Dzisiaj: Alfreda Izydora
Jutro : Niny Celiny
piątek, 14 grudzień 2018
godzina: 20:05
administrator

 

 

Czytania mszalne w niedzielę 23 lipca mówią o łagodności, cierpliwości i pokorze Boga. Czytamy w pierwszej lekcji z księgi Mądrości: Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością (Mdr 12,18). Pełnym objawieniem łagodności Boga jest Jezus, który wzywa: Przyjmijcie moją naukę, bo jestem łagodny i pokorny sercem (Mt 11,29). Spełnia się w Jezusie proroctwo Izajasza: Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi (zob. Iz 42, 1-4). Łagodność i miłość są owocem Ducha Świętego, który przychodzi z pomocą naszej słabości (Rz 8,26), uczy nas modlić się i przyczynia się za nami (zob. druga niedzielna lekcja). Nawet wśród prześladowań chrześcijanin potrafi zachować łagodność, postawę przebaczenia i pokój.

 

Ewangeliczna przypowieść o chwaście wśród zboża ukazuje cierpliwość gospodarza niepozwalającego zbierać chwastu, aby wraz z nim nie wyrwać i pszenicy. Dopiero żniwa pozwolą oddzielić chwast na spalenie, a pszenicę zawieźć do spichlerza (zob. Mt 13, 24-30). Podział wśród ludzi na chwast i pszenicę nie jest sprawą tylko zewnętrzną, pozwalającą rozróżnić złych i dobrych, prześladowców i prześladowanych, katów i ofiary. Taki podział dokonuje się również w życiu wewnętrznym, gdy dobro ze złem walczy w sercu człowieka, gdy grzech sprzeciwia się nawróceniu, modlitwie i pokucie.

 

Trwa czas miłosierdzia, czyli szansy danej przez Boga każdemu, aby mógł i chciał przemienić się w świetle słowa Bożego, przyjąć Ducha Świętego z Jego darami i w sobie dokonać zwycięskiego rozróżnienia, uprzedzając czas ostatecznej sprawiedliwości. Pisze o tym do mnie więzień z zakładu karnego: Cały czas studiuję słowo Boże, codziennie odczuwam głód słowa Bożego, którym się karmię i jest mi cudownie, gdyż polegam na słowie Bożym, które jest moją drogą ku prawdzie i zbawieniu. Łączę się również w modlitwie za chrześcijan prześladowanych z powodu imienia Jezus.

W przyrodzie nie jest możliwe, aby chwast stał się pszenicą, a ta w chwast się przemieniła. Natomiast w człowieku i w świecie ludzkim takie cudowne Boże przemiany mogą się dokonać, oprócz przeciwnych przemian diabelskich, gdy ktoś do czasu dobry, nagle się psuje. Sam Lucyper był niegdyś Lucyferem – aniołem światła, ale gdy odwrócił się od Boga, światło stracił – lucem perdidi.

 

Zapiekła nienawiść dzisiejszych przedstawicieli opozycji totalnej w Polsce budzi pytanie o ich przeszłość i przyszłość: jacy kiedyś byli i jacy kiedyś będą, jakie przemiany w nich się dokonały, a jakie mogą się jeszcze dokonać. O niektórych złoczyńcach można powiedzieć: taki dobry był w dzieciństwie, kochany syn, pobożny ministrant i co z nim się potem stało? Przeciwstawia się temu historia dobrego Łotra, który świętość i zbawienie osiągnął u kresu swojego nędznego życia.

 

Żeńcami w przypowieści są Aniołowie – wykonawcy Bożych wyroków. Oto u kresu czasów Aniołowie zbiorą z Chrystusowego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i rzucą ich w piec rozpalony, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 13, 41n). Jest więc niebo, ale i piekło; są wierni, którzy chcą Boga, ale są też niewierni wybierający szatana w myśl hasła z piosenki Skaldów: oj dana, dana nie ma szatana. Bóg się objawia, szatan ukrywa się i kamufluje, ale bywa niekiedy zmuszony do osobistego ujawnienia się w swojej ohydzie w czasie egzorcyzmów. Natomiast działanie diabelskie jest powszechnie widoczne w niszczycielskich skutkach. Stopniowo ujawnia się skala niszczenia Polski przez obłudników posługujących się zakłamaną mową potępień i żądań, łączących zdradę ze służalstwem.

