 

administrator

 

Przeżywamy coroczne Święta Paschalne, pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Pascha w Starym Testamencie była przejściem zwycięskiego Boga przez Egipt po to, aby ukarać prześladujących Naród Wybrany Egipcjan i wyzwolić Izraelitów. Następnie wolni już Izraelici przeszli przez Morze Czerwone i pustynię, zdążając do Ziemi Obiecanej, chociaż nie wszystkim ta trudna wolność się podobała. Te dawne wydarzenia były zapowiedzią paschalnego zwycięstwa Chrystusa, który przez śmierć na krzyżu wszedł do chwały zmartwychwstania i darował nam udział w swoim przejściu przez śmierć do życia, czego pamiątką jest każda niedziela, a szczególnie Wielkanoc.

 

Ostatnia Wieczerza w Wielki Czwartek poprzedza i zapowiada ofiarę Wielkiego Piątku, której owocem jest wigilia paschalna Wielkiej Soboty i uroczystość Zmartwychwstania. Pascha Chrystusa staje się naszym przejściem ze śmierci w grzechu do życia w łasce Bożego miłosierdzia, a następnie przejściem przez śmierć do życia wiecznego. Chrystus jako zwycięzca śmierci, grzechu, piekła i szatana pragnie, abyśmy w Jego zwycięstwie w pełni uczestniczyli, aż po ucztę paschalną życia w chwale nieba. Dlatego ludzka droga wiary ma wymiar paschalny, gdyż z kolejnych przegranych Bóg wyprowadza zwycięstwo dobra nad złem teraz i na zawsze. Pascha jest pamiątką wielkich dzieł Boga od stworzenia świata i ludzi, po zbawienie tych, którzy chcą w paschalnym święcie nieba uczestniczyć.

 

Człowiek wierzący Bogu nie uchyla się od świętowania niedzieli jako pierwszego dnia tygodnia i nie zamienia początku na koniec (tzw. “weekend”), a Wielkanocy na wiosenny odpoczynek i czas wzmożonej konsumpcji. Świętowanie ma wymiar osobisty i zbiorowy, zwraca się ku wspólnocie ziemi z niebem. Im więcej nieba i Bożych praw na ziemi, tym bardziej ziemia staje się miejscem przyjaznym dla ludzi. Wyrzucanie ludzi z ziemi sprawia odrzucenie nieba przez tych, którzy chcą ziemię zawłaszczyć kosztem śmierci i krzywdy. Odrzucenie i skazanie na śmierć Chrystusa Króla miało umocnić ziemskie panowanie złoczyńców przedstawiających się jako dobroczyńcy.

 

25 marca jest dniem Świętości Życia, chociaż uroczystość Zwiastowania i wcielenia Syna Bożego przeniesiona jest w tym roku ze względu na Wielki Piątek oraz oktawę Zmartwychwstania na poniedziałek po Święcie Miłosierdzia, czyli na 4 kwietnia.

Uznanie świętości ludzkiego życia oraz prawa do życia od poczęcia po naturalną śmierć wymaga poddania ustaw państwowych prawu Dekalogu, V przykazaniu - “Nie zabijaj”. Niemy krzyk dzieci poczętych i płacz dziecka dwukrotnie skazanego na śmierć w wyniku niegodziwych postaw i decyzji zarządu miasta Warszawy niech wreszcie poruszy i obudzi śpiące sumienia świadków, sprawców i ustawodawców. Pod obłudnie uznawanym patronatem Świętej Rodziny zabijane są dzieci na rozkaz współczesnego Heroda. Polska jako państwo prawa nie może być jednocześnie krajem bezprawia, zaś wyznawcy wiary w Chrystusa nie mogą być jednocześnie zwolennikami zabijania dzieci jako osób ludzkich od poczęcia, wykorzystując jakąkolwiek metodę: stosowanie środków wczesnoporonnych, posługiwanie się ludobójczą techniką in vitro oraz dokonywanie aborcji w oparciu o czyjąś wolę i pozwolenie wbrew woli Boga lub w wyniku okoliczności poczęcia i rozwoju dziecka w łonie matki. Ustawy sprzeczne z prawem do życia muszą być zmienione i odwołane, zaś praktyka dzieciobójstwa uznana za zbrodniczą i przestępczą. Jest to warunek odzyskania i utrzymania przez Polskę niepodległości i suwerenności. Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości - powiedział św. Jan Paweł II. Czy obecne władze zechcą to zrozumieć i przyjąć? Czas nagli, Polska umiera i może zginąć. Paschalne zwycięstwo Chrystusa Króla stanie się naszym społecznym, narodowym i państwowym zwycięstwem, gdy poddamy się władzy Jezusa Chrystusa Króla Polski przez intronizację państwową i kościelną, a to może i powinno dokonać się w tym roku, w pełnym zrozumieniu, jaki jest sens słowa “intronizacja” i jakie jest znaczenie tego aktu, spełnionego przez polskie władze zgodnie z wolą Boga objawioną w Piśmie Świętym, zawartą w nauce Kościoła i potwierdzoną przez orędzie Chrystusa Króla, skierowane do Polaków w wyniku wiary i posłuszeństwa sługi Bożej Rozalii Celakówny.

 

Prawda o życiu jest wartością obiektywną, a nie sprawą poglądów i samowoli. Podobnie obiektywnym prawem, a nie kwestią prywatnych przekonań, jest obrona życia i sprzeciw wobec świętokradztwa udzielania i przyjmowania Komunii świętej, czyli Chrystusa w Eucharystii, w przypadkach osób deklarujących katolicką wiarę, ale traktujących ją wybiórczo w połączeniu z pogardą dla prawa moralnego. Nie znają Pisma Świętego, nie mają miłosierdzia i szerzą nienawiść ci wszyscy, którzy publicznie wykorzystują swoje stanowisko dla popierania zabójstw. Są oni w stanie ekskomuniki, a nawet apostazji. To oskarżenie dotyczy czołówki Platformy Obywatelskiej z sojusznikami oraz KOD-u. Czerwono-różowy “kod” przebiegł nam drogę, żądając powrotu do demokracji socjalistycznej, wspierając PRL-bis.

Gorsi od targowicy są zdrajcy, którzy wiedzą, co czynią, podczas gdy w konfederacji targowickiej wielu nie wiedziało, co czyni, nie przewidując skutków swojej zdrady. Wierność Bogu, honorowi i ojczyźnie prowadzi do wiecznego udziału w paschalnym zwycięstwie Chrystusa, natomiast zdrada nie tylko krzywdzi zdradzonych, ale również gubi i niszczy zdrajców. Lepsza krzywda niż zagłada. Nie jest to kwestia poglądów, ale rzeczywistości. Prawda zobowiązuje do publicznego świadectwo w jej obronie.

Warszawska Gazeta 25 - 31 marca 2016 r.

 

KOMENTARZ TYGODNIA

 

 

 

Ks. Stanisław Małkowski