Dzisiaj: Malgorzaty Piotra
Jutro : Henryka Marty
czwartek, 18 styczeń 2018
godzina: 11:03
administrator

 

 

Czytania niedzielne 1 października mówią o apostazji i nawróceniu. Odstępstwo sprawiedliwego od sprawiedliwości prowadzi do śmierci, zaś odstępstwo bezbożnego od bezbożności prowadzi do życia (zob. Ez 18,25-18). Pierwszą przyczyną bezbożności i bałwochwalstwa jest niskie myślenie sprzeczne z myśleniem i postępowaniem Boga. Taka jest istota grzechu jako pozornego dobra, poczynając od upadku Adama i Ewy, przekonanych przez węża o złych zamiarach Stwórcy, niszczącego wolność samostanowienia i samowoli. Wolność miałaby więc zawierać się w szatańskim non serviam – nie będę służył. Oto bezbożnik chce zająć miejsce Boga, pragnie być bogiem. Wróg Boga prawdziwego w Starym Testamencie staje się w Nowym Testamencie wrogiem Chrystusa i Kościoła, przeciwnikiem Wcielenia i Zbawienia w wymiarze ciała i duszy. Działanie zła i Złego w świecie ludzkim powoduje odstępstwo od prawdy ku kłamstwu, od życia ku śmierci, od obiektywnego dobra ku subiektywnym poglądom. Księga Apokalipsy ukazuje odwieczną wojnę szatana i jego sług w obrazach smoka, obu bestii i wielkiej nierządnicy pijanej krwią świętych, walkę prowadzoną przeciwko Bogu i dzieciom Bożym. W tej wojnie po ograniczonych tryumfach sił zła ostateczne zwycięstwo należy do Boga i ludzi Jemu wiernych. Żywa wiara jako wierność, posłuszeństwo i pokora wyraża się w czuwaniu i modlitwie, w rozumieniu związku między przyczyną a skutkiem, między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Stworzenie czci w bałwochwalstwie nie Stwórcę, ale siebie i własne wytwory umysłu lub rąk. Bałwochwalstwo w formie kultu pieniędzy, spraw materialnych, władzy, wygody i przyjemności daje czasowe poczucie dobrostanu, ale nie broni przed śmiercią, a często do niej prowadzi. Bałwochwalczej głupocie przeciwstawia się mądrość krzyża, nowego drzewa życia, przyjęta w pokorze, posłuszeństwie i naśladowaniu Chrystusa. Apostazja wyraża się nie tylko w prześladowaniach i jawnym odstępstwie od wiary, ale i w obłudzie, nieszczerości intencji, zaślepieniu, zakłamaniu, połączeniu zewnętrznej, formalnej poprawności z wewnętrzną zdradą w imię podobania się ludziom, a nie Bogu, w duchu konformizmu, kompromisu ze złem, moralności subiektywnej i sytuacyjnej.

 

W tygodniku „Idziemy” z 24 września znajdujemy rozmowę z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem – teologiem i psychologiem, a w niej słowa: „prawa” do antykoncepcji, aborcji, eutanazji czy rozwodu uznawane są dziś za największe osiągnięcia ostatnich czasów. (…) Pigułka (antykoncepcyjna i wczesnoporonna) doprowadziła do zmiany funkcjonowania człowieka, rodziny, społeczeństwa. Spowodowała bowiem rozdarcie między osobą a ciałem. (…) Nastąpiło pęknięcie między seksualnością a miłością (…) i oderwanie się płodności od rodziny. (…) Pigułka uwalnia od macierzyństwa, prowadzi do myślenia o dziecku jak o intruzie, a o ciąży jako o przeszkodzie. (…) Antykoncepcja uderza w przykazanie pierwsze (…) ona neguje prawdę, że stwórcą życia jest Bóg, a małżonkowie są Jego współpracownikami. (…) Mentalność antykoncepcyjna, rewolucja seksualna, ideologia gender – to wszystko są próby zmiany definicji człowieka, który zostaje „uwolniony” od religii, przeszłości, tradycji, tożsamości, czyli jest zawieszony w próżni. Antykoncepcja jest jak wąż w raju: „sami będziecie bogami” – kusi, „sami będziecie o sobie decydować”. (Pigułką w Boga, s. 16 i nast.).

 

Odpowiedzią na współczesną apostazję – jawną, hałaśliwą, histeryczną albo ukrytą i milczącą, jest nawrócenie dotyczące myśli, mowy, czynu i zaniedbania. Nawrócenie jest odwróceniem się od zła grzechu w wielu postaciach, jest przemianą serca, jest zmianą myślenia i postępowania, jest aktem przyznania się do winy, wyrazem żalu i postanowienia poprawy. Póki trwa życie doczesne, nigdy nie jest za późno, aby z ufnością przyjąć Boże miłosierdzie i z łaską Bożą współdziałać. Zgorszenie i oburzenie faryzejskie wyklucza grzeszników, Boża łaska ich przyjmuje. Królestwo Boże otwiera się dla tych, którzy chcą do niego wejść i korzystają z pomocy darowanej z wysoka.

 

W Ewangelii Jezus wzywa do opamiętania arcykapłanów, faryzeuszów i starszych ludu, sprawiedliwych we własnych oczach, gdy niesprawiedliwi nawracający się w oczach Bożych dostępują przebaczenia (Mt 21,32). Nawrócenie moralne powinno łączyć się z aktem wiary i z ufnością w Boże prowadzenie, dzięki czemu kształtuje się postawa wytrwania z Bożą pomocą. W różnych nieszczęściach dziejących się na świecie trzeba widzieć znaki ostrzegające przed nieporównanie większym nieszczęściem wiecznego potępienia i piekła. Nie wystarczy szukanie oparcia na ziemi bez zwrócenia się ku niebu. O ile piekło z ludzką wolą i zgodą się nie liczy, o tyle niebo szanuje naszą wolność i czeka na wezwanie ku pomocy. Szczególnie skuteczną formą takiego wezwania jest modlitwa różańcowa, różaniec wokół granic i krucjata różańcowa za ojczyznę. Jezus Chrystus jest Panem (Flp 2,11), czyli Królem władającym wszystkim i wszystkimi w wymiarze sprawiedliwości, a w wymiarze miłosierdzia poprzedzającego Bożą sprawiedliwość – tymi, którzy chcą z miłością i posłuszeństwem poddać się Jego panowaniu. Zbiorowym aktem zaufania w moc miłosierdzia będzie (oby niebawem!) publiczna, kościelna i państwowa intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

 

Warszawska Gazeta 29 września – 5 października 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Szukajcie Pana – wzywa Izajasz w pierwszej niedzielnej lekcji 24 września (Iz 55,6). Kto szuka, znajduje – mówi Jezus (Mt 7,8). Szukać Boga, to pytać Go o radę przed powzięciem ważnej decyzji, to szukać i pragnąć dobra, to uwierzyć i zrozumieć, że Bóg pierwszy szuka człowieka. Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 19,10). Wzajemne poszukiwanie prowadzi do spotkania w miłości, do zjednoczenia we wspólnocie wierności, nadziei i wiary. Szukanie Boga jest skutkiem nawrócenia: Niechaj bezbożny porzuci swą drogę (…) niech się nawróci do Pana, a ten się nad nim zmiłuje(Iz 55,7). Nawrócenie oznacza odwrócenie się od zła, grzechu, piekła i szatana oraz zwrócenie się ku Bogu, który wprowadza do Królestwa ludzi gotowych poddać się Jego woli i władzy, wyrzekających się przekonania o własnej samowystarczalności, odrzucających szatańską pokusę samostanowienia dobra i zła.

 

Królestwem Bożym jest Kościół jako mistyczne Ciało Chrystusa i lud Nowego Przymierza z Bogiem. Przeciwieństwem Kościoła jest Antykościół, a Chrystusa – Antychryst. Jawne i tajne formy walki prowadzonej przeciwko Chrystusowi i Kościołowi mają postać zorganizowaną i poddaną przekonaniom sprzecznym z wiarą i rozumem. Królowanie człowieka bez Boga łączy się z obietnicą pomyślności doczesnej na krótko i tylko dla niektórych, jego istotą jest więc władza niszcząca wspólnoty małżeńskie, rodzinne, społeczne, narodowe, państwowe, kościelne w imię globalnego totalitaryzmu oraz ludobójcza selekcja poddanych światowemu systemowi przemocy i kłamstwa w imię ograniczonego dobra dla wybranych i uprzywilejowanych. Straszy się ludzi poglądem, że jest nas na świecie za dużo i propaguje się różne formy ograniczania rozrodczości, depopulacji. W konsekwencji do wymierającej Europy wchodzą licznie rozmnażający się najeźdźcy.

 

W ewangelicznej przypowieści o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-16) gospodarzem jest Bóg, winnicą – świat, dniem – doczesność, praca w winnicy – posłuszeństwem Bogu, zapłata denara – nagrodą radości wiecznej w niebie, kolejne godziny bezczynności stojących bez pracy – czasem straconym, najęci do pracy godzinę przed zachodem słońca to nawracający się u kresu życia. Szemrzą przeciw gospodarzowi ci, którzy oczekują zapłaty dodatkowej za czas wysługi i nie poczuwają się do wspólnoty ani z gospodarzem, ani z pracownikami z późnych godzin, są to więc „starsi i mądrzejsi”, dla których nie liczy się miłość i wdzięczność wobec naglącej chęci wyróżnienia i szczególnego wynagrodzenia, tak jak gdyby dodatek do denara był ważniejszy niż sam denar, jakby wywyższenie doczesne było ważniejsze od wiecznego.

 

Treść przypowieści odnosi się też alegorycznie do narodu wybranego, zwłaszcza do jego przywódców, oraz do narodów pogańskich, przyjmujących wiarę i wchodzących do Kościoła. Uczestnicy historii Starego Przymierza odchodzą niezadowoleni wielkodusznością Boga, objawioną w Przymierzu Nowym.

 

Naszym powołaniem i sensem naszego życia jest miłość do Boga i do ludzi. Władza miłości pozwala odróżnić dobro od zła i w świecie duchowym, i w świecie materialnym, i w wieczności, i w czasie. Ks. prymas Stefan Wyszyński wygłosił 24 września 1960 r. w Warszawie wezwanie do wolności w czasie materialistycznego zniewolenia: Kościół nie chce władać materią i nie chce rządów nad ziemią, Kościół nie chce wtrącać się w sprawy tej ziemi za daleko, bo nie jesteśmy dzielnikami majątków. Biada jednak, gdyby w zarządzie majątkiem i materią nie posłuchano Kościoła. Wtedy dopiero zaczyna się nieszczęście ludzi służących materii. Kościół bowiem ma moc przemiany materii nie tylko w czasie Najświętszej Ofiary, gdy chleb zamienia się w Ciało Chrystusowe, a wino – w Jego Krew. Kościół ma takie władztwo nad materią, duchowe i potężne, które sprawia, że jak uczył mediolański ekonomista prof. Toniolo, jego dzieci, choćby były najbogatsze, nigdy nie będą niewolnikami materii.

Słowa sprzed 57 lat są ważne i dzisiaj, gdy owe formy zniewolenia deformują człowieczeństwo i niszczą obraz Boży w ludziach, których kocha i szuka nasz Stwórca i Zbawca. Wzajemna miłość łączy ziemię z niebem. Oto zwrócił się do mnie z wysoka błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko z okazji święta Patrona Polski, kościoła i parafii na Żoliborzu i mojego – św. Stanisława Kostki: Witaj, Staszku, modlę się z tobą i za ciebie, i błogosławię ci z Maryją. Twój Jerzy. Amen. Więzi, które tworzy nieskończona Boża miłość, przekraczają wszelkie odległości i granice. Zyskiem dla św. Pawła jest żyć i umierać w Chrystusie (zob. druga niedzielna lekcja), w tym zysku uczestniczą święci, a wśród nich męczennik – błogosławiony ksiądz Jerzy.

 

Warszawska Gazeta22 – 28 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Słowo „gniew” pojawia się dwukrotnie w czytaniach mszalnych 17 września: złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik (Syr 27,30) oraz: uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom (Mt 18,34). Jest więc gniew człowieka, który Boga obraża i ludzi krzywdzi, ale jest też gniew Boga w odpowiedzi na ludzkie okrucieństwo i brak litości. Z jednej strony jest „ wielki gniew diabła” (Ap 12,12), udzielający się ludziom zniewolonym przez zło w braku sprawiedliwości i miłosierdzia, a z drugiej strony jest święty gniew Boga wobec ludzi niewiernych, pozbawionych litości, zatwardziałych w grzechach.

 

Istotą słusznego gniewu nie są emocje, nierozumne uczucie budzące się często wbrew woli, lecz sprzeciw wobec zła i jego skutków. Jest więc gniew, który wskazuje na piekielną otchłań wiecznego gniewu, ale też jest przeciwny mu gniew prowadzący do opamiętania i nawrócenia. Gniew Boga jest wezwaniem i przestrogą, a kto z tym gniewem się liczy, może uniknąć gniewu wiecznego. Zagniewany Bóg chce zaniechać gniewu i okazać miłosierdzie. Gniewny diabeł chce potępić i zniszczyć ludzi razem z dobrem darowanym im przez Boga. Ludzki gniew często nie odróżnia dobra i zła. Człowiek przeklinający w gniewie ulega nieświadomie temu , kto przekleństwem żyje. Jezus nie tylko odpowiada gniewem na zło, ale sam poddaje się gniewowi i nienawiści ludzi złych, aby ostatecznie odnieść zwycięstwo miłości.

 

Uwolnienie od gniewu jest możliwe tylko razem z wyzwoleniem od zła grzechu. Natomiast utopią jest łagodność jako tolerancja pozwalająca na wszystko, nieodróżniająca dobra od zła, poddająca się okolicznościom i kompromisom. Taka „tolerancja” wobec zła okazuje się zdumiewająco nietolerancyjna wobec dobra, czego przykładem jest karanie i prześladowanie obrońców ludzkiego życia, a wśród nich Mary Wagner w Kanadzie.

 

17 września w 78. rocznicę napaści na Polskę ze Wschodu, w wyniku sojuszu z sąsiadującym z nami Zachodem, nie tylko wspominamy czwarty rozbiór ojczyzny i ogrom ofiar, ale zarazem uświadamiamy sobie możliwość kolejnego sprzymierzenia się przeciwko naszej wolności i niepodległości różnych sił zagranicznych nastawionych wrogo wobec wiernej prawu Bożemu Polski. Współczesne pogańskie barbarzyństwo, przeciwne prawdzie i życiu, coraz bardziej na nas się gniewa, a źródłem tego gniewu są ideologie kłamstwa i nienawiści, znajdujące rezonans w kręgach totalnej opozycji w kraju. Brońmy więc granic naszej wolności, odwołując się do historycznych zwycięstw różańcowych, wspominanych 12 września i 7 października.

 

Święty gniew Boży jest odpowiedzią na gniew Złego i jego sojuszników. Kto wierzy i modli się na różańcu, nigdy nie jest sam i zawsze uczestniczy w większości zdolnej pokonać liczebną mniejszość, skoro niebo jest nieporównanie liczniejsze i mocniejsze od piekła. Korzystanie z pomocy piekła daje znaczącą przewagę nad tymi, którzy się nie modlą i pomocy nieba pod określonymi w Ewangelii warunkami przyjąć nie chcą. O ile jednak wsparcie piekła wypełnia duchową i społeczną pustkę samo, nawet nieproszone i nierozpoznane, o tyle o pomoc nieba koniecznie należy prosić. Dom pusty, który nie przyjmuje Boga staje się otwarty dla złych duchów. Diabeł zniewala, ludzkiej wolności ani rozumu nie szanuje (przykładem są bezdennie głupie wypowiedzi i ataki przywódców Unii Europejskiej), zaś Bóg wyzwala i prowadzi chcących ku zwycięstwu. Zechciał Bóg przemówić ludzką mową po to, aby zniewolony coraz bardziej świat usłyszał i przyjął orędzie wolności, ku której wyswobodził nas Chrystus, abyśmy w niej trwali. Bóg przemawia do nas po ludzku w osobie Chrystusa i Maryi Matki. Prosta modlitwa różańcowa łączy mowę Boga z naszą ludzką mową po to, aby zniewolony coraz bardziej świat usłyszał i przyjął orędzie wolności. Zniewolenie jest nie tylko sprawą zewnętrznej napaści, ale i sprawą wewnętrznego odstępstwa.

 

„Wolność jest w nas”, mówi bł. ks. Jerzy. Napaść jest wtedy w pełni skuteczna, gdy wraz z nią dokona się odstępstwo od wiary i nadziei. W swojej przeszło tysiącletniej historii Polska nie upadła, pomimo złych działań i złej woli od zewnątrz i od środka. Gdy zmierza ku upadkowi Europa, brońmy jej w sobie, a obronimy ją wokół siebie, jak to już bywało w dziejach, choćby w roku 1683 pod Wiedniem i w roku 1920 pod Warszawą. Gdy stajemy się narzędziami i współpracownikami Bożego działania, wtedy wiemy kto chce i kto może zwyciężać. Gdy zaś polegamy tylko na sobie lub na zawodnych sojuszach wówczas poddajemy się grze sił, które wcale nie muszą nam sprzyjać. Kto najpierw zachowa przymierze z Bogiem, ten wie jak, kiedy i na jakich warunkach korzystać z ludzkiej pomocy.

 

18 września obchodzimy święto patrona Polski św. Stanisława Kostki. Ukazał się ona nad Warszawą w sierpniu roku 1920 razem z Matką Bożą Zwycięską i wsparł swoim wstawiennictwem zwycięstwo polskie. Oręduje on za nami dzisiaj razem z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, z którym razem modlił się za Ojczyznę w kościele na Żoliborzu w Warszawie. Nazwa „Żoliborz” bierze się z francuskich słów: jolie bord – wesoły brzeg. Już nie tylko „wesoły brzeg” jest celem naszej dziejowej przeprawy, ale szczęśliwa wolność Polski pod władzą Maryi Królowej i Chrystusa Króla.


Warszawska Gazeta15 – 21 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Bóg stwarza nas, ludzi, jako swoje dzieci, ogarnia nas swoją miłością, chce widzieć w nas przyjaciół i posłusznych uczniów, wychowuje nas i upomina po to, aby kształtować nasz rozum i wolę dla dobra które możemy osiągnąć z Bożą pomocą w życiu doczesnym aż po wieczną radość obiecaną wszystkim poddającym się wychowaniu i prowadzeniu w czasie dla osiągnięcia pełni przekraczającej nieskończenie naszą ziemską drogę.

 

Władzę i obowiązek upominania przekazuje Bóg w różnym stopniu ludziom odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych bliższych i dalszych oraz za wspólnotę miejsca naszego życia, działania, świadectw, modlitwy, nadziei i wiary. Prorok Ezechiel jest wezwany i zobowiązany przez Boga do napominania i przestrzegania ludzi występnych, zdążających ku śmierci. Osobistą winą proroka byłoby milczenie wobec zła. Mówi o tym pierwsza lekcja w niedzielnej liturgii słowa Bożego 10 września (Ez 33,7-9). W drugiej lekcji św. Paweł ukazuje miłość, która nie wyrządza zła bliźniemu, trwa jako wzajemny dług (Rz 13,8-10). Zaś w Ewangelii upoważnia Jezus swoich uczniów do braterskiego upominania grzeszących i krzywdzących (Mt 18,15). Gdy widzimy wokół siebie nie tylko obojętność wobec zła, ale i zachętę do grzechu, wezwani jesteśmy do określenia swojej roli w granicach rozsądku, uczestnicząc we władzy związywania i rozwiązywania na ziemi ze skutkiem w niebie. Bóg pragnie więzi miłości z nami i między nami, a zarazem uzdalnia nas do rozwiązywania trudności i zniewoleń. Od naszej wiary i dobrej woli zależy, czy i w jakim stopniu będziemy uczestnikami władzy Boga objawionej w Chrystusie i w Kościele. Prawdziwa wiara połączona z jej praktykowaniem jest znakiem sprzeciwu wobec wszelkich postaw i przekonań niezgodnych z rozumem i powszechnym powołaniem do świętości. Wobec tymczasowego tryumfu niewiary i głupoty, widocznego w postępowaniu władz Unii Europejskiej, rozrywających więzy historii, tradycji, kultury i cywilizacji chrześcijańskiej, a zarazem dążących do zniewolenia i nowego rozbioru Polski, nie możemy być ani obojętni, ani poddani złu.

 

W trzech tomach Bożego wychowania, opracowanych przez Annę Dąmbską i opublikowanych przez Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy z Kościelnym imprimatur 20 lat temu, znajdujemy szereg rozmów we wspólnocie z Chrystusem Panem. Na słowa o. Jana jezuity: Dziś w świecie bardzo mało mówi się o Bogu w czasie spotkania 4 maja 1990 r., Pan odpowiada: Zobaczysz, jak umilkną i ucichną ludzie niereligijni, kiedy świat stanie na krawędzi istnienia; wtedy wszystkie ich spory wydadzą się im śmieszne i niemające żadnego znaczenia dla potrzeb ludzkości. 8 maja 1990 r. Pan mówi: Ważne jest abyście trwali we Mnie, strzeżcie się lekceważenia mocy zła i nienawiści; (…) jeżeli oprzecie się na opoce Moich praw, stanie się wasz wspólny dom krajem prawdziwie wielkim, wzorem dla powstającej z ruin, wygłodzonej i sponiewieranej w swej pysze Europy (…) Jeżeli nie odrzucicie Mnie, Ja was nie odstąpię, a wesprę całą mocą Boga Niezwyciężonego, zaś Matka Moja, Królowa Nieba, wspomagać was będzie.

 

W Niepokalanym Sercu Maryi mieszka pełnia umiłowania i uwielbienia Boga. W tej miłości jako naród i państwo my, Polacy, uczestniczymy. 8 września obchodzimy Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, zwane w Polsce świętej Matki Bożej Siewnej, a cztery dni po urodzinach Maryi, są Jej imieniny, gdy 12 września wspominamy Najświętsze Imię Maryi w rocznicę wiedeńskiego zwycięstwa jazdy polskiej w roku 1683, po którym wódz i król Jan III Sobieski powiedział: Deus Vicit – Bóg zwyciężył.

 

Za przyczyną Królowej Polski modlimy się o zwycięstwo Boga w ojczyźnie, a do tego koniecznie potrzebne jest nasze nawrócenie ku miłości i szacunkowi do życia i prawu do życia każdego człowieka od poczęcia po naturalną śmierć. Mówił o tym wielokrotnie sługa Boży ks. Prymas Stefan Wyszyński, a 8 września 1970 r. powiedział w kościele Świętej Trójcy w Kobyłce: Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia! Obyście nie naśladowali modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje. Obyście nie naśladowali kobiet wyśmiewających matki, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte czy piąte dziecko.

Nie wystarczy powstrzymać ustawowo dzieciobójstwa z powodu podejrzenia lub stwierdzenia niepełnosprawności dziecka w łonie matki, chociaż takie zbrodnie są najliczniejsze w Polsce. Konieczny jest bezwarunkowy szacunek dla życia każdego poczętego dziecka, także z powodu czynu przestępczego lub zagrożenia zdrowia lub życia Matki  Zabójstwo aborcji jest samobójstwem – powiedział św. o. Pio.

 

W obliczu kolejnego aktu agresji wobec Polski ze strony władz niemieckich, określających w znacznym stopniu wrogą nam politykę Unii Europejskiej, przypominam słowa Chrystusa Pana dla Niemców: Ich czyny osądzą ich przed światem. Oczekiwałem od nich wstydu i żalu za to, co uczynili ze sobą i względem innych narodów. Dałem czas na poruszenie sumień, na naprawienie krzywd, na postanowienie zmiany i zwrócenie się ku Mnie. Lecz oni pewni swej bezkarności, zwrócili się ku światu, na jego bogactwach budując swoją przyszłość, nie chcą się zmienić, nie Mnie pragną lecz władzy, bogactwa i mocy, by znowu powrócić do dawnych błędów. Dlatego nie ostrzegam ich, że przyszłości dla nich już nie ma. Zakończą swój żywot jako państwo w pełni swych nieodpokutowanych win  (Boże wychowanie, cz. III t. 1, s. 75).

 

Chrystus Pan daje Polsce znaki ocalenia i wywyższenia, i ukazuje warunki, które trzeba spełnić. Pozwólmy naszemu Królowi sprawować władzę miłosierdzia nad nami.

Warszawska Gazeta 8 – 14 września 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

 

administrator

 

 

 

W modlitwie Pańskiej prosimy „Ojcze nasz (…) przyjdź Królestwo Twoje”. Królestwo Boże lub Królestwo niebieskie nie jest z tego świata, ale jest na tym świecie dzięki królowaniu Chrystusa oraz wskutek poddania się Jego władzy nad ludźmi przez tych wszystkich, którzy nawracają się do Boga i poznają tajemnice Królestwa, rozumiejąc znaczenie Jezusowych przypowieści, poprzez które objawiają się tajemnice Królestwa, gdy ono przychodzi i wzrasta w czasie jako dar Boży przez jednych przyjęty, a przez innych odrzucony.

Przypowieść skłania rozum ludzki do otwarcia się na wiarę. Wejście do Królestwa Chrystusa dokonuje się pośród prześladowań, wymaga wyrzeczeń i pójścia za głosem powołania, bo wszyscy są powołani, ale nie wszyscy będą wybrani. Władza królewska Boga nad ludźmi dokonuje się przez królowanie Chrystusa, przez Jego intronizację od zmartwychwstania do przyjścia u kresu czasów.

Przypowieść bierze obrazy wzięte z rzeczywistości ziemskiej i odnosi je do objawienia Bożego, wymaga więc wyjaśnienia i zrozumienia. Bóg Ojciec okazuje nam miłość przez zesłanie na świat Syna. Syn Boży jako Człowiek zwraca się do nas po ludzku.

Ewangelia niedzielna 30 lipca przytacza trzy przypowieści. Skarbem ukrytym w roli jest Królestwo niebieskie. Rola oznacza ziemską doczesność. Pewien człowiek, chcąc zdobyć skarb, kupuje rolę wraz ze skarbem, czyli godzi się na życie ziemskie po to, aby posiąść niebo. Według ówczesnego prawa, innego niż dzisiejsze, właściciel ziemi posiadał to wszystko, co w ziemi się ukrywa. W drugiej przypowieści drogocenna perła Królestwa warta jest tego, aby wszystko sprzedać, wszystkiego się wyrzec, po to, aby ją posiąść teraz i na zawsze.

 

Rozumieli to męczennicy, oddając życie za wiarę. Żadne korzyści uzyskane za cenę odstępstwa od Królestwa Bożego ku budowaniu wieży Babel i ziemskich bezbożnych królestw nie zrównoważą straty, bo kto za wszelką cenę chce zachować dobrobyt i życie – straci je. Zyski za cenę kłamstw, złodziejstw i morderstw skończą się najpóźniej z chwilą śmierci i sądu Bożego. Sprawiedliwych sądów ludzkich można niekiedy, a nawet często uniknąć, albo tak sądy i sędziów wybierać i kształtować, aby usprawiedliwianie i uwalnianie winnych łączyło się z ukaraniem niewinnych.

 

W trzeciej przypowieści sieć Królestwa niebieskiego, czyli Kościoła zagarnia ryby złe i dobre, gromadzi ludzi wiernych i niewiernych, zanim dokona się sąd oddzielający na zawsze jednych od drugich. Uprzedzając sąd Bożej sprawiedliwości każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Bożego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare (Mt 13,52). Rzeczami nowymi i starymi zarazem są dary Bożego  miłosierdzia wzięte z serca Jezusa i rozdzielane przez ludzkie serca uczniów. Skarbcem jest Bożoludzka i międzyludzka wspólnota serc obecna w świętym Kościele uświęcającym grzesznych ludzi, ilekroć chcą przyjąć Boże dary przebaczenia i zbawienia. Bóg z miłującymi Go współdziała dla ich dobra – czytamy lub słyszymy w drugiej niedzielnej lekcji (Rz 8, 28-30). Zaś w pierwszej lekcji znajdujemy modlitwę Salomona o mądrość jako umiejętność sądzenia, rozróżniania dobra i zła, dobrych i złych. Tę mądrość Salomon od Boga otrzymał i z niej korzystał zanim zgłupiał, ulegając miłości pogańskich przyjaciółek. O tę mądrość trzeba się modlić dla Polski i Polaków, zwłaszcza teraz, gdy ważą się losy Polski, Europy i świata.

 

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Zakopanem 19 sierpnia 1957 r.: Każdy, kto chce władać państwem, narodem, Kościołem czy rodziną, musi naprzód nauczyć się władać sobą. Każdy, kto chce, by naród był mądry, musi zabiegać o mądrość; by naród był mocny, musi się sam o moc postarać; by naród żył w miłości, musi sam umieć miłować; by naród był w jedności i pokoju, musi sam być jednością w sobie, opanowany wewnętrznie, pełen wewnętrznego pokoju. Człowiek bez pokoju nikomu pokoju nie da. Człowiek bez miłości, miłości nie udzieli. Człowiek bez mądrości nikomu jej nie przekaże. Człowiek niecierpliwy nie zaprowadzi wokół siebie równowagi i ładu.

 

Władać to uczestniczyć we władzy Boga, Jemu się poddać, Jego naśladować, Jemu służyć na wzór pokornej Służebnicy Pańskiej – Maryi, pragnącej bardziej niż my naszego ocalenia, wywyższenia i zwycięstwa dzięki mądrości darowanej nam w Chrystusie uznanym za Króla Polski. Bożą mądrością jest Chrystus, jej obrazem na mocy stworzenia jest człowiek psujący się w głupocie, ale naprawiony w zbawieniu.

Warszawska Gazeta 28 lipca – 3 sierpnia 2017 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski