Dzisiaj: Mikolaja Stanislawa
Jutro : Rogera Serafiny
wtorek, 13 listopad 2018
godzina: 21:02
administrator

 

 

 

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, a następnie liturgia słowa Bożego 24. niedzieli zwykłej roku B 16 września, ukazują nam przemianę krzyża, który był znakiem niewolniczej, okrutnej i haniebnej śmierci człowieka skazanego na unicestwienie, odrzuconego przez ziemię i niebo, a stał się dzięki zbawczej ofierze Chrystusa znakiem chwały, zwycięstwa i przejścia przez śmierć poprzedzoną cierpieniem do nowego życia wiernego Bogu na ziemi ku pełni szczęścia w wiecznym życiu nieba. Ofiarna śmierć krzyżowa Chrystusa spełnia zapowiedzi zawarte w Piśmie Świętym, w księgach prorockich i Psalmach z czasu Starego Przymierza. Ale gdy w odpowiedzi na wyznanie wiary Apostoła Piotra „Ty jesteś Mesjaszem” (Mk 8,29), mówi Jezus o swojej męce, spotyka się z Piotrowym upomnieniem i zaprzeczeniem, a na to odpowiada: „zejdź Mi z oczu, szatanie”, czyli przeciwniku nierozumiejący Bożego myślenia, różnego od pragnień i oczekiwań ludzkich. Piotr chce widzieć w Jezusie zwycięzcę odrzucającego śmierć jako zły wyrok przeciwników, natomiast Jezus nie tylko zapowiada swoją śmierć na krzyżu ku zmartwychwstaniu, ale wzywa swoich uczniów, aby poszli Jego drogą, bo straci życie ten, kto chce je zachować za wszelką cenę, a zachowa życie ten, kto Mistrza naśladuje. Uczniowie tego jeszcze nie rozumieją. Podobnie i my skłonni jesteśmy widzieć w śmierci przegraną, podczas gdy ludzka śmierć, włączona w ofiarę Chrystusa, staje się znakiem paschalnego zwycięstwa, jeżeli nie na ziemi to w niebie. Ale modlitwa i ziemski przykład świętych i męczenników w niebie wpływa na życie doczesne wiernych, a nasze poddanie się królewskiej władzy Chrystusa wraz z prośbą „przyjdź królestwo Twoje”, dotyczy nie tylko ojczyzny wiecznej ale i doczesnej. Chrystus chce królować razem z nami w niebie i na ziemi, a już teraz króluje w Kościele, który ”będzie wiecznie żądać prawdy i wolności; może dlatego Kościół ma tylu wrogów, bo chrześcijaństwo zawsze wzywało do oporu, do walki z każdym zakłamaniem”, jak powiedział ks. prymas Stefan Wyszyński przed aresztowaniem w Warszawie 25 września 1953.

 

Wiara w świętość Kościoła trwa pomimo gorszącej grzeszności, obecnej wewnątrz wspólnoty wierzących. „Sama wiara nie zdoła zbawić”, mówi św. Jakub Apostoł w drugiej niedzielnej lekcji. „Martwa jest wiara bez uczynków, także i złe duchy wierzą” (w. 19). Ale martwe są też uczynki bez wiary. Usprawiedliwia nas przed Bogiem wiara, nie same uczynki, pisze św. Paweł w Liście do Rzymian i do Galatów. Żywa wiara i z niej płynące czyny miłości dają nam wspólnotę z Bogiem. Znakiem tej wspólnoty jest krzyż, który był drzewem śmierci, a stał się drzewem życia. Uczeń Jezusa nie żyje tylko dla siebie ani nie umiera tylko w sobie i dla siebie. Zarówno życie, jak i śmierć mogą nas łączyć z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, królującym w koronie cierniowej i w koronie chwały.

 

We wtorek 18 września obchodzimy święto patrona Polski św. Stanisława Kostki (do roku 1974 – 13 listopada). Św. Stanisław pokonał wszystkie trudności ze strony rodziny w drodze do Rzymu poprzez Wiedeń, gdzie mieszkał w domu protestanta przez 3 lata. Gdy właściciel domu w czasie choroby Stanisława nie chciał wpuścić kapłana z Wiatykiem, posługę spełniła św. Barbara w towarzystwie dwóch aniołów, a następnie zjawiła się Matka Boża z Dzieciątkiem i poleciła Świętemu, by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, czyli do jezuitów, co wkrótce później uczynił. Odszedł do Boga jako nowicjusz w Rzymie 15 sierpnia 1568 r. Jego wstawiennictwu w niebie przypisuje się zwycięstwo nad Turkami pod Chocimiem w r. 1621, pod Beresteczkiem w r. 1651 oraz nad bolszewikami pod Radzyminem w 1920 roku. W kościele i parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie pełnił kapłańską posługę ks. Jerzy Popiełuszko do męczeńskiej śmierci 25 października 1984 r. po porwaniu 19 października w drodze z Bydgoszczy do Warszawy. Datę porwania przyjmuje się w kalendarzu liturgicznym jako dzień wspomnienia bł. Jerzego. Ks. Jerzy urodził się w Suchowoli w znaku krzyża 14 września 1947 r., już w łonie matki Marianny ofiarowany Bogu.

Ufamy, że orędownictwo w niebie Królowej Polski Maryi oraz naszych świętych Patronów, a wśród nich: św. Andrzeja Boboli, św. Stanisława Kostki i bł. ks. Jerzego, razem z różańcową modlitwą Polaków, wyjedna ojczyźnie wolność i niepodległość, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Chrystusa i Matki Najświętszej, aby wszelkie ojczyste władze poddane były prawu Bożemu, przezwyciężając lęk i zależność wobec wrogich nam sił zagranicznych i hałasu totalnej opozycji miejscowych zdrajców. Odpowiedzią na wrogość i zdradę jest wierność Bogu, krzyżowi i Ewangelii, odwaga i męstwo, modlitwa i wytrwanie.

 

Orędzie z nieba św. Charbela: „Ludzie poszukują cudów, aby uwierzyć i zobaczyć na własne oczy, chcą orędzi, aby usłyszeć i wiedzieć, pragną konkretnych dróg, aby nimi kroczyć i osiągnąć zbawienie i szczęście. Przecież cud to Eucharystia, znak to Krzyż, orędziem jest Ewangelia a zbawienie jest w Kościele”.

Warszawska Gazeta 14 – 20 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

administrator

 

 

 

W drugiej niedzielnej lekcji mszalnej 9 września św. Jakub Apostoł wzywa do wiary, która nie ma względu na osoby (Jk 2,1). Wiara oznacza bezwarunkową wierność objawiającemu się nam ludziom Bogu, dającemu siebie poznać poprzez słowa i widzialne znaki. Zewnętrzne bogactwo i społeczne znaczenie może oznaczać konflikt między wiarą w Boga a wiarą pokładaną w ludziach lub w sobie samym, gdy sprawy dodane do człowieczeństwa stworzonego na obraz Boży i zdolnego Boga poznać wydają się ważniejsze od żywej więzi ze Stwórcą, wyrażającej się w posłuszeństwie, miłości i zaufaniu. Dlatego ubodzy są wybrani na bogatych w wierze, zaś bogactwo bywa przeszkodą na drodze spotkania z Bogiem. Natchniony autor listu odróżnia bogactwo duchowe zawarte w wierze od bogactw materialnych, będących często pożywką pychy, podziałów, wywyższania się i pogardy. Bóg jest nie tylko dawcą darów, ale i darem dla człowieka, gotowego wyżej cenić wspólnotę w wierze od wspólnictwa w korzyściach i zyskach.

 

Uzdrowienie głuchoniemego w Ewangelii (Mk 7,31-37), połączone ze spojrzeniem w niebo, westchnieniem i słowem Jezusa: „Otwórz się”, jest dobrem cielesnym i duchowym, oznaczającym: przyjąć uszami słowa prawdy i ustami odpowiedzieć na nie mową płynącą z serca. Rozgłaszanie tego cudu wbrew Jezusowemu przykazaniu nie sprzyjało rozumieniu sensu tego znaku. Kolejne cuda Jezusa aż po wskrzeszenie Łazarza, w jednych budziły lub wzmacniały wiarę, a w innych – zawiść i wrogość.

 

Bóg wciąż daje cudowne znaki swojej mocy i obecności razem z pragnieniem, aby były przyjęte, a nie lekceważone i odrzucane, a wśród nich liczne cuda eucharystyczne, potwierdzające obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina w ofierze Mszy świętej, w komunii i adoracji.

 

W pierwszym czytaniu prorok Izajasz wzywa do odwagi i wielkoduszności, gdy „przejrzą oczy ślepych i uszy głuchych się otworzą, spragniony kraj zmieni się w krynicę wód” (zob. Iz 35,5.7). Tę obietnicę i zapowiedź trzeba odnieść do dzisiejszej sytuacji w Polsce i na świecie. Przyjęcie i zrozumienie poprzez świadków Bożego działania ma moc przemienić Ziemię. Duchową pustynią staje się świat pełen ludzi zaślepionych i ogłuszonych, a zarazem tchórzliwych i niechcących widzieć ani słyszeć prawdy i dobra. Chrystusowe „Otwórz się” jest wezwaniem do nawrócenia. Kto pragnie zdrowia ciała, niech również zapragnie zdrowia duszy otwartej na Boże słowo życia i miłości. Tymczasem cielesne zdrowie bywa traktowane jako warunek sensu życia i człowieczeństwa. Dlatego wciąż zabija się w Polsce dzieci w łonach matek w razie prawdopodobnych defektów stwierdzonych przed urodzeniem, przy bezmyślnej i niewiernej postawie władz tzw. dobrej zmiany. Niech ta zmiana w Ojczyźnie będzie rzeczywiście i w pełni dobra, niech ludzie wierni Bogu i Ojczyźnie powiedzą małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! (…) Oto przychodzi Boża odpłata” (zob. Iz 35,4). Ludzie zniewoleni przez zło i brak odwagi nie są zdolni wyzwolić ojczyznę. Powiedział o tym ks. prymas Stefan Wyszyński na Jasnej Górze 15 września 1968: „Wolność narodu wspiera się na wolności osoby ludzkiej. Wolność osoby jest więc początkiem wolności narodu i państwa. Człowiek wolny może poczuć się uwięziony w swojej własnej ojczyźnie. Mobilizuje wówczas wszystkie siły, aby doprowadzić do wolności narodu. Jeżeli wysiłek ludzi obdarzonych przez Stwórcę wolnością, stanie się powszechny, nie ma takiej siły, która byłaby zdolna przezwyciężyć zbiorową, zmobilizowaną wolę ludzi wolnych”.

 

Obecnie wolność jest często utożsamiana ze swobodą wypowiadania i narzucania dowolnych złych treści. Już nie tylko równouprawnionych w środkach społecznego przekazu i instytucjach kultury, edukacji i prawa, ale uprzywilejowanych warunkach dowolności jako dogmatu demokracji bez podstawy prawdy.

 

Do wierności prawdzie w warunkach totalitarnego zniewolenia wzywał i nadal wzywa słowem i krwią męczeńską bł. ks. Jerzy Popiełuszko. „Demokracja bez prawdy zmienia się w zakamuflowany a następnie jawny totalitaryzm”, mówił i nadal mówi z nieba św. Jan Paweł II. W miejsce powszechnej urzędowej wymówki „takie mamy przepisy”, wprowadzajmy w życie ludzi i państwa słowa: „takie mamy przykazania”. Wzorem całkowitej wierności Bogu i Jego świętej woli jest Królowa Polski Maryja, której Urodziny obchodzimy 8 września jako święto Matki Bożej Siewnej, 9 miesięcy po uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi Matki danej nam – Jej dzieciom, jako moc Bożego przeznaczenia, powołania, usprawiedliwienia i obdarowania chwałą (zob. Rz 8,29n). Porównajmy do czego przeznacza nas Bóg, a do czego różni ludzie u władzy, wykraczający poza swoje kompetencje i uprawnienia, w myśl pozytywizmu prawnego w ustawach i przepisach bez odniesienia do prawa naturalnego zawartego w Dekalogu.

 

Współdziałajmy więc z naszą Królową Maryją, a wraz z Nią z Chrystusem Królem Polski dla doczesnego dobra Polski i wiecznego Polaków. Dziesiątego września, w kolejnym comiesięcznym dniu pamięci o ofiarach zbrodni smoleńskiej, czytamy o uzdrowieniu człowieka z uschłą ręką, oznaczającego zdolność dobrego działania. Módlmy się o takie zdrowie i siły polskiej ręki.

Warszawska Gazeta 7 – 13 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

 

Czystość i nieczystość mają w Piśmie Św. i religii trojakie znaczenie: są sprawą obrzędów i zwyczajów albo ich zaniechania, po drugie – odnoszą się do moralności, po trzecie czystość jest darowana przez Boga, a dar może być przyjęty lub zlekceważony i odrzucony. Dla faryzeuszów i uczonych w Piśmie czystość dotyczyła zewnętrznego obmywania rąk i naczyń, zgodnie z tradycją i zwyczajem, bez oczyszczenia serca. W Ewangelii niedzielnej 2 września takiej tradycyjnej czystości przeciwstawia Jezus czystość serca i wnętrza. W faryzejskiej czystości jako kulcie pozorów zło pochodzące z ludzkiego wnętrza trwa i czyni człowieka nieczystym (Mk 7,23). Obłudny brak wewnętrznej przemiany ku nawróceniu i świętości ukrywa się pod zewnętrzną poprawnością.

Rzeczywista przemiana jest nie tylko wynikiem pracy nad sobą, ale jest ponadto skutkiem działania Bożej łaski i owocem przyjęcia z wiarą oczyszczających duszę sakramentów ustanowionych przez Chrystusa: chrztu, pokuty i Eucharystii.

 

W drugiej lekcji mszalnej św. Jakub ukazuje czyny miłości i miłosierdzia jako wyraz religijności czystej. Zstępujące z góry słowo prawdy ma moc zbawić dusze, gdy wprowadzane jest w czyn (zob. Jk 1,21n). Obmywa nas i oczyszcza, a zarazem zobowiązuje do wierności strumień krwi i wody wypływający na krzyżu z przebitego włócznią Bożego serca. W ten sposób ludzka dobra wola łączy się i współdziała z wolą Boga, gdy posłuszeństwo wynika z miłości i mądrości. A o tym mówi Mojżesz do ludu w pierwszej lekcji: „strzeżcie ich [przykazań] i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością” (Pwt 4,6).

Wiara, miłość i posłuszeństwo są nierozłączne w życiu ludzi „zrodzonych przez słowo prawdy” (zob. Jk 1,18), zachowanych „nieskalanymi od wpływów świata” (zob. w. 27). Owe „wpływy świata” polegają na przykładzie, zachęcie, a nawet przymusie, aby odrzucając mądrość Bożych przykazań, kierować się w życiu i postępowaniu wolą ludzi nieliczących się z wolą Boga, czyli dosadnie mówiąc – głupich. Mądrze jest trwać i wytrwać we wspólnocie z Bogiem. Proste przeciwieństwa zawarte w objawieniu: dobro-zło, światło-ciemność, prawda-kłamstwo, życie-śmierć, gdy są zrozumiane, pozwalają uniknąć poddania się myślowemu zamieszaniu, a raczej bezmyślności współczesnych elit u władzy, odrzucających władzę Boga w imię bałwochwalstwa woli ludzkiej, prawu Bożemu nieposłusznej. Motywem takiego zniewolenia jest lęk przed ludźmi, którzy są blisko, gdy Bóg wydaje się daleki. Powiedział o tym ks. prymas Stefan Wyszyński w Warszawie 23 marca 1969: „Nic bardziej nie deformuje i nie zaniża naszej osobowości, jak wyrachowane tchórzostwo! (…) Nie ma większego nieszczęścia w narodzie, jak umacniające się tchórzostwo i psychoza lęku. Jest ona nie tylko deformacją osobistą ale też i błędem politycznym. Ludzie, którzy poddali się psychozie lęku, są także największym nieszczęściem życia narodowego i politycznego”.

 

Aktem mądrej odwagi jest bać się Boga bardziej niż ludzi chcących miejsce Boga zająć, „uczących zasad podanych przez ludzi” (zob. Mk 7,7).

 

W sobotę 1 września obchodzimy 79. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W tym dniu św. Paweł w lekcji mszalnej przypomina, „by żadne stworzenie nie chełpiło się wobec Boga, przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 29n). Gdy napastnicy chcieli zająć miejsce Boga, naszym polskim zadaniem było i jest trwać w Chrystusie Królu, Jego władzy się poddać, na Jego mądrość i miłość liczyć. Polskie przegrane wiązały się ze zbytnim liczeniem na własne lub „sojusznicze” siły oraz zaniechaniem intronizacji Chrystusa na Króla Polski, do czego On wcześniej wzywał. Polskie zwycięstwo spełni się, gdy poddamy się władzy, miłości i wszechmocy Chrystusa Króla Polski. „Wierny Chrystusowi Królowi Kościół »jest fermentem świata«; Kościół budzi niezadowolenie w każdej rzeczywistości i zawsze widzi możliwość przemian i nowych czasów”, powiedział ks. Prymas w Krakowie 5 września 1964 i dodał: „Drzewo Kościoła wyda nowy owoc nowym ustom”. W kazaniu wygłoszonym w Warszawie 25 września 1961 ks. Prymas opatrzył tę nadzieję znakiem zapytania: „»Miasto września«, »miasto Powstania« umiało walczyć o miłość, prawdę i sprawiedliwość (…). Miasto nieujarzmione! Czy jesteś wciąż jeszcze miastem nieujarzmionym?”. To okaże się niebawem. Być nieujarzmionym, to być wolnym. Nie ma wolności bez prawdy, bez wierności życiu, bez ofiary, bez krzyża, bez Chrystusa.

 

Pierwszego września 1939 był piątek, dzień czci Serca Bożego. W sobotę, 1 września 2018 czcimy Niepokalane Serce Maryi Matki Bożej Królowej Polski, danej nam jako znak ocalenia, prowadzącej ku królowaniu Chrystusa w Ojczyźnie.


Warszawska Gazeta 31 sierpnia – 6 września 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

Święty Paweł w drugiej niedzielnej lekcji 19 sierpnia wzywa braci w wierze do mądrości jako zrozumienia woli Pana (Ef 5,17), czego skutkiem jest mądre postępowanie, wyrzeczenie się głupoty. Praktyczna mądrość jest sztuką dobrego życia, umiejętnością odróżniania dobra od zła, zdolnością wyboru dobra. Źródłem mądrości jest Bóg. Współczesna głupota unieważnia obiektywne kryteria poznania i przyjęcia prawdy, dobra, ludzkiej godności i Bożego objawienia. Doraźna korzyść, zysk, przyjemność, znaczenie, zdrowie, siła mają wystarczyć w drodze życia ku nicości. Dziękowanie „zawsze za wszystko Bogu Ojcu” (w. 20) oznacza rozumienie życia i mądrości jako daru od Boga danego nam przez ludzi Jemu posłusznych.

 

Pierwsza niedzielna lekcja z księgi Przysłów (9,1-6) ukazuje mądrość jako osobę. „Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn” (w. 1). W znaczeniu prorockim tą Mądrością jest Syn Boży, domem jest Jego człowieczeństwo oraz mistyczne ciało Kościoła. Siedem jest liczbą doskonałości. Symbolizuje pełnię; siedem kolumn to siedem sakramentów świętych i siedem darów Ducha Świętego. Stół i uczta w domu Mądrości zapowiada ołtarz i ofiarną ucztę eucharystyczną. Sługami Mądrości są uczniowie Chrystusa wzywający ludzi prostych, aby odrzucili głupotę i żyli idąc dobrą drogą. Obie lekcje czytane w 20. niedzielę zwykłą roku B przygotowują słuchaczy i uczestników liturgii słowa Bożego do zrozumienia Ewangelii, w której Jezus zapowiada dar pokarmu i napoju Eucharystii: „ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6,55). Owocem zjednoczenia eucharystycznego z Chrystusem w ofierze Mszy św. i Komunii św. jest życie wieczne (zob. w. 51, 58). Nikt o własnych siłach wiecznego życia nie zdobędzie, zadowoli się do czasu namiastkami. Stoimy więc przed wyborem: być albo nie być. Przed podobnym wyborem stoi dzisiaj Polska i Europa.

 

17 sierpnia 1920 w kościele garnizonowym w Warszawie ks. Antoni Szlagowski wołał w kazaniu w czasie Mszy św. pogrzebowej ks. Ignacego Skorupki, poległego w obronie Warszawy, Ojczyzny i Europy 14 sierpnia 1920 pod Ossowem k. Radzymina: „Ważą się losy Polski, losy Europy się ważą; czy Polska będzie, czy Europa będzie? Bój to z pogaństwem nowożytnym, bój to z szatanem samym”. W podobnym boju oddał życie Bogu błogosławiony męczennik ks. Jerzy Popiełuszko, wśród wielu świadków Chrystusa wyżej ceniących życie wieczne od przedłużenia życia doczesnego. Jedność z Chrystusem ofiarowanym na krzyżu wymaga ofiary uczniów.

 

22 sierpnia, tydzień po uroczystości Wniebowzięcia Matki Bożej, obchodzimy wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej. W tym dniu czytania w liturgii słowa Bożego są do wyboru: albo Ez 34, 1-11 i Mt 20, 1-16, albo Iz 9, 1-6 i Łk 1, 26-38. Ustami proroka Ezechiela mówi Bóg: „Biada pasterzom, którzy sami siebie pasą” (w. 2) i „ja sam będę szukał moich owiec” (w. 11), zaś w Ewangelii mówi Jezus: „ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (w. 16). Natomiast prorok Izajasz zapowiada władzę Chrystusa: „wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic” (Iz 9,6), zaś anioł Gabriel mówi do Maryi o Dzieciątku: „Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,33).

 

Władza Chrystusa Króla jest niewątpliwa i nieskończona, inne władze upadną i przeminą. We władzy Chrystusa najpełniej uczestniczy Maryja Królowa, czy ktoś chce, czy nie chce. „Mój Naród jest ciągle w męce. Brnie z niewoli w niewolę. Ale nadal pozostaje prawda – nawet wśród największej niewoli – że Królową Narodu niewolniczego jest Maryja”, zapisał w Komańczy ks. prymas Wyszyński 3 maja 1956 r.

 

O ile jednak inne władze są poddanym narzucane, często wbrew woli i zrozumienia ich istoty, o tyle Chrystus Król doczesną skuteczność swego panowania uzależnia w pewnej mierze od ludzkiej wiary i dobrej woli. Zbawienie wieczne wybiera ten, kto chce iść do nieba osobiście. Zaś pomyślność doczesną wybieramy społecznie, poddając się ufnie i posłusznie władzy Chrystusa Króla i Maryi Królowej dla zwycięstwa nad dzisiejszym zakłamaniem, tchórzostwem i wrogością poddanych władzy księcia tego świata, czyli diabła. Dlatego akt osobistego, społecznego i państwowego poddania się władzy Chrystusa i Maryi jest konieczny dla naszego dobra. Władcy powinni więc uznać wyższość Bożego panowania od swoich uprawnień, przepisów i możliwości. W każdym systemie politycznym sprawowanie  władzy wbrew Bogu i Jego prawu musi źle się skończyć. Ta zasada odnosi się również do Polski, gdy Maryję – Królową świata, wybieramy i czcimy jako Królową Polskiej Korony, podczas gdy Chrystus Król cierpliwie czeka na Jego uroczystą intronizację w Polsce, czego na razie ani dokonać, ani warunków spełnić nie chcą nasi władcy i kościelni, i państwowi.

 

Bóg chce, aby Polska była i żył. Oby chcieli też tego Polacy, łącząc wiarę i dobrą wolę na ziemi z pragnieniem i wolą wspólnoty nieba.


Warszawska Gazeta 17 – 23 sierpnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski

 

administrator

 

 

 

Czy sensem i celem ludzkiego życia jest zaspokajanie potrzeb, zwłaszcza materialnych, póki to możliwe, czy wewnętrzna przemiana mocą Bożą daną z wysoka, gdy Syn Boży stał się Człowiekiem, aby człowiek ziemski mógł przejść przez ziemię i na niej przekroczyć bramę śmierci, przyjmując pokarm Bożego Ciała ku nieśmiertelności? Na to pytanie odpowiada liturgia słowa Bożego niedzieli 5 sierpnia. Postępowanie pogan opiera się na próżnym i kłamliwym myśleniu sprzecznym z myślą Boga Stwórcy (zob. Ef 4,17.22-24 w drugiej lekcji niedzielnej). W Ewangelii Jezus odpowiada ludziom z tłumu odnajdującym Go na przeciwległym brzegu jeziora: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości” (J 6,26). Znak rozmnożenia chleba był wezwaniem do wiary i zapowiedzią cudu eucharystycznego. Zatrzymanie się na widzialnej stronie znaku prowadziło do odejścia od Jezusa, gdy w miejsce oczekiwanych dobrodziejstw materialnych pojawił się znak krzyża i zbawczej śmierci, widziany jako przegrana proroka, który „innych wybawiał, a nie mógł wybawić samego siebie” (zob. Łk 23, 35.37.39). Izraelici zdążający przez pustynię w stronę Ziemi Obiecanej prędko zapomnieli, że skazani byli w Egipcie na niewolę i wyniszczenie, szemrali więc przeciwko Mojżeszowi zarzucając jemu i pośrednio – bogu złe wobec nich zamiary. Dar manny z nieba podtrzymał siły i nadzieje wędrowców. Pustynna droga narodu stała się obrazem i znakiem naszego pielgrzymowania ku wiecznej ojczyźnie. Pokarm manny był zapowiedzią chleba Eucharystii, Bożego chleba danego przez Ojca w niebie w postaci Jezusa Chrystusa, który mówi w Ewangelii o sobie: „Jam jest chleb życia” (J 6,35). Chleb ziemski zaspokaja pożądanie głodnych. Chleb z nieba jest odpowiedzią na duchowe pragnienie wiary. Ziemia jako miejsce zniewolenia przez dobra materialne ku nieuchronnej śmierci, gdy doczesne dary okazują swoją tymczasowość i niewystarczalność, staje się drogą pielgrzymowania ku niebu. Próżne myślenie pogan polega na zaspokajaniu rządz ku zepsuciu, które może stać się ostateczne, jeżeli dawny człowiek nie odnowi się, by „przyoblec człowieka nowego, stworzonego na obraz Boga” (Ef 4,24).

 

Odprawianie Mszy św. przez kapelana w kaplicy więziennej bywa trudne, gdy obok uczestniczących z wiarą, przychodzą chętni do rozmów z kolegami i prowadzenia różnych interesów. Dlatego niektórzy pobożni więźniowie nie chcą być świadkami zgorszenia, śmiechów i hałasu i na „taką Mszę” wolą nie przychodzić, co jest zrozumiałe, choć niezupełnie słuszne, bo na Kalwarii, gdy Chrystus konał na krzyżu, jedni szydzili, a drudzy współcierpieli. Msza św. jest powtórzeniem ofiary kapłańskiej Syna Bożego. Powiedział o tym w przejmujących słowach ks. prymas Stefan Wyszyński w Warszawie 4 czerwca 1953: „Tak jak w Wieczerniku, Chrystus i Jego uczniowie byli bez obcego pośrednika, tak też i tu przy ołtarzu nie potrzeba kapłanowi katolickiemu żadnego pośrednika; zostaje tylko Chrystus i Jego kapłan. A jak ta obecność i ta jedność jest bliska, świadczy o tym tajemnica przeistoczenia, w której w usta kapłana Kościół wkłada słowa Chrystusa, które On o Sobie mówił, powierzając uczniom – apostołom Swoim prawdziwą Swoją tajemnicę ołtarza: To jest Ciało Moje! Wówczas był tam tylko Chrystus i tylko kapłan – jak w słowach przeistoczenia (…). Choćby wszystkie objawy życia były zetatyzowane, to nie wolno sięgać do duszy kapłana, bo to byłoby największym barbarzyństwem. Nie wolno sięgać do ołtarza, nie wolno stawać między Chrystusem a kapłanem, nie wolno gwałcić sumienia kapłana, nie wolno stawać między biskupem a kapłanem. Uczymy, że należy oddać, co jest cezara cezarowi, a co Bożego – Bogu. Ale gdy cezar siada na ołtarzu, to mówimy krótko: „nie wolno”. Oto sens ustroju Kościoła”.

Ksiądz prymas miał na myśli wobec ówczesnych prześladowań państwową ingerencję w świętość kapłaństwa i posługi przy ołtarzu po to, aby kapłan stał się urzędnikiem kultu. Niegodziwa i bluźniercza ingerencja w świętość kapłaństwa ma różne formy, aż po mordowanie kapłanów i wiernych w kościołach przez wyznawców islamu lub w czasie ludobójczych prześladowań Polaków i katolików przez Ukraińców formalnie ochrzczonych, a faktycznie wyznających ideologię bałwochwalstwa i nienawiści.

Zdarzają się też kapłani starający się przekształcić Najświętszą Ofiarę w atrakcyjną imprezę ku zadowoleniu części wiernych, chcących, żeby w kościele było miło i wesoło. Niekiedy pragnienie przeżycia wspólnoty międzyludzkiej wokół stołu ołtarza, potwierdzone ucztowaniem oraz zanikiem świadomości ofiary Chrystusa i Kościoła, graniczy z sekciarskim i bliskim herezji zastępowaniem wiary i rozumu emocjami. Nie ma nic złego w tym, że głodni chcą jeść, a smutni się radować. Takie pragnienia są słuszne i dobre, ale działalność Kościoła wykracza poza służbę społeczną. Ludzkie życie nie ogranicza się jedynie do zaspokajania godziwych skądinąd potrzeb. – Czuję potrzebę modlić się niekiedy czy pójść do kościoła – usprawiedliwiają się niektórzy wierni, uzasadniając zaniedbanie praktyk religijnych czasowym „brakiem potrzeby”. Egocentryczne potrzeby wyznaczają projekt życia różnego od ofiarnej miłości i pełnienia woli Boga. Słowa Jezusa „kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6,35) trzeba rozumieć i słyszeć razem z „Pragnę” wypowiedzianym z krzyża (J 19,28).

 

Warszawska Gazeta 3 – 9 sierpnia 2018 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

 

Ks. Stanisław Małkowski