Dzisiaj: Henryka Marty
Jutro : Fabiana Sebastiana
piątek, 19 styczeń 2018
godzina: 20:37
administrator
Wiara w Boga, połączona z posłuszeństwem, pokorą i zaufaniem, staje się wiernością bezwarunkową. Wiara nie jest tylko poglądem, przekonaniem, ideą bez konsekwencji i praktyki. Samo określenie „jestem wierzący i niepraktykujący” zawiera w sobie sprzeczność w wyniku oddzielenia wiary od życia i miłości. O martwej wierze mówi św. Jakub (Jak 2, 1,17); sama wiara, bez uczynków nie zdoła zbawić, diabły też wierzą. O żywej wierze mówi św. Paweł (Rz 3, 28; 4,13; Ga 3,11): uczynki bez wiary nie prowadzą do usprawiedliwienia. Zbawia Bóg dzięki ofierze Chrystusa. Wspólnota z Bogiem wyraża się w miłości łączącej wiarę z czynami w oparciu o posłuszne odróżnienie dobra od zła w ufnym poddaniu się woli Bożej. Przewaga zaufania do stworzeń kosztem ufności pokładanej w Bogu Stwórcy jest istotą grzechu Adama i Ewy oraz wszystkich grzechów ludzkich uczestniczących w buncie szatana – ojca kłamstwa.
W liturgii słowa czwartej niedzieli zwykłej 31 stycznia Bóg powołuje Jeremiasza jako proroka i wzywa go do odwagi: Ja jestem z tobą, by cię ochraniać (Jer 1,19). Owocem odważnej wiary jest miłość, którą wysławia jako dar od Boga św. Paweł w hymnie o miłości czytanym w drugiej niedzielnej lekcji (1 Kor 12, 31-13, 13).

Próbie wiary poddaje w Ewangelii Jezus swoich rodaków, mieszkańców Nazaretu, którzy najpierw dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jezusa, a zaraz potem zwątpili i uniesieni gniewem wyrzucili Jezusa z miasta, po to żeby strącić Go ze stoku góry, czyli zabić (Łk 4, 21-30). Jakie były motywy sprzeciwu?
Mówili: przecież to tylko syn Józefa. Dlaczego nie chce wykazać wobec nas swoich cudotwórczych zdolności? Byłby więc Jezus dla nich o tyle dobry, o ile spełniałby ich oczekiwania, postępowałby zgodnie z ich wolą. W ten sposób bliscy Jezusowi stali się Jemu dalecy, błędnie oceniając Jego domniemaną nieskuteczność.

Podobnie dzisiaj narody europejskie, niedawno bliskie Jezusowi i Kościołowi, wchodzą na drogę dechrystianizacji prowadzącą donikąd, czego jesteśmy świadkami. Pustkę powstałą w wyniku utraty wiary zapełniają siły Bogu i ludziom przeciwne. Trwa duchowa i społeczna inwazja przeciwko osieroconej Europie, która wyrzekając się chrześcijaństwa, otwiera się wobec obcej agresji. Wola odważnego sprzeciwu wobec zła zanika w miarę braku odróżnienia zła od dobra i wskutek wyrzeczenia się męstwa. Ludzie nijacy i tchórzliwi, uwikłani w zależności i różne formy poddania się współczesnym bożkom konsumpcji, użycia, przyjemności, posiadania i władzy, czują się zawiedzeni wobec nieskuteczności swoich pragnień i oczekiwań. Bóg pozwala, aby fałszywe bóstwa odsłaniały swoją twarz, aby na jaw wychodziły zamysły serc wielu za cenę cierpienia i znoszonych prześladowań (por. Łk 2,35).

Ofiarowanie Pańskie obchodzone w Polsce 2 lutego pod piękną tradycyjną nazwą święta Matki Bożej Gromnicznej, zawiera w Ewangelii proroctwo starca Symeona, głoszące przyjście światła na oświecenie pogan w postaci Dzieciątka Jezus jako znaku, któremu sprzeciwiać się będą (Łk 2, 32.34). Sprzeciw wobec światła prawdy sprowadza ciemność zakłamania. W trwającym od uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi 8 grudnia 2015 Roku Miłosierdzia Bóg daje nam czas miłosierdzia dla wezwanych, poprzedzający czas sprawiedliwości, która ogarnie wszystkich. Miłosierdzie darowane jest wcześniej tym, którzy chcą je przyjąć.
Jednym z ważnych znaków zlekceważenia i odrzucenia albo przyjęcia Bożego błogosławieństwa i miłosierdzia jest czas kapłańskich, parafialnych odwiedzin kolędowych. W osobie kapłana Jezus puka do drzwi naszych domów. Mówi o tym święty Anioł Stróż Polski: Pokój wam i błogosławieństwo od Jezusa Chrystusa Króla Miłosierdzia! Jest czas, kiedy Chrystus w swoich kapłanach przychodzi do waszych domów i puka, by napełnić mieszkańców błogosławieństwem i miłością Ducha Świętego: „stoi i kołacze”… Jak wiele domów pozostaje zamkniętych, jak wiele serc nie otwiera się na Bożą łaskę! Zło ma pełny dostęp do miejsc zamkniętych dla Boga – rozważcie to. Módlcie się za tych, którzy odrzucają Bożą łaskę, módlcie się za zwiedzionych i nierozumnych, bo nie wiedzą co czynią. Błogosławieństwo w Chrystusie. Święty Anioł Polski. Amen!

Podobnie Chrystus Król zwraca się do ojczystego domu w sytuacji wielostronnego zagrożenia z pragnieniem i wolą, aby nasz wspólny dom ocalić. Bóg szanuje naszą wolność, a zarazem ukazuje dobre albo złe skutki jej wykorzystania w posłuszeństwie albo nieposłuszeństwie Jego wezwaniu. Wzywa więc Bóg na wiele sposobów poprzez świadków wiary i miłosierdzia do nawrócenia, modlitwy, decydowania i postępowania zgodnie z Jego wolą. Kieruje teraz Chrystus do Polaków wezwanie do Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, do intronizacji Jego jako Króla Polski; wzywa w Fatimie Maryja do ofiarowania Jej Niepokalanemu Sercu Rosji dla pokoju i uratowania narodów wchodzących na drogę wojny ku zagładzie. Czy to potrójne wezwanie będzie przyjęte?

Powstań, Polsko, na znak dla narodów.
Warszawska Gazeta 29 stycznia – 2 lutego 2016 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski
administrator
Lekcja z księgi Nehemiasza w III niedzielę zwykłą roku C, czyli 24 stycznia, ukazuje czytanie Prawa Bożego, gdy Izraelici mieszkali już w swoich miastach po powrocie z niewoli babilońskiej w wyniku dekretu władcy perskiego Cyrusa, który pokonał Babilon w roku 539 przed Chrystusem. Nehemiasz był namiestnikiem władcy perskiego w Judzie w latach 445-433 a.Chr. Uroczyste czytanie Prawa rozpoczyna obchód Święta Namiotów na pamiątkę wędrówki Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Odradzająca się wspólnota ma budować swoją przyszłość w oparciu o Prawo Boże zawarte w Piśmie Świętym i zapisane w ludzkiej naturze. Cały lud się podniósł i płakał na wspomnienie grzechów, a następnie przeżył radość w wyniku odnowienia przymierza z Bogiem. Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest ostoją waszą – mówi Nehemiasz (Ne 8,10). W ten sposób odradza się wspólnota w posłuszeństwie i wierności Bogu.
To dawne wydarzenie odnosi się do nas Polaków, wyzwalanych z niewoli komunistycznej PRL-u i post-komunistycznej III RP. Warunkiem wolności dzisiaj, podobnie jak niegdyś, jest prawda i prawo: prawda o grzechach i krzywdzie oraz wezwanie do nawrócenia ku wierności i woli Boga. Radość budzi nadzieja, że obecna przemiana władzy w Polsce odnowi nasze prawe sumienia. Wysiłek władz przeciwnych naszemu narodowi zmierzał do niszczenia wspólnoty i wspólnot, poczynając od rodziny w imię przestępczego wspólnictwa, dzielącego ludzi na beneficjentów niegodziwego układu oraz ofiary wykorzystane. Warunkiem trwałego wyzwolenia jest poddanie się woli Boga objawionej nam w postaci królewskiego panowania Jezusa Chrystusa, którego władza w niebie i na ziemi prowadzi do zwycięstwa prawdy i dobra teraz i na zawsze. Pełne naśladowanie postawy Izraelitów w dniu Święta Namiotów polega więc na intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski (nie tylko „w Polsce”, bo to oczywiste i nie wymaga uroczystego społecznego i państwowego aktu na wzór obchodów Święta Namiotów, ponieważ Chrystus Król Wszechświata jest też siłą rzeczy Królem w Polsce, będącej cząstką stworzenia).

Drugie czytanie (1 Kor 12,12-30) ukazuje mistyczne ciało Chrystusa jako całość, złożoną z wielu członków. Nie ma podziału i rozdwojenia w ciele, gdy poszczególne różne członki troszczą się o siebie nawzajem. Różnorodność ludzi służy wspólnocie. Natomiast zacieranie i niszczenie tej różnorodności w imię utopii fałszywego pojednania zgodnie z ideologiami multikulti oraz gender, prowadzi do podziału na kierujących i kierowanych, oszukujących i oszukiwanych, wykorzystujących i wykorzystywanych, kradnących i okradanych, krzywdzących i krzywdzonych. Obiektem agresji jest tożsamość, własność, życie i wolność. Zgoda na różnorodność części organizmu łączy się z uznaniem całości. Zarówno całość organizmu jak i różnorodność jego części mają źródło i oparcie w woli Boga Stwórcy. Nieszczęściem dzisiejszego nihilizmu zawartego w dyktaturze relatywizmu jest pełne pychy pragnienie, aby zająć miejsce Boga Stwórcy i Zbawcy. Człowiek odłączony od Boga ginie, podobnie ulega zagładzie państwo, które nie chce poddać się woli i władzy Chrystusa Króla. Wobec dzisiejszych wewnętrznych i zagranicznych zagrożeń bytu Polski jako państwa i narodu i nie wystarczy odwołać się do rozumu, skoro silniejsi od nas władcy są z założenia bezrozumni, trzeba sięgnąć po moc z wysoka daną na miarę prośby i wiary.

W Ewangelii niedzielnej św. Łukasz zwraca się do przyjaciela, którym jest dostojny Teofil (Łk 1, 3). Imię Teofil znaczy po grecku „przyjaciel Boga”. Dobra Nowina wolności, prawdy i życia jest spisana dla przyjaciół Boga, aby mieli moc i zdolność poznania słów, które służą życiu. Gdy jesteśmy przyjaciółmi Boga, pragniemy tego, czego Bóg dla nas pragnie, chcemy wolę Boga pełnić dla Bożej chwały i naszego dobra we wspólnocie Bożoludzkiej i międzyludzkiej, którą bł. ks. Jerzy Popiełuszko nazwał solidarnością serc. Takiej solidarności przeciwstawia się zorganizowane dążenie do tworzenia podziałów w miejsce i zamiast tego roku łaski, który zapowiada Jezus, przytaczając słowa proroka Izajasza o Namaszczonym przez Ducha, o Chrystusie głoszącym wolność więźniom i odzyskanie wzroku ślepym. Dany Polsce przez Boga czas naszej historii będzie czasem łaski, jeżeli poddamy się z wiarą władzy Namaszczonego – Chrystusa, który chce być Królem Polski z woli i wyboru Polaków dla naszego zwycięstwa i wspólnego dobra.

Warszawska Gazeta 22 – 28 stycznia 2016 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski
administrator

 

Ewangelia niedzielna 17 stycznia mówi o cudzie, którego Jezus dokonał na weselu w Kanie Galilejskiej. Na ufną prośbę Maryi Matki Jezus przemienił wodę w wino (J2, 1-12). Odpowiedź Jezusa na słowa Maryi: Nie mają już wina, wydaje się odmową uczynienia cudu: Czy to moja lub twoja sprawa Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?

 

Uroczyste słowo „niewiasta” nawiązuje do Protoewangelii, którą Bóg wypowiedział w Raju do węża: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo Jej: ono [ona wg Wulgaty] zmiażdży ci głowę (…) (Rdz 3, 15). To słowo wypowiedziane w Kanie wraz z odniesieniem się do „godziny” Jezusa, czyli czasu Jego męki, zapowiada również zwrócenie się konającego na krzyżu Jezusa: Niewiasto, oto syn Twój, ze wskazaniem na św. Jana, a wraz z nimi w jego osobie – na nas – współcierpiących ze Zbawicielem.

 

Po tych proroczych słowach Maryja mówi do sług weselnych: Zróbcie wszystko, cokolwiek Jezus wam powie. A Jezus wzywa do napełnienia sześciu stągwi kamiennych wodą, i słudzy czynią to posłusznie. Wtedy dopiero, gdy stągwie napełniły się aż po brzegi, spełnia się cud przemiany wody w wino.

 

Warunkiem więc owego cudu jest wstawiennictwo Maryi oraz posłuszeństwo sług. To, co wydarzyło się w Kanie św. Jan Ewangelista nazywa początkiem znaków Jezusa.

Co oznacza cud i jego weselne okoliczności w Kanie?

Już samo wesele jest zapowiedzią godów weselnych Baranka Bożego, który szuka oblubienicy i ją znajduje po to, aby poślubić odkupioną przez siebie ludzkość w mocy Nowego Przymierza. Drugie cudownie darowane wino, lepsze od pierwszego, którego zabrakło, jest zapowiedzią uczty mesjańskiej w niebie. My jesteśmy sługami weselnymi, gdy napełniamy w życiu doczesnym stągwie oznaczające sześć dni stworzenia, współdziałając posłusznie z Bogiem Stwórcą i Zbawcą. Woda oznacza pracę, modlitwę i cierpienia, wierność Bogu, pełnienie Jego woli. Pierwsze wino jest darem Boga Stwórcy, ale tego wina musi zabraknąć wraz ze schyłkiem ludzkiego życia ku śmierci. Natomiast nie zabraknie tego drugiego, lepszego wina radości wiecznej.

 

Dzieło zbawcze Boga naprawia to wszystko, czego zabrakło w wyniku grzechu nieposłuszeństwa ludzi niewiernych Bogu, dziedziczących śmierć zawartą w grzechu pierworodnym. Wszystkie cuda Jezusa, aż po zwycięstwo paschalne, zawierają się w cudzie przemiany wody w wino, rozumianym jako znak i zapowiedź. Cud konsekracji wina z kroplą wody w czasie każdej Mszy świętej jest większy od cudu w Kanie. Tę kroplę w czasie przygotowania darów ofiarnych trzeba dodać do kielicha z winem na znak naszej gotowości uczestniczenia w przemianie eucharystycznej.

Ludzka odmowa udziału w Mszy świętej jest podobna do postawy sług niewiernych, który mówią: po co nam woda, chcemy wina i sami się o nie postaramy, przecież są w pobliżu sklepy nocne.

 

Dlatego tak ważna jest Msza święta i modlitwa za ojczyznę. Dlatego tak potrzebny jest krzyż, bo tablice ludzkiej pamięci, podobne do nagrobków, nie wystarczą. Sami siebie nie zbawimy, ludzkie siły bez Bożej pomocy i wstawiennictwa Maryi Matki nie wystarczą dla ocalenia Polski oraz innych narodów. Krzyż jest znakiem zwycięstwa i Bożej chwały. Chrystus Król chce i dzisiaj objawić swoją chwałę, aby uwierzyli w Niego Jego uczniowie, którzy już trochę wierzą, ale połowicznie i niekonsekwentnie.

 

Mówi Jezus Chrystus Król do Polaków: Pokój wam! Pokój i błogosławieństwo miłosiernego mojego serca! Podstawą mojego tronu jest cała ziemia, ale moje stopy postawię w królestwie mojej Matki. Czas jest bliski. Amen! Dzieci moje wybrane, Krucjato, wasza modlitwa jest orężem, wasza modlitwa jest wsparciem w walce z mocami ciemności. Obecny atak jest ostatnim zrywem sił zła, to jest ostatni jego czas. Nie bójcie się, nic już nie zatrzyma przemian, nic już nie przeszkodzi w zwycięstwie dobra, nic nie przeszkodzi Królowi w jego panowaniu. Kochani, wasza modlitwa jest wsparciem dla tych, którzy oddali się Polsce i Kościołowi. Amen. Jezus wasz Brat.

 

Rozumiał to bł. ks. Jerzy Popiełuszko i dlatego trzeba widzieć w nim, w jego kapłańskiej posłudze i ofierze wstawiennictwo oraz patronat wobec Krucjaty za Ojczyznę i dzieła wyzwolenia Polski na znak dla narodów zatracających wiarę i tożsamość. Modlitwa ze zwróceniem się ku krzyżowi i ofierze eucharystycznej nie jest tylko ozdobą i dodatkiem, ale jest istotą narodowego powstania ze snu, który prowadzi ku śmierci. Cud w Kanie objawia chwałę Bożą i wzywa do wiary. Po męczeństwie błogosławionego ks. Jerzego, Ojciec Święty Jan Paweł II modlił się, aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża Zmartwychwstanie.

Tablica z parafrazą tych słów: Modlimy się, aby z tych (katyńskich, smoleńskich) śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża Zmartwychwstanie powinna stanąć u stóp krzyża na Krakowskim Przedmieściu, nie zamiast i nie osobno. Narodowa pamięć ma połączyć się z Bożą, świętą pamięcią w chwale krzyża.

Warszawska Gazeta 15 – 21 stycznia 2016 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

Ks. Stanisław Małkowski 

administrator
W niedzielę 10 stycznia obchodzimy święto chrztu Pańskiego, kończące liturgiczny okres Bożego Narodzenia. Jezus, posłuszny woli Ojca, przyjmuje w wodach Jordanu z rąk św. Jana Chrzciciela, razem z grzesznikami, chrzest pokuty i w ten sposób bierze na siebie grzechy świata (J 1,29). Chrzest w Jordanie zapowiada chrzest śmierci na krzyżu, gdy woda i krew popłyną z przebitego włócznią boku Jezusa.
Pomiędzy dwoma chrztami zawiera się działalność publiczna Syna Bożego. Duch Święty, zstępujący w postaci gołębicy, poprzedza chrzest wiernych jako ustanowiony przed Wniebowstąpieniem sakrament, który wyraża jedność z przejściem przez śmierć do zmartwychwstania, czyli z paschalnym zwycięstwem Chrystusa i ochrzczonych w mocy krzyża, nawrócenia i wiary.

W tym roku w Wielką Sobotę obchodzimy 1050. rocznicę Chrztu Polski (14 kwietnia 966 r.). Ów chrzest oznaczał włączenie Polski do wspólnoty Kościoła i poddanie się jej władzy Chrystusa Króla, a to było istotą ówczesnej intronizacji, która konieczna jest teraz w odpowiedzi na postępującą państwową detronizację Chrystusa i dechrystianizację narodów. Zwycięski Chrystus przemienia ochrzczonych, gdy łaskę sakramentalną przyjmują i potwierdzają wiernym życiem. Powstrzymanie odstępstwa od wiary ma dokonać się przez uroczysty akt państwowy i kościelny w ojczyźnie, co skutkuje dobrem doczesnym i wiecznym, jak to było w roku 966 za panowania Mieszka I. Bóg przychodzi z mocą jako Pocieszyciel (Iz 40,1.10). Dobroć Boża i Jezusowe miłosierdzie są odpowiedzią na smutek samotności, śmierci i przegranej w drodze życia osobistego i społecznego. Mocną podstawę ma nadzieja pokładana w Bogu. Jej namiastką lub podróbką jest optymizm i tzw. pozytywne myślenie. Dlatego św. Paweł w drugiej lekcji niedzielnej wzywa do wyrzeczenia się bezbożności i wszelkich żądz światowych (Tt 2,12).

Ukryta lub jawna bezbożność państwowej władzy lubiła w latach PRL-u posługiwać się argumentem dla wierzących, iż wszelka władza pochodzi od Boga (zob. Rz 13,1). Na to wezwanie do bezwarunkowego posłuszeństwa władzy odpowiedział ks. prymas Stefan Wyszyński: Jeżeli ludzie sprawujący władzę lubią słuchać o tym, że wszelka władza pochodzi od Boga, to powinni też z tego wyciągnąć odpowiednie wnioski. A więc – jeżeli władza pochodzi od Boga, to władzy nie można używać przeciwko Bogu, gdyż podcinać się będzie gałąź, na której się siedzi, naruszając fundament, na którym opiera się społeczność. W rzeczywistości tak bywa, że ilekroć władza jest sprawowana przeciwko Bogu, traci ona podstawę i tytuł do rozkazywania obywatelom, i do zobowiązywania ich (Warszawa 27 stycznia 1974).

W świetle tych słów trzeba widzieć poczynania koalicji do niedawna rządzącej w III RP, a teraz w opozycji, w duchu służalstwa wobec oczekiwań zagranicznych ośrodków, wrogich Bogu i Polsce, za cenę chwilowych przywilejów i korzyści, których spodziewana utrata wywołuje głośny lament, połączony z groźbami użycia siły i wzywaniem obcej interwencji. Bł. ks. Jerzy Popiełuszko w ostatnią niedzielę maja 1984 odczytał w czasie Mszy św. za Ojczyznę orędzie Episkopatu Polski z 10 września 1946: „Polak katolik wobec państwa i wyborów” ze słowami: Po władzę mogą sięgnąć tylko ludzie moralni, tzn. tacy, którzy rozumieją istotę dobra wspólnego obywateli; katolicy nie mogą oddawać swoich głosów na kandydatów takich list, których programy albo metody rządzenia są wrogie zdrowemu rozsądkowi oraz dobru narodu i państwa.
Jednoznaczna nauka społeczna Kościoła, oparta na prawie naturalnym i Piśmie Świętym, jest podważana przez dyktaturę relatywizmu za fasadą demokracji bez prawdy, przekształcającej się w totalitaryzm. Bóg jest źródłem i dawcą władzy, ale z tym darem, tak jak z każdym innym, można postąpić różnie: użyć dobrze albo źle, uszanować albo zmarnować. Niedawne znaki narodowego przebudzenia dają nadzieję, która zawieść nie może wtedy, gdy miłość Boża rozlana jest w naszych sercach. A wyrazem społecznej miłości w ojczyźnie jest wspólnota woli ludzkiej i Bożej, której spełnieniem jest poddanie się władzy Chrystusa Króla Polski.

Warszawska Gazeta 8 – 14 stycznia 2016 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski
administrator
1 stycznia nowego roku w oktawie Narodzenia Pańskiego czcimy świętą Bożą Rodzicielkę Maryję i przyjmujemy w Niej nową nadzieję z błogosławieństwem oraz zapewnieniem, że rok 2016 niesie dobro, które pozwoli nam odnieść kolejne zwycięstwa nad złem. Nie jesteś niewolnikiem lecz synem – mówi w drugiej lekcji św. Paweł (Ga 4,7).
Wolność przychodzi więc jako dar od Boga Ojca przez ręce i serce Maryi Matki; wolność ludzka jest uczestnictwem w wolności Boga. Wyzwala nas Chrystus, czyli bez Niego wolność staje się dowolnością i samowolą, prowadzącą przez pozór uwolnienia się od granic wynikających z prawdy i dobra ku niewoli grzechu, śmierci i szatana. Bóg dopuszcza doświadczenie zniewolenia już teraz, aby ostrzec przed niebezpieczeństwem ostatecznej utraty wolności w piekle, gdzie niczego dobrego przyjąć, doświadczyć i uczynić już nie można. Imię Jezus znaczy Zbawiciel jako dawca wolności w prawdzie ku pełni dobra i życia.

W drugą niedzielę po Narodzeniu Pańskim słyszymy w lekcji z Księgi Syracydesa o mieszkaniu Bożej mądrości (Syr 24,8). Tym mieszkaniem jest człowieczeństwo Chrystusa oraz mistyczne Jego ciało, czyli Kościół, którego siły piekła nie przemogą. Dzięki Chrystusowi wszyscy otrzymaliśmy łaskę po łasce (J 1,16) – dar zbawienia po darze stworzenia. Świadomość tego obdarowania pobudza do wdzięczności i nadziei w nowym, rozjaśnionym przez Boga czasie.

W uroczystość Objawienia Pańskiego 6 stycznia jesteśmy świadkami hołdu mędrców ze Wschodu zw. Trzema Królami. Dają oni Jezusowi złoto, kadzidło i mirrę, które oznaczają: godność i władzę królewską Chrystusa, Jego bóstwo i człowieczeństwo, a zarazem wyobrażają to, co my możemy ofiarować Chrystusowi: miłość, wiarę i nadzieję, poddanie się Jego królewskiej władzy, gdy różni swoi Go nie przyjęli, wraz z modlitwą i ofiarą cierpienia. Symbolika betlejemskich darów niesionych ze Wschodu za przewodem gwiazdy wyznacza relację między nami a Chrystusem widocznym jako Boże Dzieciątko. Dary te mówią, kim jest Chrystus i kim my jesteśmy w oczach Bożych. Po to, by dary te zachować i wręczyć, nie wolno zatrzymywać się po drodze w pałacu Heroda ani okazywać mu posłuszeństwa.

Obłuda i nienawiść Heroda bierze się z fałszywego rozumienia władzy sprawowanej w oderwaniu od źródła władzy, którym jest Bóg. Jest to problem wszystkich ustrojów ziemskich, które są albo nie są poddane władzy Chrystusa Króla. Trzej Królowie wyrażają to poddanie, Herod temu zaprzecza. Narody i państwa, które idą drogą Trzech Królów ocaleją, inne – posłuszne Herodowi – marnie zginą, co zapowiada Jezus w przesłaniu do sługi Bożej Rozalii Celakówny.
Rok 2016 wraz z 1050. rocznicą Chrztu Polski może okazać się rozstrzygający dla naszej ojczyzny. Czy Polska odda w pełni hołd Chrystusowi przez intronizację Go na Króla Polski w odpowiedzi na detronizację i dechrystianizację? Czy nasza ojczyzna stanie się wzorem dla innych państw i narodów? Czy obie władze – kościelna i państwowa – zechcą wspólnie naśladować mądrych Królów? Czy forma intronizacji odda jej moc i treść? Czy dany Polsce czas Bożego miłosierdzia będzie przyjęty i wypełniony posłuszeństwem i nadzieją Polaków, którzy doświadczyli już boleśnie herodowej władzy w postaci różnych okupacji i w niedawnych latach PRL-u oraz trwającej III RP? Sprzymierzone wspólnictwem czynniki wojny przeciwko Polsce mogą być pokonane tylko mocą zbiorowego nawrócenia ku Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski.

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 6 stycznia 1972: Im bardziej złoto służy niecnym celom, im więcej kadzidło służy ludziom, a nie Bogu – im gorszy jest na ziemi los Boga, któremu odmawia się chwały – tym gorszy staje się los człowieka udręczonego przez tych, którzy złoto obrócili na armaty, a kadzidło przeznaczyli dla siebie.
W przejmującej książce Antonio Socci’ego Czy to naprawdę Franciszek? znajduję słowa kard. Józefa Ratzingera, powiedziane dzień przed śmiercią Jana Pawła II: Doprowadzone do skrajności usiłowania kształtowania spraw ludzkich bez Boga, prowadzą nas zawsze na skraj przepaści, ku totalnemu zlekceważeniu człowieka. Potrzebujemy ludzi, którzy wytężają wzrok ku Bogu, stamtąd ucząc się prawdziwego człowieczeństwa. Tylko dzięki ludziom przez Niego dotkniętym, Bóg może dokonać powrotu pomiędzy ludzi.
Losem człowieka ma więc stać się wspólnota z Bogiem teraz i na zawsze.
Warszawska Gazeta 31 grudnia 2015 r. – 7 stycznia 2016 r.
KOMENTARZ TYGODNIA
Ks. Stanisław Małkowski