 

Kolejne dwie przypowieści zawarte w niedzielnej Ewangelii ukazują drzewo wyrastające z najmniejszego ziarna oraz ciasto powstałe z mąki połączonej z zaczynem, włożonym przez pewną kobietę. To, co małe, może więc rosnąć, a to, co duże, maleć i zniknąć. Mąka na wietrze przemieni się w kurz. Mąka z zaczynem daje ciasto, a z niego wypieka się pożywny chleb. A kim jest „pewna kobieta”? Dzięki Niej ludzie podobni do drobin mąki tworzą wspólnotę miłości i życia. Tą kobietą jest Maryja Matka Boża. Zaczynem jest modlitwa, jest zwycięska broń różańca.

 

Mówi Anioł Stróż Polski do Krucjaty Różańca Świętego: Kochani, módlcie się i otaczajcie Polskę różańcem. Różaniec jest potężną bronią, której boją się wszystkie siły zła. Wraz z Matką Królową Polski otaczajcie Różańcem wszystkie sprawy, wszystkie zmiany w Ojczyźnie. Z woli Królowej różaniec niech będzie waszą bronią. Z woli Królowej różaniec niech będzie mieczem przeciwko mocy Złego. Amen. Anioł Polski.

 

Cierpliwość Boga wyraża się w znoszeniu naszych grzechów i błędów, i w pobudzaniu nadziei, że cierpienia niezawinione i zawinione mogą dzięki modlitwie i wierze zyskać wymiar krzyża i udziału w ofiarnym cierpieniu Chrystusa, bo z nich wyrasta dobro, tak jak z krzyża Zmartwychwstanie. Wzorem cierpliwości w czasach Starego Przymierza jest postawa Abrahama, Hioba i proroków. Cierpliwe trwanie w wierze i posłuszeństwie daje wyrozumiałość i opanowanie, czego przykładem jest spokój modlących się na różańcu w czasie Marszów Pamięci co miesiąc dnia dziesiątego na Krakowskim Przedmieściu wobec histerycznych wrzasków „totalnej opozycji”, podobnych do krzyków egzorcyzmowanego demona. Różańcowe zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi jest zapewnione.

Warszawska Gazeta 21 – 27 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

 

Liturgia słowa Bożego piętnastej niedzieli roku A ukazuje skuteczność Boga, który mówi i czyni zgodnie ze swoją myślą i wolą, spadając jak ulewa z nieba, aby nawodnić i użyźnić ziemię, zapewniając urodzaj i pokarm (zob. Iz 55,10n).

 

Święty Paweł w drugiej niedzielnej lekcji (Rz 8, 18-23) porównuje marność i cierpienie w drodze ku przyszłej chwale do bólów rodzenia. Nadzieja wyzwolenia z niewoli zepsucia tego co stworzone, ukazuje przyszłą chwałę dzieci Bożych. Tajemnice królestwa niebieskiego objawia Jezus w przypowieściach. W niedzielę 16 lipca słyszymy przypowieść o siewcy. Chrystus jako siewca głosi słowa o królestwie podobne do ziaren rzucanych w ziemię.

 

Wielokrotny plon daje ziemia żyzna, nie daje plonu ziemia jałowa; oznacza ona albo zrozumienie, stałość, wytrwanie, albo zagłuszanie słowa, brak warunków dla wzrostu zakorzenionych roślin. Warunki lub ich brak tworzą ludzie, którym słowo jest głoszone. Upragnionym przez siewcę plonem jest zbawienie przez wierność, uzdrowienie w wyniku zrozumienia, słuchanie sercem ku nawróceniu. Kto ma wiarę i rozum, temu dane będzie życie wieczne jako plon dobrze przeżytej doczesności. Kto nie ma ani mądrości ani posłuszeństwa słowu, ani wytrwania, temu zabiorą to, co ma, czyli czasowe dobra związane z życiem na ziemi; najpóźniej z chwilą śmierci straci majątek i władzę.

 

Wola ludzka zawiera się w uszach i oczach serca. Mieć oczy i uszy to nie to samo, co widzieć i słyszeć; mieć serce jeszcze nie oznacza rozumieć i pragnąć uzdrowienia rozumu i woli. Dobrze widzi się i słyszy sercem ukształtowanym na wzór Serca Bożego i Niepokalanego Serca Matki Bożej Maryi.

 

Poznanie tajemnic królestwa jest dane tym ludziom, którzy stają się uczniami Jezusa, swoje serca wznoszą w górę, łącząc je więzią miłości z Sercem Jezusa – źródłem świętości i życia. Bożoludzka i międzyludzka wspólnota serc oznacza Kościół pielgrzymujący przez doczesność ku wieczności. Plonem życia na ziemi jest nie tylko osobiste zbawienie, ale również pozyskanie dla Chrystusa ludzi, aby zbawieni byli ci wszyscy, którzy przyjmują słowa Króla, głoszone przez sługi przymierza z Bogiem.

 

Dobra albo zła wola oznacza wierność albo niewierność głoszonej ludziom prawdzie o Bogu Stwórcy i Zbawcy. Współczesna niechęć aż po niezdolność do przyjęcia prawdy bierze się z fałszywego przekonania o nieistnieniu prawdy lub zagrożeniu wolności wyboru w wyniku głoszenia prawdy. Kłamać wolno w imię pluralizmu i tolerancji, natomiast ujawnianie prawdy ściąga prześladowania wobec świadków i uczniów aż po męczeństwo. W imię dyktatury relatywizmu i nihilizmu publiczne świadectwo dane prawdzie jest karane, represjonowane i cenzurowane. W ten sposób demokracja bez prawdy przekształca się w totalitaryzm, skandaliczną dyktaturę ciemniaków wg słów Stefana Kisielewskiego – Kisiela, pobitego za te słowa w ciemnej bramie, bo ośmielił się powiedzieć prawdę o socjalizmie lub komunizmie.

 

Miejmy odwagę nazywać dobro i zło po imieniu wbrew poprawności politycznej z jej sankcjami na pomieszanie dobrego i złego.

Musimy siać, choć grunta nasze marne, choć słowa prawdy dziobią stada wron – pamiętam ten śpiew z czasu stanu wojennego. Nowym stadem wron jest dzisiaj w Polsce tzw. totalna opozycja z jej groteskową agresją. Ciemni i mali ludzie chcą do władzy wrócić.

 

Ksiądz prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 30 kwietnia 1977 r.: Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej. To nie zarozumiałość. Wielkość wiąże się z prawdą, a prawda stoi u ołtarzy.

 

W Piekarach Śląskich upomniał się ks. prymas o prawdę w kazaniu z 31 maja 1970 r.: Prawda trwa, prawda ma długie życie, natomiast kłamstwo umiera szybką śmiercią.

 

Podobne słowa głosił bł. ks. Jerzy Popiełuszko, potwierdzając prawdę słów prawdą męczeńskiej krwi, bowiem pszeniczne ziarno prawdy kosztuje.

 

Jakże aktualne proroctwo wyraził ks. prymas w słowach wypowiedzianych w Warszawie 2 sierpnia 1966 r.: Jeżeli z naszej woli Pan Bóg nie będzie miał nic do powiedzenia w porządku doczesnym, który od Niego pochodzi, a który my mamy czynić sobie poddanym, to niewątpliwie doprowadzimy do tego, że glob się rozsypie.

 

Słuchajmy więc słów Boga z uwagą i wiarą, a wtedy ziarna prawdy przyniosą stokrotny plon.

Warszawska Gazeta 14 – 20 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

Włoski kapłan, neapolitańczyk ks. Dolindo Ruotolo (1882-1970), dzisiaj sługa Boży w drodze ku beatyfikacji, doznał wielu krzywd w swoim życiu, najpierw od rodziców, potem od ludzi Kościoła; jako kapłan miał długoletni zakaz odprawiania mszy św., o czym pisze jego krewna: (…) który kapłan odsunięty na 20 lat od odprawiania mszy i od spowiedzi nie tylko zostanie w Kościele, ale i będzie go kochał? I nie pozwoli powiedzieć o Kościele złego słowa? Ks. Dolindo wzywa do pełnego zaufania Jezusowi w słowach modlitwy: Jezu, Ty się tym zajmij!

Mówi Jezus: Zamknij oczy i nie myśl o bieżących sprawach, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją: „Ty się tym zajmij”, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę Cię, wyzwolę i poprowadzę. Taka wewnętrzna postawa wymaga zaufania i prostoty. Pokora i prostota otwiera serce na Bożą mądrość, oznacza pełną zgodę na Boże prowadzenie. Gdy wiem, że nie poradzę sobie w życiu sam, bo ani zbyt mądry, ani zbyt silny nie jestem, pozostał mi Bóg śpieszący z pomocą. Natomiast zbytnie poleganie na sobie i na ludziach prowadzi do pychy albo zniechęcenia i rozpaczy w razie dotkliwej porażki.

 

W Ewangelii niedzielnej 9 lipca wzywa Jezus do naśladowania Go w łagodności i pokorze oraz do pragnienia rzeczy zakrytych przed mądrymi i roztropnymi w oczach własnych. Chęć podobania się wszystkim, a najpierw samemu sobie, z pominięciem Boga, daje złudne zadowolenie w postaci dwulicowości i obłudy, tak częstej w życiu społecznym i publicznym, zwłaszcza w tzw. polityce, która staje się grą o grupowy lub osobisty sukces za wszelką cenę, za cenę kłamstw, złodziejstw i zabójstw. Wzorów i przykładów w tej dziedzinie dostarcza nam sprzedajna opozycja, niepogodzona z częściową utratą władzy i przywilejów. Zamiast prostoty pojawia się prostytucja, a razem z nią postępujące ogłupienie, kamuflowane cynizmem i sprytem.

Upodobaniem Boga Ojca jest objawienie Mądrości – Osoby Syna Bożego. Gdy Chrystus w mądrości i władzy króluje, przychodzi sprawiedliwy i zwycięski, wtedy przyjęcie Go w posłuszeństwie daje ludziom i całej ziemi pokój i radość (zob. niedzielna lekcja z Księgi Zachariasza, 9, 9n).

Komu i przez kogo powierzona będzie władza nad światem? Są dwie możliwości, tertium non datur: Bóg albo bożek, Chrystus Król albo Książę tego świata – diabeł. Próby łączenia jednej władzy razem z drugą metodą „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” albo kończą się nawróceniem, albo zaprzedaniem złu i Złemu. Znane są przykłady rozwiązań obu rodzajów. Do nawrócenia ku ocaleniu narodowemu i zbawieniu osobistemu wzywa Polskę Chrystus Król. Intencją modlitwy za obecną władzę w Polsce jest nawrócenie i wytrwanie, odwaga i męstwo. W takiej intencji niech każdy modli się za siebie w myśl benedyktyńskiego wezwania Ora et labora, daj pierwszeństwo modlitwie przed pracą, aby wszelka działalność miała sens na chwałę Bożą.

 

We wtorek 11 lipca obchodzimy święto Patrona Europy św. Benedykta opata. Wszystkie pierwsze zakony mnisze, jakie powstały na Zachodzie, oparły się na regule św. Benedykta, który założył w roku 529 opactwo Monte Cassino. Medalik św. Benedykta z krzyżem, figurą świętego i pierwszymi literami dwóch łacińskich egzorcyzmów jest skuteczną obroną przed napaściami złego ducha, gdy medalik przyjęty jest i noszony z wiarą i modlitwą. Europejska Christianitas ma swoich ojców i orędowników; niszczona obecnie przez wrogie moce, otrzymuje potężne wstawiennictwo nieba, aby ocalić swoją tożsamość i wznosić konstrukcje przyszłości na fundamencie tradycji i prawa Bożego. Francuski politolog Reynald Secher w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” (opublikowanej 4 lipca) stwierdza, że głównym celem lewicy u władzy w państwach Unii Europejskiej jest niszczenie chrześcijaństwa. Aby to osiągnąć, lewica używa jako narzędzia islamu, a ten, kiedy się tu na dobre zainstaluje, zniszczy naszą cywilizację; takie jest jego dążenie; nadchodzi tu, by unicestwić nasz świat (str. 12). Na pytanie, kto we Francji sprzeciwia się pochodowi rewolucji, pada odpowiedź: W tej chwili we Francji jest zaledwie 2 proc. praktykujących katolików (…) ponad 70 proc. [z tych 2 proc.] regularnie praktykujących katolików głosowało na Macrona (…) a to wszystko przy zachęcie ze strony biskupów, którzy w większości wzywali, by tak właśnie głosować (str. 13).

 

Gdy niewiara łączy się z bezmyślnością, tryumfuje głupota i obojętność wobec życia, prawdy i wspólnego dobra. Byle krętacz i demagog o zdolnościach aktorsko-błazeńskich zyskuje poklask uwiedzionej publiczności. Żyjemy „według Ducha”, jeżeli tylko Duch Boży w nas mieszka (por. Rz 8,9) – czytamy w drugiej niedzielnej lekcji.

 

Duchu Święty, przyjdź! Charyzmat uzdrowienia ma znaczenie prywatne, osobiste, ale nie tylko. Modlimy się o zdrową Polskę, zdolną przyjąć Boży dar, powstać z choroby i żyć.

Warszawska Gazeta 7 – 13 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

Jaki jest cel historii ludzi i narodów?

W myśli Bożej ukazanej w Piśmie Świętym i objawionej w pełni w Jezusie Chrystusie, celem jest zbawienie ludzi ku pełni życia w wiecznej ojczyźnie, ku której przez doczesną ojczyznę pielgrzymujemy. Wiara pozwala rozumieć Bożą myśl i Chrystusowe pragnienie. Od kształtu doczesności zależy wieczność ludzi stworzonych na Boże podobieństwo.

Czy ludzkie myślenie zgodne jest z wolą i mądrością Boga?

Zła wola i głupota ludzi razem z niewiarą pogrąża doczesność w chaosie po to, aby z destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej, rodziny i kultury wyprowadzić nowy porządek świata oparty na samowoli, samozbawieniu i samoubóstwieniu ludzi „wyzwolonych z kajdan i okowów” prawa Bożego, prawdy zawartej w naturze i powołaniu człowieka. Wolność w prawdzie zastępuje się dowolnością ideologicznych pomysłów w utopii wspaniałego świata i szczęścia dla niektórych. Po co wierzyć w Boga Stwórcę i Zbawcę, skoro człowiek może stwarzać i zbawiać siebie sam jak chce? Stąd bierze się wieloznaczne lub opaczne rozumienie podstawowych pojęć, takich jak prawda, życie, miłość i miłosierdzie. Oto żąda się w imię miłosierdzia gościnnego przyjmowania uchodźców, nachodźców czy najeźdźców, czyniąc zarazem z nich narzędzie rozkładu wszelkich zastanych wspólnot.

W komentarzu zatytułowanym Polska broni Europy („Nasz Dziennik” 27 czerwca, s. 10) wojewoda lubelski Przemysław Czarnek pisze: - Mamy do czynienia z zaprogramowanym procesem dechrystianizacji Europy. (…) Dzisiaj mamy już 40 mln muzułmanów w Europie.

Trwa świadoma walka z tożsamością europejską. Królestwo Boże na ziemi ma objąć i przemienić świat zagrożony w swoim istnieniu przez księstwo szatana, gdy narzędziami stają się świadomi lub nieświadomi swojej roli ludzie. Dzisiejsi przywódcy zachodnioeuropejscy wydają się świadomi celu, do którego uparcie dążą. W trwającej walce o życie dobrze jest opowiedzieć się po właściwej stronie. Niekonsekwencja, brak odwagi i słabość obrońców życia dają przewagę wrogom. Zamiar Boga będzie doprowadzony do końca, ale są po drodze nieszczęścia i przegrane, których można uniknąć postępując zgodnie z wezwaniami Chrystusa Króla i Matki Bożej Królowej Pokoju. Zaniechanie przez kompetentne władze intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski oraz ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi zgodnie z orędziem fatimskim doprowadziło do bezmiaru ludzkich krzywd i śmierci w czasie sześcioletniej drugiej wojny światowej i w całym rosyjskim imperium zła w ciągu kilkudziesięciu lat. Szczególny udział  ofiar Polaków włączonych w misterium krzyża uzdalnia nas i wzywa do nowej obrony Europy i świata przed samozagładą. Polska, ocalona i wywyższona dzięki wierności Chrystusowi i Maryi, może stać się znakiem ratunku dla narodów. Dlatego sprzymierzone siły zewnętrzne i wewnętrzne totalitarnej agresji i totalnej opozycji chcą Polskę zniszczyć, widząc w niej przeszkodę na drodze budowania bezbożnej i nieludzkiej utopii.

 

W Ewangelii niedzielnej 2 lipca (Mt 10, 37-42) wzywa nas Jezus do miłości większej od ludzkich przeżyć, pragnień i doświadczeń. W każdej sytuacji trzeba Jezusa kochać bardziej niż kogokolwiek lub cokolwiek, bo Jego nieskończona miłość jest źródłem dobra i zwycięstwa mocą ofiary krzyża. Przegrana na drodze ludzkich ograniczonych miłości, pragnień i więzi, nie jest jeszcze przegraną ostateczną i wieczną. Póki trwa życie doczesne, póty można i trzeba zwrócić się ku Chrystusowi, aby nagrodę Proroka i Sprawiedliwego otrzymać teraz i na zawsze. Każde spełnione dobro, choćby w oczach ludzkich najmniejsze, liczy się w oczach Bożych. Zanurzenie w śmierci Chrystusa mocą chrztu i wiary prowadzi do nowego życia – pisze św. Paweł w Liście do Rzymian (6, 3-11). Gościnność Szulemitki przyjmującej proroka Elizeusza daje nagrodę w postaci cudu (2 Krl 4,16).

 

Uwięziony w Stoczku Warmińskim ks. prymas Stefan Wyszyński napisał 2 lipca 1954 r. o Chrystusie: Nie wahałeś się wstąpić w łono Dziewicy – i nie tylko. Okazałeś większą jeszcze odwagę. (…) Tyś nie uląkł się serca mego… zaledwie osłaniającego „brud stajenny” lichą powłoką żalu i zawstydzenia. Wybrałeś stajnię i zamieszkałeś w niej. (…) To jest dopiero wszechmocna odwaga!

Połączmy więc z wszechmocną odwagą Boga naszą odwagę, wyjdźmy z lęku, ludzkich obaw, kalkulacji i zastraszenia. Odważmy się myśleć, wierzyć i miłować tak, jak miłuje Bóg.

Warszawska Gazeta 30 czerwca – 6 lipca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

W Ewangelii niedzielnej 25 czerwca Jezus trzykrotnie wzywa do odwagi (Mt 10,26.28.31) i ukazuje motywy, dla których odwagę trzeba zachować w poczuciu nieuchronnego ujawnienia się tego, co ukryte, dobre albo złe, w świadomości duchowej mocy, w przekonaniu o własnej wartości (Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli, w. 31), w znaczeniu świadectwa wiary, bo gdy człowiek jest świadkiem Boga, sam Bóg jest świadkiem człowieka, powołanego do nieśmiertelności i obdarzonego podobieństwem do swojego Stwórcy i Zbawcy. Pozorem odwagi jest zuchwalstwo, tupet, bezczelność, pycha, niesłuszna pewność siebie bez polegania na Bogu. Nie wolno bać się ludzi, którzy choćby zabijali ciało, ale nie mogą zabić duszy, choćby wzywali do zaparcia się wiary i własnej godności dziecka Bożego, choćby w swoim zuchwalstwie chcieli siąść na ołtarzu i zająć miejsce Boga. Sam zły duch w postaci węża daje w raju przykład kłamstwa i udawania w celu zwodzenia niepewnych Boga i własnego powołania ludzi chwiejnych, skłonnych ulegać pozorom i złudzeniom. Pierwszym krokiem diabła wobec ludzi jest kuszenie, a następnie prześladowanie. Kto nie wierzy w moc darowaną przez Boga, tylko lęka się własnej słabości, ten łatwo ulega złym propozycjom i groźbom. Kto polega jedynie na własnej sile, ten wyrzeka się mocy i pomocy Bożej, ten gardzi tajemnicą krzyża i wywyższenia poniżonych, ten w pokorze widzi przegraną, a w pysze – zwycięstwo. Samo prześladowanie, chociaż chce nas odłączyć od miłości Chrystusa i pozbawić odwagi, nie jest zdolne odebrać wierności aż do śmierci, aż po męczeństwo. Żywa wiara łączy się z zaufaniem wobec mądrości i miłości Bożej. Brak zaufania pokładanego w Bogu daje iluzję ufności wobec woli ludzkiej, czego przykładem jest lękliwa kalkulacja dzisiejszych władz: co nam się bardziej opłaca, co ludziom się podoba, czy kompromis aborcyjny, pakt życia ze śmiercią, życia jednych kosztem śmierci drugich, czy bezwarunkowa obrona prawa do życia ludzi od poczęcia po naturalną śmierć. Histeryczne domaganie się „prawa do aborcji” spotkało się z tchórzostwem zwolenników postawy „za, a nawet przeciw”. Nie bójcie się ludzi, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą, ale bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle (Mt 10,28). Trzykrotne „nie bójcie się” łączy Jezus z raz powiedzianym „bójcie się”. Jest zła, niemądra ufność, która prowadzi do niepewności, oraz dobra ufność, która łączy się z pewnością i wiernością niezachwianą, śmiałością i odwagą. Niezdolność do wierności Bogu prowadzi do niewierności wobec ludzi i swoich zobowiązań, czego wyrazem jest rozkład wielu małżeństw i wspólnot rodzinnych.

 

Bojaźń Boża jest początkiem mądrości i wierności, oznacza pobożność i podążanie drogą do zbawienia przez posłuszeństwo wiary. Bać się Boga to nie tylko nie bać się ludzi, ale również bać się o ludzi i o samego siebie, lękać się nieodpowiedzialności i zdrady. Kto boi się Boga, ten boi się wyrządzić krzywdę ludziom, poczynając od najbliższych, ten nie chce ranić Bożego serca i ludzkich serc. Uroczystość Serca Pana Jezusa, obchodzona w piątek po oktawie Bożego Ciała, czyli 23 czerwca, wzywa do uznania wierności i miłości Bożej, której znakiem jest serce jako siedziba mądrości, woli i rozumu. Miłość niemądra, bezwolna i bezrozumna, polegająca na grze uczuć, budzi się i gaśnie, a przysięga i zobowiązanie wtedy się nie liczą, ważna jest chęć ułożenia sobie życia zgodnie ze sobą jako sumą pragnień i dążeń określanych często jako „natura”. Czym innym jest jednak wiedzieć w naturze ludzką wolę uwarunkowaną społecznie i kulturowo, różną od woli Bożej zawartej w akcie stworzenia i zbawienia. Brak bojaźni Bożej, czyli brak liczenia się z wolą, miłością i mądrością Bożą, nieuchronnie prowadzi do samowoli i wynaturzeń, niesłusznie określanych jako „coś naturalnego”, bo powszechnego i uznanego zależnie od miejsca, czasu i sytuacji. Moralność sytuacyjna i kulturowa sprzeciwia się powszechnemu prawu moralnemu, wyróżniającemu ludzi spośród zwierząt i reszty stworzeń. Moralność ideologiczna islamu jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem. Postępująca humanizacja zwierząt i animalizacja ludzi jest symptomem zerwania więzi z Bogiem, braku Bożej bojaźni. Gdy prawda staje się przesądem, każdy pogląd – przesąd rości sobie prawo do zajęcia miejsca prawdy. Zlepek przesądnych ideologii usilnie propagowanych i wdrażanych już w procesie edukacji od przedszkola czyni ludzi niezdolnymi do zachowania swojej tożsamości, godności i rozumu. Odstępstwo od Boga prawdziwego prowadzi do uznania bogów nieprawdziwych i odrzucenia prawdy o człowieku. Wierność prawdzie wymaga odwagi, wiary i męstwa, czyli Bożej bojaźni i miłości.

Warszawska Gazeta 23 – 29 czerwca 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski